Biznes po imprezie

0
6

Nie patrz na to, co pomyślą inni. To zdanie charakteryzuje pokrótce Piotra Kawiaka, który zaczął swój pierwszy biznes jeszcze w szkole średniej.

Obecny student pierwszego roku organizuje grę w paintballa, a z jego usług skorzystało od października 2008 roku około 800 osób. Wspólników poznał na imprezie. Przez kilka miesięcy zastanawiali się, jaki stworzyć biznes. Wreszcie stanęło na polu paintballowym.

Piotr w zeszłe wakacje mógł, tak jak wielu rówieśników wylegiwać się na leżaku. Jednak zdecydował, że zainwestuje w biznes. Słyszał co nieco o Kamilu Cebulskim, który propaguje przedsiębiorczość w Polsce. Postanowił się z nim spotkać. Pojechał na konferencje Myśleć Jak Milionerzy. Przygotował cały biznesplan na 50 tysięcy złotych. “To plan, interes zamknie się w ciągu X lat. Potrzebuję 50 tysięcy”.

Okazało się, że można to samo zrobić taniej.

Właśnie wtedy poznał właściciela podobnej firmy, dzięki czemu powstała owocna współpraca. Piotr otrzymał siedem zestawów do gry bezpłatnie. Ustalili tylko jeden warunek – kulki będzie kupował u “franczyzodawcy”. W ten sposób udało się rozpocząć biznes bez większych nakładów pieniężnych.

Co się później stało? Brakowało jeszcze miejsca do gry. Jednak z czasem i na to znalazł się sposób. W jednej z konferencji uczestniczył właściciel około 3,5 tysiąca hektarów ziemi w okolicach Zielonej Góry. Wystarczyło się ustalić warunki i tak zdobyć upragnione pole do gry.

Pozostali wspólnicy niewytrwali. Wtedy to Piotr dowiedział się, jak ważny jest zgrany i zdecydowany zespół. Wydawać by się mogło, że założyć firmę paintballową to prosta rzecz. Pilnowanie grupy, zapasy „amunicji”, sprzętu, w razie czego dokupienie nowego. Promocja i marketing. To wszystko trwa.

By zdążyć przyjąć kolejną grupę, młody przedsiębiorca wyszedł 20 minut wcześniej na maturze z angielskiego. Nie przeszkodziło mu to w zdobyciu wysokiej ilości punktów na egzaminie. Niełatwo było pogodzić szkołę z rozwijaniem interesu. Piotr uczył się dla samego siebie, a dzięki zdobytym umiejętnościom szybkiego czytania i zapamiętywania potrafił pojąć cały materiał edukacyjny.

Właśnie zdał na pierwszy rok studiów zarządzania. Przyznaje, że wykształcenie jest dla niego ważne, natomiast obok warto posiadać praktyczne doświadczenie i wiedzę unikalną, wartościową, którą często nie dysponują inni.

Piotr Kawiak nadal korzysta z życia. Znajduje czas na spotkania ze znajomymi, imprezy i zabawę. Co by zrobił, gdyby miał zaczynać od początku? Odpowiada, że postąpiłby tak samo, wyeliminował tylko pojawiające się błędy.

Ten młody człowiek nie boi się pracy fizycznej. Swoje pierwsze pieniądze zarabiał pomagając na budowie, a później działając w sklepie warzywnym. Dzisiaj uważa, że to było nic w porównaniu z prowadzeniem własnego biznesu. Kiedyś nie zdecydowałby się tak dużo pracować.

Możemy szczerze przyznać, hPaintball to niewielka firma. Przychody idą na kolejne inwestycje, nowy sprzęt, materiały marketingowe, książki, czasami szkolenia. Istnieje stereotyp, że przedsiębiorca zawsze posiada wolne środki na koncie bankowym. Tak często jest w rozwiniętej działalności, jednak właśnie w fazie dynamicznego wzrostu pieniądze nadal pochłania biznes.

W swoim środowisku Piotra otacza aura tajemniczości. Nie chwali się faktem posiadania firmy, chociaż zdarza mu się zapraszać kolegów na strzelanie. Z początku nie dowierzają, a później uważają, że musi na tym dobrze zarabiać. Często otoczenie nie zauważa, ile to wymaga wysiłku, silnej woli i dalszych inwestycji.

Zapytaliśmy się: czy nie lepiej byłoby siedzieć przy podręcznikach, uczyć się perfekcyjnie, dostać dobry etat, a później dopiero po uzbieraniu kapitału rozpocząć biznes. Piotr odpowiedział w ten sposób: „wolę dzisiaj nauczyć się na błędach, niż w przyszłości żałować, że tego nie zrobiłem, jak byłem młody”.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here