Warszawa w piątce najbogatszych regionów UE

Czas czytania
3 minut
Przeczytałeś już
Odsłony
3 027

Warszawa w piątce najbogatszych regionów UE

22 Kwiecień 2016 - 13:33
1 Komentarz

Jeśli mieszkasz w Warszawie możesz pochwalić się, że żyjesz w jednym z pięciu najbogatszych miejsc w całej Unii Europejskiej. W 2014 roku Twój przeciętny wkład w PKB naszego kraju wyniósł prawie 125 tys. złotych. Większą wartość (po uwzględnieniu różnic w cenach) wytworzyli jedynie mieszkańcy Śródmieścia Londynu (Inner London), Luksemburga, Brukseli i Hamburga. Reszta, czyli ponad 280 regionów Unii Europejskiej (tzw. NUTS2) została w tyle.

Szczegółowe dane na temat PKB poszczególnych miast publikowane są przez GUS z dużym opóźnieniem. Najnowsze – z 2012 roku mówią o tym, że gospodarka Warszawy w przeliczeniu na jednego mieszkańca wytworzyła w ciągu roku 115 tys. złotych. Wiedząc, że całe województwo mazowieckie rozwijało się w kolejnych dwóch latach w tempie 3,2 proc. (2013 rok) i 4,1 proc. (2014 rok) możemy ze sporym przybliżeniem ustalić, że PKB stolicy per capita wyniosło w 2014 roku 124,6 tys. złotych. Stanowiło to aż 7,2 proc. wartości wszystkich dóbr i usług wytworzonych w całej polskiej gospodarce. Stąd już tylko krok to sięgnięcia po dane Banku Światowego i ustalenia, że według parytetu siły nabywczej stanowi to równowartość 69,6 tys. dolarów. Tymczasem jak podaje serwis Trading Economics średnia dla całej UE wynosiła jedynie 34,6 tys. dolarów. Warszawa wyrabia więc ponad 200 proc. unijnej średniej!

Londynu Wewnętrznego raczej na pewno w najbliższym czasie nie wyprzedzimy – zespół środkowych dzielnic brytyjskiej stolicy wytwarza PKB stanowiące przeszło 350 proc. średniej dla wszystkich regionów UE. Luksemburg z 266 proc. także wydaje się być poza zasięgiem. W najbliższym czasie mamy jednak szanse na podium – PKB Brukseli ulega stopniowemu zmniejszeniu i wynosi obecnie 207 proc. średniej (10 lat wcześniej było to prawie 240 proc.). Hamburg od dekady stoi natomiast praktycznie w miejscu i dziś jego PKB to 206 proc. przeciętnej dla całej unii. Za nami już w sporej odległości znajdują się Oslo, Bratysława, Paryż i Sztokholm.
Na tym dobre wiadomości się jednak kończą. W parze z wysokim PKB nie idą bowiem wysokie wynagrodzenia. Choć wkład przeciętnego warszawiaka do gospodarki to ponad 10 tys. brutto miesięcznie, to jednak jego wynagrodzenie jest znacznie niższe. Według Numbeo.com czy GUS jest to ok. 5,5 tys. – 6 tys. zł brutto miesięcznie (ok. 4  – 4,5 tys. zł na rękę). „Chronią” nas także zdecydowanie niższe ceny, które kształtują się na poziomie zaledwie 60 – 65 proc. tych unijnych (podobnie jak w Rumunii czy Bułgarii). Kiedy jednak przeliczymy ten kwoty nie według parytetu siły nabywczej, ale nominału okaże się, że warszawskie PKB to już nie 200 proc., a jedynie 108 proc. średniej. Nagle z piątego miejsca obsuniemy się na koniec pierwszej setki.

Nawiasem mówiąc, taki region jak Warszawa w unijnych statystykach w ogóle nie istnieje. Stolica klasyfikowana jest razem z całym Mazowszem. Powodem są oczywiście pieniądze. Wydzielenie stolicy, jako osobnego obszaru oznaczałoby znacznie mniejsze dotacje z Brukseli, ale także wyższe wymogi (m.in.wyższy wkład własny) dla firm korzystających z unijnego finansowania czy konieczność alokacji środków nie w proste inwestycje jak budowy dróg czy remonty torowisk, ale bardziej innowacyjne przedsięwzięcia. Tymczasem jako województwo mazowieckie, Warszawa nadal traktowana jest jako region pośredni (choć nominalnie i tak zalicza się już do tych rozwiniętych), a kurek z pieniędzmi jest ciągle odkręcony.

Mamy 1 Komentarz

Obrazek użytkownika AnKa

Statystyka z pewnością zadowalająca, ale chyba tylko ona, bo fakty są takie, że ogromna rzesza warszawiaków i przybywających tu tłumnie "słoików" praktycznie nigdy jeszcze nie widziała 4 - 4,5 tysiąca zł. odbierając miesięczne wynagrodzenie. Pracują za około połowę tej kwoty. I to już chyba wystarczy, by te analizy pseudoekspertów wyrzucić do kosza. Ciekawe, czy ujęli różne bzdety, jakie są w Stolicy, chociażby taki twór jak sławne niszczące Warszawę Janosikowe, przez które w wielu rejonach Polski nie opłaca się pracować, bo ta zazdrośnie pogardliwie określana na prowincji "warszawka" da kasę. Ale w sumie cieszmy się, że ukochana przez warszawiaków Stolica jest tak wysoko oceniana - bo już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku statystycznie ponoć byliśmy siódmą potęgą gospodarczą świata, ale wtedy obliczono to na podstawie produkcji lokomotyw i obrabiarek. Ciekawe jakie kryteria oceny przyjęto teraz.

Dodaj nowy komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.