Ile zarabia dentysta?

Czas czytania
7 minut
Przeczytałeś już
Odsłony
44 078

Ile zarabia dentysta?

29 Lipiec 2015 - 20:00
Kategoria:
8 Komentarze/y)

Nawet 30 tysięcy złotych może zarobić dobry stomatolog pracujący w dużym mieście, we własnym gabinecie. Jeśli kilku lekarzy otworzy jedną grupową praktykę, z kilkoma gabinetami i dużą ofertą usług, miesięczny dochód każdego z nich może przekroczyć 40 tysięcy złotych.

To jednak elita. Większość stomatologów, nawet tych, którzy pracują w publicznej służbie zdrowia, na zarobki nie może narzekać, nawet jeśli nie mają własnego gabinetu. Według różnych rankingów płac średnie miesięczne zarobki w tej specjalizacji wynoszą 6–7 tys. złotych.

Dlaczego tak dużo?
Stomatologia już na początku lat 90. została w dużej części sprywatyzowana. Choć w publicznych przychodniach dentyści nadal pracują, a kontrakty na bezpłatne (dla pacjenta, finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia) leczenie zawierają również prywatne placówki, większość Polaków która korzysta z usług stomatologów, przynajmniej częściowo, robi to za własne pieniądze. Dlaczego? Publiczne gabinety są niedoinwestowane, kolejki do planowanego leczenia – stosunkowo długie, materiały do wypełnień – najtańsze. Duża część zabiegów w ogóle nie jest refundowana. Jeśli więc ktoś chce mieć piękne, zdrowe zęby, musi płacić.

Leczyć zęby publicznie czy prywatnie?
Pacjenci mają powody do narzekania na poziom usług w przychodniach, ale powody mają też dentyści – niskie kontrakty to niskie pensje. W przychodni publicznej pensja nawet doświadczonego dentysty rzadko przekracza 3 tys. złotych, a młody lekarz może na etacie zarobić nawet tysiąc złotych mniej. Atutem jest umowa o pracę, i to nie w systemie ośmiogodzinnym, bo dentyści w publicznych przychodniach rzadko przyjmują pacjentów dłużej niż 4–5 godzin dziennie, i to nie każdego dnia. W takim systemie pracy można mieć czas i na podnoszenie kwalifikacji, i na dodatkowe godziny pracy w prywatnych gabinetach czy klinikach. Agnieszka, młoda dentystka z Warszawy, po ślubie szybko zdecydowała się na pracę w publicznej przychodni. Gdy po roku zaszła w ciążę, mogła spokojnie myśleć i o urlopie macierzyńskim i o tym, by pogodzić opiekę nad dzieckiem z powrotem do pracy zawodowej. – Etat to stabilizacja. Własny gabinet to praca na dwa etaty, plus ten domowy – mówi. Teraz, gdy drugie dziecko niedługo pójdzie do szkoły, lekarka myśli o inwestycji we własną działalność.

Na NFZ chodzę do dentysty tylko z dziećmi, bo akurat dziecięca dentystka u nas w przychodni jest naprawdę świetna, borowanie to nie problem. Ale gdy syn miał do wyrwania mocno ukorzenionego mleczaka, sama mi doradziła prywatny gabinet, w którym podali mu lepsze znieczulenie – opowiada Katarzyna, mama 11-letniego Antoniego z Krakowa. Do ortodonty z dzieckiem też chodzi prywatnie – bo w przychodni na termin musiałaby czekać prawie rok. Prywatnie leczą zęby ona i mąż. Ostatnio wstawiała implant – mimo promocji, całość kosztowała ją niemal 4,5 tys. złotych.

Ilu w Polsce jest dentystów?
Stomatologów, którzy mają prawo wykonywania zawodu, jest w Polsce ponad 38 tysięcy. Ale praktykuje ich mniej, a niecałe 19 tysięcy - to stomatolodzy, którzy mają za sobą pełną specjalizację. Efekt? Polska jest na szarym końcu krajów unijnych, jeśli chodzi o liczbę lekarzy dentystów przypadających na 100 tys. mieszkańców. Sami lekarze twierdzą jednak, że dentystów nie brakuje i nie zabraknie – dopóki Narodowy Fundusz Zdrowia nie zacznie przeznaczać na leczenie zębów więcej pieniędzy. Bo komercyjne usługi są dostępne tylko dla części społeczeństwa, co zresztą jest jedną z przyczyn opłakanego stanu zębów znacznej części populacji.

Polscy dentyści na brak pacjentów nie narzekają. Inwestują w nowoczesne gabinety również z myślą o klientach zagranicznych – jest to szczególnie widoczne w województwach zachodnich i północnych. Turystyka medyczna z Niemiec, Szwecji, Danii, również Wielkiej Brytanii to w dużym stopniu leczenie stomatologiczne – ceny w Polsce, zaporowe dla części rodaków, dla mieszkańców Europy Zachodniej są bardzo atrakcyjne. Jakość usług nie budzi zastrzeżeń. W skali kraju – nawet co piąty pacjent gabinetu stomatologicznego to gość zza granicy. Na zachodzie i północy kraju – nawet co drugi.  

Marzenie o własnym gabinecie
Aby móc uszczknąć dla siebie kawałek ze stomatologicznego tortu i przyciągnąć pacjentów, dentysta musi mieć własny gabinet. Jest to poważna inwestycja. Początek to oczywiście lokalizacja i decyzja – kupno czy wynajęcie lokalu. Dużo zależy od tego, czy ma być to pojedynczy gabinet, czy też klinika stomatologiczna z kilkoma gabinetami, usługami dodatkowymi (typu diagnostyka obrazowa). W pierwszym przypadku koszty inwestycji mogą się zamknąć w kwocie 250–300 tys. złotych, w drugim, konieczne będzie zainwestowanie sumy minimum kilka razy większej.

W ostatnich kilku latach stomatolodzy mogli liczyć na wsparcie z funduszy unijnych – łatwiej jest więc ustalić wartość poszczególnych rodzajów inwestycji. Stworzenie nowoczesnego centrum stomatologii i implantologii w Opolu, wraz z adaptacją budynku i zakupem urządzeń kosztowało ponad 1,3 mln zł (w tym ponad pół miliona dotacji unijnej). Zakup innowacyjnego sprzętu na potrzeby jednego z NZOZ w Poznaniu – milion złotych (połowa to środki europejskie). Ale dotacje z UE pozyskiwane były też przez pojedynczych dentystów – np. na zakup nowoczesnego wyposażenia. Duża część projektów dotyczyła inwestycji ok. 100 tys. złotych. Według ekspertów to minimum, jakie musi włożyć dentysta na zakup sprzętu niezbędnego do prowadzenia własnego gabinetu. Kolejne kilkadziesiąt tysięcy trzeba wydać na dobrej jakości materiały, leki i drobny sprzęt potrzebny w gabinecie.

Jeśli jednak nie wchodzi w grę dofinansowanie z Unii Europejskiej, lekarze bez problemu mogą ubiegać się o kredyty w bankach. Praktycznie każdy ma ofertę dla specjalistów – przedstawicieli wolnych zawodów, w tym lekarzy. Oferta jest dobierana indywidualnie, ale nawet kredyty gotówkowe udzielane są na lepszych warunkach niż te, na które może liczyć przeciętny Kowalski, i są to wyższe kwoty. Na przykład  Deutsche Bank pożyczy nawet 200 tys. złotych na 96 miesięcy i to bez zabezpieczenia, ale jeśli w grę wchodzą inwestycje, a lekarz ma zarejestrowaną działalność gospodarczą od co najmniej dwóch lat, może skorzystać z nowego produktu kredytowego „Profesjonalista”, w którym maksymalna wysokość kredytu to aż 400 tys. złotych. Osobną pozycją są koszty adaptacji pomieszczenia na potrzeby gabinetu: musi się w nim znaleźć miejsce do pracy, poczekalnia, toalety dla pacjentów i personelu (ze względów sanitarnych muszą być oddzielne). W zależności od lokalizacji i metrażu mogą się zamknąć w kwocie 30–100 tys. złotych.

Żeby pracować, trzeba inwestować
Lekarze, również lekarze dentyści, mają obowiązek ustawicznego kształcenia. Muszą brać udział w kursach, szkoleniach, konferencjach i podnosić swoje kwalifikacje zawodowe. W przypadku lekarzy dentystów szkolenia są kosztowne, ale dają też wymierne profity (poza punktami, które lekarz musi gromadzić, by mieć prawo wykonywania zawodu). Dla przykładu, za jednodniowy kurs z leczenia kanałowego (endodoncja) płacą ok. 2 tys. złotych. Ale jeśli zdecydują się na cykl szkoleń i zdadzą egzamin – zapłacą co prawda aż 20 tys. złotych – będą mogli powiesić na ścianie w gabinecie dyplom, zaproponować klientom dodatkowe usługi i ustalić ich cenę na wyższym poziomie.

Jednak koszt szkoleń to nie wszystko. Lekarz musi zatrudnić personel – najczęściej jest to asystentka, pielęgniarka stomatologiczna. Jeśli lekarz pracuje w gabinecie sam, kilka godzin dziennie, zwykle zatrudnia asystentkę na pół etatu, albo wręcz umowę-zlecenie. W zależności od miejscowości pielęgniarka stomatologiczna może zarobić 1,7–2,5 tys. złotych, asystentki zarabiają jeszcze mniej. W większych gabinetach, klinikach, gdzie pracuje kilku lekarzy, a pacjenci są przyjmowani od rana często do późnego wieczora (a bywa nawet, że przez 24 godziny na dobę), zarobki zwykle są o 20–25 proc. wyższe. Po odliczeniu wszystkich kosztów właściciel małego, ale dobrze prosperującego (czyli takiego, w którym regularnie pojawiają się pacjenci) gabinetu może liczyć nawet na 6–7 tys. złotych czystego zysku. Jeśli nie spłaca żadnych pożyczek, nawet na 3–4 tys. więcej.

Ceny usług stomatologicznych
Prywatna opieka stomatologiczna nie jest droga… pod warunkiem że mamy zdrowe zęby. Konsultacja lekarska to koszt od 30 do 100 złotych, ale przegląd jamy ustnej dla stałych klientów zwykle jest bezpłatny. Usunięcie kamienia nazębnego (co pół roku, w niektórych przypadkach częściej), w zależności od metody i miejsca, z którego usuwany jest kamień – od kilkudziesięciu do ponad 200 złotych. Ale już przy leczeniu ubytków w grę wchodzą znacznie większe kwoty. Tylko za leczenie naprawdę niewielkich ubytków pacjenci w mniejszych miejscowościach zapłacą poniżej 70 złotych. W Warszawie i innych dużych miastach przeciętna cena leczenia ubytku, bez leczenia kanałowego, to 150–200 złotych. Jeśli ząb wymaga leczenia kanałowego, kwota może się nawet podwoić. Gdy lekarz stosuje znieczulenie, pacjent płaci kilkadziesiąt złotych więcej.

Część gabinetów i klinik stomatologicznych w ogóle nie publikuje cenników usług w Internecie. Inne zastrzegają, że cenniki mają charakter wyłącznie poglądowy, a cenę usługi lekarz ustala w gabinecie. Przy bardziej skomplikowanych i całościowych rozwiązaniach, na przykład protezy, korony, implanty – lekarz wycenia koszty leczenia w porozumieniu z pacjentem, dostosowując je, jeśli to możliwe, do portfela pacjenta. Wiele klinik oferuje też pośrednictwo w kredytach na leczenie – w praktyce sprowadza się to do możliwości uiszczenia płatności w ratach.

Mamy 8 Komentarze/y)

Obrazek użytkownika dentystka

trzeba sie bylo uczyc i zostac dentysta (a moze opisze Pani ile nauki,pracy, trzeba wlozyc w sukces? )

Obrazek użytkownika jeje

dentystko tylko pochwal sie ile kosztuje nas podatnikow zeby was wyksztalcic. jestescie najdrozszymi studentami stacjonarnymi panstwowych uczelni. zamilcz lepiej

Obrazek użytkownika nieDentysta

Trzeba było się więc uczyć "za pieniądze podatników", a nie siać marazm w internetach :)

Obrazek użytkownika Studentka

No, ile kosztuje? Z tego co wiem 1/3 studentów płaci za studia sama, 36-40 tys rocznie. Nie mówię o 100tys od English Devision... biorąc pod uwagę poziom przydatności studiów państwo nie wkłada tak dużo w studentów. Wie Pani ile kosztują atlasy anatomii, fartuchy, sztuczne zęby na 2 rok itp?!?! Czemu nikt się nie bulwersuje, że podatnik płaci za studia typu socjologia, kulturoznawstwo i turystyka?? Czy to są zawody przydatne społecznie? zanim ktoś krzyknie o kosztach niech dowie się ile przez te lata studenci stomatologii poświęcili na naukę...

Obrazek użytkownika leszek

A co im zazdrościć ? Uczyli się, mają głowę na karku, niech zarabiają. Fakt, ceny usług mogłyby być bardziej dostępne dla przeciętnych obywateli. O nich również należy pomyśleć.

Obrazek użytkownika kasiuu000

Leczyć się trzeba, zawsze na to będzie popyt. Stąd ceny za usługi.

Obrazek użytkownika adam

dentysci to banda złodzieji!!! Na protezach mają po 1000% marży, mam nadzieję,że obecny rząd wezmie się za tych karierowiczow

Obrazek użytkownika lena

w medycynie nie mozna mowic o czyms takim jak marza; nie placi sie za te odrobine akrylu ale za wiedze i umiejetnosci jej wykonania w sposob zgodny ze sztuka i bezpieczny dla pacjenta; sposob w jaki Pan obraza ta grupe zawodowa swiadczy o Panskich ogromnych kompleksach- trzeba bylo isc na stomatologie; o nie- to by wymagalo ogromu pracy! lepiej siedziec w internecie i hejtowac ludzi, ktorzy maja wiecej- wiedzy, oglady, samozadowolenia no i pieniedzy ;)

Dodaj nowy komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.