Cypr – zadłużony raj

11
32

Po Malcie i Luksemburgu, Cypr jest najmniejszym krajem w Unii Europejskiej. Wyspa leżąca w północno-wschodniej części Morza Śródziemnego, sąsiaduje z Turcją, Syrią i Libanem. Kraj od ponad 40 lat jest nieformalnie podzielony na południową część grecką i północną turecką, której cały świat nie uznaje, poza samą Turcją. Na początku 2008 r., cztery lata po przystąpieniu do Unii Europejskiej, Cypr zdecydował się na zastąpienie dotychczasowej waluty – funta cypryjskiego – walutą euro. Dynamiczna gospodarka cypryjska, po początkowym skoku, stopniowo wytracała impet. Później zaczęły się problemy…

Cypr był najbogatszym krajem pośród tych, które razem z nim przystępowały do UE. Od momentu stania się członkiem Unii Europejskiej gospodarka cypryjska rozwijała się w bardzo szybkim tempie. Produkt krajowy brutto w 2004 roku wynosił 15,659 mld USD i aż do 2008 roku znajdował się w dynamicznym trendzie wzrostowym, osiągając 25,25 mld USD (dynamika wzrostu – 61,2 proc.).

Geneza kryzysu
Przyczyn kryzysu należy szukać w wielu miejscach, a najpierw w samym raju. Raj podatkowy, jakim jest, a właściwie był Cypr, przyciągał wielu inwestorów. Kusił niskimi podatkami i preferencyjnymi warunkami. Napływ obcego kapitału prowokował umacnianie się sektora bankowego i nadmierny jego rozrost. Na nim została praktycznie oparta cała gospodarka, co znacznie zwiększyło ryzyko ewentualnego krachu. Drugim problemem stały się szerokie powiązania gospodarcze z Rosją i Grecją. A kolejnym, krótkowzroczna polityka i nieumiejętne zarządzanie finansami, np. utrzymywanie państwowego charakteru banków. Tego typu strategia uniemożliwia należyte zabezpieczenie się na wypadek sytuacji kryzysowych. Cypryjski kryzys zaczął się rozwijać już w 2009 roku, ale dwa kolejne lata delikatnie go przytłumiły. Swoje apogeum osiągnął w 2013 roku – wtedy też odnotowano największy spadek PKB.

Raj podatkowy
Cypr jest rajem podatkowym, który przyciąga inwestorów zagranicznych (podatek CIT wynosił tu wcześniej 10 proc., a od 2014 roku – 12,5 proc.). Największą ich grupę stanowią obywatele Rosji, zamożni oligarchowie i rosyjskie firmy. Agencja ratingowa Moody’s podaje, że pod koniec 2012 roku w cypryjskich bankach znajdowało się 12 mld USD ulokowanych przez banki rosyjskie i 19 mld USD depozytów rosyjskich przedsiębiorców. Swoje oszczędności ulokowali tu również Grecy. Uciekali w ten sposób przed kryzysem w swoim kraju. Podobnie postąpili Europejczycy, m.in. wielu mieszkańców Wysp Brytyjskich, którzy w ten sposób oszczędzali na emeryturę. Z czasem Cypr stał się monotematyczny gospodarczo – cała jego gospodarka oparła się na bankach. Pod koniec stycznia 2013 roku tamtejsze aktywa bankowe zwiększyły się z 78 mld euro w 2007 roku do 127 mld euro. Stały się tym samym kilkakrotnie większe od PKB Cypru.

Powiązania z Rosją i Grecją
Grecja i Rosja, które również padły ofiarą kryzysu, zmagają się ze swoimi problemami ekonomicznymi. Silne powiązania gospodarcze z tymi państwami popchnęły Cypr w dół. W przypadku Grecji można mówić o tzw. efekcie domina. Banki cypryjskie znacząco zainwestowały w greckie papiery wartościowe, zwłaszcza obligacje. Niemożność spłaty zobowiązań i restrukturyzacja długu publicznego w Grecji spowodowały, że Cypr stanął na skraju bankructwa, tracąc aktywa warte miliardy euro. Podobne związki połączyły Cypr z Rosją. Inwestorzy rosyjscy lokowali swoje kapitały właśnie tu ze względu na mniejszą biurokrację i przychylniejsze regulacje bankowe. Dzięki temu Cypr stał się największym zagranicznym inwestorem w Rosji. Rosyjskie pieniądze jednak przez Cypr jedynie przepływają, aby znów wrócić do źródła. Federalna Służba Statystyki Państwowej poinformowała, że skumulowana wartość inwestycji w Rosji pochodzących od firm zarejestrowanych na Cyprze osiągnęła na koniec 2012 roku wartość 76,7 mld USD, z czego 69 proc. przypadało na inwestycje bezpośrednie. Realizacja takiego scenariusza powoduje, że każdy ruch Rosji odbija się na gospodarce cypryjskiej. Spadek wartości rubla i rosyjskie problemy gospodarcze wiążą się z wycofywaniem tamtejszego kapitału z rynku cypryjskiego, a to odbiera Cypryjczykom przysłowiowy chleb.

Sektor bankowy steruje gospodarką
Cypr nie jest krajem, który może pochwalić się rozwiniętym rolnictwem czy produkcją i przemysłem. Fundamentem są usługi – trzeci sektor gospodarki. Są to przede wszystkim usługi finansowe, czyli silnie rozwinięty sektor bankowy i usługi turystyczne, gdyż wyspa jest celem dla wielu podróżujących. Tak funkcjonująca gospodarka obarczona jest wysokim ryzykiem. Każdy kryzys finansowy świata czy Europy odbija się na jej kondycji. Po pierwsze, inwestorzy wycofują kapitały, po drugie, ludzie mniej podróżują. Kraj traci wtedy główne źródła dochodu. Oczywiście nie można porównywać strat wywołanych załamaniem na rynku finansowym z tymi bardziej błahymi, jakimi są podróże. Jednak takie synergiczne uderzenie ma znaczenie. Sytuację pogarszał fakt, iż większość banków Cypru należała do rządu cypryjskiego. Uniemożliwiało to pozyskanie zewnętrznego finansowania, np. od zagranicznej spółki matki, w przypadku zaistnienia nagłej, nietypowej sytuacji kryzysowej. Ten model działania powodował, iż stabilizacja systemu bankowego przez rząd cypryjski w momencie załamania gospodarki (wzrostu długu publicznego i deficytu budżetowego) nie była możliwa.

Problemem stało się też obniżenie ratingów Cypru, co doprowadziło do wzrostu rentowności obligacji rządowych. To z kolei pociągnęło za sobą podniesienie kosztów obsługi długu, uniemożliwiając Cyprowi ustabilizowanie sytuacji sektora finansowego. Wykluczyło też możliwość korzystania z pomocy zagranicznej. Podobny skutek pojawił się przy swapach* kredytowych Cypru, których rosnące ceny świadczyły o coraz gorszym postrzeganiu sytuacji tego państwa przez uczestników rynku. Tu większa cena za swap wiąże się z większym ryzykiem bankructwa podmiotu referencyjnego. Wszystko to pogłębia złą sytuację finansową kraju, podnosi koszty obsługi długu i wprowadza w błędne koło, systematycznie ją pogarszając. Mechanizmy te nie przyczyniają się wprost do kryzysu, ale wspomagają jego dyfuzję.

Sposoby na wyjście z kryzysu
Cypr jest na tyle małym krajem, że nie mógłby zażegnać swoich problemów finansowych jedynie z kieszeni podatników. W 2013 roku rozpoczęły się negocjacje pomocowe z tzw. trojką pożyczkodawców: Unią Europejską (UE), Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW) i Europejskim Bankiem Centralnym (EBC). W rezultacie rozmów Cypryjczycy otrzymali 10 mld euro pomocy. Trojka przygotowała plan pomocy gospodarczej, w ramach którego państwo to zobowiązało się do podjęcia konkretnych działań. Chodziło przede wszystkim o zrestrukturyzowanie sektora bankowego, a także prywatyzację – częściowo lub w całości – takich branż, jak przemysł telekomunikacyjny, energetyczny a nawet portów. Cypr wprowadził też restrykcje dotyczące przepływów kapitałowych, by zapobiec ucieczce kapitału. Wśród wielu różnych obostrzeń ustalono m.in. miesięczne limity w wysokości 20 tys. euro na przelewy wykonywane przez indywidualnych klientów do zagranicznych banków, a także ograniczenia dla turystów, którzy nie mogli wywieźć poza granice kraju więcej niż 10 tys. euro.

Innym warunkiem uzyskania pomocy było obciążenie depozytów bankowych jednorazową opłatą. W przypadku depozytów do 100 tys. euro było to 6,75 proc., a powyżej 100 tys. euro – 9,9 proc. Z tytułu tych opłat cypryjski fiskus miał uzyskać około 5,8 mld euro. Pomysł wywołał oblężenie banków i bankomatów przez Cypryjczyków, którzy chcieli masowo ratować swoje oszczędności. W efekcie zamknięto banki na 12 dni (16-28 marca 2013 r.) i restrykcyjnie ograniczono wypłaty bankomatowe. Niektóre usługi bankowe były niedostępne dla klientów przez dłuższy czas. Praktycznie zatrzymane zostały transakcje bezgotówkowe. Rozpoczęto kontrolę przepływu kapitałów, żeby powstrzymać ucieczkę inwestorów z banków cypryjskich (choć byli też inwestorzy na warunkach preferencyjnych, ci najwięksi, którzy mieli dostęp do cennych informacji). Ostatecznie propozycja ta została odrzucona przez cypryjski parlament 19 marca 2013 roku. Kilka dni później, z 24 na 25 marca strony zawarły porozumienie. Zdecydowano, że depozyty do 100 tysięcy euro zostaną nienaruszone, natomiast opodatkowanie będzie dotyczyło tylko dwóch banków: Laiki i Bank of Cyprus. Bank Laiki zostanie zlikwidowany, a jego depozyty do 100 tys. euro przejmie Bank of Cyprus. Depozyty powyżej 100 tys. euro zostaną opodatkowane w granicach 25–40 proc. W ten sposób koszty kryzysu zostały przerzucone na społeczeństwo i gospodarkę cypryjską. Jest to pierwszy przykład, kiedy państwo Unii Europejskiej sięgnęło bezpośrednio do portfeli obywateli, aby ratować się przed bankructwem. Żeby solidaryzować się z obywatelami, prezydent Cypru Nikos Anastasiadis obniżył o 25 proc. swoje wynagrodzenie i o 20 proc. wynagrodzenie ministrów. Zrzekli się oni także trzynastej pensji.

Rosja również zaangażowała się w pomoc dla Cypru, a właściwie dla siebie. Powszechnie wiadomo, że na wyspie swoje pieniądze ulokowało mnóstwo potężnych rosyjskich inwestorów. Zatem to właśnie w ich pieniądze (lokaty powyżej 100 tys. euro) uderzyły nowe regulacje wprowadzone po porozumieniach z europejskimi pożyczkodawcami. Cypr wiedząc, że jego stabilna sytuacja finansowa leży w interesie Rosji, zwrócił się do niej o restrukturyzację zaciągniętego w 2011 roku kredytu oraz o udzielenie nowej pożyczki. Rosja uznała, że nie włączy się do akcji pomocowej, bo pieniądze powinny płynąć jedynie z UE. Pomoc unijna wstrzymywana była za sprawą Niemiec, które uważały, że byłaby ona jedynie zastrzykiem dla rosyjskich oligarchów, głównych poszkodowanych sytuacją na Cyprze. Pomysłów na zażegnanie kryzysu było wiele. Jeden z nich proponował wykorzystanie odkrytych w Morzu Śródziemnym złóż gazu. Cypr przymierzał się nawet do współpracy z Gazpromem. Ostatecznie Cypr uzyskał 10 mld euro pomocy i na kilka lat utrzymał obostrzenia w prawie bankowym.

Skutki kryzysu finansowego
Wrota raju zostały zamknięte. Kryzys w tak małym państwie zachwiał całą Europą i wzbudził uzasadniony niepokój obywateli strefy euro. Cypr został zmuszony do wyprzedaży rezerw złota, co przyczyniło się po części do znacznej obniżki cen tego kruszcu na rynkach. Kryzysowa sytuacja i problem z planem pomocowym doprowadziły do licznych waśni wśród państw europejskich. Plan pomocowy trójki pożyczkodawców Rosja uznała za działa wymierzone w jej stronę. Niemcy nie chciały ratować rosyjskich miliarderów. Cypr to pierwszy i jak dotąd jedyny kraj strefy euro, który wprowadził drastyczne kontrole przepływów kapitałowych. Decyzję taką spowodowała gorączkowa reakcja klientów w panice wycofujących z banków swe depozyty. Tracąc zaufanie inwestorów, kraj przestał być rajem podatkowym, stając się wręcz piekłem, a być może raczej czyśćcem. Z tytułu inwestycji w obligacje rządowe Grecji pojawiły się straty sięgające 4,5 mld euro, czyli około 25 proc. PKB. Pomoc unijna uratowała Cypr przed katastrofą finansową, ale dla pozyskania pożyczki pomocowej musiał on jednak samodzielnie wygospodarować około 13 mld euro (ponad 75 proc. PKB). Większa część tej sumy pochodziła z restrukturyzacji sektora bankowego oraz drastycznych cięć budżetowych i prywatyzacji.

Dzisiaj sytuacja się stabilizuje, a dowodem są obligacje rządowe, których oprocentowanie spadło poniżej 4 proc. Duże problemy ma tymczasem Rosja. Ponieważ jej kapitał na Cyprze jest największy, w obawie przed rozlaniem się kryzysu, inwestorzy wycofali prawie 140 mln dolarów z Rosji. Lekcją dla całej Europy jest sytuacja związana z depozytami, które dotąd uchodziły za bezpieczne i nienaruszalne. Wątpliwość co do ich stabilności pogłębia kryzys, zwłaszcza w strefie euro. To wszystko tworzy dystans między sektorem bankowym a inwestorami i zwykłymi obywatelami – zwyczajnie ich płoszy. Poziom zaufania spadł. Ratingi Cypru osiągnęły poziom śmieciowy. Pomimo początkowych pomysłów Cypr nie wystąpił ze strefy euro. Turystyka zyskała, mimo ogólnego kryzysu finansowego, a to za sprawą spadku cen umożliwiających wypoczynek za niewielkie pieniądze. Na koniec maja ub.r. bezrobocie na Cyprze wynosiło 15,3 proc., inflacja zaś utrzymywała sie na niskim poziome – 0,3 proc., co wskazywało na tendencje deflacyjne. Sytuacja się stabilizowała – inwestorzy powracali, gospodarka się rozkręcała. Nadal jednak były to ciężkie czasy dla obywateli kraju. Wobec stale rosnącego rolnictwem. W sektorze bankowym dochodziło do masowych zwolnień.

Z początkiem roku 2015 ogłoszono, że kryzys na Cyprze wygasa. Prezydent Nikos Anastasiadis poinformował w kwietniu, że kontrole przepływów kapitałowych zostają całkowicie zniesione. Podkreślał, że taki krok był możliwy tylko dzięki zaufaniu, którym UE, EBC i MFW obdarzyły Cypr. Wyraził też zadowolenie ze spełnienia wymogów planu pomocowego i uzdrowienia cypryjskiej bankowości, jak też uniezależnienia Cypru od greckich instytucji finansowych. Mimo wszystko Cypr nie jest już mekką biznesmenów i podróżujących. Powoli podnosi się z ciężkiej recesji. Zwykli obywatele dalej zmagają się z problemami finansowymi, a ich zaufanie do sektora bankowego, a nawet rządu, znacznie zmalało. Bardzo niska inflacja, a nawet skłonności deflacyjne powodują, że ceny maleją, bezrobocie zaś rośnie.

Cypryjska lekcja gospodarki
Kryzys w małym państwie z niewielką gospodarką wywołujący tak silne wstrząsy na arenie międzynarodowej zmusza do wyciągnięcia konstruktywnych wniosków. Pokazuje przede wszystkim, jak naprawdę funkcjonuje system demokracji i solidarność państw w ramach Unii. Unaocznia, że brak stabilności nawet najmniejszego podmiotu w strukturach jest problemem wspólnym i wszyscy ponosimy jego konsekwencje. Jest to tak zwana lekcja cypryjska, która uczy i przestrzega przed tego typu zapaściami gospodarczymi. Pokazuje innym państwom, jak działać, by nie wpaść w błędne koło zadłużenia i jakie tragiczne mogą być tego skutki. Cypr miał wszelkie predyspozycje, aby stać się państwem zamożnym i rosnąć w siłę. Był rajem podatkowym, przyciągał inwestorów, kusił turystów.

Błędem był brak dywersyfikacji ryzyka i źródeł dochodów. Maleńkie państwo postawiło wszystko na jedną kartę, i niestety, ta została szybko zdmuchnięta. Niekontrolowany rozrost sektora bankowego połknął wszystkie inne dziedziny życia gospodarczego, zaniedbane na jego rzecz. W sytuacji kryzysu nie można było szukać w nich oparcia i brakujących środków finansowych. Na PKB składała się głównie wartość usług wygenerowanych z sektora bankowego, nagły spadek miernika dochodu narodowego w dobie kryzysu był rzeczą naturalną. Niższe PKB skutkuje wzrostem bezrobocia i rosnącym deficytem budżetowym, to zaś uniemożliwia dotowanie banków przez państwo.

Kolejnym błędem było silne i ślepe zaangażowanie się w inwestycje na rynku greckim. Rząd zaniedbał sprawę rozłożenia ryzyka poprzez inwestowanie w różne aktywa. Podstawą polityki finansowej jest dywersyfikowanie ryzyka i tworzenie optymalnego portfela, w którym proporcje są zachowane. Cypr o mało się nie utopił… Doprowadził nawet do zachwiania „rosyjskich tronów” i zmusił aparaty władz europejskich do zaangażowania się w pomoc. W momencie przystąpienia do Unii Europejskiej wskaźniki makroekonomiczne pozwalały Cyprowi na zajmowanie wysokich pozycji w zestawieniach europejskich gospodarek. Po wprowadzeniu waluty euro – spadał już tylko coraz niżej, aby w 2013 roku zająć pozycję na końcu stawki. Dzisiejszy Cypr odradza się jako państwo, co wkrótce zaczną odczuwac jego obywatele, ale w historii wielkich kryzysów zapisał się na zawsze. Sprawa ta stawia przed nami pytanie: czy sytuacja na Cyprze może być argumentem przeciw przyjmowaniu waluty euro w Polsce?

* Umowa, w której dwie strony postanawiają wymienić między sobą określone kwoty wraz z należnymi odsetkami w różnych walutach na określony czas.

11 COMMENTS

  1. Cypr to świetny przykład do czego może doprowadzić niekontrolowany rozrost sektora bankowego. Ślepy trend podporządkowania gospodarki pod system bankowy i instytucji bankowych prędzej czy później musiał zaprowadzić na minę.

  2. Trzeba było się naprawdę postarać, żeby zamienić raj podatkowy i jedno z najszybciej rozwijających się państw w bankruta. Gratulacje dla tamtejszej władzy. Widać u nas nie jest JESZCZE tak źle.

  3. Unia Europejska postawiła Cypr na nogi, tylko pytanie za czyje pieniądze? Oczywiście za nasze, milionowe pożyczki od pozostałych państw członkowskich. By żyło się lepiej, ach!

  4. Cypr to moje ulubione państwo na wypoczynek. Wyjeżdżam tam na urlop od wielu lat. Piękne krajobrazy, przystępne ceny i niepowtarzalny klimat. Teraz rzeczywiście sytuacja wraca do normy, ale kilka lat temu było naprawdę nieciekawie. U nas może nie ma “Irlandii”, ale przynajmniej w miarę stabilnie 🙂

  5. Czy tylko ja zauważyłem, że jeśli gdzieś się zaczyna źle dziać to zawsze gdzieś w tle występuje ukochana mateczka Rosija? Ciekawe ile z tych utraconych miliardów euro magicznie “zniknęło” w chybionych inwestycjach z Rosją.

  6. Od samego myślenia o tych wszystkich przepranych rosyjskich milionów dolarów aż mnie głowa boli. Raj dla graczy wielkiego formatu. Teraz niby spory regres w ostatnich latach, ale odczuli go przede wszystkim miejscowi, a nie krezusi ukrywający tam fortuny. Im nie straszne kryzysy.

  7. Najpierw cypr, potem grecja, zaraz portugalia i włochy. Wszystko zmierza z precyzją kostek od domina do upadku. Jeszcze parę lat i będzie po ue.

  8. A mądrzy obywatele tak bardzo narzekali na don tuska i jego klikę?! Po nich przynajmniej nikt w europie nie musiał sprzątać 😉

  9. Zbyt szybki wzrost sektora bankowego znacznie nadszarpnął ekonomiczna stabilizację Cypru, lokalnie bardzo dostali po dupie, wśród inwestorów też była spora panika, liczna grupa starała się przenosić z różnym skutkiem swoje nisko-opodatkowane fortuny, ale od dwóch lat wszystko wraca do normy i trochę odmieniony, ale wciąż bardzo atrakcyjny inwestycyjnie Cypr wraca do gry. Byle trzymać się z dala od umieszczania pieniędzy w południowej części starego kontynentu.

  10. Błędem Cypru było wstępowanie do EU i lokowanie pieniędzy w obligacje greckie. Mogli zostać rajem podatkowym i czerpać korzyści z turystyki oraz rolnictwa (mała liczba ludności). Równie dobrze mogli wystąpić ze strefy euro, ale nie zrobili tego podobnie jak Grecy. Mieli by własną walutę, która by straciła na wartości, przez co płody rolne i wakacje byłby tańsze. Silna waluta szkodzi krajom, które nie są uprzemysłowione. Tak było z Polską (plan Balcerowicza) a co mamy to widać.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here