Czas na erę pieniądza wirtualnego

0
6

Za pomocą bitcoina można zapłacić za wszystko. Bitcoin nie podlega inflacji, stoi na straży mechanizmów rynkowych, ziszcza sen o zniesieniu banków centralnych i uniezależnienia się od państwowych gospodarek. Może to droga do sukcesu?

Bitcoin (BTC) urodził się w 2009 roku jako drugie, popularne dziecko wirtualno-walutowej rzeczywistości. Pierwszą rozpowszechnioną i rozpoznawalną cyberwalutą był VEN. Powstał w 2007 roku w serwisie Facebook na łamach sieci społecznościowej Hub Culture. Aktualnie VEN jest wykorzystywany tylko przez poszczególne środowiska i jedynie w mikropłatnościach. Bitcoin został stworzony przez bliżej niezidentfikowany podmiot – Satoshiego Nakamoto – i do dziś nie wiadomo czy jest to jedna osoba, czy może grupa ludzi pod takim właśnie pseudonimem. Mimo wielokrotnych prób demaskacji tożsamość twórcy wciąż owiana jest tajemnicą. W ostatnich latach sekret ten bezskutecznie próbowały odkryć magazyny „New Yorker” i „Newsweek”, a ostatnio „Gizmodo” i „Wire”, za każdym razem jednak znajdowały jedynie poszlaki. Satoshi Nakamoto w 2015 roku został nominowany przez profesora Bhagwana Chowdhry z Uniwersytetu Kalifornijskiego do Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. Jej przyznanie jest raczej wątpliwe, choć niewykluczone, że możliwe. Zastanawia jednak fakt, w jaki sposób ten tajemniczy zwycięzca zostałby o tym poinformowany. Tradycyjny przekaz telefoniczny odpada, jedyną drogą byłaby wiadomość e–mailem, którą to Nakamoto wykorzystywał do kontaktu ze światem między innymi wtedy, gdy sam dementował plotki na temat rzekomego odkrycia swojej tożsamości przez „Newsweek”. Przekazanie nagrody pieniężnej byłoby już dużo łatwiejsze – mogłoby się odbyć za pomocą anonimowego portfela bitcoinowego.

Cyfrowe złoto XXI wieku

Ale najpierw należy go przedstawić, aby później móc opowiadać o jego losach. Bitcoin to niezależna anonimowa waluta, często nazywana też kryptowalutą. Nie jest powiązana z żadną instytucją – nie posiada centralnego emitenta, jest wolna od banków, rządów i wszelkich innych instytucji. Podstawą jej istnienia jest Internet, to tu tworzone są jej jednostki. Nie występuje fizycznie. Opiera się jedynie na społeczności, która z niej korzysta, algorytmie kryptograficznym (funkcja matematyczna służąca szyfrowaniu tekstu jawnego) oraz modelu peer-to-peer (P2P). Kryptografia jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo w handlu elektronicznym, przykładowo, podczas dokonywania płatności kartami bankowymi. Dzięki temu unikamy kradzieży i podszywania się pod inne osoby. Sieć P2P to model komunikacji w sieci komputerowej, jest to tzw. sieć równorzędna – każdy z każdym, pomija się tu hierarchię. Każdy komputer, pracujący w takiej sieci, jest równy, posiada takie same uprawnienia jak każdy inny. Nie ma tu jednego centralnego serwera, który przechwytuje wszystkie dane, a dopiero potem przesyła do poszczególnych hostów. Awaria serwera uniemożliwiałaby dostęp użytkowników do swoich środków. Komunikacja zachodzi bezpośrednio. Bitcoin działa dzięki temu jak błyskawica, można go przesłać w dowolnym czasie, w dowolne miejsce na świecie, a on pojawi się tam natychmiast i nie obciąży nas żadnymi prowizjami. Dla niego nie ma limitów i ograniczeń, odstawia też na bok zbędnych pośredników. Jest dostępny dla każdego bez jakichkolwiek formalności, ograniczeń co do wykształcenia czy zamożności i stopnia rozwoju bankowego w danym kraju. Posiada określoną i ograniczoną liczbę, tj. 21 mln sztuk (tyle sztuk może maksymalnie pojawić się na rynku). Dzięki temu nie jest zagrożony inflacją. To waluta podzielna do ośmiu zer po przecinku, najmniejsze części bitcoina – odpowiedniki naszego grosza – nazywamy satoshi od imienia twórcy, czyli 1 satoshi to 0,00000001 BTC. Taki podział gwarantuje, że w przyszłości każdy mieszkaniec Ziemi będzie mógł coś uszczknąć z tej bitcoinowej puli, a co więcej gdy wartość jednego BTC osiągnie zawrotną sumę, to nadal dzięki rozmienialności na drobne, kupimy za niego zapałki. BTC to czysta abstrakcja – pieniądz bez podkładki i odpowiedniego nadzoru, który żyje sobie w sieci i „tyle go widzieli”.

Zaufanie do pieniądza

Ale przecież pieniądz, którym posługujemy się obecnie, to pieniądz fiducjarny, czyli taki, który też nie ma oparcia w dobrach materialnych. Tylko do roku 1971 obowiązywał parytet złota, co oznaczało, że pieniądz musiał mieć pełne w nim pokrycie. Teraz swoje zaufanie do pieniądza opieramy na silnej wierze w działania banków i rządów, które poprzez różne mechanizmy kreują wielkość bazy monetarnej. Popularnymi działaniami decydującymi o wartości i ilości waluty są zmiany stóp procentowych czy nawet dodruk pieniądza, prowadzący przecież do inflacji. Sztucznie pompowany pieniądz fiducjarny nijak ma się do zasad wolnego rynku. Skoro jednak poziom naszego zaufania do waluty krajowej jest bezbrzeżny, dlaczego nie mamy tak samo mocno zaufać walucie kryptograficznej?

Wynalazek na miarę e-maila

Bitcoin to twór matematyczny, a zatem bardzo bezpieczny. Bo gdzie matematyka, tam logika, i nie potrzeba dodatkowej kontroli. Kryptografia i prawa matematyczne sprawiają, że BTC uważany jest za walutę doskonałą, której nie można dodrukować, podrobić, zająć czy zablokować. Dowód matematyczny to zdaniem specjalistów gwarancja bezpieczeństwa. Bitcoin utożsamiany jest ze wzrostem bezpieczeństwa transakcji, stabilnością waluty, a także uwolnieniem od światowych gospodarek i koniunktury. W przeciwieństwie do pieniądza fiducjarnego jego wartość w pełni ustalana jest przez mechanizmy wolnego rynku. Bitcoin porównywany jest do osiągnięcia technologicznego, jakim był e-mail w porównaniu z pocztą tradycyjną. Tak jak wiadomość elektroniczna jest szybsza, tańsza i wygodniejsza w stosunku do przesyłki pocztowej, tak samo bitcoin świetliście wypada na tle tradycyjnego systemu bankowego, a nawet internetowych systemów płatniczych.

Instrukcja obsługi

Informatyka tłumaczy BTC jako pozbawioną centralizacji bazę informacji o przepływach danych wartości liczbowych między poszczególnymi kontami użytkowników systemu. Przekładając to na język finansowy – wartości liczbowe to inaczej sumy przelewów wyrażane w bitcoinach, a konta użytkowników systemu to coś na kształt tradycyjnych kont bankowych. Każdy użytkownik posiada tak zwany portfel, a w nim adresy składające się z konkretnego numeru oraz klucza prywatnego i publicznego. Adres naszego portfela jest odpowiednikiem numeru konta bankowego. Klucz publiczny to adres naszego portfela, na który każdy może dokonać przelewu. Klucz prywatny jest znany tylko nam i pozwala na jego odbiór, czyli faktyczny dostęp do naszego konta. Adres bitcoin składa się z 34 znaków cyfr i liter. Bitcoin wyzbył się czynnika ludzkiego i zależności od instytucji zwierzchnich, wszystko odbywa się według z góry ustalonych zasad, przyjętych wspólnie i demokratycznie przez większość użytkowników systemu. Istotne jest to, że wszystkie operacje są jawne i widoczne dla pozostałych hostów, a jednocześnie odbiorca i nadawca przelewu są anonimowi. Zakładając konto, nie podajemy żadnych danych osobowych, dzięki temu czujemy się w pełni impersonalni i bezpieczni. Naszego adresu nie można zablokować ani odebrać. Istnieje księga transakcyjna bitcoina, w której odnotowywana jest każda zachodząca transakcja. Dostęp i wgląd do niej mają wszyscy użytkownicy sieci, dzięki czemu łatwo można policzyć, kto ile ma bitcoinów. Sieć bitcoin jest kilkaset razy mocniejsza od najszybszych komputerów w posiadaniu rządów USA, Chin, NASA czy innych baz naukowych i wojskowych. Utrzymaniem sieci zajmują się tak zwani górnicy – odpowiadają oni za wydobywanie czy inaczej wykopywanie bitcoinów tzw. mining. Każdy nowy bitcoin, który pojawia się w sieci, jest tego skutkiem. Najprościej tłumacząc, jest to udostępnianie mocy obliczeniowej swojego komputera do rozwiązywania konkretnych problemów kryptograficznych. Proces ten można porównać do żmudnego wyszukiwania i wykopywania złota w zamierzchłych czasach. Górnikiem może być każdy z nas, ale konieczne jest posiadanie urządzeń o wysokiej mocy obliczeniowej. Wynagrodzeniem są oczywiście nowe bitcoiny. Przed zakupem bitcoinów musimy założyć portfel bitcoinowy do ich przechowywania. Portfele mogą mieć różne postacie i być przeznaczone dla różnych urządzeń, np. portfele mobilne instalowane na komputerze czy też online. Założenie i prowadzenie portfela nic nas nie kosztuje. W przypadku portfeli online ważne jest jednak, aby korzystać z usług sprawdzonych dostawców, jak serwisy www.blockchain.info czy www.coinbase.com.

W Polsce to nie waluta

W Polsce bitcoin w ogóle nie jest on uznany za walutę, a jedynie za środek rozliczeniowy służący do regulowania płatności. Nie wpasowuje się w ramy definicji waluty, bo nie ma nad nim żadnego nadzoru instytucji publicznej bądź prywatnej ani też żadnych międzypaństwowych ustaleń i umów. BTC – z powodu braku uregulowań – nie można też zaklasyfikować jako jakikolwiek instrument finansowy czy pieniądz elektroniczny. Przykładowo, Izba Skarbowa w Kielcach określa go mianem cyfrowego certyfikatu. Uciążliwa jest zatem też kwestia opodatkowania tej formy rozliczeniowej. Ministerstwo Finansów głosiło, że dokonanie zapłaty za produkt lub usługę czy też wymiana na pieniądz papierowy generuje przychód, który powinien być opodatkowany. Dotychczas podmioty parające się obrotem bitcoinów, jak na przykład kantory internetowe, uznawane były za niekwalifikujące się do zwolnienia z podatku VAT. Pod koniec 2015 roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości ogłosił jednak, że wymiana kryptowalut na tradycyjny pieniądz jest z niego zwolniona. Zgodnie z prawem unijnym sprzedaż towarów i usług podlega temu podatkowi, ale uwolnione są od niego transakcje dotyczące walut. Uznano, że waluty kryptograficzne powinny być traktowane na równi z pieniądzem tradycyjnym. Samo wydobywanie bitcoinów nie tworzy zobowiązania podatkowego, gdyż nie jest uznawane za takie, które przysparza korzyści.

Rodzaj transakcji

Płacenie bitcoinami jest nowością, ale nieustannie rośnie liczba podmiotów, które uznają tę walutę. Są to sklepy, usługodawcy, serwisy internetowe. Popularne jest też handlowanie i zarabianie na wahaniach i różnicach kursów. Odbywają się też transakcje międzynarodowe, w których wykorzystanie BTC znacznie usprawnia ubijanie interesów. Istnieją też specjalne aplikacje na smartfony, tablety, które pozwalają na noszenie naszego bitcoinowego portfela zawsze przy sobie. Waluta ta jest bardzo praktyczna w transakcjach konsumenckich, w których daje znaczną przewagę cenową nad konkurencją (za sprawą niskich płatności i szybkich przelewów). Bitcoinem zapłacimy dziś za jedzenie, paliwo, wycieczki, kino, kasyno czy drink w klubie. Istnieją strony ze specjalnie stworzonymi katalogami, w których znajdziemy informację o firmach przyjmujących płatności bitcoinami są to przykładowo www.spendbitcoins.com, www.coinmap.com, www.bitpay.com/directory.

Czym BTC zaskakuje?

Początkowo BTC był traktowany jak zabawa i wymieniany między użytkownikami sieci po 14 centów. W roku 2012 jeden bitcoin kosztował około 13 dolarów. Rokiem przełomowym w karierze bitcoina stał się 2013, nastąpiły w nim znaczące skoki i spadki cenowe. BTC osiągnął wtedy zaskakującą cenę ponad 1000 dolarów. Było to spowodowane między innymi wydarzeniami cypryjskimi oraz tamtejszą blokadą bankomatów i środków na kontach prywatnych. Znacznie osłabiło to zaufanie do waluty tradycyjnej. Późniejsze spadki związane były paradoksalnie ze zbyt dużą popularnością i sukcesem owej kryptowaluty. Infrastruktura nie była na to przygotowana i ciągle przybywające konta oraz ogromne zainteresowanie nowych użytkowników zahamowały sprawną dotychczas pracę serwerów. W wyniku tego zablokowany został dostęp do posiadanych przez nich bitcoinów oraz zniknęła możliwość wymiany ich na walutę realną. Powstała panika i masowe wycofywanie się z bitcoinowej gry. Orzekano, że to już definitywny koniec BTC. Ale ten odbił się od dna. Rozwinął się sektor miningu, powstały nowe technologie, bitcoin zaczął też podbijać rynek chiński i stał się obiektem zainteresowania wielkich korporacji z Doliny Krzemowej. Obecnie bitcoin wyceniany jest na około 450 dolarów. W promocję bitcoina zaangażował się m.in. bokser Mike Tyson. Powstał specjalny portfel w formie aplikacji na systemy Android i iOS – dostępny pod nazwą Mike Tyson Bitcoin – zaprojektowany w charakterystycznej stylistyce, z dobrze znanym i rozpoznawalnym przez jego fanów tatuażem. Jest to standardowy portfel sieciowy z możliwościami zakupu i sprzedaży bitcoinów.

Czy jest bezpiecznie?

Tam, gdzie mamy do czynienia z pieniędzmi, tam zawsze czyhają ciemne moce. Pomimo że jest to projekt perfekcyjnie skrojony i zabezpieczony, stał się celem cyberprzestępców. Nad kryptowalutą nie ma kontroli żadna instytucja, tu sami sobie jesteśmy stróżami i musimy mieć świadomość istniejących zagrożeń. Taką cenę płacimy za niezależność. Tak naprawdę atak na samego bitcoina jest praktycznie niemożliwy, bo wszystkie zachodzące transakcje są kontrolowane przez ogromną liczbę komputerów w sieci, a ich sumaryczna moc obliczeniowa jest nie do przebicia. Ataki hakerów nie dotyczą samego bitcoina, ale zbudowanych wokół niego usług. Kierowane są np. w stronę serwisów dokonujących wymiany BTC na waluty tradycyjne. Należy więc uważać na serwisy, do których przesyłamy cyberwalutę, bo te nie zawsze przestrzegają podstawowych zasad bezpieczeństwa. Istotne jest też tworzenie kopii portfela, stworzenie do niego silnego hasła oraz jego zapamiętanie i ewentualne przechowywanie w miejscu niedostępnym dla postronnych, odpowiednie skonfigurowanie skrzynki e-mailowej powiązanej z portfelem czy zaktualizowanie antywirusa. Poprawnie chronione bitcoiny są bezpieczniejsze niż nasze pieniądze na kontach bankowych. Rząd, wierzyciele czy były współmałżonek nie mają szans dostać się do naszych zasobów. Pojawiają się oczywiście opinie, że bitcoin służy spekulantom i kryminalistom – dzięki niemu rozwija się podobno handel bronią i narkotykami, bo transakcje są anonimowe i błyskawiczne, a brak zwierzchnictwa jakichkolwiek instytucji sprzyja temu zjawisku. Ale czarny rynek chyba zawsze znajdzie narzędzia do rozwoju i nic go nie powstrzyma.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here