Czy warto przenieść firmę za granicę?

1
7

Najbliższy raj podatkowy znajduje się w Berlinie. Podstawowa stawka podatkowa u naszych zachodnich sąsiadów wynosi zaledwie 14 proc., a od dochodu możemy odliczyć ponad 8 tys. euro rocznie. Do Berlina blisko. A więc?

Właściciele jednoosobowych firm w Berlinie nie mają obowiązku opłacać składki emerytalnej, a ubezpieczenie zdrowotne można wykupić już za 100 euro miesięcznie. Jeszcze lepsze warunki do rozwoju biznesu są w Wielkiej Brytanii – małe firmy płacą tam za ubezpieczenie społeczne zaledwie 2,7 funta tygodniowo.

W naszym kraju ciężko być przedsiębiorcą – szczególnie początkującym. W większości przypadków wczesny okres działalności jest deficytowy. Związane jest to z brakiem dostatecznej liczby partnerów biznesowych, a także wysokim udziałem kosztów stałych. Od początku o swoje upominają się ZUS oraz urząd skarbowy. Przez pierwsze dwa lata nowo zarejestrowane firmy mogą co prawda liczyć na preferencyjne traktowanie, jednak składka z tytułu ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego i tak wynosi niemal 450 złotych. Dla młodego przedsiębiorcy to dużo. Po tym okresie wysokość wymaganej składki wzrasta natomiast do aż 1092 złotych (od 2016 roku czeka nas wzrost do ponad 1110 zł).

Drugą istotną sprawą jest opodatkowanie dochodów: jeśli właściciel firmy zdecyduje się na stawkę liniową, wówczas od osiągniętego pod koniec roku zysku zapłaci 19 proc. podatku. Przedsiębiorcy mogą rozliczać się również według skali podatkowej, jednak dla większości firm jest to opcja znacznie mniej korzystna. W przypadku biznesu, który przynosi 60 tysięcy zł zysku brutto rocznie, niemal 24 tys. (40 proc.) trzeba oddać państwowym urzędom. Ogromne koszty związane z prowadzeniem firmy sprawiają, że wielu właścicieli rezygnuje z jej rejestracji (pozostając w szarej strefie) lub zaczyna rozglądać się za możliwością otwarcia firmy poza granicami kraju.

Polacy rejestrują Gewerbe

Z punktu widzenia przedsiębiorców najbliższy raj podatkowy znajduje się w Niemczech. Za naszą zachodnią granicą Polacy zarejestrowali w ostatnich latach ponad 100 tys. jednoosobowych firm – tzw. Gewerbe. Tamtejszy system oferuje znacznie przystępniejsze warunki gospodarowania niż w Polsce. Szczególnie dla małych firm. Choć od 2009 roku przedsiębiorcom narzucono obowiązek opłacania składek na ubezpieczenie zdrowotne, to firmy mogą wybierać pomiędzy systemem państwowym a prywatnym. Pierwsza opcja jest dużo mniej korzystna. Minimalna wysokość składki na publiczne ubezpieczenie to 211,2 euro (ok. 890 zł) miesięcznie. Przy wyższym wynagrodzeniu jej wymiar wynosi 15,5 proc. osiąganych zarobków (do kwoty 4125 euro miesięcznie). Maksymalnie może być to więc aż 640 euro. Do tego należy opłacić również obowiązkowe ubezpieczenie pielęgnacyjne (2,35–2,6 proc. wynagrodzenia). Musimy pamiętać także o przymusie ubezpieczenia emerytalnego (18,7 proc. wysokości wynagrodzenia) oraz na wypadek utraty pracy (3 proc.). Tutaj obowiązuje limit od 5200 euro (dla wschodnich Niemiec) do 6050 euro w przypadku zachodnich landów. W skrajnym przypadku suma obowiązkowych składek społeczno-emerytalnych może wynieść niemal 2060 euro (ok. 8650 zł) miesięcznie, czyli ponad ośmiokrotnie więcej niż w naszym kraju!

Polscy przedsiębiorcy korzystają jednak z prywatnego systemu. Tu koszt wykupu ubezpieczenia zdrowotno-pielęgnacyjnego jest znacznie niższy. Na rynku dostępne są oferty już od 80–100 euro. Niestety, kryje się w nich pewien haczyk – wymagają one bowiem wysokiego udziału własnego. Oznacza to, że do pewnej kwoty (nawet kilkunastu tysięcy euro) chory opłaca koszty leczenia z własnej kieszeni, a dopiero powyżej tej granicy płaci ubezpieczyciel. Taka oferta jest więc w dużej mierze fikcją i ma za zadanie jedynie wywiązanie się z ustawowego obowiązku ubezpieczenia. Właściciele jednoosobowych firm nie mają przy tym obowiązku opłacania składek emerytalnych ani na wypadek utraty pracy i w większości przypadków rezygnują z takiej możliwości.

Polska dla dużych przedsiębiorstw

Z punktu widzenia firmy uzyskującej niewielkie dochody nasi zachodni sąsiedzi rzeczywiście mogą być postrzegani jako raj podatkowy. Kwota wolna od podatku jest tam ponad 11 razy wyższa niż w Polsce, a podstawowa stawka opodatkowania to zaledwie 14 procent. Kwotą graniczną jest tu aż 52 881 euro (ok. 222 tys. zł) rocznie. Dopiero powyżej tej wartości atrakcyjniejszy zaczyna być nasz system – nad Wisłą, korzystając z liniowej stawki, oddamy fiskusowi zaledwie 18 proc. dochodów, a w Niemczech aż 42 procent. Firma, która uzyska dochód brutto w wysokości 15 tys. euro, zostanie obciążona kwotą zaledwie 2,1 tys. euro – to niemal trzykrotnie mniej niż w Polsce.

Właściciele niemieckich firm obciążeni są także podatkiem od działalności gospodarczej (Gewerbesteuer). Jego wysokość to nawet kilkanaście procent rocznie i jest zróżnicowana w zależności od regionu – każdy posiada swój przelicznik. Jednak kwota wolna od podatku wynosi w tym przypadku aż 24,5 tys. euro rocznie. Sprawia to, że większość drobnych przedsiębiorców jest z niego całkowicie zwolniona.

Tym, co przyciąga polskich przedsiębiorców do Niemiec, są przede wszystkim minimalne koszty prowadzenia działal-ności. Mimo braku praw emerytalnych (w przypadku prywatnego ubezpieczenia) i bardzo ograniczonego zakresu opieki zdrowotnej, Polacy mogą w pełni legalnie korzystać z możliwości, jakie daje niemiecki rynek – i to dla małych firm jest czynnikiem decydującym.

W Wielkiej Brytanii jeszcze korzystniej

Jeszcze korzystniejsze warunki do prowadzenia małego biznesu oferuje Wielka Brytania. Osoby samozatrudnione (self employer) na terenie Zjednoczonego Królestwa zobowiązane są do opłacania składek na ubezpieczenie społeczne, a ich wysokość jest ściśle uzależniona od osiąganych zarobków. W przypadku rocznego dochodu poniżej 5725 funtów (ok. 34,5 tys. zł) płatnik jest z nich nawet całkowicie zwolniony (zachowuje jednak prawo do korzystania z opieki zdrowotnej). Przy zarobkach do kwoty 7755 funtów wysokość składki jest minimalna i wynosi zaledwie 2,7 funta tygodniowo. Powyżej tej kwoty właściciel firmy zaczyna zaliczać się do wyższej klasy (tzw. Class 4) i opłaca składkę wynoszącą 9 proc. (plus 2,7 funta tygodniowo w ramach Class 2).

Przykładowo, przy rocznym zarobku 10 tys. funtów przedsiębiorca zapłaci składkę w wysokości 352,85 funta (ok. 2120 zł). Jest to znacznie mniej, niż zapłaciłby w tym czasie w Polsce (13 104 zł). Osoby zarabiające powyżej 41 450 funtów rocznie zapłacą od nadwyżki jedynie dodatkowe 2 proc.

Kwota wolna od podatku dochodowego w Wielkiej Brytanii wynosi obecnie aż 10 600 funtów. To blisko dwukrotnie więcej niż w Niemczech i ponad 20 razy tyle co w Polsce. Powoduje to, że spora część małych biznesów jest z niego całkowicie zwolniona. Powyżej tej kwoty stawka podatkowa wynosi 20 proc. i obowiązuje osoby, który zarobiły w ciągu roku poniżej 31 785 funtów (190,7 tys. zł). Dla porównania – przy zarobkach powyżej 14,2 tys. funtów (85 528 zł) w Polsce osoby fizyczne obowiązuje już najwyższa, 32-procentowa stawka podatkowa.

Brak wsparcia dla polskiej przedsiębiorczości

Warunki prowadzenia działalności gospodarczej w naszym kraju są lepsze jedynie dla przedsiębiorstw o bardzo wysokich dochodach. Wybór 19-procentowej liniowej stawki opodatkowania daje znaczną przewagę nad systemami niemieckim i brytyjskim, gdzie najwyższe progi podatkowe wynoszą aż 45 procent. Firma uzyskująca w Polsce roczny dochód na poziomie 240 tys. zł poniesie roczne koszty wynoszące tylko 58,1 tys. zł (24,2 proc. zysku). Od podobnej kwoty w Wielkiej Brytanii zapłacić będzie trzeba już 26,4 proc. Z kolei tak przychylne dla małych firm Niemcy dla większych podmiotów nie są już tak atrakcyjne. Przy zysku na poziomie 60 tys. euro rocznie i składkach odprowadzanych do publicznego systemu emerytalno-społecznego tamtejszy przedsiębiorca prawie 35 tys. euro (57,9 proc.) wpłaci na rzecz państwa.

Sercem gospodarki pozostają jednak małe jednoosobowe firmy. Według danych House of Commons w Wielkiej Brytanii na początku 2015 roku było ich ponad 4 miliony, co stanowiło ponad 75 proc. wszystkich firm zarejestrowanych na Wyspach. Podobne proporcje utrzymują się również w Polsce i Niemczech. Preferencyjne traktowanie małych podmiotów istotnie zwiększa poziom przedsiębiorczości wśród obywateli i w konsekwencji stanowi silny bodziec do wzrostu gospodarczego. W naszym kraju jest, niestety, odwrotnie.

1 COMMENT

  1. Obawiam się że 99% ekonomistów w rządzie czy w sejmie doskonale zdaje sobie sprawę z tego faktu. 🙂 Dla przypomnienia – reformę “Wilczka” przeprowadzono nie za “demokracji” a u schyłku bankrutującej “komuny” i to był jedyny 2 letni okres kapitalizmu w Polsce, powstało 2,5 mln miejsc pracy, no ale potem nadeszło “stare” i myśl tow. Stalina “kontrola podstawą zaufania” 😉

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here