Długi ciągną się dłużej niż studia

5
18

Coraz częściej student zamiast wpisu do indeksu otrzymuje wpis do Krajowego Rejestru Długów. Fora internetowe pełne są młodych ludzi szukających odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego?”.

Jak się okazuje, problemy biorą się z niedoprowadzenia do końca kwestii formalnych. Żeby nie popaść w spiralę długu za naukę, nie wystarczy przestać chodzić na zajęcia i powiedzieć sobie: rzucam studia.

Ścigani za czesne

Agnieszka napisała:

Zapisałam się na studia wieczorowe, ale tylko w czasie pierwszego semestru zajęcia zaczynały się po godzinie 17, w kolejnym były już od 15. Byłam zmuszona podjąć decyzję o rezygnacji ze względu na pracę, tym bardziej, że zapisałam się na studia wieczorowe po to, aby móc pracować. Dostałam potwierdzenie, że nie ma mnie na liście studentów. Kiedy jakiś czas temu odwiedziłam mój dziekanat, bo chciałam wrócić na uczelnię, na studia zaoczne, okazało się, że trafiłam do Krajowego Rejestru Długów. Pomimo tego, że nie dostałam żadnego wezwania do zapłaty, ani żadnego listu. Dlaczego?

Prawnik dr Kamil Spryszak odpowiada: 
Wierzyciele, czyli w tym wypadku uczelnie oferujące studia płatne, zlecają windykację rachunków profesjonalnym firmom windykacyjnym. Same bowiem niechętne to robią. W efekcie studenci nie dostają żadnego ponaglenia do spłaty zobowiązania z uczelni, ale od razu oficjalne wezwanie do zapłaty z firmy windykacyjnej.
Dla przykładu Uniwersytet Warszawski ma podpisaną umowę z Krajowym Rejestrem Długów Biura Informacji Gospodarczej. Procedura ta obowiązuje wszystkie uniwersyteckie jednostki. UW bardzo nisko ustaliło dolny limit wysyłania zgłoszeń do KRD – to zaledwie 200 zł. Student może tam, więc trafić już za jeden niezapłacony egzamin.
Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Płocku nie korzysta z usług firm odzyskujących długi. Stara się załatwić to bez pośredników, jeśli student nie reaguje na jej upomnienia, sama kieruje sprawę do sądu – zasady płatności regulują przepisy, a student, rozpoczynając naukę podpisuje umowę z uczelnią. Zdaniem władz uczelni egzekwowanie zaległych opłat to konieczność. Gdyby tego nie robili, byłoby to naruszenie dyscypliny finansów publicznych. Student otrzymuje dwa wezwania do zapłaty, a następnie trzecie – przedsądowe. Jeżeli je zlekceważy, sprawa trafia do sądu.

Historia Tomka:

WSH żąda ode mnie 3000 zł (trzech tysięcy złotych) za nieuregulowane czesne + maksymalne odsetki. Będąc jeszcze studentem WSH płaciłem czesne za szkołę, jedynie w drugim semestrze, gdy zrezygnowałem ze studiów, przestałem również płacić (bo nie byłem już studentem) i okazuje się, że uczelnia wystawiała mi dalej rachunki za miesiące, gdy już nie studiowałem.

Magda donosi:

Wczoraj dostałam pismo z Sądu Rejonowego w Lublinie. Jest to nakaz zapłaty odnoszący się do nieziszczenia opłaty za drugi semestr studiów zaocznych w jednej z prywatnych lubelskich uczelni. Łącznie do zapłaty mam 1700 zł + 648 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania. Jednakże przed rozpoczęciem drugiego semestru odwiedziłam dziekanat, z pismem które otrzymałam wcześniej a w którym było napisane, iż zostałam skreślona z listy studentów z powodu braku opłat. Nie wiem o co chodzi. Proszę o pomoc! Dlaczego?

Prawnik dr Kamil Spryszak odpowiada: 
Niestety studenci nie mają świadomości tego, że porzucenie uczelni bez stosownego wypowiedzenia umowy niesie za sobą odpowiedzialność prawną. Wskazane przykłady stanowią potwierdzenie, iż jeśli nie dopełnią tego obowiązku, to czeka ich opłacenie zaległego czesnego wraz z naliczonymi ze względu na zwłokę odsetkami.
Od lat funkcjonują umowy zawierane ze studentami studiów niestacjonarnych. Zgodnie z którymi, czesne nalicza się do dnia skreślenia z listy studentów. Jeśli ktoś zrezygnuje ze studiów, ale nie powiadomi o tym dziekanatu (nie zostanie skreślony) składając rezygnację, to czesne najczęściej jest dalej naliczane. Dostając decyzję o skreśleniu student jest powiadamiany z jakiego powodu. Niestety zdarzają się sytuacje, gdy studenci przyznają się wprost, że traktują to jak pozdrowienia z dziekanatu i wyrzucają do kosza. Rosną wtedy odsetki od zaległości. Dlatego jeśli ktoś podejmuje decyzje że rezygnuje, powinien natychmiast złożyć oświadczenie o rezygnacji najlepiej w formie oświadczenia woli o wypowiedzeniu umowy albo rozwiązać ją za porozumieniem stron i zapłacić zaległość. Wtedy wszystko jest czyste i nikt nie ma kłopotów.
Wybierając się zatem na płatne studia warto pamiętać, że uczelnie to instytucje biurokratyczne i często bardzo bezwzględne. Zawsze musimy pamiętać o dopełnieniu wszelkich formalności.

Przykład justypl:

W 2003 roku po 3 latach przerwałam studia. Obecnie (2015 r.) skontaktowałam się z uczelnią z zapytaniem czy istnieje możliwość wznowienia studiów. Otrzymałam pozytywną odpowiedź, jednakże poza standardowymi opłatami nakazano mi uregulować również zadłużenie i odsetki za ponad 11 lat (nie podano dokładnej kwoty). Po otrzymaniu powyższej wiadomości (mail) skontaktowałam się telefonicznie z uczelnią w celu wyjaśnienia wskazanego zadłużenia, o którego istnieniu nie wiedziałam. Nigdy nie otrzymałam powiadomienia lub wezwania do zapłaty ww. kwoty. Udało mi się dowiedzieć, że zadłużenie dotyczy czesnego za okres kiedy już nie uczęszczałam na uczelnię, ale wciąż figurowałam na liście studentów (wiem, moja głupota bo nie dopełniłam formalności). Pytanie: czy zobowiązanie jest już przedawnione? Czy uczelnia wciąż ma prawo wymagać uregulowania należności jeżeli zdecyduje się na wznowienie studiów? Nie uciekam od odpowiedzialności, jednak nie stać mnie na spłatę ww. kwoty plus opłatę czesnego. Rozważam podanie o rozłożenie na raty i umorzenie odsetek. Dziękuje za nawet najmniejszą wskazówkę. Czy zaległa opłata za czesne może ulec przedawnieniu?

Prawnik dr Kamil Spryszak odpowiada: 
Niestety uczelnia wciąż ma prawo wymagać uregulowania należności. Przedawnienie, nie oznacza, że wierzyciel nie ma prawa domagać się spłaty, tylko, że dłużnik może uchylić się od przymusowej egzekucji.
Zgodnie z art. 118 Kodeksu cywilnego, jeżeli przepis szczególny (przepisem szczególnym jest np. Karta Nauczyciela) nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi lat dziesięć, a dla roszczeń o świadczenia okresowe (np. czynsz najmu, alimenty) oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej – trzy lata.
Bieg przedawnień rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. Chodzi o sytuacje, w których dochodzenie danego roszczenia jest możliwe na drodze sądowej, czyli o dzień, w którym dłużnik powinien lub może już spełnić świadczenie. Jeśli szkoła jest prywatna, to można np. roszczenie o zapłatę próbować podciągnąć pod prowadzenie działalności gospodarczej. W takiej sytuacji przedawnienie nastąpi 3 lata po dniu, w którym czesne miało zostać opłacone. Jeżeli wymagalność roszczenia zależy od podjęcia określonej czynności przez uprawnionego, bieg terminu rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stałoby się wymagalne, gdyby uprawniony podjął czynność w najwcześniej możliwym terminie. Bieg przedawnień przerywa każda czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw (np. mediatorem) lub egzekwowania roszczeń  przed sądem polubownym, albo czynność przedsięwzięta bezpośrednio w celu dochodzenia, ustalenia, zaspokajania lub zabezpieczania roszczenia (np. wytoczenie powództwa -przerwanie przedawnienia następuje w dniu wniesienia pozwu czy zawezwanie do próby ugodowej). Jeśli chcemy np. złożyć sprzeciw wobec nakazu zapłaty powołując się wyłącznie na przedawnienie, musimy sprawdzić czy pomiędzy datą wymagalności płatności a datą wniesienia pozwu minęły co najmniej trzy lata.
Przez pewien czas kwestia terminu przedawnienia, jeśli chodzi o czesne studentów, budziła wątpliwości w orzecznictwie sądów: przyjmowano dwuletni okres przedawnienia, trzyletni okres przedawnienia, a nawet dziesięcioletni okres przedawnienia. Sytuacja ta uległa jednak diametralnej zmianie po nowelizacji Ustawy prawo o szkolnictwie wyższym. Zgodnie z art. 160a roszczenia z umów o naukę przedawniają się z upływem trzech lat. (na podstawie lexwaw.pl)

Pożyczki na studia

Nie wszystkich studentów stać na naukę. Wielu z nich sięga po najtańszą formę pożyczki, czyli kredyt studencki. Jak mawiał Robert Kiyosaki w swoim bestsellerowym dziele „Bogaty ojciec, biedny ojciec” dług może być zły lub dobry. Zły, to taki, który sprawia iż stajemy się coraz biedniejsi i coraz bardziej uzależnieni od instytucji finansowych. Natomiast dobry dług pomaga „wkładać coraz więcej pieniędzy do naszej kieszeni”. Rozsądne wykorzystanie szansy, jaką jest możliwość uzyskania preferencyjnego kredytu, uczyni nasze zobowiązanie „dobry długiem”, który zapewni nam dodatkowy dochód.
Dla młodych ludzi pochodzących z mniej zamożnych rodzin kredyt studencki może być dużą pomocą. Dla tych nieco zamożniejszych pieniądze z kredytu mogą być dodatkowym źródłem dochodów. Przez okres studiów i przez 2 lata po ich zakończeniu wszystkie odsetki naliczane od kredytu studenckiego są opłacane przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Wystarczy, więc wpłacić te pieniądze na wysoko oprocentowany depozyt lub zainwestować, aby na takim kredycie zarobić.
Ostatecznie jedni kredyt spłacają, inni mogą starać się o jego umorzenie.
Ale uwaga! Zdarzają się przypadki, gdy kredyt taki staje się problemem nie tyle dla osoby, która go podjęła, a dla osoby, która stała się żyrantem pożyczki.

Historia Daniela:

Jestem studentem 4 roku UMED w Łodzi, pochodzę z Płocka. Ubiegam się o kredyt studencki w wysokości 6000 zł, jednak jako zabezpieczenie potrzebni są dwaj żyranci. Pierwszym jest moja mama, bo jako jedyna spełnia warunki wysokości zarobków. Niestety nie udało mi się znaleźć drugiej osoby, ponieważ nikt z mojej rodziny już tych warunków nie spełnia. Bardzo potrzebuję tych pieniędzy, aby móc dalej studiować, jeżeli ktoś mógłby mi pomóc proszę o kontakt.

Przykład Michała:

Będąc jeszcze na studiach znajoma, z którą nie mam już kontaktu, namówiła mnie bym został żyrantem jej kredytu studenckiego. W związku z tym od jakiegoś czasu krążą mi po głowie różne myśli: Czy zatem, jako żyrant takiego kredytu, widnieję w BIK, jako osoba obciążona spłatą tego kredytu? Składając bowiem wniosek o pożyczkę dowiedziałem się, że istnieję w BIK, że mam zadłużenie na 2.5 tys. zł. z miesięczną ratą 500 zł i w związku z tym nie mam zdolności kredytowej. Nikt mnie o tym nie poinformował, kiedy zgodziłem się zostać żyrantem.

Prawnik dr Kamil Spryszak odpowiada:
Odpowiedzialność żyranta jest taka sama jak kredytobiorcy! Na tym właśnie polega żyrowanie pożyczki. Żyrant jest gwarantem dla pożyczkodawcy, że zawsze ktoś będzie oddawał pożyczone pieniądze. W przypadku opóźnień w spłacie lub zaprzestania spłat, żyrant jest pociągany do odpowiedzialności i kredyt zaczyna być traktowany jako jego zobowiązanie. W tej sytuacji należy pobrać raport o sobie z BIK, aby sprawdzić jaka kwota pozostała do spłaty. Informacje o możliwości pobrania raportów dostępne są na stronie www.bik.pl
Gdy żyrant otrzyma informacje o tym, że pożyczkobiorca przestał spłacać raty w terminie, powinien natychmiast skontaktować się z tą osobą, której poręczył kredyt i wyjaśnić powody opóźnienia w spłacie rat. Jeśli uzna, ze sytuacja kredytobiorcy jest beznadziejna, zawsze może sam spłacić dług, by zapobiec narastaniu odsetek i naliczaniu dodatkowych kosztów.
Gdy żyrant dowie się, że sytuacja dłużnika, któremu poręczył pożyczkę się poprawiła, a mimo to nie ma on zamiaru oddać długu, może wnieść przeciwko niemu do sądu pozew o zapłatę. Trzeba jednak wiedzieć, że korzystny wyrok sądu nie gwarantuje jeszcze zwrotu pieniędzy. Dłużnik może ukrywać dochody, a wtedy egzekucja komornicza jest nieskuteczna.
Gdy żyranta nie stać na jednorazową spłatę długu, powinien zwrócić się do banku z prośbą o wydłużenie okresu spłaty lub zgodę na spłatę przez jakiś czas samych odsetek, póki jego sytuacja się nie poprawi.
Na nieszczęście dla żyranta, bank ma pełne prawo egzekwować od niego spłatę reszty długu. Każdy podpisując poręczenie pożyczki, dobrowolnie godzi się spłacać raty, gdy pożyczkobiorca nie będzie wywiązywał się z umowy (na podstawie wyborcz.biz/finanse).

5 COMMENTS

  1. Sporo ciekawych informacji. Aczkolwiek dziwię się ludziom, którzy płacą spore pieniądze za studia, a nie znają przepisów, które definiują te opłaty.

  2. Oplata za czesne na studiach

    Witam serdecznie
    Mam bardzo duzy problem, studiowalam w wyzszej szkole sluzb publicznych asesor we Wroclawiu, w 2004 roku wzielam dziekanke z przyczyn osobistych , finansowych i wyjechalam za granice , w 2005 roku zostalam skreslona z listy studentow za nie oplacenie czesnego, jesli wzielam rok dziekanki (pisemnie potwierdzone) i nie wrocilam na studia bylo oczywiste dla mnie ze nie jestem studentem.
    W 2012 roku nagle okazalo sie ze jestem szkole winna pieniadze za jeden miesiac bodajrze, plus odsetki,przez te wszystkie lata nie zostalam informowana chociaz mieli moj adres zamieszkania w Polsce rodzice nic nigdy nie dostali, moja szkola sprzdala dlug do komornika w 2012 napisalam pismo do komornika w 2012 zeby dala mi pisowne dokladnie opisanie za ktory misiac zadluzenie bylo,bo tyle lat minego a konto bankowe juz dawno nie istnieje w polsce i niemoge sprawdzic przelewow na szkolne konto,wiec chcialam oprzec sie o przedawnieniu 3 lat, ale zandej odp nie otrzymalam od komornika. W 2015 kolejny list przyszedl ze sprawa jest w sadzie. Jakim prawem przez 7 ,8 lat a teraz 10 lat nic mnie nie informowali nie dostalam zadnego potwierdzenia od szkoly, zadnego listu tyle ze probowali sie ze mna kontaktowac na tel ktory nie istnial przez tyle lat. Czy maja prawo mnie podac do sadu?
    Bardzo prosze o pomoc, mieszkam za granica i nie wiem jak mam sobie z tym poradzic, prawo sie chyba zmienilo od 2005 roku w szkolnictwie, prosze o pomoc.
    Dziekuje

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here