Dopalacze to złoty interes. Łatwopalni?

0
9

Żadne zdrowe zwierzę nie zje niczego, czym może się zatruć. Tylko chore stworzenie łyknie śmiercionośne świństwo. Dlaczego więc człowiek sięga po substancje, od których może się uzależnić? Czy zatraciliśmy instynkt samozachowawczy, czy jak w tekście (piosenki) Jacka Cygana „(…) łatwopalni biegniemy w ogień, by mocniej żyć?”

Co pewien czas media ekscytują się doniesieniami o skutkach zażywania różnych używek. W lipcu w mediach wrzało. Na Śląsku i w Wielkopolsce ratowano ponad 150 młodych ludzi zatrutych tzw. dopalaczami. Były przypadki śmiertelne. W Kaliszu do czerwca do szpitali trafiło około 70 osób z podejrzeniami zatrucia po dopalaczach, a rok wcześniej tylko 24. To był temat numer jeden, narastała społeczna histeria. Padały oskarżenia, kto jest winien tej sytuacji: policja, rząd, rodzice? Problem to w Polsce nienowy. Młodzi ludzie często eksperymentują z tymi substancjami chemicznymi, głównie dlatego, że są one oferowane po bardzo niskich cenach. Jurek Owsiak apelował na Przystanku Woodstock: „Nie bierzcie świństw, pilnujcie swoich kolegów”, informował, jakie niebezpieczeństwo niesie zażywanie dopalaczy. Na festiwalu znajdowało się specjalne urządzenie do wykrywania niebezpiecznych substancji psychoaktywnych. Efekt? Na Przystanku Woodstock zatrzymano jednego (!) dilera i kilkadziesiąt osób za posiadanie narkotyków. Od nagłaśniania w lipcu skutków działania dopalaczy, łapania winnych minęło niewiele czasu. I już jest cicho. Nie pierwszy raz. Czasami bez emocji przemknie jakaś informacja: „Wjechał pod prąd zabił kierowcę jadącego z przeciwka, był pod wpływem dopalaczy… Sześciu policjantów usiłowało powstrzymać chłopaka, który po dopalaczach płynął żabką po asfalcie, miał twarz zalaną krwią…. Młody człowiek zabił siekierą 10-letnią dziewczynkę, czekamy na wyniki ekspertyzy, czy brał dopalacze…” itp., itd.

A tymczasem proceder kwitnie, Mocarz triumfuje Wrzucam do wyszukiwarki hasło „dopalacze”, na drugim miejscu (po definicji) wyświetla się sieć sklepów internetowych, które kuszą promocjami, zachwalają towar, podają nazwy cudownych pigułek itp. Dopalacze to złoty interes, trucizna rozchodzi się jak świeże bułeczki. Wyprzedzają je jedynie leki na potencję. Na trzecim miejscu są leki odchudzające, a na czwartym – sterydy anaboliczne. Fałszowanie leków i suplementów wzrasta w ostatnim 10-leciu w postępie geometrycznym. Część substancji wchodzących w skład dopalaczy nie figuruje na liście kontrolowanej przepisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Dopalacze nie zawierają substancji objętych kontrolą prawną, ale to wbrew mniemaniu wcale nie znaczy, że są to produkty dla zdrowia bezpieczne. Od kilku lat mamy ustawę przeciwko dopalaczom, ale biznes ma się świetnie. Przestępcy mają za nic groźbę kar do pół miliona złotych. To mała sumka przy ich zarobkach. Zawsze wiedzą, jak ominąć prawo, na miejsce zakazanej substancji rzucą na rynek kilka innych. Dopalacze sprzedawane są jako wyroby kolekcjonerskie. Producent podaje opis produktu, jego skład, dawkowanie, informuje o przeciwwskazaniach i z lubością cytuje recenzje zachwyconych użytkowników. Oczywiście na etykiecie jest ostrzeżenie: nie do spożycia. I co z tego. Popyt jest ogromny. Dystrybutor bezwzględny. Jest panem życia uzależnionych. Jeśli ktoś umarł, to na własne życzenie!

Zmienić prawo? Na jakie? Dr Bohdan Woronowicz, specjalista terapii uzależnień z wieloletnim stażem, uważa, że działania profilaktyczne się zapętliły i nie dają pożądanych efektów. Dużym problemem jest brak podstawowej wiedzy. Młodzież jest przekonana, że dopalacze są legalne i bezpieczne. Wiele osób nie traktuje dopalaczy jak narkotyków. Sięgając po nie, nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, jakie te substancje mogą wywołać w organizmie. Nikt nie wie, co zawierają. Tylko masarz i Bóg wiedzą, co zawiera kiełbasa – cytuje kogoś dr Woronowicz – na każde z dziesięciorga dzieciaków biorących wspomagacze jedno lub dwoje może w przyszłości popaść w różne uzależnienia. Dopalacze to często pierwszy krok.

Zdaniem prof. Moniki Płatek, prawniczki, dzieci sięgały i będą sięgać po zakazane owoce kierowane ciekawością, chęcią bycia lubianym w grupie, by zmienić samopoczucie. Młody człowiek bywa samotny. Ma coraz więcej obowiązków, musi realizować ambicje rodziców, trenera, pani od muzyki. Często po prostu nie może sprostać wymaganiom. Zmiana prawa niczego nie da. Rodzice powinni się ocknąć, mieć czas dla dziecka, rozmawiać z nim. A nie zostawiać go sam na sam z komputerem, presją korzystania z Facebooka, hejtowaniem itp. Kto się uzależnia? Każdy z nas ma w mózgu ośrodek nagrody, który wiąże się z odczuwaniem przyjemności. Zdaniem dr. Woronowicza uzależniają się dwie grupy osób. Pierwsza – to poszukiwacze ulgi. Ludzie, którym jest źle na świecie, są w permanentnym dołku. Smutni, zniechęceni, Jeśli trafi się substancja, która pobudzi ośrodek przyjemności w mózgu, to oni wychodzą z dołka, świat wydaje im się piękny. Zaczynają za tym stanem tęsknić, pragną do niego wracać. Druga – to łowcy nagród. Bodźce, które docierają do ich organizmu, są za słabe. Pragną więcej wrażeń. Szukają jakiejś substancji albo jakichś zachowań, które poprawią samopoczucie (wszyscy pragniemy być szczęśliwi). Uprawiają sporty ekstremalne, kradną w sklepach, by podnieść poziom adrenaliny, sięgają też po narkotyki, dopalacze – choć wiedzą, czym to grozi. Wykorzystują to bezlitośnie „twórcy” zakazanych substancji psychoaktywnych i „rozprowadzacze”.

Podobno każdy z nas ma predyspozycje do stania się nałogowcem. Możemy uzależnić się od alkoholu, nikotyny, jedzenia, seksu, pracy, od gier hazardowych, od zakupów. Na każdym kroku czyhają na nas niebezpieczeństwa, traumy czy chęć na mocne wrażenia.

Uwaga! Nieoczekiwanie niechcący możemy stracić panowanie nad własnym życiem i znaleźć się po drugiej stronie.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here