Jeden z kosztów wakacji

0
3

Choć coraz więcej Polaków, jadąc za granicę, kupuje dodatkowe ubezpieczenie, ciągle nie zauważamy, że asekuracja w wysokości 10 czy nawet 20 tys. euro to za mało!

Rachunek na 800 tys. zł po tygodniowym pobycie w Meksyku? W lutym media obiegła informacja o mężczyźnie, który wybrał się z rodziną na egzotyczne wakacje i na dzień przed powrotem do Polski doznał udaru mózgu. Miał szczęście – prywatny szpital, do którego natychmiast trafił, udzielił mu profesjonalnej pomocy. Pan Stanisław przeżył. Na tym szczęście się jednak skończyło, bo rachunek za życie wyniósł 105 tys. dol. Drugie tyle – transport do Polski medycznym samolotem.

– Nie mamy takich pieniędzy – rozpaczali bliscy pana Stanisława. Przedstawiciel biura podróży zaś rozkładał bezradnie ręce: podstawowe ubezpieczenie wykupione razem z wycieczką było daleko niewystarczające. Ostatecznie pacjent po dwóch tygodniach trafił, już bez rozgłosu, do Polski. Czy to zdarzenie wpłynie na wakacyjne ubezpieczeniowe nawyki Polaków?

Choroby przewlekłe zobowiązują

Nie wystarczy przed wyjazdem za granicę ubezpieczyć się na 10 czy 20 tys. euro. Zwłaszcza gdy cierpimy na chorobę przewlekłą – choćby otyłość, nadciśnienie czy cukrzycę – zdecydowanie lepiej dołożyć kilkaset złotych za rozszerzony pakiet bezpieczeństwa, niż później zmagać się z ubezpieczycielem, który łatwo wykaże, iż podstawowy pakiet nie obejmuje pomocy i leczenia chorób przewlekłych. Również jeśli na wakacjach zamierzamy robić coś więcej, niż spacerować, leżeć przy basenie czy na brzegu morza, powinniśmy, kupując polisę, wybrać opcję rozszerzoną. W przeciwnym razie ubezpieczyciel może zakwestionować nasze prawo do odszkodowania. A jeśli może, to najprawdopodobniej zakwestionuje. Nawet jeśli uszczerbek na zdrowiu nastąpił, kiedy wypożyczyliśmy i jeździliśmy tylko na rowerze, motocyklu czy po prostu wybraliśmy się do aquaparku, a więc nie uprawialiśmy ekstremalnych sportów.

Ulubione destynacje

W ubiegłym roku TU Europa zleciło badania dotyczące aktywności wakacyjnej Polaków. Za granicą urlop – najczęściej dwutygodniowy – spędza niemal 40 proc. z tych, którzy w ogóle na wakacje się decydują. Ulubione destynacje to oczywiście południe Europy: Włochy, Grecja, Hiszpania, Chorwacja, Francja. Już w ubiegłym roku mniej chętnie Polacy wybierali takie kraje, jak: Turcja, Egipt czy Tunezja, ze względu na rosnące ryzyko związane z zamachami terrorystycznymi. Ponadto informacje docierające z biur podróży pozwalają sądzić, że ci, którym do szczęścia na wakacjach potrzeba nieco więcej egzotyki (no i mają trochę zasobniejszy portfel), zaczynają zamieniać Egipt na Meksyk czy Dominikanę, Tunezję na Kenię, Turcję na dobrze strzeżone kurorty w Izraelu. Wśród polskich turystów rośnie też popularność Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

EKUZ wszystkiego nie załatwi

O dodatkowym ubezpieczeniu powinni jednak pamiętać wszyscy, którzy wyjeżdżają na wakacje. Europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego (EKUZ), którą możemy bezpłatnie pobrać z Narodowego Funduszu Zdrowia, gwarantuje pokrycie kosztów leczenia w nagłych przypadkach, ale nie zapewni pokrycia kosztów transportu medycznego do kraju. EKUZ działa tylko w granicach Unii Europejskiej, o czym powinni pamiętać np. wybierający się na wakacje do Albanii czy Czarnogóry (również lubiane przez Polaków kierunki wakacyjne). Posiadacze EKUZ zapominają jednak albo – o zgrozo – nie wiedzą, że karta ta nie gwarantuje nam bezpłatnego leczenia w wielu krajach, które ją honorują (poza krajami UE są to również Norwegia i Szwajcaria, które do Unii nie należą), i pacjent musi pokryć część kosztów leczenia. Jeśli nie wykupimy dodatkowego ubezpieczenia – będziemy musieli zapłacić za pomoc medyczną z własnej kieszeni.

Nie warto oszczędzać na ubezpieczeniu

Jednak im dalej od Europy położony kraj, im większa egzotyka – tym ubezpieczenie powinno być pełniejsze i opiewać na zdecydowanie większą sumę. Jak wysoką? – Poza Europę lepiej nie ruszać się bez polisy o wartości przynajmniej 100 tys. dol. na osobę – uważają osoby z branży turystycznej. W krajach Ameryki Środkowej, w Azji czy Afryce turyści trafiają do szpitali prywatnych, których standard i możliwości leczenia są wyższe, ale koszty są niebotyczne – tak jak w przypadku turysty z Meksyku. Minimalne, rekomendowane przez branżę turystyczną, wartości polis podstawowych (bez uprawiania sportów ekstremalnych i bez chorób przewlekłych) wynoszą: w obrębie Europy 50 tys. euro. Taka kwota pokrywa koszty trzytygodniowego pobytu w szpitalu, procedur medycznych albo transportu samolotem medycznym, w niektórych przypadkach nie jest możliwy/wskazany transport zwykłym samolotem; Ameryka Północna (zarówno USA, jak i Kanada) – 100 tys. USD. Doba w szpitalu w USA może kosztować nawet kilka tysięcy dolarów. W Kanadzie sam pobyt w szpitalu, nie wliczając np. kosztów operacji, to nawet 2 tys. dol. kanadyjskich; Azja, Ameryka Południowa i Środkowa, Australia – 80 tys. USD; Afryka – 80 100 tys. USD, w zależności od kraju, części kontynentu.

Aktywni płacą więcej

– Czy na wyspie są wypożyczalnie motocykli? – podczas spotkania z rezydentem na Lesbos grupa młodych turystów nie kryła chęci eksplorowania wyspy na jednośladach. – A czy wykupili państwo rozszerzone ubezpieczenie? – odpowiedziała pytaniem na pytanie rezydentka. – Jeśli nie, radzę wypożyczyć samochód. Jeśli dojdzie do wypadku na motorze, ubezpieczyciel potraktuje wycieczkę jako sport ekstremalny i nie pokryje ewentualnych kosztów leczenia.

Z badań dla TU Europa wynika, że połowa Polaków, odpoczywając za granicą, wybiera spokojne formy spędzania czasu – spaceruje, plażuje czy kąpie się w morzu lub basenie. Druga połowa korzysta z bardziej aktywnych form wypoczynku – nurkowania z aparatem powietrznym, snorkelingu, atrakcji w aquaparku, wycieczek łodziami, sportów wodnych etc. Każda taka aktywność bez rozszerzonej polisy jest hazardem, bo ubezpieczenie podstawowe nie obejmuje urazów, do których podczas nich dochodzi. Kupując polisę, powinniśmy zadeklarować, czy będziemy uprawiać sport amatorsko (np. pływać w basenie, korzystać z aquaparku) czy ryzykownie (nurkowanie, narciarstwo, sporty wodne), czy ekstremalnie (wspinaczka wysokogórska). Trzy czwarte Polaków deklaruje tymczasem, że zwykle w czasie urlopu w innych krajach posiada ubezpieczenie. Wśród jeżdżących z biurami podróży odsetek ubezpieczonych jest jeszcze wyższy (88 proc.). Ale aż dwie trzecie tych ostatnich przyznaje, że poprzestaje na wariancie podstawowym wliczonym w cenę wycieczki – co oznacza niską sumę ubezpieczenia (10, niekiedy 20 tys. euro) oraz przede wszystkim brak rozszerzeń.

Oczywiście polisa z rozszerzonym zakresem ubezpieczenia kosztuje więcej. Przykładowo – polisa dla jednej osoby na dziesięć dni do Grecji w wariancie podstawowym na 40–50 tys. euro kosztuje, w zależności od ubezpieczyciela, od 40 do 80 zł. Jeśli zadeklarujemy ryzykowne uprawianie sportów – co np. oznacza nurkowanie czy sporty motorowodne, lub choćby jazdę na motocyklach, zapłacimy od ok. 100 do 160 zł.

Przewlekle chorzy i starsi

Koszt polisy jest uzależniony również od wieku ubezpieczanego. I od stanu jego zdrowia. Nie warto ukrywać przed ubezpieczycielem chorób przewlekłych, np. nadciśnienia, cukrzycy. Polisę rozszerzoną o choroby przewlekłe powinny też wykupić osoby otyłe, choćby cieszyły się ogólnie dobrym stanem zdrowia – ryzyko udaru czy problemów z krążeniem, związanych z podróżą samolotem czy zmianą klimatu jest wyższe niż w przypadku osób z wagą prawidłową. Oczywiście takie rozszerzenie kosztuje. Przykładowa polisa do Grecji na 10 dni dla osoby 45-letniej, z opcją choroby przewlekłej i rozszerzeniem na amatorskie uprawianie sportów kosztuje minimum 116 zł, maksymalnie – około 400 zł. Warto pamiętać, że „choroba przewlekła” w rozumieniu firm ubezpieczeniowych oznacza również stałe przyjmowanie leków.

Kilka lat temu głośnym echem odbiła się historia 30-latka z Białegostoku, który w Egipcie doznał wylewu krwi do mózgu i po dziewięciu dniach zmarł. Szpital wystawił rachunek na kilkadziesiąt tysięcy złotych, a ubezpieczyciel odmówił pokrycia kosztów, gdyż mężczyzna od ośmiu lat żył ze wszczepioną zastawką i przyjmował leki zmniejszające krzepliwość krwi. Ryzyko wystąpienia wylewu było więc u niego większe niż u ludzi w pełni zdrowych. Sprowadzenie ciała do Polski stało się możliwe dzięki ludziom dobrej woli, którzy zebrali ponad 100 tys. zł, by pokryć rachunek szpitala i koszty transportu. Co prawda ciąża nie jest chorobą, ale kobiety ciężarne również powinny przy wykupywaniu polisy zadeklarować swój odmienny stan. Tylko wówczas ubezpieczyciel pokryje koszty ewentualnych wizyt lekarskich czy hospitalizacji związanych z komplikacjami ciążowymi. Polisa może pokryć również koszty przedwczesnego porodu (nie u wszystkich ubezpieczycieli), jeśli nastąpił do 32. tygodnia ciąży – ubezpieczyciele nie oferują polis dla kobiet podróżujących w dwóch ostatnich miesiącach ciąży. Koszt jest podobny do tego w opcji chorób przewlekłych, ale warunki ubezpieczenia – bardzo różne, więc trzeba uważnie czytać warunki polisy.

Artykuł z nr 5/2016 Eurogospodarki dostępny w ramach bezpłatnego limitu

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here