Jeżeli liczba samobójstw rośnie, ze społeczeństwem dzieje się coś niedobrego

3
15

Prof. Maria Jarosz – socjolog, profesor zwyczajny, doktor habilitowany. Pracuje w Instytucie Studiów Politycznych PAN, gdzie kieruje Zakładem Przemian Społecznych i Gospodarczych. Jest autorką i redaktorem ponad 30 książek i ok. 300 studiów oraz artykułów naukowych opublikowanych w siedemnastu krajach Europy i świata. Najnowszą jej książkę „Samobójstwa. Dlaczego teraz?” opublikowało Wydawnictwo Naukowe PWN.

Według statystyk Komendy Głównej Policji dotyczących samobójstw w 2013 r. w Polsce padł tragiczny rekord – liczba samobójstw wzrosła o blisko połowę – do 6,1 tys. osób. To tak, jakby w ciągu roku wyludniło się małe miasteczko. Tylu samobójstw nie było nigdy w ciągu ostatniego ćwierć wieku (wg „Rzeczpospolitej”).

Nie ma jeszcze dokładnych danych za rok 2013. Dane, którymi posługuje się Internet i inne media, to dane policyjne. Nie są one do końca wiarygodne. Ja w badaniach wykorzystuję statystykę zgonów opracowywaną przez Główny Urząd Statystyczny. Analiza, którą przedstawiłam w książce „Samobójstwa. Dlaczego teraz?” dotyczy danych publikowanych przez ostatnie 60 lat, od roku 1951. Od tego właśnie roku mamy rzetelne dane porównywalne z międzynarodowymi, sporządzanymi według tych samych reguł. To, że bardzo wzrosła liczba samobójstw, to jest pewnik.

Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że czym innym jest próba samobójcza, a czym innym śmierć samobójcza

Jeden wypadek różni się od drugiego. Próba samobójcza może być wołaniem o pomoc, sposobem zwrócenia na siebie uwagi. Śmierć samobójcza, biorąc w dodatku pod uwagę to, że w znacznej większości (w blisko 75% przypadków następuje poprzez powieszenie), jest objawem absolutnej rezygnacji z trwania, całkowitego wykluczenia się z życia.

Do desperackich kroków coraz częściej popychają ludzi przyczyny ekonomiczne, w tym brak pracy i stałych źródeł utrzymania. Tysiącom ludzi towarzyszy lęk przed przyszłością, utratą pracy, tym, że mogą znaleźć się pod mostem, stracić rodzinę i  wszystko, czego w życiu się dorobili. To ma wpływ na ich decyzje (Bogusław Prajsner były dyrektor PARPA)?

Nie wiemy dokładnie, ile było prób samobójczych. Takie zdarzenia rzadko są odnotowywane.
Najczęściej liczymy, że liczba prób samobójczych jest dziesięciokrotnie większa niż liczba samobójstw. To, co uważam za naprawdę ważne, to śmierć samobójcza. Z socjologicznego punktu widzenia – i to jest przyjęte już od ponad stu lat – śmierć samobójcza jest wskaźnikiem integracji i kondycji społeczeństwa. Rzeczywiście tak jest.

Jeżeli liczba śmierci samobójczych rośnie, ze społeczeństwem dzieje się coś niedobrego

Zdarzają się przypadki, kiedy liczba samobójstw raptem spada albo nagle rośnie.
Jeżeli weźmiemy pod uwagę owe 60 lat, które badałam, to w tym czasie samobójstwa w Polsce wzrosły aż o 400%. Mimo to należymy do krajów o średnim wskaźniku w Europie i na świecie. Zdarzają się jednak lata, kiedy te wskaźniki nagle spadają.

Najciekawsze z socjologicznego, punktu widzenia, to odpowiedź na pytanie bierze się taki gwałtowny spadek liczby samobójstw lub przeciwnie – ich nagły wzrost?
W Polsce liczba samobójstw nagle spadła w 1981 r. Odnotowano ten spadek prawie we wszystkich grupach zawodowych. Najwyższy spadek wskaźnika samobójstw odnotowano wówczas wśród górników, hutników i stoczniowców. To przecież był wtedy trzon klasy robotniczej i główny nośnik przemian solidarnościowych. Istniała jednak grupa zawodowa, wśród której wskaźnik śmierci samobójczej wyraźnie wzrósł. Byli to decydentci średniego i wyższego szczebla.

Po 1981 r. nadszedł stan wojenny i wskaźnik samobójstw wrócił do poprzedniego poziomu, nawet z lekką zwyżką. Ta sama historia powtórzyła się na przełomie lat 1989/1990. W latach dziewięćdziesiątych wskaźniki nieznacznie rosły.

Sytuacja taka trwała do 2009 r. Wówczas wszystkie wskaźniki nagle wzrosły. Nie ulega wątpliwości, że na tę sytuację poważnie wpłynął kryzys gospodarczy, fatalny stan ekonomii. Najwięcej samobójstw odnotowano wówczas w grupie osób bezrobotnych. A także tam, gdzie dotąd to zjawisko występowało marginalnie – wśród rolników – hodowców. W tej ostatniej grupie wskaźniki samobójstw utrzymują się cały czas na bardzo wysokim poziomie i wciąż rosną.  Podobna sytuacja ma miejsce wśród bezrobotnych.

Doprowadzony do rozpaczy 55-letni mieszkaniec Nowogardu popełnił samobójstwo poprzez samospalenie, tuż przed eksmisją na bruk. Mężczyzna stracił pracę, a emerytura nie wystarczała mu na opłacenie wysokiego czynszu. Starał się załatwić swoje problemy w urzędach i instytucjach do tego powołanych, jednak nikt mu nie pomógł (TVP Info).

W latach dziewięćdziesiątych i na początku tego wieku mieliśmy jeszcze ok. 5 tys. samobójstw rocznie. Teraz, czyli od roku 2009, mamy już powyżej 6 tys. zgonów samobójczych.

Dynamika wzrostu wskaźnika samobójstw od 2009 r., który wiąże się z kryzysem gospodarczym, jest u nas identyczna jak w Grecji. Tam samobójstw jest mało, ale przyrastają w tempie podobnym jak w Polsce. To coś mówi.

Jeszcze jedna rzecz wydaje się szczególnie ciekawą. Polska stała się jedynym na świecie krajem o tak wielkiej rozpiętości między liczbą samobójstw wśród mężczyzn i kobiet. Poczynając od 2009 r. na jedno samobójstwo kobiety zakończone zgonem przypadało aż sześć przypadków śmierci samobójczej mężczyzn.

Wniosek: jesteśmy krajem o wyjątkowo silnych kobietach i wyjątkowo słabych mężczyznach

Co jest powodem tragicznych decyzji? Samobójcy często tajemnicę zabierają ze sobą – tylko co ósmy zostawił list pożegnalny. Często nawet rodzina nie wie, dlaczego ich bliscy odeszli z tego świata – w połowie przypadków policyjna statystyka podaje, że przyczyna jest nieustalona („Rzeczpospolita”).
Poziom samobójstw najczęściej jest związany z sytuacją gospodarczą. Jeżeli sytuacja zacznie się poprawiać, jeżeli zmniejszy się bezrobocie, jeżeli na wsi ryzyko kredytowe zmaleje – wówczas na pewno wskaźnik samobójstw w naszym kraju obniży się.

Ale nie tylko gospodarka jest przyczyną wzrostu lub obniżenia się poziomu śmierci samobójczych. Jako socjolog nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego jakiś człowiek, określona jednostka, odebrała sobie życie. Nie wiem tego. Myślę, że nawet ów samobójca nie bardzo byłby w stanie podać jedną określoną przyczynę. Zazwyczaj bowiem istnieje kilka powodów, które pchają zdeterminowanych nieszczęśników do tej ostatecznej decyzji.

Rzadko ludzie zostawiają listy pożegnalne. A jeżeli nawet zostawiają, to rodzina ich nie pokazuje badaczom. Policyjne dane podają powody, powiedziałabym, konwencjonalne: zakochał się nieszczęśliwie, nie był w stanie spłacać kredytu, został zaszczuty przez wierzycieli itd. Ale te powody wymyślił pan policjant. Nie muszą one mieć wiele wspólnego z rzeczywistością. Nie wiemy, dlaczego po prostu, odbiera sobie życie poszczególny człowiek.

Ale wiemy, jak to wygląda w skali społecznej. Podam tu przykład nagłego osamotnienia, czyli rozwód albo wdowieństwo. Wśród ludzi nagle osamotnionych wskaźniki samobójstw rosną o 400%. Przy czym do połowy przypadków śmierci samobójczej dochodzi w pierwszym roku osamotnienia. Jeżeli zatem ktoś nagle zostaje osamotniony i dodatkowo jeszcze traci pracę, zapada na chorobę itd., czynniki się kumulują, a prawdopodobieństwo podjęcia decyzji samobójczej wzrasta gwałtownie.

Dramatyczne wydarzenia podczas egzekucji komorniczej na Mazowszu – mężczyzna, do którego w Chruszczewce Włościańskiej przyszedł komornik, dwukrotnie próbował popełnić samobójstwo (Internet).

W mediach często podaje się jako przyczynę podjęcia próby samobójczej interwencję komornika. Nie możemy wiedzieć, w ilu konkretnie przypadkach to mogło mieć miejsce. Ja tego nie wiem. Trzeba by było dokonać badań poszczególnych przypadków. Ale intuicyjnie do sprawy podchodząc wydaje się to wysoce prawdopodobne. Komornik to przecież zwiastun bardzo złej sytuacji, która wraz z jego wizytą jeszcze raptownie pogarsza się. Jest to na pewno jeden z czynników, który w sposób bezpośredni wpływa na prawdopodobieństwo zachowań samobójczych.

  • Śmierć samobójcza – w 75% przypadków następuje przez powieszenie
  • Liczba prób samobójczych jest dziesięciokrotnie większa niż liczba samobójstw
  • Od 2009 roku wskaźnik samobójstw nagle wzrósł
  • Co roku notuje się powyżej 6 tys. zgonów samobójczych
  • Na jedno samobójstwo kobiety zakończone zgonem przypada aż 6 przypadków śmierci samobójczej mężczyzn
  • Samobójcy rzadko zostawiają listy pożegnalne
  • O 400% rośnie wskaźnik samobójstw wśród ludzi nagle osamotnionych
  • Wizyta komornika jest częstą przyczyną podjęcia próby samobójczej

3 COMMENTS

  1. Próby samobójcze częściej podejmowane są przez kobiety ale są one częściej sposobem na zwrócenia na siebie uwagi niż rezygnacją z życia, u mężczyzn ta tendencja jest odwrotna. Nie zmienia to jednak faktu że siła mentalna polek jest duża a wśród płci przeciwnej zmalał ona w stosunku do pokoleń okresu drugiej wojny światowej.

  2. ….liczba samobójstw wśród mężczyzn jest większa niż u kobiet nie dlatego, że są słabsi psychicznie i częściej targają się na swoje życie, tylko dlatego, że są odważniejsi i jak decydują się na samobójstwo, to robią to porządnie a nie tak jak baby, które jedynie chcą na siebie zwrócić uwagę (jak małe dzieci) i nie mają odwagi na zakończenie swojego życia. Podajcie jaka jest liczba prób samobójczych, to zaraz zobaczymy jakie z nich twardzielki. Te bzdury, że kobiety są silniejsze psychicznie od mężczyzn, to szerzą jakieś feministki/zakompleksione baby, które w ten sposób chcą chociaż częściowo zrekompensować sobie fakt, że ustępują mężczyznom pod każdym praktycznie względem.

  3. Liczba samobójstw mężczyzn niż kobiet jest większa ponieważ kobiety nie mają tyle na głowie kobiety nie są dyksryminowane od kobiet mnie sie wymaga nam komornicy zabierają domy bo są nasze my te domy musimy budować za nasze pieniadze musimy utrzymywać rodziny bo żony i kobiety są nieudolne dlatego sie tyle od nas wymaga bo kobiety sa nie udolne nam sądy zabierają dzieci nas sie zabiera na wojny nas sie bije to wszystko jest przez kochajace żony kobiety są dużo od nas słabsze i zawsze takie były. Ale zapłacą za to wszystko przy Panu Bogu.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here