Kontrowersje wokół kredytów studenckich

0
6

Długa procedura, a przede wszystkim konieczność poręczenia (czasami podwójnego) są niewspółmierne do całkowitej kwoty, którą otrzyma student korzystający z preferencyjnego kredytu studenckiego.

I to przede wszystkim odstrasza potencjalnych kredytobiorców. Nie wszyscy są w stanie spełnić wymogi formalne – co z tego, że roczny dochód na osobę w rodzinie kwalifikuje ich do kredytu, skoro muszą znaleźć poręczyciela, a nawet dwóch. Student nie ma gwarancji, że otrzyma po studiach zatrudnienie, dlatego bank musi się zabezpieczyć, ale to powoduje brak chętnych. Ktoś musi poręczyć za studenta, dać pod hipotekę dom, mieszkanie, działkę. To odstrasza.

Sama kilkanaście lat temu wzięłam kredyt studencki, musiałam znaleźć poręczyciela – i to nie byle jakiego, bo musiał spełnić wiele warunków, m.in. mieć zarobki na określonym poziomie. Koszty utrzymania są o wiele większe niż comiesięczna transza w wysokości 600 zł, dlatego ta kwota też nie przyciąga studentów. Przyznaję, że jest to najbardziej atrakcyjny kredyt pod względem oprocentowania, ale w związku niską kwotą nie przyciąga kredytobiorców. Osobiście uważam, że jeśli ktoś decyduje się na kredyt studencki, powinien go przeznaczać na cele związane z nauką. Nie polecam inwestowania – po pierwsze, to zbyt małe kwoty, a po drugie – to zbyt ryzykowne.

Autorka jest doradcą finansowym, Welcomefinance.pl

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here