Kto się pasie przy komorniku

8
38

Wokół egzekucji komorniczych powstał rynek, na którym różne firmy robią interesy. Jedne świadczą usługi prawne dla wierzycieli i komorników. Inne zajmują się tropieniem majątku dłużników albo prowadzą magazyny, w których przechowują zajęte rzeczy. Kolejne organizują komisy zbywające odebrane dłużnikom samochody. Za większość takich usług płaci dłużnik. Za resztę wierzyciel.

Zainteresowałam się tym rynkiem, kiedy zaczęłam pisać teksty o łódzkiej kancelarii komorniczej prowadzonej przez Jarosława Kluczkowskiego i zajęciu przez asesora z tejże kancelarii ciągnika rolnikowi spod Mławy. Rolnik długów nie miał. Miał je jego szwagier mieszkający przez płot, traktor jednak został przez kancelarię komorniczą sprzedany. Sprawę mocno nagłośniły media. Dzięki temu zgłosili się kolejni poszkodowani i wtedy dostrzegłam ten egzekucyjny biznes.

Mechanizm

Generalnie wszystko zaczyna się od firm, które skupują długi. Potem one same albo wynajęte  kancelarie prawne uzyskują klauzule wykonalności dla tytułów egzekucyjnych (wyroków sądów, nakazów zapłaty)  i kierują je do współpracujących z nimi komorników. Ci wszczynają egzekucję. Potem pojawiają się współpracownicy kancelarii prawnej – nazwijmy ich  windykatorami terenowymi. Oni „wyręczają” komornika w ustaleniu majątku dłużnika lub jego rodziny. A nawet jeżdżą z komornikami zajmować i odbierać ludziom rzeczy. Organizują też transport, obsługę lawet. Zajęty majątek trafia do magazynów firm, które specjalizują się w jego przechowywaniu. Dalej zamiast licytacji  dochodzi do sprzedaży przez komis. Często „zaprzyjaźniony”. A na końcu łańcuszka są osoby, które skupują zajęte mienie i odsprzedają je dalej z zyskiem. Oczywiście wszystkie te usługi są wysoko płatne. Każdy dostaje swoją wyśrubowaną prowizję. Płaci, choć oczywiście wcale nie chce, dłużnik.

Kancelarie zlecające egzekucje

Zaczyna się od pełnomocnika wierzyciela, czyli kancelarii prawnej lub innej firmy windykacyjnej. Do komornika przychodzi ich przedstawiciel i kładzie na stół plik tytułów wykonawczych.
– W dzisiejszych czasach 90 proc. spraw pochodzi od nich. Firmy te mają w obsłudze nie tylko podmioty gospodarcze, ale również banki, ubezpieczalnie itp.– wyjaśnia łódzki komornik.
Poznałam dwie. Pierwsza to Kancelaria Prawna  Sokrates z Łodzi. Wypłynęła mi przy sprawie osób, którym asesor Michał Kubik z kancelarii Kluczkowskiego (podaję nazwisko asesora, choć  ma postawione zarzuty prokuratorskie, bo się na to zgodził) zajął i sprzedał pojazdy. Kieruje nią Janusz Kaczmarek, radca prawny. Drugą poznałam, opisując historię emerytki z Bytomia. To Kancelaria Prawna GetBack z Wrocławia. Szefuje jej Mariusz Brysik, też radca prawny.
Zacznijmy od Sokratesa. Mec. Kaczmarek się chwali, że współpracuje ze 160 komornikami. „Najsławniejszym” z nich jest Jarosław Kluczkowski, komornik przy Sądzie Rejonowym Łódź-Śródmieście, członek Krajowej Rady Komorniczej. Kancelaria rocznie rejestruje około tysiąc nowych spraw egzekucyjnych. Komornikom przekazywała po kilkanaście–kilkadziesiąt tytułów wykonawczych.
– Tytuły wykonawcze w około 70 proc. pochodzą od moich klientów, którym prowadzę stałą obsługę prawną od blisko 10 lat. Pozostali klienci to ci, którym Sokrates został polecony przez tych pierwszych – mówi mec. Kaczmarek.
O GetBacku wiem nieco mniej. Jedno jest pewne, to musi być naprawdę duża kancelaria. Widać to nawet na stronie internetowej. Wystarczy informacja: kapitał zakładowy  wynosi 4 mln złotych. Jeden z komorników, z którym kancelaria współpracowała w ubiegłym roku dostał  2 tys. zleceń.  GetBack obsługuje tak zwane fundusze inwestycyjne, czyli firmy, które skupują długi. Do największych należy np.  Intrum Justitia Debt Fund 1 Fundusz Inwestycyjny Zamknięty Niestandaryzowany Fundusz Sekurytyzacyjny.
– GetBack w 2013 r. skierował 748 188 wniosków do e-sądu – mówi sędzia Artur  Ozimek, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie.
Od razu widać skalę działania. Kancelaria Brysika obsługuje  między innymi easyDEBT Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty z siedzibą w Warszawie. To oni kupili domniemany dług emerytki z Bytomia.
Taka firma czy kancelaria windykacyjna to dobry kontrahent dla komornika żyjącego z pieniędzy, które potrąca sobie jako wynagrodzenie z odzyskiwanych zobowiązań.
Współpraca komornik – windykator zazwyczaj zaczyna się od tego, że do wybranej kancelarii komorniczej trafia pakiet tytułów wykonawczych. I bardzo często jest tak, że kancelaria prawna stawia komornikowi warunki. Egzekucja ma być szybka, zajęcie majątku błyskawiczne, odebranie go i przekazanie pod dozór wyspecjalizowanej firmy i sprzedaż w komisie bez publicznej licytacji.
Za zastępstwo prawne w egzekucji jednej sprawy kancelaria prawna otrzymuje do 1200 zł.

Windykatorzy terenowi

To kolejne ogniwo w tym łańcuchu. W przypadku kancelarii Kluczkowskiego to był Grzegorz Kubalewski, człowiek współpracujący z kancelarią Sokrates. Sam też prowadzi własną firmę o nazwie Kancelaria Prawna Paragraf. Działa w Zgierzu.
– Potem do mojej kancelarii przyszedł Grzegorz Kubalewski i złożył pełnomocnictwo oraz wniosek, że w imieniu wierzyciela chce uczestniczyć w terenowych czynnościach egzekucyjnych. Wierzyciel ma takie prawo (art. 850 k.p.c.). Kilka razy brał w nich udział – opowiada mi jeden z łódzkich komorników. We wszystkich sprawach, w których się pojawiał  komornik lub asesor ustanawiali go dozorcą zajętego majątku.
Kiedy śledziłam działania trzech komorników z Łodzi zawsze natykałam się na takich „dozorców”. Zazwyczaj tych samych . To oni „dbali”, by komornik majątek zajął i odebrał.
– U nas zachowywał się jakby to on o wszystkim decydował. Wskazywał, co komornik ma zająć – opowiada Katarzyna Walkowska, właścicielka firmy handlującej paszami, nasionami i nawozami. Kobieta podobnie jak Radosław Zaremba nie miała długów, ale jest córką dłużnika. W październiku 2014 r. u niej w firmie zajęto cztery samochody: trzy firmowe i jeden prywatny. Komornicy opowiadają też, że to Kubalewski rozpracowuje sytuację majątkową zadłużonych i ich rodzin.
– Z pamięci może recytować, kto co ma i co jest w posiadaniu rodziny – zapewniają.
Kiedy wszystko ustali i przygotuje, robi z komornikiem objazd wytypowanych dłużników i niedłużników. Pilnuje, by wszystko szło jak trzeba.
Po zajęciu i odebraniu ruchomości auta trafiają na wybrane parkingi, a reszta do magazynów.
Właściwie dopiero niedawno się dowiedziałam, że prawnicy zlecający egzekucje mają własne magazyny lub współpracują z firmami, które je mają. W piśmie, które dostała jedna z dłużniczek, kancelaria prawna GetBack napisała do niej, że zamierza zająć i odebrać jej majątek ruchomy, a potem powierzyć pod dozór „przedsiębiorstwu zajmującemu się przechowywaniem zajętego mienia”. Za pilnowanie zajętych rzeczy dozorca  bierze 300–400 zł. Magazyn nawet 2–3 tys. zł. Jak mówią komornicy, za pracę w ekipie realizującej egzekucję windykatorzy terenowi wstawiają rachunki do  6 tys. zł.

Sprzedaż komisowa

Kancelaria Sokrates zleca komornikowi sprzedaż pojazdów drogą komisową, a nie poprzez licytacje. Tam, gdzie pojawia się Kubalewski, tam też samochód czy ciągnik komornik sprzedaje komisowi Autokompleks z Łodzi. Za ile? Jeszcze w czasie zajęcia komornik musi pojazd wycenić. Kubik robił to na poziomie 50 proc. rzeczywistej wartości. Samochód Iveco należący do Walkowskiej, kupiony w 2014 r. za 68 tys. zł, wycenił na 38 tys. zł. Ciągnik Zaremby oszacował na 40 tys. zł, czyli o 35 tys. mniej, niż powinien.
Ale mistrzem świata w wycenie zajmowanych ruchomości trzeba by okrzyknąć innego, byłego już, komornika – Sebastiana Sz. z Działdowa. Nie podaję jego nazwiska, bo został już raz skazany, a teraz znów prokuratura postawiła mu zarzuty niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień. Chodzi o egzekucję u Wiktora Chruściela, właściciela firmy oponiarskiej z Nidzicy. Tam Sebastian Sz. majątek przedsiębiorcy (opony, felgi, śruby , samochody i sprzęt ) wart ponad milion zł sprzedał za 204 tys. zł. W przypadku kancelarii Kluczkowskiego było podobnie. Toyotę auris należącą do biznesmena z Gostynina komis Autocomplex z Łodzi kupił od komornika za 14 tys. zł.
– A dwa dni później odnaleźliśmy ją w kolejnym komisie. Tym razem w Warszawie jako ofertę dnia za 26,9 tys. zł – opowiadał mi  przedsiębiorca. – To pokazuje, jakie jest przebicie na sprzedaży zajętych ruchomości, jak bardzo się ten interes opłaca tym, co skupują.
Komis zarabia potem na odsprzedaży zajętych aut po kilkanaście tysięcy złotych. Do tego trzeba dodać prowizję dla komisu. W przypadku traktora autokomis dostał 4900 zł.

Transport i zabezpieczenie egzekucji

Komornicy i kancelarie prawne mają nawet ekipy, które pomagają przy egzekucjach: organizują lawety, pomagają w załadunku pojazdów. Z ludźmi z takich firm jeździł na zajęcia asesor Kubik. Jedna z nich została założona przez byłego partnera biznesowego mec. Kaczmarka, szefa Sokratesu. To spółka Konrada Stefaniaka. Jak twierdzi mecenas, zajmuje się skupem rzeczy z licytacji. Na jednej egzekucji u rolnika spod Mławy Stefaniak zarobił 3,5 tys. złotych.

Ogłoszenia komornicze

Na komorniczych ogłoszeniach też można robić pieniądze, jeśli współpracuje się z Krajową Radą Komorniczą. Komornik ma obowiązek informować o licytacji nie tylko na swojej stronie internetowej, ale także w prasie. W ostatnim numerze miesięcznika „Press” Mariusz Kowalczyk opisuje firmę Master Production założoną przez Krzysztofa Miączyńskiego – dziennikarza i producenta z TVN, która zajmuje się dawaniem do prasy ogłoszeń komorniczych. Nie bardzo wiadomo, ile naprawdę się na tym zarabia. Miączyński zapewnia, że niewiele – 400 zł.
Podpytywałam komorników, jakie i  ile firm „pasie” się przy kancelariach komorniczych. Nie dowiedziałam się. Na razie to temat tabu.

8 COMMENTS

  1. Opisany został cały mechanizm. Do głowy przychodzi mi tylko pytanie: czy jest on prawnie legalny? Czytając artykuł odnoszę wrażenie, że jest to jawne złodziejstwo. Ktoś mi to wyjaśni?

  2. Budowa i organizacja godna pozazdroszczenia. Wszystkie szczeble tworzą jeden organizm. Trochę jak neapolska Camorra.

  3. Nie ma nic gorszego niż posiadanie komornika na karku. Te pasożyty są bezwzględne, wysysają z człowieka znacznie więcej niż pieniądze.

  4. Rząd powinien przyjrzeć się bliżej tej sprawie, bo z boku wygląda to na układ, który ma za zadanie więcej niż egzekucję długu. Idealnym przykładem jest sprawa z Mławy.

  5. Przecież to jawne bezprawie. Ludzie ciężko pracują i zarabiają 2000zł, a te chamy żerują na czyimś nieszczęściu, zamiast pomagać to niszczą człowieka i jeszcze zarabiają na nas horrendalne sumy.

  6. Takich ludzi jak Pana Komornika Kluczkowskiego czy jego asesora to nie powinni w ogóle wypuszczać z klatki. Kiedy przyjdą zmiany?!

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here