Kto zarobi na prawie egzekucyjnym?

0
5

Po ostatniej nowelizacji przepisów regulujących egzekucję komorniczą dłużnicy i wierzyciele będą utrzymywali prywatne firmy, które już dziś świadczą usługi dla komorników. Dlaczego? Bo każdej osobie, której majątek zgodnie z nowymi przepisami będzie licytowany w Internecie (jako e-licytacja), zostaną odebrane zajęte ruchomości. A to oznacza, że ktoś będzie musiał je przewieźć, przechować i pilnować.

Znowelizowany kodeks postępowania cywilnego i ustawa o komornikach sądowych i egzekucji wprowadzają nowy sposób sprzedaży zajętych ruchomości: e-licytację, czyli licytację przez Internet. Ale, by jej dokonać, komornik będzie za każdym razem odbierał dłużnikowi majątek. Potem odebrane przedmioty będzie trzeba przewieźć do jakiegoś magazynu, przechowywać i pilnować. Teraz komornik tylko w szczególnych sytuacjach może zajęte ruchomości zabrać i przekazać komuś pod dozór. Może, ale nie musi. Zawsze odebranie majątku wiąże się z dużymi kosztami: transportu, przechowywania i dozoru. Pokrywają je przede wszystkim dłużnicy.

Wierzyciele tylko niektóre, np. transportu specjalistycznego. Ale już dziś na tym odbieraniu ruchomości zarabiają głównie prywatne firmy, które świadczą usługi dla kancelarii komorniczych.

Koszty odebrania majątku, czyli ile można zarobić

Nawet bardzo dużo. Mamy przykład sprzed miesiąca. Opisywałam w „Gazecie Wyborczej” historię Grażyny i Krzysztofa Horbaczów, rolników spod Łobza (woj. zachodniopomorskie), którym w lipcu br. komornik z podwarszawskiego Piaseczna zajął i zabrał ciągnik, kombajn i prasę do słomy. Zabrał i… wywiózł aż do Wołomina, niedaleko stolicy. Potem policzył koszty transportu, parkingu i dozoru i wyszło mu 32 tys. zł. Czy niedaleko gospodarstwa Horbaczów nie ma parkingu, gdzie maszyny można było zostawić?… Jest. – Początkowo stały w Drawsku Pomorskim. Dopiero potem zostały przewiezione do Wołomina – mówi Grażyna Horbacz. To po co komornik mnożył aż tak koszty? Powody były dwa, tłumaczy Łukasz Wojak, komornik. Pierwszy: tak chciał wierzyciel, czyli spółka leasingowa Siemens Finance. Ale firma nie odpowiedziała mi na pytanie, dlaczego godziła się na zapłacenie tak wysokich kosztów. Wierzyciel wiedział, że zgodnie z przepisami, jeśli wybierze komor-nika spoza rewiru, to właśnie on zapłaci za transport. Drugi powód – moim zdaniem ważniejszy – ruchomości powierzono osobie, z którą komornik ma podpisaną umowę przechowania.

Właśnie o rozwijającym się rynku takich usług dla komorników zamierzam tutaj pisać. O rynku, na którym już dziś są duże pieniądze do zarobienia. A będą jeszcze większe.

Biznes okołokomorniczy

Rynek usług dla komorników powstał kilka lat temu. To kancelarie prawne skupujące długi, które współpracują z komornikami, przekazując im hurtowo sprawy do egzekucji. To też spółki wynajmujące magazyny, gdzie zajęte ruchomości są przechowywane, firmy, które zajmują się transportem, np. odebranych samochodów, komisy odkupujące i odsprzedające majątek dłużnika oraz wyspecjalizowani dozorcy. Wcześniej tego typu firmy działały niejako „w podziemiu”, czyli nie wszyscy komor-nicy – tak jak komornik Wojak – mieli podpisane z nimi umowy o współpracy. Raczej były podpisywane ad hoc. Nikt nie chciał się chwalić tym, że stale współpracuje z komornikiem przy odbieraniu ludziom majątku. To był taki trochę wstydliwy biznes. Jednak ten „okołokomorniczy” rynek ostatnio zaczął się szybko rozwijać.

O tym, jak się na egzekucji zarabia, widać przede wszystkim w moich tekstach o łódzkiej kancelarii komorniczej Jarosława Kluczkowskiego. Pieniądze robią wszyscy. Pełnomocnik wierzyciela, czyli kancelaria prawna zastępująca wierzyciela w postępowaniu egzekucyjnym, zarabia na zwrocie kosztów zastępstwa prawnego w egzekucji. Jeśli stale współpracuje z jednym komornikiem i przynosi mu wiele wniosków egzekucyjnych, dostaje maksymalną stawkę – 1200 zł za sprawę. Komis, w którym upłynnia się zajęte rzeczy, otrzymuje na przykład 15-proc. prowizję. Dozorca dostaje wynagrodzenie za dozór nad zajętym majątkiem i jeszcze firma wynajmująca lawety i samochody ciężarowe do przewożenia majątku dłużnika. Płaci się także ekipie, która pomaga przy transporcie. A niektóre firmy zajmujące się transportem mają własne parkingi i swoich dozorców. Jedna z nich, ta która odwoziła traktor bezprawnie odebrany rolnikowi spod Mławy, zarobiła na tej jednej egzekucji 3500 zł. Dokładnie przeanalizowałam protokoły kilku zajęć pojazdów, które sporządził asesor Michał Kubik, pracujący w kancelarii komor-nika Kluczkowskiego, by znaleźć schemat działania. Choć na zdrowy rozum zajęte pojazdy powinny być wysoko wyceniane i dobrze sprzedane, by pokryć długi, jest całkiem na odwrót. Wyceny ruchomości na poziomie 50 proc. wartości. Samochód Iveco kupiony w 2014 r. za 68 tys. zł Kubik wycenił na 38 tys. zł. Ciągnik Zaremby asesor oszacował na 40 tys. zł, czyli o 35 tys. mniej, niż wynosi jego rzeczywista wartość.

Istnym mistrzem w wycenie zajmowanych ruchomości był były komornik (wyrzucony dyscyplinarnie z zawodu) – Sebastian Sz. z Działdowa. Cztery lata temu prowadził egzekucję u Wiktora Chruściela, właściciela firmy oponiarskiej z Nidzicy. Tamże majątek przedsiębiorcy (opony, felgi, śruby, samochody i sprzęt) wart ponad milion zł oszacował na 270 tys. zł (!). Po sprzeciwie dłużnika jego rzeczoznawca wycenił to samo na 204 tys. zł. Nic dziwnego, że cała wycena była tak niska – chodziło między innymi o wycenę 14-letniego samochodu Chruściela (opla zafiry z przebiegiem 200 tys. km, na gaz) – 142 zł i 56 gr.

Właśnie na tak oszacowanych ruchomościach zarabiają firmy skupujące je na licytacjach, w komisach lub z wolnej ręki. Mają niezłe przebicie. A oto przykłady. Toyotę auris należącą do biznesmena z Gostynina komis Autocomplex z Łodzi kupił od komornika za 14 tys. zł. – Dwa dni później odnaleźliśmy ją w kolejnym komisie jako ofertę dnia… za 26,9 tys. zł – opowiada poszkodowany przedsiębiorca. Badając, ile można na egzekucji zarobić, sprawdzałam też komorniczą kartę rozliczeniową sporządzoną po sprzedaży ciągnika pana Zaremby. Dłużnik – szwagier rolnika – miał razem z odsetkami do spłacenia ponad 27,5 tys. zł. Ze sprzedaży traktora uzyskano 40 tys. zł, 3500 zł kosztował transport (faktura z firmy Konrada Stefaniaka, człowieka, który trudni się skupowaniem licytowanych rzeczy), dozorca dostał 300 zł… a 4900 zł to wysokość prowizji dla komisu Autocomplex. Dalej, zastępstwo w egzekucji (Kancelaria Prawna Sokrates) – 1200 zł. Co ważne, następna osoba, która odkupiła z komisu ciągnik, zapłaciła 65 tys. zł. Czyli jednego dnia Autocomplex zyskał 25 tys. zł!

Odebrać i już czyli kto zarobi i kto straci dzięki nowelizacji przepisów egzekucyjnych?

Odpowiedzi na te pytania są zawarte w nowych przepisach znowelizowanego kodeksu postępowania cywilnego i ustawy o komornikach sądowych i egzekucji. Stracą dłużnicy. Oni zawsze ponoszą „koszty niezbędne do prowadzenia egzekucji”. Jedynie przy egzekucji prowadzonej przez komornika wybranego przez wierzyciela (czyli spoza rewiru) za transport specjalistyczny i za „delegację” komornika płaci wierzyciel. Po nowelizacji, jeśli wierzyciel będzie chciał, by licytacja została przeprowadzona szybko, to zgodnie z przepisami zwróci się do komornika o e-licytację, czyli licytację internetową. Ustawowo to wierzyciel podejmuje decyzję, jakiej licytacji chce. Jeśli powie „chcę”, to zajęty dłużnikowi majątek musi być odebrany. Tylko po co?

– W uzasadnieniu projektu wskazano, iż warunek ten jest uzasadniony potrzebą ochrony interesów nabywcy zajętego majątku, przed takimi działaniami dłużnika, które mogłyby uniemożliwić lub utrudnić wydanie sprzedanej rzeczy. Na przykład przed ukryciem lub zniszczeniem zlicytowanych nieruchomości – tłumaczy Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej.

Ale nie wszystkich komorników nawet taka argumentacja przekonuje. – To pompowanie kosztów, które poniosą przede wszystkim dłużnicy. Dlaczego mamy nabijać komuś kabzę?

KRK patrzy na to inaczej. – W kwestii kosztów powstających w przypadku powierzenia dozoru innej osobie niż dłużnik, pomijając sytuację, w której dłużnik zawsze może sprzedać swój majątek i spłacić zobowiązanie, to wszystkie wydatki, które zaliczane są do kosztów postępowania egzekucyjnego, takie jak transport czy przechowanie, są ustalane postanowieniem przez komornika. A ich wysokość w każdym postępowaniu, gdy zostaną zakwestionowane, podlega kontroli sądu rejonowego. Sąd może dokonać korekty, jeśli tylko uzna, że ich wysokość jest nieprawidłowa. Zazwyczaj komornicy zlecają usługi firmom, które oferują ceny konkurencyjne rynkowo. Często są to te same firmy, które świadczą usługi np. dla policji.

Jak oceniają sami komornicy, dziś zaledwie 20 proc. egzekucji kończy się odebraniem ruchomości. A w przyszłym roku, po wejściu w życie przepisów, ile zajęć będzie kończyło się wywiezieniem majątku? – Nie sądzę, że wprowadzenie e-licytacji znacznie zwiększy ilość egzekucji z ruchomości połączonych z odebraniem dozoru. Poza tym ten sposób nie przewiduje w momencie zajęcia odbierania dozoru, można to zrobić przed terminem licytacji – uważa Monika Janus, rzeczniczka prasowa Krajowej Rady Komorniczej.

Ale w zmienionym k.p.c. jest zapisane: „W razie złożenia wniosku [tego o e-licytację – red.] komornik oddaje zajęte ruchomości pod dozór innej osobie niż dłużnik”. Nic tu nie ma o tym, że odebranie majątku w takim momencie odbywa się przed egzekucją. – Obawiam się, że tylko w wyjątkowych przypadkach ruchomości będą pozostawiane u dłużnika – Jarosław Świeczkowski komornik z Rumii i Wejherowa nie zgadza się z rzeczniczką KRK. Dlaczego? Bo licytacja elektroniczna jest prostsza i szybsza, a wierzycielowi zawsze będzie zależało na odzyskaniu pieniędzy w jak najkrótszym czasie. Będzie składał wniosek, by przyspieszyć sprzedaż.

– Ustawodawca nie rozwiązał też kolejnego problemu, który tu się pojawia. Będą rzeczy, których się nie uda sprzedać, i trzeba będzie te ruchomości oddać. To też są koszty. Kto je pokryje? Dłużnik? – zastanawia się Świeczkowski. A co, gdy egzekucja zostanie umorzona?

Nowa spółka komornicza, czyli o tym, czy Krajowa Rada Komornicza wejdzie w ten biznes

Na razie wszyscy znani mi komornicy łącznie z prezesem Krajowej Rady Komorniczej zaprzeczają: nie wejdą. Nie ma też „komorniczych” (np. należących do izb komorniczych) magazynów, hal aukcyjnych czy strzeżonych parkingów. Jedynie we Wrocławiu funkcjonuje firma Dawro, z której usług korzystają np. syndycy, komornicy. To prywatne przedsiębiorstwo, niezwiązane z izbą komorniczą. A parkingi, na które trafiają zajęte auta, to bardzo często te, z których korzysta policja. – Zazwyczaj komornicy korzystają z dostępnych magazynów czy też parkingów strzeżonych w celu przechowywania odebranych ruchomości – mówi Monika Janus, rzeczniczka prasowa Krajowej Rady Komorniczej. – Każdy z komorników odpowiada za przeprowadzane czynności, stąd wybór odpowiedniego parkingu czy magazynu następuje z zachowaniem ostrożności i zaufania do osób, którym ten dozór się powierza.

Tak zrobił komornik Wojak z Piaseczna? Prowadził egzekucję poza rewirem i zajęty majątek przewiózł ponad 600 km, bo miał zaufanie do firmy, która przejęła majątek. A co będzie, gdy rozpoczną się e-licytacje?

– Potrzebna będzie infrastruktura, by zrealizować te przepisy – słyszę od jednego z krakowskich komorników. – Będziemy musieli korzystać z magazynów, firm transportowych i nadzorujących.

Na razie nie wszyscy nawet wyobrażają sobie, jak to zorganizować.

– Przy każdym sądzie okręgowym winno być wybrane w drodze przetargu przedsiębiorstwo zajmujące się przechowywaniem oraz sprzedażą odebranych dłużnikom ruchomości. Jednocześnie komornik miałby obowiązek każdą odebraną ruchomość przechowywać i sprzedawać wyłącznie za pośrednictwem tej firmy – proponuje (wpis z mojej strony na Facebooku „Na kłopoty Kolińska”) Paweł Pacyński, łódzki komornik. Czy w ten sposób da się zapobiec podejrzeniom, że nowe przepisy służą prywacie? A wątpliwości trochę jest.

Krajowa Rada Komornicza jako jedyny samorząd zawodowy może prowadzić działalność gospodarczą. I ją prowadzi. Jest właścicielką spółki Currenda, która zajmuje się tworzeniem systemów informatycznych na potrzeby komorników, sądów i wymiaru sprawiedliwości. Archiwizuje także akta komornicze. Ma do tego magazyny. I dalej idziemy tropem przepisów. Art. 85 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji określa zakres działania KRK. Do zakresu działania Krajowej Rady Komorniczej należy w szczególności: (podpunkt 15) „budowanie, wynajmowanie i utrzymywanie wspólnych pomieszczeń magazynowych i hal aukcyjnych oraz utrzymywanie ciężkiego sprzętu transportowego”. Czy Currenda lub inna spółka przy KRK wejdzie w „okołokomorniczy biznes”?

– Wprowadzenie tego przepisu nie było przesłanką do zwiększenia ilości odbieranych ruchomości. Chodziło o to, byśmy korzystali z takiego samego rozwiązania, z którego korzystają inne kraje europejskie – podkreśla Janus.

E-egzekucja z rachunku bankowego, czyli ustawą przewidziana współpraca z prywatną firmą

Kolejną nowością w ustawie o komornikach sądowych i egzekucji jest zajmowanie kont bankowych dłużników drogą elektroniczną. Zdaniem prezesa Fronczka ta zmiana spowoduje obniżenie kosztów postępowania egzekucyj-nego dla dłużników.

– Dotychczas funkcjonujące rozwiązanie polegające na wysyłaniu przez komornika do każdego banku zawiadomień o zajęciu rachunku bankowego – zgodnie z przepisami listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru – to koszt około 5 zł za jedną przesyłkę. Zostanie zastąpione rozwiązaniem elektronicznym, które będzie znacznie tańsze.

Problem w tym, że wcale to nie jest takie pewne. Aby można było zajmować konta dłużników na odległość, potrzebny jest system informatyczny i ktoś, kto będzie go obsługiwał.

– I znów ani słowa o rozporządzeniu, które te kwestie ureguluje, określi wysokości opłat za takie zajęcie oraz sposób wyboru firmy, która się tym zajmie – dodaje Jarosław Świeczkowski.

Art. 85 ustawy o komornikach sądowych i egzekucji stwierdza, że „Do zakresu działania Krajowej Rady Komorniczej należy w szczególności: współpraca z podmiotem prowadzącym system teleinformatyczny obsługujący zajęcie wierzytelności z rachunku bankowego i utworzenie, i prowadzenie systemu teleinformatycznego obsługującego elektroniczne licytacje publiczne”. Z jakim podmiotem ma współpracować KRK? Instytucją państwową? Prywatną spółką?

– Tu chodzi o współpracę z podmiotem prowadzącym system teleinformatyczny obsługujący egzekucję z rachunków bankowych – wyjaśnia Rafał Fronczek, prezes KRK.

– Zgodnie ze znowelizowanymi przepisami prawa bankowego to banki zdecydują, kto będzie dla nich świadczył tę usługę. Wszystko wskazuje na to, że bazą do obsługi elektronicznych zajęć rachunków bankowych będzie już istniejący system OGNIVO, który obsługiwany jest przez Krajową Izbę Rozliczeniową, a więc podmiot zajmujący się rozliczeniami międzybankowymi. Krajowa Rada Komornicza została zobowiązana do współpracy z takim podmiotem, podobnie jak jest obecnie zobowiązana do współpracy z sądem prowadzącym elektroniczne postępowanie upominawcze. Od samego początku projektodawca przewidywał, że wprowadzenie elektronicznych zajęć rachunków bankowych w postępowaniach sądowych nie będzie finansowane z budżetu państwa i nie przewidywano utworzenia osobnego systemu teleinformatycznego obsługującego zajęcia.

– Ale co innego, kiedy KRK jest ustawowo obligowana do współpracy z są-dem – instytucją państwa, a co innego, gdy chodzi o prywatny podmiot gospodarczy – komentują niektórzy komor-nicy.

Sprawdzam przy okazji, czym jest Krajowa Izba Rozliczeniowa SA (KIR). To powstała z inicjatywy największych polskich banków w 1992 r. spółka prawa handlowego. Funkcjonuje na podstawie prawa bankowego i właśnie kodeksu spółek handlowych. Pośredniczy w rozliczeniach między bankami.

– Jakkolwiekby na to patrzeć, jeśli to KIR będzie się tą usługą zajmowała, to jest kolejny prywatny podmiot gospodarczy, który będzie zarabiał na egzeku-cji komorniczej – komentuje komornik z Krakowa

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here