Nadpłata komornika

0
6

W przypadku pana Adama, który nadpłacił komornika, sprawdziło się powiedzenie: „kto szybko daje, ten dwa razy daje”.

Adam, jeszcze jako student, nie zapłacił przed laty kary za przejazd bez ważnego biletu. I zapomniał o tym. O sprawie przypomniał sobie wtedy, gdy dostał zawiadomienie, że komornik wchodzi mu na pensję. Było mu wstyd, bo nie chciał się tłumaczyć pracodawcy z tego, że 15 lat wcześniej został złapany za jazdę na gapę. Zadzwonił więc do komornika i zadeklarował, że sam z własnej woli wszystko zapłaci, byleby nie doszło do zawiadomienia pracodawcy. Należność, jak można wyczytać w piśmie skierowanym do pracodawcy i do dłużnika, wynosi 900 zł. Tyle że prosi o rozłożenie długu na raty, bo jest właśnie po urlopie i nie ma w tym momencie takich pieniędzy na koncie.

Komornik mówi, że oczywiście nie ma problemu z rozłożeniem na raty i zaproponował mu spłatę w czterech, każda po 300 zł.

Pan Adam jeszcze tego samego dnia wpłaca pierwszą ratę komornikowi, a ten wysyła pismo do pracodawcy, że egzekucja zostaje wstrzymana. Problem jednak w tym, że zanim szef je przeczytał, zdążył wysłać pieniądze na konto wskazane przez komornika. I to nie ratę, a całość, bo stwierdził, że „nie ma czasu pamiętać o ratach”.

Jak może dojść do nadpłaty?

– Mój dług to 900 zł. Zgodziłem się na wyższą należność, ponieważ nie chciałem mieszać w sprawę pracodawcy. Rozumiałem, że z uwagi na wydłużoną procedurę i związane z tym odsetki powinienem zapłacić więcej – mówi dłużnik. I dodaje, że czuje się tak, jakby go ktoś ukarał za nadgorliwość.

– Nie gloryfikowałbym za bardzo pana Adama. Jeśli sąd musiał w tej sprawie orzekać, a komornik podjął już czynności, trudno mówić o dobrowolności czy tym bardziej nadgorliwości. Ponadto trochę trudno uwierzyć w brak jakiejkolwiek informacji o długu przez 15 lat. Podejrzewam, że jakaś korespondencja między wierzycielem a dłużnikiem musiała mieć miejsce – mówi Robert Damski, komornik przy Sądzie Rejonowym w Lipnie. Ponadto radzi także sprawdzić, czy rzeczywiście doszło do nadpłaty, bo niewykluczone, że pracodawca nie doliczył kosztów postępowania egzekucyjnego, które należą się komornikowi.

Zgodnie z przepisami o działalności komorniczej w sprawach o egzekucję świadczeń pieniężnych, komornik pobiera od dłużnika opłatę w wysokości 15 proc. wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż 30-krotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Jednakże w przypadku wyegzekwowania świadczenia wskutek skierowania egzekucji do wierzytelności z rachunku bankowego, wynagrodzenia za pracę, świadczenia z ubezpieczenia społecznego jak również wypłacanych na podstawie przepisów o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, zasiłku dla bezrobotnych, dodatku aktywizacyjnego, stypendium oraz dodatku szkoleniowego, komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 8 proc. wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie niższej niż 1/20 i nie wyższej niż 10-krotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego.

– Jeśli są co do tego wątpliwości, zawsze można o to zapytać komornika. Oczywiście są to informacje, których można udzielić wyłącznie stronie postępowania – mówi Damski.

To nie koniec świata

Zwraca także uwagę na to, że jeśli rzeczywiście ktoś zapłacił za dużo, nie jest to jeszcze koniec świata. – Jeśli doszło do nadpłaty, komornik zawsze ją zwraca. Nadpłacone pieniądze przelewa na to konto, z którego te pieniądze wypłynęły – tłumaczy Damski. Dodaje, że jest to obligatoryjne i wniosek dłużnika nie jest tu konieczny.

W przypadku pana Adama, jeśli rzeczywiście była nadpłata, to prawdopodobnie została ona zwrócona pracodawcy. I to u niego nasz dłużnik powinien szukać swoich pieniędzy.

– Nadpłaty jednak zdarzają się bardzo rzadko – tłumaczy Damski. Warto zapytać komornika, czy ją zwrócił. Mógł bowiem jej nie zauważyć.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here