Niedozwolone klauzule

8
24

Do pozwu przeciwko Bankowi Millennium, złożonego niemal równo rok temu, przystąpiło niemal 3,5 tysiąca osób. Wartość sporu z bankiem przekracza 81 mln zł. O co walczą? Jakie mają szanse na wygraną?

Pisząc ten tekst, jeszcze nie wiem, co 28 maja 2015 r. zdecyduje Sąd Okręgowy w Warszawie o dopuszczeniu do rozpoznania, w trybie postępowania grupowego, pozwu o klauzule indeksacyjne w sprawie kredytobiorców Banku Millennium.

Spór dotyczy kredytów we frankach szwajcarskich, a konkretnie – zapisów w umowach kredytowych dotyczących przeliczania zobowiązania kredytobiorców na złote. W umowach klientów Banku Millennium znalazły się następujące klauzule:
„Kredyt jest indeksowany do CHF/USD/EUR, po przeliczeniu wypłaconej kwoty zgodnie z kursem kupna CHF/USD/EUR według Tabeli Kursów Walut Obcych obowiązującej w Banku Millennium w dniu uruchomienia kredytu lub transzy” .
„W przypadku kredytu indeksowanego kursem waluty obcej kwota raty spłaty obliczona jest według kursu sprzedaży dewiz, obowiązującego w Banku na podstawie obowiązującej w Banku Tabeli Kursów Walut Obcych z dnia spłaty” .
Już w 2010 roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że te zapisy zbyt ogólnie określają zasady przeliczania walut przy wypłacie i spłacie kredytu. Trafiły one na listę klauzul niedozwolonych. To zaś oznacza, że są one nieważne i nie obowiązują kredytobiorców. Składając pozew zbiorowy, frankowicze z Banku Millennium walczą przed sądem o uznanie odpowiedzialności banku za wprowadzenie do umowy nielegalnej klauzuli. Jeśli sąd przychyliłby się do stanowiska frankowiczów reprezentowanych przez kancelarię Drzewiecki, Tomaszek, Wspólnicy kredyty we frankach szwajcarskich osób, które zdecydowały się na przystąpienie do pozwu zbiorowego stałyby się automatycznie (oczywiście po uprawomocnieniu się wyroku), kredytami złotowymi z dnia wypłaty. Oprocentowanie kredytów zaś – pozostałoby również takie, jak zapisano w umowie (marża plus LIBOR 3M).
– Przy takim przeliczeniu większość spłaconych dotychczas rat jest mocno nadpłacona – to nadwyżka do wypłaty przez bank. Wartość kapitału kredytu osiągnie wartość kredytów spłacanych, a nie podbijanych przez zawyżany kurs CHF – tłumaczy Piotr Walaszczyk, inicjator pozwu zbiorowego przeciw Bankowi Millennium, autor bloga dla poszkodowanych frankowiczów (http://millennium.arkis.pl). Klienci banku, jeśli sąd uznałby ich rację, odniosą jeszcze jedną korzyść: zgodnie z umową kredytową bank ma prawo pobierać co trzy lata 3 proc. wartości kredytu, która przekracza 80 proc. wartości mieszkania. Przy przeliczaniu wartości kredytu na złote, przy wysokim kursie franka szwajcarskiego systematyczne zmniejszanie się kapitału w szwajcarskiej walucie nie ma żadnego znaczenia: wartość kredytu po przeliczeniu na złote, mimo siedmiu, ośmiu lat systematycznej spłaty zobowiązań, często przekracza o 50–70 proc. wartość nieruchomości.

Pierwsze starcie

Pierwsza rozprawa odbyła się 14 maja i trwała trzy godziny. Bank walczył przed sądem o odroczenie rozprawy, ale sąd nie przychylił się do wniosku i wyznaczył termin ogłoszenia decyzji o dopuszczeniu do rozpatrywania na 28 maja. Jeśli decyzja będzie pozytywna, przed sądem odbędzie się prawdziwa batalia, którą śledzić będą nie tylko klienci Banku Millennium, mający kredyty we frankach szwajcarskich, ale i wszyscy frankowi kredytobiorcy. Stawka jest olbrzymia – według wyliczeń samych zainteresowanych, przy kredycie o wartości 300 tysięcy złotych, zaciągniętym w 2008 roku. Jeśli sąd uzna argumenty pozywających, kredytobiorcy podpisani pod pozwem mogą liczyć na znaczącą ulgę. W przypadku kredytobiorcy, który zaciągnął w sierpniu 2008 roku (przy najniższym kursie franka wobec złotego) kredyt o wartości 400 tysięcy złotych z preferencyjną marżą banku 0,8 proc., w grę wchodzi nadpłata ponad 70 tysięcy złotych. I – co najważniejsze – zmienia się wartość kredytu liczonego w złotych. W tej chwili mimo niemal siedmiu lat spłaty kredytobiorca jest bankowi winien w złotych ponad 630 tysięcy. Gdyby frankowicze odnieśli przed sądem zwycięstwo, wartość kredytu wyniosłaby w maju 2015 roku nieco ponad 320 tysięcy złotych – a kredyt ten byłby praktycznie nieoprocentowany, co jest efektem ujemnego LIBOR.

Wygrana niesprawiedliwa?

Dlatego większość ekonomistów pytanych na okoliczność szans na takie rozstrzygnięcie przez sąd jest więcej niż sceptyczna. Ich zdaniem byłoby to sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, bo kredytobiorcy frankowi mieliby do dyspozycji kapitał praktycznie bez kosztów – w przeciwieństwie do kredytobiorców w złotych, a całe ryzyko związane z kredytem walutowym zostałoby przerzucone na bank. Rozwiązaniem, na które bank mógłby, zdaniem niektórych ekspertów, przystać w ramach ugody, mogłoby być przewalutowanie kredytu po kursie z dnia zaciągania zobowiązania, ale bez zwrotu jakichkolwiek pieniędzy przez bank, i z oprocentowaniem opartym na WIBOR plus marża kredytów w złotych.
Sprawa jest ważna nie tylko dla kredytobiorców Banku Millennium. Podobne klauzule indeksacyjne znajdowały się w umowach kredytowych wielu innych banków. Gdyby jedna grupa kredytobiorców wygrała przed sądem, prawdopodobieństwo kolejnych pozwów zbiorowych i indywidualnych przeciw bankom radykalnie by wzrosło.

Zamiast kredytu instrument finansowy

Bo mianownik, mimo różnic w szczegółach, jest wspólny: od wielu miesięcy prawnicy i ekonomiści, również byli bankierzy, z których najbardziej znany to Jan Krzysztof Bielecki, powtarzają, że w czasie boomu na kredyty we frankach szwajcarskich banki w Polsce nie miały wystarczającej ilości franków i akcję kredytową w CHF finansowały z depozytów w złotych, by zapewnić zaś równowagę w bilansach bankowych, stosowały swapy walutowo-procentowe. Zabezpieczeniem kredytów miały być papiery wartościowe denominowane we frankach – problem w tym, że pod te same papiery udzielano wielu kredytów. De facto banki, co wynika z raportów instytucji finansowych, sprzedawały klientom nie kredyt hipoteczny, ale instrument finansowy. To zaś może niezależnie od wyników postępowań przed polskimi sądami sprowadzić na banki poważne problemy ze strony Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który zajmuje się sprawą kredytów za sprawą pytania skierowanego przez sąd węgierski.

Głosy frankowiczów w wyborach

Można się spodziewać, że przed wyborami parlamentarnymi kwestie problemów kredytobiorców frankowych znów – tak jak to było na początku roku za sprawą uwolnienia kursu franka wobec euro i skokowego wzrostu wysokości rat, a także całościowego zadłużenia frankowiczów – pojawią się w debacie publicznej. Już zasygnalizował to jako kandydat na prezydenta Andrzej Duda, opowiadając się (choć niejednoznacznie) za przewalutowaniem kredytów w CHF po kursie z dnia zaciągnięcia kredytu. Premier Ewa Kopacz w tym samym dniu stwierdziła, że „państwo powinno wziąć odpowiedzialność za rozstrzygnięcia, które pozwolą frankowiczom rzetelnie spłacać kredyty, nie rujnując ich życia”, a walczący o reelekcję prezydent wyraził nadzieję, że banki i instytucje nadzoru finansowego znajdą rozwiązanie, które zakończy czas niepewności i problemów frankowiczów. Bo, jakby nie patrzeć, jeśli liczyć razem z rodzinami, to nawet kilka milionów potencjalnych wyborców.
Na razie jednak konkretnych rozwiązań systemowych brak, więc kredytobiorcom pozostaje śledzenie tego, co w sprawach kredytów bankowych mają do powiedzenia sądy. Pozew zbiorowy przeciw Bankowi Millenium ma szansę przebić nośnością najgłośniejszy do tej pory proces „nabitych w mBank”, w którym klienci również walczyli przeciw klauzulom niedozwolonym, dotyczącym arbitralnego ustalania oprocentowania przez bank. Sąd Najwyższy uwzględnił właśnie kasację banku, który – po przegranej w dwóch instancjach – miał wypłacić frankowiczom odszkodowania za zawyżone oprocentowanie rat kredytów hipotecznych zaciągniętych we frankach szwajcarskich. Klienci mBanku o pieniądze walczą od trzech lat. Prawnicy zwracają jednak uwagę, że Sąd Najwyższy oddalił zarzuty banku dotyczące dopuszczalności postępowania grupowego – i to dla kredytobiorców jest bardzo ważna i dobra informacja. Zła jest taka, że sprawa trafia do Sądu Apelacyjnego, który będzie ponownie analizował kwestię zakresu niedopuszczalności kwestionowanej klauzuli i szacował wysokość poniesionej przez klientów szkody.

8 COMMENTS

  1. Nie żartujmy sobie. Wiadomo, że banki będą chronione w tej sprawie, podobnie jak w każdej innej. Instytucje finansowe i ich lobby rządzą tym światem, więc to tylko kolejna szopka pod publiczkę.

  2. A niby jakim prawem frankowicze mieliby być rozliczani innym sposobem niż pozostali kredytobiorcy? Mogli brać pożyczki w pln a nie we frankach. A teraz rozpacz i płacz w mediach. Za błędy sie płaci.

  3. Takie przewalutowanie nie jest praktycznie możliwe. Banki nie pozwolą sobie na wielomilionowe straty, rząd na konflikt z banksterami. Umowy zawierały nieprecyzyjnie określone klauzule, ale ratowanie się frankowiczów to tylko kolejna rozpaczliwa próba.

  4. Pozwy warto składać, jednak nie liczyłbym na jakikolwiek pozytywny efekt. Zwłaszcza w momencie, kiedy wszystkie strony mają tyle do stracenia. Uwolnienie franka sporo namieszało, zrobione ogromny szum i bardzo dobrze się stało, ale wszystkim entuzjastom przewrotów na rynku bankowym radziłbym ostudzić oczekiwania. Większych konsekwencji te wszystkie pozwy nie przyniosą, bank chroni drugi bank i jako całość nie pozwolą sobie na skuteczne ataki. I może dobrze, najważniejsza jest stabilizacja.

  5. Swapy zamiast zabezpieczenia kredytów w dewizach? Czy to czasem nie jest przestępstwo finansowe? Dobrze, że Węgrzy zgłosili ten “szczegół” do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

  6. Trzeba było brać kredyty w rodzimej walucie, a nie kombinować. Przecież w umowach jest jasno określone że wysokość kredytu w obcej walucie zmienia się wraz ze stopami i wartościami waluty rodzmiej i obcej kredytowej.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here