Ostrzeż swoją babcię i swojego dziadka

Czas czytania
5 minut
Przeczytałeś już
Odsłony
1 354

Ostrzeż swoją babcię i swojego dziadka

29 Luty 2016 - 07:00
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Mimo licznych ostrzeżeń wciąż znajdują się ludzie, którzy dają się oszukać. Jak małżeństwo z Warszawy, które ponad pół miliona złotych dało fałszywym policjantom.

Na telefon stacjonarny małżeństwa blisko 70-latków z warszawskiego Bemowa na początku grudnia 2015 roku zadzwonił mężczyzna. Przedstawił się jako krewny i prosił o pożyczkę. Połączenie szybko zostało zerwane. Jednak wkrótce potem pod ten sam numer zadzwonił kolejny mężczyzna. – Jestem oficerem CBŚP. Ktoś od państwa próbuje wyłudzić pieniądze – powiedział właścicielom numeru. Dodał, że policja właśnie rozpracowuje szajkę naciągaczy i prosił o pomoc. Chciał, by małżeństwo oddało swoje pieniądze do policyjnego depozytu, wówczas będzie mieć pewność, że ich nie straci. – Muszą państwo z nami współpracować, bo inaczej zajmie się państwem prokurator i sąd – zagroził dzwoniący. Negocjacje telefoniczne z „policjantem CBŚP” trwały niemal cały dzień. Małżonkowie po kilku rozmowach zdecydowali się powierzyć funkcjonariuszowi gotówkę. Kilka razy jeździli do banku, by wypłacić pieniądze. Za każdym razem po kilkadziesiąt tysięcy złotych.

– Nawet nie zapaliła się u nich lampka ostrzegawcza w momencie, gdy rzekoma policja podstawiła im pod blok taksówkę. My takich rzeczy przecież nie robimy – mówi prawdziwy policjant. – W wyjątkowych sytuacjach możemy poszkodowanych czy świadków przewieźć radiowozem. Nigdy taksówką.

W sumie małżonkowie wypłacili z banku ponad 120 tys. zł. Kolejne oszczędności, ok. 100 tys. dolarów, mieli w domu. Niedawno para sprzedała grunt, a gotówkę trzymała w mieszkaniu. – Te pieniądze też oddali oszustom – mówi funkcjonariusz. Dodaje, że to jedna z niewielu spraw, gdzie oszuści zmanipulowali jednocześnie małżeństwo. – Takich przypadków jest na szczęście niewiele – przyznaje. Nie może pojąć, że mimo tylu apeli, tylu akcji społecznych Polacy są tak naiwni i dobrowolnie przekazują pieniądze obcym osobom, i to oszczędności całego życia.

Polowanie na staruszków

Wyłudzenia pieniędzy tzw. metodą na wnuczka czy policjanta to plaga. O tej metodzie policja ostrzega od wielu lat. W 2014 roku przestępcy wyłudzili w ten sposób blisko 19 mln zł. Tylko w pierwszym półroczu 2015 roku w ten sposób ukradziono w sumie 17,2 mln zł. Średnio codziennie w całym kraju trzy osoby padają ofiarami oszustów posługujących się schematem postępowania wiele razy opisywanym i nagłaśnianym. Poza historią z Bemowa najwięcej, bo ponad 400 tys. zł, stracił w tym roku mieszkaniec Białegostoku, który zlikwidował lokaty i przekazał je oszustom. Przestępcy wyszukują swoje ofiary m.in. w książkach telefonicznych i dzwonią do osób, które noszą tradycyjne polskie imiona, bo podejrzewają, że to ludzie w starszym wieku. Początkowo oszuści wyłudzali pieniądze od starszych ludzi, podając się za ich krewnych. Zazwyczaj dzwonił niby-wnuczek, ale też np. bratanek czy siostrzeniec, który wyjaśniał, że potrzebuje pilnie gotówki. Dodawał, że sam nie może jej odebrać, bo np. jest chory albo miał wypadek i wysłłał po pieniądze zaufaną osobę. Po policyjnych kampaniach szajki zaczęły zmieniać sposób działania. Teraz po wnuczku zazwyczaj dzwoni osoba podającą się za funkcjonariusza policji lub konkretnie CBŚP albo CBA i wmawia starszej osobie, że prowadzone jest śledztwo ws. oszustów, a następnieprosi o pomoc, czyli przekazanie pieniędzy przestępcom pod kontrolą policji. Oszuści proponują, by ich ofiara sprawdziła wiarygodność dzwoniącego – co jest istotne, ma się nie rozłączać i wykręcić numer telefonu na policję. Senior nie rozłącza się więc, wykręca numer, a rozmowę przejmuje kolejny oszust, który potwierdza całą historię. Kolejną modyfikacją jest metoda „na wyjątkową okazję”. Rozmówca przekonuje wtedy starszą osobę, że jest okazja do zarobienia dużych pieniędzy, ale najpierw trzeba zainwestować własne środki.

Z policyjnych danych wynika, że najczęściej ofiarami przestępców padają osoby powyżej 70. roku życia. Częściej są to kobiety niż mężczyźni. Zazwyczaj do przestępstw „na wnuczka” i „na policjanta” dochodzi w dużych aglomeracjach.

Międzynarodowe wyłudzenia

Przestępcy często tworzą bardzo dobrze zorganizowane szajki. W połowie grudnia Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało pięć osób, które wyłudzały pieniądze od starszych mieszkańców Niemiec. – To pierwszy taki przypadek, gdy sprawców udało się schwytać niemal na gorącym uczynku – chwalą się policjanci. Ale nie pierwszy, gdy polscy przestępcy wyłudzali pieniądze od niemieckich emerytów. Szajkę rozbito we Wrocławiu w jednym z apartamentów oraz w jednym z kompleksów handlowo--mieszkalnych. – Policjanci weszli do mieszkań w momencie, gdy przebywające tam osoby dzwoniły do potencjalnych ofiar na terenie Niemiec – opowiada jeden z mundurowych. Z ustaleń CBŚP wynika, że szajka jednego dnia wykonała kilkadziesiąt połączeń do Niemiec. Policjanci zdradzają, że sprawcy byli doskonale przygotowani. Grupa korzystała ze specjalnego oprogramowania, dzięki któremu oznaczano na mapie osoby, do których dzwoniono. – Potencjalne ofiary wybierano w sposób alfabetyczny – zdradza policjant. W przeszukiwanych mieszkaniach i punktach handlowych we Wrocławiu policja znalazła kilkadziesiąt telefonów komórkowych, tablety, komputery i inne urządzenia elektroniczne, a także pieniądze: 17,2 tys. franków szwajcarskich, 13,9 tys. euro i 2,9 tys. zł. W ręce policji wpadło pięć osób. Tylko jednej z nich – Polakowi z amerykańskim paszportem Mike’owi K. – warszawska prokuratura postawiła zarzut działania w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem były oszustwa metodą „na wnuczka” na terenie Polski i Niemiec.

Zdaniem śledczych Mike K. usiłował też wyłudzić 40 tys. euro od obywatela Niemiec, podszywając się pod krewnego. Mężczyzna przyznał się do winy. Został już aresztowany na trzy miesiące. Dwóch jego wspólników polska policja przekazała do Niemiec, bo tamtejszy sąd wydał za nimi europejski nakaz aresztowania. – Miał on związek z oszustwami na terenie Niemiec metodą „na wnuczka” – mówi Przemysław Nowak, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej.

Bankowcy na tropie przestępców

Policjanci wspólnie z samorządem czy parafiami prowadzą akcje społeczne, w których ostrzegają przed przestępcami. Apelują w nich zwłaszcza do starszych, by nie przekazywali żadnych pieniędzy obcym osobom ani tym, któ-rzy podają się za krewnego, policjanta czy prokuratora. – Każdy podejrzany telefon w sprawie pożyczki czy przekazania pieniędzy trzeba sprawdzić, by nie stracić oszczędności życia – tłumaczy oficer. Szanse, by małżeństwo z Bemowa odzyskało gotówkę, są niewielkie. Nawet gdy policja zatrzyma oszustów, zwykle nie mają już żadnych pieniędzy.

Funkcjonariusze współpracują też ściśle z bankami. – Starsze osoby, by przekazać pieniądze rzekomemu wnukowi czy policjantowi, często likwidują lokaty czy wypłacają oszczędności w bankach. Uczulamy bankowców, a oni rozmawiają z klientami. Nieraz dzięki temu udało się zatrzymać sprawców – mówi jeden ze stołecznych policjantów. Na początku grudnia dzięki takiej współpracy na warszawskim Śródmieściu zatrzymano oszustów, którzy próbowali wyłudzić ponad 200 tys. od 80-latka. – Przelew został wstrzymany – mówi policjant. A Michał Tkaczuk z PKO BP zauważa, że zazwyczaj w wyłudzeniach „na wnuczka” czy „na policjanta” to pracownik banku jest ostatnią deską ratunku dla klienta i to od jego wyczucia oraz przytomności umysłu zależy uratowanie oszczędności. – Nasz bank już od dawna współpracuje z policją, dzięki czemu udało się wiele oszustw udaremnić. Rozpoznawanie takich przypadków jest o tyle trudne, że czasami oszuści przekonują potencjalne ofiary, że pracownicy banku są zamieszani w aferę i właśnie przeciwko nim prowadzona jest policyjna akcja – mówi przedstawiciel PKO BP.

Przepadek pieniędzy

Po kilku tygodniach policji udało zatrzymać dwóch mężczyzn zamieszanych w wyłudzenie pieniędzy od małżeństwa z Bemowa: 30-letniego Macieja Sz. i 37-letniego Mikołaja S. Usłyszeli już zarzuty oszustwa. Zostali aresztowani na trzy miesiące. Okazało się, że mają związek też z innymi tego typu oszustwami. Grozi im nawet do ośmiu lat więzienia. Policjantom nie udało się jednak odzyskać wyłudzonej gotówki. U oszustów nie dało się też zabezpieczyć żadnego mienia. – To oznacza, że małżeństwo ma marne szanse na odzyskanie pieniędzy, które przekazało przestępcom, bo nawet jeśli sąd orzeknie zwrot pieniędzy, to nie będą mieli z czego oddać – mówi śledczy.

JAK NIE DAĆ SIĘ OSZUKAĆ?

  • Jeżeli rozmówca proponuje ci, żebyś potwierdził autentyczność dzwoniącego policjanta pod numerem 112 – zanim zadzwonisz pod ten telefon, sprawdź, czy rozłączyłeś poprzednią rozmowę
  • Policja nigdy nie prosi o przekazanie pieniędzy

Nie działaj pochopnie, nie spiesz się

  • Po rozmowie zadzwoń do kogoś bliskiego na znany numer telefonu, by opowiedzieć o zdarzeniu – nie może być to tajemnic
  • Jeśli nie możesz się skontaktować z najbliższymi, niezwłocznie powia-dom policję o takim zdarzeniu, dzwoniąc pod numer 112

Artykuł pochodzi z nr 2/2016 Eurogospodarki

Dodaj nowy komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.