Pieniądz ubogiego rencisty też nie śmierdzi

3
14

Pan Stanisław Dubowski od roku 1990 jest rencistą drugiej grupy z najniższą stawką renty. Zajętej przez komornika.

Stanisław Dubowski dostał porażenia strun głosowych, gdy ratowano mu życie. Mieszka w Głogowie. Ma ogromne problemy z oddychaniem. Najmniejszy nawet wysiłek wywołuje u niego męczącą zadyszkę. – Gdy wchodzę na piętro, to mam wrażenie, że umieram – mówi Wysoki poziom inwalidztwa nie pozwala na jakąkolwiek pracę. Renta – niewiele ponad 500 złotych. Sytuacja godna ubolewania. Pan Stanisław jednak nie jest jedynym rencistą w Polsce z dużymi problemami zdrowotnymi i z małą rentą. Ale na tym kończy się typowość sytuacji pana Stanisława. Niewielu bowiem rencistom bank wyczyszcza ich mizerne konto do zera i pozbawia szans na przeżycie. Wbrew zresztą prawu i wbrew podstawowym zasadom przyzwoitości. Panu Stanisławowi bank konto wyczyścił. Nie jemu jednemu w Głogowie.
– Jeżeli bank prześle przekaz komornikowi, to na tym zarabia – zauważa pan Stanisław. – Mój bierze 30 złotych prowizji. Niech pan policzy, ile to się uzbiera, gdy dłużników jest wielu.

Przewina biednego rencisty

Panu Stanisławowi przydarzyło się nie zapłacić na czas za ubezpieczenie komunikacyjne. Dylemat wyboru pomiędzy ratą za ubezpieczenie a niezbędnymi lekami bywa w życiu tysięcy polskich rencistów często nierozwiązywalny.
– Na leki przeznaczam miesięcznie minimum 250 zł. To prawie połowa mojej renty – mówi, tłumacząc czemu nie zapłacił składki. Ubezpieczyciel zażądał swego. Pan Stanisław nie zapłacił w terminie. Machina windykacyjna ruszyła. Nadszedł koniec grudnia 2012 roku, kiedy to listonosz dostarczył panu Stanisławowi pismo od komornika: „Komornik Sądowy przy sądzie Rejonowym w Bydgoszczy… zawiadamia, że z wniosku wierzyciela… przeciwko dłużnikowi Stanisławowi Dubowskiemu… zostało wszczęte postępowanie egzekucyjne w celu zaspokojenia następujących należności: należność główna – 286,00 zł … Zawiadamiam, że wierzytelność dłużnika wynikająca z posiadania rachunku bankowego zostaje zajęta do wysokości wymienionej wyżej sumy”. – Po doliczeniu odsetek, kosztów procesu, kosztów zastępstwa w egzekucji, innych koszów egzekucyjnych oczyszczono moje rentowe konto co do grosza – mówi poszkodowany. Dowiedział się o tym nieco później, 6 marca 2013 roku, gdy niczego nie podejrzewając stawił się w głogowskim Oddziale Banku BNP Paribas Bank Polska SA. Przyszedł jak co miesiąc, by pobrać środki z wysłanej mu przez KRUS na konto w tym banku renty. Wypłaty tym razem odmówiono. Jako powód podano zajęcie rachunku przez komornika.
– Próbowałem tłumaczyć pracownikom, że kwota wolna od zajęć to są trzy średnie krajowe, czyli wtedy około 11 tys. zł. Nie chcieli tego w ogóle słuchać. – opowiada.

Rozbój w biały dzień

Pan Stanisław miał oczywiście rację. Zgodnie z artykułem 54 ustęp 1 ustawy z 29 sierpnia 1997 roku – Prawo bankowe: „środki pieniężne znajdujące się na rachunkach oszczędnościowych, rachunkach oszczędnościowo-rozliczeniowych oraz na rachunkach terminowych lokat oszczędnościowych jednej osoby, niezależnie od liczby zawartych umów, są wolne od zajęcia na podstawie sądowego lub administracyjnego tytułu wykonawczego do wysokości trzykrotnego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, bez wypłat nagród z zysków, ogłoszonego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego za okres bezpośrednio poprzedzający dzień wystawienia tytuły wykonawczego”. – Udałem się do dyrektora banku. –opowiada pan Stanisław. – Powtórzyłem mu wszystko. Usłyszałem w odpowiedzi, że jego bank nie honoruje tych przepisów. Rzeczywiście nie honorował. W Głogowie znana jest sprawa pewnej kobiety, która dostała zasiłek z pomocy społecznej. Wpłynął on na konto w tamtejszym oddziale BPN Paribas, a bank przekazał je na konto komornika. – Tak przecież nie może być – denerwuje się pan Stanisław. – To jawne bezprawie i absolutny brak serca. Napisałem pismo do BNP Paribas Bank Polska w Głogowie. Oni przekazali pismo do centrali, a centrala odpowiedziała. Ale tak na prawdę wcale nie odpowiedziała. Napisała w niejednoznaczny sposób, że przepisy, na które się powołuję, są dla nich niejasne. Potraktowali mnie per noga. Nie doczekałem się praktycznie żadnej konkretnej reakcji z ich strony. Brzmiało to tak: „Kraków, 8.03.2013. Szanowny Panie, W odpowiedzi na otrzymaną korespondencję na wstępie pragniemy podziękować za zgłoszenie nam Pana uwag. W BNP Paribas Banku Polska SA zwracamy szczególną uwagę na priorytetowe rozwiązywanie problemów, z jakimi zwracają się do nas Klienci…”

Za mała suma dla prokuratury

W tym momencie zaczyna się już walka pana Stanisława pro publico bono. Jego dług został spłacony. Pieniądze, które komornik wyjął z jego konta i wysłał do firmy ubezpieczeniowej, wróciły z powrotem.
– Pieniądze wróciły rzeczywiście na moje konto, ale suma została pomniejszona o 100 zł. Tyle wyniosły koszty komornicze i inne. Pal sześć 100 zł, choć to prawie połowa wartości moich miesięcznych leków, bez których nie mogę żyć. Chodzi o innych, którzy podobnej niesprawiedliwości doświadczają, choćby ludzi, którzy otrzymują pieniądze z opieki społecznej. Pan Stanisław napisał pismo do prokuratury: „Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Niniejszym zawiadamiam o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia na moją szkodę przez Dyrektora Oddziału w Głogowie BNP Paribas Bank Polska SA…. czynu zabronionego polegającego na bezprawnym zatrzymaniu należących do mnie środków pieniężnych… i wnoszę o wszczęcie i prowadzenie w niniejszej sprawie postępowania przygotowawczego oraz ściganie i ukaranie sprawcy czynu”. Prokuratura sprawę umorzyła. Za mała suma, żeby się nią w ogóle zajmować. Czytamy: „KPP w Głogowie… po rozpoznaniu zawiadomienia Stanisława Dubowskiego z dnia 22 kwietnia 2013 roku w sprawie… o czyn z art. 296 §1 k.k. – wobec braku znamion czynu zabronionego postanowił odmówić wszczęcia śledztwa”.

Rencista musi wiedzieć więcej

– Sprawę skierowałem do sądu, ale on też sprawę umorzył. Co dziwne sąd powoływał się na odpowiedź BNP Paribas Bank Polska SA, w której bank stwierdził, że przepisy są dla niego niezrozumiałe. Zadałem sobie wtedy pytanie. Jak dla takiego banku, który ma całą rzeszę prawników i specjalistów, przepisy mogą być niezrozumiałe, a dla zwykłych ludzi z rentą 500 zł muszą być oczywiste? – Zadaje retoryczne pytanie. Panu Stanisławowi nie dawała też spokoju pewna myśl. – Przecież inne banki na przykład Pekao SA, PKO BP, Bank Zachodni, Millennium, ING świetnie zdają sobie sprawę z tego, że kwota wolna od zajęć komorniczych to według ustawy wysokość trzech średnich krajowych wynagrodzeń. Tylko dla BNP Paribas wydaje się to być niezrozumiałe. Choć Sąd Rejonowy w Głogowie zażalenie pana Stanisława na postanowienie prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa oddalił, to jednak w uzasadnieniu stwierdził: „…Sąd jednocześnie chce zwrócić uwagę, że działanie pracownika banku BNP Paribas oddział w Głogowie było niezgodne z art. 54 ust. 1 ustawy z 29.08.1997 r. – Prawo bankowe. W tej części Sąd nie podziela stanowiska Prokuratora Rejonowego w Głogowie. W ocenie Sądu […] nie ma żadnej wątpliwości, że zwolnienie spod egzekucji dotyczy także kwot, które wpływają na rachunek po jego zajęciu pod warunkiem, że w dniu zajęcia stan rachunku był niższy od kwoty zwolnienia, a łączna suma wpływów nie przekracza ustawowego limitu”. I jeszcze jedno, ale bardzo ważne stwierdzenie z sądowego uzasadnienia: „To na pracownikach banku spoczywa obowiązek ustalenia, czy na zajętym rachunku bankowym znajduje się kwota, o jakiej mowa w art. 54 ust. 1 ustawy prawo bankowe”. A oto odpowiednie fragmenty cytowanej wcześniej odpowiedzi BNP Paribas na skargę pana Stanisława: „ […] Bank przyjmuje, że kwoty wpływające na rachunek po dniu zajęcia nie są objęte zwolnieniem […], albowiem zwolnienie dotyczyło tylko środków znajdujących się już w dacie zajęcia na tym rachunku, a nie innych środków, w tym środków, które ten rachunek dopiero zasilą”. I następny: „Bank podkreśla, iż w ramach wykonywania ustawowych obowiązków egzekucyjnych nie jest upoważniony do badania zasadności roszczenia objętego zawiadomieniem o zajęciu…”. Porównajmy dokładnie jeszcze raz:

Konfrontacja banku z sądem

Sąd: „[…] nie ma żadnej wątpliwości, że zwolnienie spod egzekucji dotyczy także kwot, które wpływają na rachunek po jego zajęciu…”.
Bank: „Kwoty wpływające na rachunek po dniu zajęcia nie są objęte zwolnieniem…”.
Sąd: „To na pracownikach banku spoczywa obowiązek ustalenia…”.
Bank: „Bank […] nie jest upoważniony do badania zasadności roszczenia…”.
Istnieją dwa wytłumaczenia tej rażącej niezgodności opinii. Każde z nich przerażające.
Pierwsze: w banku BNP Paribas pracują niedouczeni amatorzy, nieznający prawa, kpiący z ludzi chorych i niedołężnych, pozbawieni najbardziej podstawowych zasad moralnych.
Drugie: bank BNP Paribas stawia się ponad polskim prawem, ponad ustawami sejmowymi, ponad konstytucją, a sądy Rzeczypospolitej ma… gdzieś.
Być może istnieje jeszcze jakieś wytłumaczenie, ale chwilowo żadne rozsądne nie przychodzi mi do głowy.
– Nikt nawet mnie nie przeprosił. Nikt. Mówią, że powinienem zaskarżyć bank z powództwa cywilnego. Może to zrobię. Ale tak naprawdę myślę teraz o innych, którzy mogą popaść w podobne tarapaty. Jestem chrześcijaninem i dlatego pomoc bliźnim traktuję jako swój obowiązek. Spraw podobnych do mojej znam dziesiątki. Mógłbym je godzinami opisywać. Ale trudno mi mówić i szybko się męczę. Liczę na to, że ktoś mi pomoże. Nie można być bezczynnym. Ich bezczelność jest tym silniejsza, im słabsza jest nasza wspólna walka o swoje – mówi z trudem już wyczerpany Stanisław Dubowski.

3 COMMENTS

  1. Przecież bank powinien zdawać sobie sprawę że kwota wolna od zajęć komorniczych to według ustawy wysokość trzech średnich krajowych wynagrodzeń…. Jak można w taki “brutalny”sposób kogoś ogołocić. Jest dobrze jak idziemy do banku z zamiarem założenia konta i “co oni nam nie oferują”…

  2. W państwie prawa w takim momencie do takiego banku wchodzi kontrola i sprawdza jaka jest skala podobnych wykroczeń i czy to tylko Głogów czy cały Paribas. I w zależności od skali karzą grzywną – małą lub większą.

  3. fatalna sytuacja rencistów i emerytów

    Nie jest tajemnicą, że państwo w zbyt małym stopniu pomaga rencistom i ludziom, którym życie diametralnie zmieniło się w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Nie ma możliwości by normalnie żyć pobierając co miesiąc 500 złotych…

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here