Płaca minimalna i śmieciówki w opinii pracodawców

1
5

W naszej ocenie mimo wyraźnej poprawy sytuacji na rynku pracy w ostatnim czasie nie należy przesadzać z podwyżkami. W ten sposób można ten ciągle jeszcze niepewny wzrost zatrudnienia zatrzymać, a nawet odwrócić. Jacek Świdziński rozmawia z Grzegorzem Baczewskim, dyrektorem ds. dialogu społecznego i stosunków pracy, reprezentantem Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

  • Ile Pana zdaniem powinna wynosić od 1 stycznia 2016 r. miesięczna płaca minimalna? A ile minimalna dniówka?

– W ujęciu miesięcznym minimalne wynagrodzenie za pracę powinno w przyszłym roku wynosić 1800 zł brutto. Jest to poziom wynagrodzenia, który przysługuje osobie zatrudnionej na pełny etat, a więc wykonującej pracę przez średnio 8 godzin w dni robocze. Daje to dniówkę w wysokości ok. 85 zł.
Zgodnie z mechanizmem podwyższania płacy minimalnej zapisanym w ustawie płaca minimalna na 2016 rok powinna wzrosnąć co najmniej do poziomu 1782 zł. Rząd proponował i konsekwentnie podtrzymuje propozycję w wysokości 1850 zł. Mimo że nie została ona uzgodniona z partnerami społecznymi, taka płaca minimalna prawdopodobnie zostanie przyjęta. Wynika to z faktu, że wysokość płacy minimalnej na dany rok określa Rada Ministrów w drodze rozporządzenia. Ma ona obowiązek skonsultować to rozporządzenie z partnerami społecznymi, ale nie ma obowiązku uwzględniać ich opinii. Projekt takiego rozporządzenia z proponowaną wysokością 1850 zł już trafił do partnerów i pomimo negatywnej opinii pracodawców prawdopodobnie zostanie przyjęty.

  • Ile powinna wynosić minimalna emerytura, a ile renta?

– Zgodnie z propozycją Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej minimalna emerytura i renta w 2015 r. wyniosła 880,45 zł netto. Jest to wynik zastosowania w tym roku szczególnej, mieszanej metody waloryzacji polegającej na tym, że każda emerytura i renta wzrosła o co najmniej 36 zł lub o 1,08 proc. Konfederacja Lewiatan przeciwstawiała się temu rozwiązaniu. Zgodnie z przepisami ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych celem waloryzacji jest zachowanie siły nabywczej świadczenia w stosunku do kosztów utrzymania. W tym celu świadczenia powinny rosnąć proporcjonalnie o wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych zwiększony o co najmniej 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. Nadzwyczajne podnoszenie najniższych świadczeń wykracza poza utrzymywanie siły nabywczej. Dlatego w przyszłym roku będziemy postulowali wykorzystanie czystego mechanizmu przewidzianego w ustawie. Na dziś nie da się ustalić precyzyjnie wartości świadczeń, ponieważ nie są jeszcze znane potrzebne do wyliczenia wskaźniki.

  • Jak powinny wyglądać zasiłki dla bezrobotnych, powinny być wyższe czy niższe, dłuższe czy krótsze?

– Zgodnie z obowiązującymi przepisami, zasiłek dla bezrobotnych przysługuje przez okres od 6 do 12 miesięcy osobom po spełnieniu określonych wymogów zapisanych w ustawie z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Uprawnienie do zasiłku jest w Polsce istotnie ograniczone i dotyczy mniej niż 20 proc. bezrobotnych. Natomiast regulacje dotyczące jego wysokości i długości wypłaty powinny być zmienione w taki sposób, aby były korzystniejsze z punktu widzenia wypełnienia podstawowej funkcji tego świadczenia, czyli zabezpieczenia dochodowego na czas aktywnego poszukiwania pracy.
Maksymalna długość pobierania zasiłku może być obecnie wydłużona aż do 365 dni w powiatach o szczególnie wysokiej stopie bezrobocia (ponad 150 proc. średniej krajowej) oraz w sytuacji gdy osoba bezrobotna skończyła 50 lat i ma przynajmniej 20-letni okres uprawniający do zasiłku lub ma na utrzymaniu dziecko do 15. roku życia. Wysokość świadczenia z kolei nie jest uzależniona od utraconych dochodów, tylko od stażu pracy poprzedzającego okres bezrobocia i może być podwyższona dla osób z co najmniej 20-letnim stażem pracy. Opisane cechy systemu zasiłków dla bezrobotnych powodują, że stopa zastąpienia dochodu z pracy zasiłkiem, choć dla większości nieatrakcyjna, może być szczególnie wysoka dla osób starszych – z dłuższym stażem i niskimi wynagrodzeniami, które są dodatnio skorelowane z gorszymi kwalifikacjami, zwłaszcza w miejscowościach o wysokim poziomie bezrobocia. Oznacza to, że takie osoby łatwiej mogą wpadać w pułapkę bezrobocia, wydłużając do maksimum okres pozostawania bez pracy, a tym samym zmniejszając swoje szanse na jej znalezienie. Dlatego w mojej ocenie powinno się skrócić maksymalny okres pobierania zasiłku do 180 dni (z zachowaniem obowiązującego obecnie mechanizmu obniżenia wysokości zasiłku po trzech miesiącach) i powiązać wysokość zasiłku z indywidualnym średnim miesięcznym wynagrodzeniem (od którego były opłacane składki na Fundusz Pracy) danej osoby z ostatnich 12 miesięcy pracy przed rejestracją w PUP.
Zasiłek powinien się składać z części stałej i drugiej zależnej od indywidualnego wynagrodzenia (IW), wyliczanej według formuł: w pierwszych trzech miesiącach: 25 proc. wynagrodzenia minimalnego + 15 proc. IW, a w kolejnych trzech miesiącach:  15 proc. wynagrodzenia minimalnego + 15 proc. IW.
Stopa zastąpienia, czyli relacja zasiłku do zarobków danej osoby z 12 miesięcy, spadnie wówczas dla osób z dłuższym stażem pracy i pracujących za wynagrodzenie nie wyższe niż dwukrotność wynagrodzenia minimalnego. Dla osób z zarobkami bliskimi średniej krajowej stopa zastąpienia podniesie się w stosunku do dzisiejszego poziomu.
Przede wszystkim należy jednak zadbać o to, aby osoba bezrobotna w okresie pobierania zasiłku faktycznie poszukiwała pracy. Prawo do zasiłku należy zatem łączyć z monitorowaniem aktywnego poszukiwania pracy i aktywizacją zawodową. Warto także zająć się grupą osób faktycznie biernych albo pracujących w szarej strefie, które rejestrują się jako bezrobotne wyłącznie po to, żeby uzyskać ubezpieczenie zdrowotne. Trzeba zmienić przepisy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i oddzielić prawo do ubezpieczenia od zgłoszenia do urzędu pracy. Wtedy dowiemy się w końcu, ile jest osób faktycznie bezrobotnych.

  • Czy kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy są: a) nadmierne; b) wystarczające; c) niedostateczne; d) dobre, ale źle wykorzystywane?

– Wystarczające i nie trzeba ich rozszerzać. W szczególności należy przeciwstawiać się skłonności, jaką wykazuje PIP w wielu obszarach, aby działać nie tylko jako instytucja kontrolna, ale jako sąd. Dość często PIP proponuje rozszerzenie uprawnień do wydawania decyzji i nakładania sankcji w sprawach, w których powinien wypowiadać się niezależny sąd. Jednocześnie można obserwować, że PIP nie radzi sobie z pewnymi zjawiskami, z którymi mamy do czynienia na rynku pracy, np. z nadużywaniem umów cywilnych. Można też mieć wrażenie, na podstawie sygnałów napływających od pracodawców, że PIP chętniej kontroluje porządne firmy, które starają się przestrzegać przepisów, wyszukując podczas kontroli nieprawidłowości, które nie mają zasadniczego znaczenia. Rzadziej natomiast dociera do tych, którzy faktycznie prowadzą biznes oparty na oszukiwaniu i obchodzeniu prawa, przyczyniając się w ten sposób do psucia rynku i naruszenia zasad uczciwej konkurencji.

  • Czy wszystkie zarobki powinny być ozusowane i opodatkowane?

– Wprowadzenie ozusowania i opodatkowania na takim samym poziomie dla różnych rodzajów kontraktów zmniejszy różnice w kosztach, a tym samym może się przyczynić np. do ograniczenia stosowania umów cywilnych w sytuacjach, do których nie zostały przewidziane. Jest to droga, którą można rozważać, ale zmiany powinny być wprowadzane ostrożnie i stopniowo. Pamiętajmy, że część firm realizuje obecnie kontrakty, które będą obowiązywały jeszcze nawet kilka lat. Zmiany w oskładkowaniu oznaczają natomiast istotną zmianę warunków realizacji tych kontraktów. Wzrosną po prostu koszty i nie da się tego tak łatwo przerzucić na partnera handlowego. Jestem zwolennikiem stopniowego wprowadzania zmian, a nie rzucania nośnych haseł od w stylu „zrównajmy wszystko od jutra”. Może to przynieść konsekwencje trudne do przewidzenia.
Pozytywnym przykładem zmiany jest wprowadzenie oskładkowania umów-zleceń od 2016 r. do wysokości płacy minimalnej. Jest to rozwiązanie o ograniczonych kosztach i z odpowiednim vacatio legis. Ponadto dopuszczono możliwość renegocjacji kontraktów, w przypadku których wprowadzenie zmian wywołało zmianę warunków ich realizacji.
Warto też powiedzieć, że o ile zwolennicy hasła „zrównywania” wyobrażają sobie, że jest to remedium na wszystkie bolączki, o tyle jednak rzeczywistość jest bardziej złożona. Umowy cywilne są potrzebne i pozostaną na rynku, choć prawdopodobnie w mniejszej skali. Poza tym w Polsce każdy przepis ograniczający czy wymuszający jakieś zachowania spotyka się zaraz z jakąś bardzo pomysłową i niestandardową reakcją, która powoduje, że próba uszczelnienia systemu jeszcze bardziej go rozszczelnia. Dlatego zamiast walczyć z rozwiązaniami rynkowymi, należy brać je pod uwagę, proponując zmiany. Nie ma lepszego sposobu skłonienia pracodawców do zatrudniania na umowę o pracę, niż takie uregulowanie kodeksu pracy, żeby im się opłacało go stosować.

  • Czy zarobki obcokrajowców powinny być traktowane na równi z zarobkami krajowców?

– W przypadku obcokrajowców zatrudnionych w Polsce obowiązują takie same przepisy, jak w zatrudnianiu obywateli polskich. Nie powinno tu dochodzić do żadnej dyskryminacji. Jednakże, np. wynagrodzenia, zwłaszcza w małych i średnich firmach, są ustalane indywidualnie i mogą się różnić pomiędzy pracownikami pracującymi na tym samym stanowisku. Nie musi to być jednoznacznie negatywne. Pracownicy różnią się doświadczeniem, motywacją, odpowiedzialnością za powierzone zadania itp. Narodowość pracownika nie powinna natomiast stanowić kryterium różnicowania wynagrodzeń. Jednak cudzoziemcy często są skłonni podjąć pracę za niższe stawki niż obywatele polscy, co bywa wykorzystywane przez pracodawców. Warto jednak zwrócić uwagę, że identyczne prawidłowości mają miejsce w odniesieniu do obywateli polskich wyjeżdżających do pracy w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Holandii. Zarzuca im się zaniżanie stawek wynagrodzeń, psucie rynku pracy i odbieranie pracy miejscowym. Tak działa rynek i dopóki działa się legalnie, należy te prawidłowości zaakceptować. Znacznie większym problemem jest natomiast tzw. zatrudnienie nierejestrowane. Zdarza się ono zarówno w przypadku Polaków, jak i cudzoziemców, choć w tej drugiej grupie częściej. Praca na czarno bez stawki minimalnej, ubezpieczeń, podstawowych uprawnień socjalnych nie powinna mieć miejsca. Likwidacja, a przynajmniej znaczne ograniczenie tego zjawiska, powinno być podstawowym celem Państwowej Inspekcji Pracy.

  • Ile powinien wynosić w Polsce współczynnik Giniego 1 stycznia 2016 roku, obecnie szacowany na 32,6?

– Współczynnik Giniego jest wskaźnikiem nierówności dochodowych, określanych na podstawie rozkładu dochodów. Jako taki nie poddaje się łatwym manipulacjom. Nie do końca jednoznaczne są także zależności między współczynnikiem Giniego a wzrostem gospodarczym. W Polsce jest on relatywnie wysoki jak na warunki Unii Europejskiej, ale w ostatnim czasie wyraźnie się zmniejszył. Nie dogonimy jednak w kilka lat Szwecji, gdzie wynosi on ok. 25 proc. Wydaje się, że realne i pożądane byłoby zejście poniżej 30 proc. Warto jednak zauważyć, że nie jest on bezpośrednio skorelowany z odczuwaniem nierówności. Jak wspomniałem, najnowsze dane pokazują wyraźne obniżenie wskaźnika i to pomimo odczuwanego do niedawna spowolnienia. W debacie publicznej przebijają się jednak głównie głosy niezadowolenia.

1 COMMENT

  1. A ja się pytam, jak emeryt ma wyżyć przez miesiąc za mniej niż 900 zł. Jeśli przyjmiemy, że np. będzie wdową/wdowcem i będzie musiał opłacać czynsz+rachunki, wyżywić się i jeszcze mieć na leki. Na oszczędności raczej nie ma co liczyć w tym kraju, więc bez pomocy bliskich skazany jest na życie w biedzie i ubóstwie.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here