Podatki są niesprawiedliwe

3
13

O podatku VAT z profesorem dr. hab. Witoldem Modzelewskim z Uniwersytetu Warszawskiego, doradcą podatkowym nr 00001, rozmawia Jacek Świdziński.

  • Nie wszyscy wiedzą, że 20 lat temu to właśnie Pan wprowadzał w Polsce podatek od towarów i usług, potocznie z angielska zwany VAT.

– Nie ja, tylko rząd, w którym byłem tylko wiceministrem finansów. VAT i akcyzę wprowadziliśmy w życie wykonując decyzje premiera Jana Olszewskiego. I było to 22 lata temu.

  • Niektórzy ekonomiści nazywają VAT najbardziej niesprawiedliwym ze wszystkich podatków. Zgadza się Pan z taką opinią?

– Tak, z tym trzeba się zgodzić. Jest to podatek regresywny, a tego typu rozwiązania uderzają w najbiedniejszych. Czym większy dochód konsumenta, tym udział podatków VAT i akcyzowego jest mniejszy. I to nie jest żadne odkrycie. Tak jest wszędzie. Tak samo jest z podatkiem dochodowym, bo to cecha całego istniejącego u nas systemu podatkowego. Ten stan trwa od kilkunastu lat. Jest to system – jak powiedziałem – głęboko regresywny, obniżający udział podatków w relacji do takich mierników, jak dochód i przychód – w miarę jak wzrasta zamożność płatnika.

  • Wielkie, ponadnarodowe koncerny znają sposoby obchodzenia VAT, niedostępne dla małych przedsiębiorstw sektora MSP –  to prawda czy fałsz?

– To prawda ostatnich dziesięciu lat. Jest to cecha generalna współczesnego systemu podatkowego, który jest przychylny dla wielkich i bogatych. To system skonstruowany przez tych, którzy rzeczywiście rządzą. I to on ma zapewniać im profity, a nie drobnym przedsiębiorcom czy obywatelom. Kiedy mówię o rzeczywiście rządzących, to nie mam na myśli bynajmniej ministrów i posłów; ci lawirują między nastrojami opinii publicznej a oczekiwaniami najzamożniejszych. Proszę sobie  przypomnieć ostatnie wiadomości o instytucjach finansowych piszących opinię prawną dla władz państwowych, która to opinia w całości staje się później oficjalnym stanowiskiem resortowym. I to nie jest przypadek jednostkowy, to reguła.
Współczesna demokracja polega na godzeniu sprzecznych interesów dużych graczy.

  • …czyli „Co dobre dla General Motors, to dobre dla Stanów Zjednoczonych”?

– O nie! Wtedy chodziło o miejsca pracy i inwestycje, które tworzył General Motors. GM inwestował w Ameryce. Dzisiaj chodzi o zagarnianie na rzecz elit coraz większej części powstającego w świecie majątku oraz zarabianie na systemie podatkowym. Są dwie kategorie bogatych – tacy, którzy tworzą miejsca pracy, którzy inwestują w innowacje, pomnażają zamożność państwa. I są tacy, w tej kategorii znajduje się Polska, którzy są przez bogatych systematycznie pozbawiani sporej części dochodów. Wielkie koncerny wywożą zyski z Polski w postaci dywidendy, a podatków tutaj nie uiszczają. Jeśli płacą, to na każdym kroku starają się wielkość tych podatków minimalizować. Traktują Polskę jako rynek zbytu. Nie zawsze obecność obcego kapitału leży w interesie danego państwa – i to jest nasz przypadek. Dla opinii publicznej ukuto tezę, że „takie są reguły rządzące gospodarką globalną i my nie mamy na te reguły wpływu”. Wcale nie muszą takie być. Mamy ponosić straty, kiedy inni będą zyskiwać? Wspólnotowe prawo podatkowe zostało tak skonstruowane, żeby zagwarantować jak największe wpływy dla wielkich graczy. Nasi rządzący, świadomie czy nieświadomie, grają na rzecz tych interesów. Małe firmy w Polsce są nieważne – to stwierdzenie smutne, ale taka jest prawda.

  • Czy Polska musiała wprowadzić VAT i akcyzę?

– Musiała. Określają to dyrektywy Unii Europejskiej, której fundamentem są właśnie regulacje podatkowe. Znaleźliśmy się w świecie dwóch odrębnych rzeczywistości: jedna to świat idealny przedstawiający rzeczywistość fasadową przyjaznego państwa i druga skryta przed oczyma milczącej większości, oparta na grze interesów najzamożniejszych. Ci ostatni uznają Polskę za państwo o bardzo korzystnych regulacjach podatkowych. Korzystnych – ale dla kogo? A te podatki w przeważającej większości płaci owa niemająca nic do powiedzenia większość. W dodatku mamy do czynienia z dwoma rodzajami represyjności: bardzo surową i nieuchronną karę dla tych maluczkich i ogromną wyrozumiałość i cierpliwość dla wielkich graczy.
Taki przykład – kilku niewielkich krajowych producentów karetek pogotowia zostało uznanych przez organa fiskalne za wytwórców samochodów osobowych i tym samym musiało płacić „zaległą” akcyzę. Oczywiście przy wytwarzaniu kilkudziesięciu specjalistycznych pojazdów rocznie opłaty fiskalne niszczyły opłacalność tego rodzaju działalności. W tym samym czasie wielki, ponadnarodowy koncern samochodowy od lat działający na polskim rynku nie płaci podatków, został bowiem z tego przykrego obowiązku zwolniony przez rząd, gdyż raczył zainwestować w specjalnej strefie ekonomicznej. Rząd polski – oczywiście. Nasuwa się pytanie: co polskie państwo zyskuje na takiej polityce podatkowej?

  • Skąd wzięła się taka wysokość podatku od towarów i usług (w Polsce 23 procent)? Ile wynosi ona w innych państwach UE?

– Struktura stawek VAT została przez Unię Europejską określona dyrektywami. Ich wysokość ma mieścić się w zakresie od minimum 15 procent dla stawki podstawowej i 5. proc. dla obniżonej, przynajmniej do roku 2010. Dyrektywa nie zabrania przekroczyć 25 procent, ale zaleca takie ograniczenie, i to na krótki okres.
Najniższą stawkę VAT ma obecnie Luksemburg – 15 procent, najwyższą: Węgry – 27 procent. W naszym kraju od 1 stycznia 2011 roku do 31 grudnia 2016 roku obowiązuje stawka 23-procentowa, przy czym dla niektórych towarów i usług przewidziano stawki obniżone: 8 oraz 5 procent (ta ostatnia obejmuje produkty żywnościowe, książki na wszystkich nośnikach fizycznych oraz czasopisma). Istnieje również stawka 7 procent – jest to naliczana przez nabywcę towarów od rolnika ryczałtowego, nie jest to w zasadzie stawka, którą są opodatkowane towary lub usługi, ale zryczałtowana kwota zwrotu VAT dla rolnika ryczałtowego, który jest z VAT zwolniony. Istnieje również stawka zerowa, która obowiązuje przy wewnątrzwspólnotowej dostawie towarów oraz przy eksporcie towarów.
W większości krajów stawki podatku VAT są zbliżone do polskiej, przy czym warto zauważyć, że w najbogatszych państwach Unii są one z reguły najniższe. Wyjątek stanowi tu Dania, gdzie VAT sięga 25 procent.

  • Dlaczego Pan jednoznacznie krytykuje „polski VAT”?

– Ja krytykuję cały unijny system podatkowy, upatrując w podstawowych, fundamentalnych wręcz zasadach, na jakich zbudowana została Unia Europejska, źródeł zła. Ale o tym za chwilę.
Natomiast polski system poboru VAT stał się z biegiem czasu bardzo nieszczelny, bo przecież początkowo był sukcesem, co wiąże się z upowszechnieniem wyłudzania zwrotów tego podatku. Co rusz to powstają firmy, których jedyną racją istnienia jest wyłudzanie zwrotów. To nie jest pojedynczy przypadek, to plaga. A skąd się ona bierze? Ano z tego, o czym już wspomniałem – z zasad funkcjonowania owej „Europy ojczyzn”, jaką miałaby być Unia. Mamy 27 (a nie 28?)  państw, każde z własną odrębnością podatkową. I mamy jednolity europejski obszar gospodarczy, w którym bez jakichkolwiek kontroli na granicach przemieszczają się ludzie, towary, pieniądze. W tym tkwi zasadnicza sprzeczność.

  • Jak zatem można poprawić „polski” VAT, bo o poprawianiu Unii nawet nie mamy co marzyć.

– Sądzę, że ta większość Polaków płacących skrupulatnie wszystkie podatki, jest zainteresowana prawem precyzyjnym, co wcale nie oznacza „prostoty”, o czym od lat ględzą „liberalni” politycy. Sądzę, że podatnicy chcą, by Polska była państwem przewidywalnym. Mamy dzisiaj kilkaset tysięcy interpretacji przepisów podatkowych, co w praktyce uniemożliwia ich zrozumienie. I ułatwia dowolność w ich stosowaniu przez organy. Polak chce mieć konkretny przepis, nie jego „interpretację”.
Ale jest jeszcze jedno zagadnienie, o którym cicho. Czy my mamy reprezentację tych, którzy są zmuszeni płacić podatki? Otóż nie, nie mamy! Nie posiadamy reprezentacji najważniejszej grupy obywateli, która jest zainteresowana płaceniem podatku. Natomiast biznes optymalizacyjny jest przyjmowany na wszystkich politycznych i urzędniczych salonach.

  • Czy podatek VAT nie powinien być bardziej elastyczny? Czy musi być owe 23 procent na złoty zegarek z diamencikami i tyle samo na proszek do prania?

– Proszę pamiętać, że my w tej sprawie mamy niewiele do powiedzenia. Decyzje o zakresie stosowania podstawowej stawki zapadają w Brukseli. My możemy sobie tylko gdybać. A ponieważ nie posiadamy owej reprezentacji, to na gdybaniu się to kończy.

Witold Modzelewski dr hab. nauk prawnych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, doradca podatkowy, radca prawny, wykładowca problematyki podatkowej, w tym zwłaszcza z dziedziny podatku od towarów i usług, wiceminister finansów w latach 1992–1996. Autor około tysiąca publikacji na tematy podatkowe, m.in. redaktor serii komentarzy do ustaw dotyczących podatku od towarów i usług, podatków dochodowych oraz podatku od nieruchomości, rolnego, leśnego. Autor opinii dla Sejmu i Senatu. Współtwórca polskiego systemu podatkowego, zwłaszcza w zakresie podatku od towarów i usług, akcyzy oraz ordynacji podatkowej. Pełnomocnik w sporach podatkowych. Współtwórca Instytutu Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy. W 2010 roku powołany przez prezydenta RP w skład Narodowej Rady Rozwoju.

3 COMMENTS

  1. Nie jest prawdą, że nie mamy wpływu na wysokość VAT. Dyrektywy określają normy w których należy się zmieścić, a nie konkretną wysokość.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here