Pojemne skarbonki

0
5

Siła nabywcza najmłodszych Polaków miesięcznie to niemal 350 mln zł, w skarbonkach zaś znajduje się ponad miliard złotych oszczędności!

Niemal połowa Polaków robi postanowienia noworoczne – wynika z badania CBOS. Na pierwszym miejscu na liście obietnic znajduje się zazwyczaj odchudzanie. Kolejnym jest rzucenie palenia. Na trzecim zwykle pojawiają się postanowienia związane z poprawą sytuacji finansowej. Polacy chcą więcej zarabiać, planują zmienić pracę lub przynajmniej wywalczyć podwyżkę w obecnej.

Przytoczony kwoty są duże, mimo iż zaledwie co czwarty polski rodzic daje dziecku regularne kieszonkowe. Zaledwie, bo np. w Niemczech wypłaca je więcej niż połowa rodziców. Nie dajemy, bo nie dostawaliśmy – wykazał Finansowy Barometr ING, międzynarodowe badanie przeprowadzone w 2014 roku. Tylko 18 proc. dorosłych Polaków w dzieciństwie otrzymywało regularne „wypłaty”. Najmniej wśród kilkunastu przebadanych krajów.

Okazjonalne datki

38 proc. rodziców z Polski deklaruje natomiast, że zasila portfel dziecka dużych „w razie potrzeby”, czyli gdy dziecko poprosi albo gdy rodzic uzna, że tego potrzebuje. To, że zamiast wypłacać kieszonkowe, dajemy pieniądze nieregularnie, często na konkretne potrzeby, upodabnia nas do innych, biedniejszych krajów. Ale okazjonalnie dajemy pieniądze znacznie częściej niż inni.

Kieszonkowe uczy

Rodzice, którzy wypłacają kieszonkowe, chcą przede wszystkim nauczyć dzieci odpowiedzialności za pieniądze (59 proc.). I niemal trzy czwarte deklaruje, że widzi postępy w zarządzaniu finansami przez swoją pociechę. Jeszcze więcej (81 proc.) sądzi, że dzięki kieszonkowemu dziecko zrozumiało wartość pieniądza. – Korzyści z kieszonkowego w zakresie edukowania najmłodszych zgłaszają głównie te kraje, w których przeważa dawanie kieszonkowego „na żądanie”. A przecież wydawałoby się, że podstawą nauki oszczędzania jest regularne otrzymywanie przez dzieci małych kwot i powstrzymywanie się od wydania ich na drobnostki – uważa Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Badania na temat zwyczajów związanych z kieszonkowym przeprowadza wiele instytucji finansowych – i choćby to świadczy o randze tematu. W ubiegłym roku wyniki swojego badania zaprezentował m.in. MasterCard – w nim dawanie kieszonkowego zadeklarowało aż 75 proc. rodziców, ale pytania szczegółowe zweryfikowały ten nieprawdopodobnie wysoki wskaźnik: 41 proc. rodziców odpowiedziało, że kieszonkowe wypłaca regularnie, ale rzadko, a tylko 33 proc. – że wypłaca dziecku pieniądze co miesiąc lub co tydzień. Gdy spojrzeć na tę końcową wartość, badanie MasterCard nie odbiega znacząco od tego, przeprowadzonego przez ING.

Kiedy? Ile? Jak często? Na co?

Pierwsze pytanie, związane z kieszonkowym (czy też ogólnie, z dawaniem pieniędzy dziecku), jakie zadają sobie rodzice brzmi: Kiedy zacząć dawać? Drugie – ile? Zaraz potem nasuwają się kolejne szczegóły: na jakich warunkach i na co pozwolić dziecku pieniądze wydawać. Przedszkolaki zwykle mają już swoją skarbonkę. Bo dostają pieniądze od rodziny (nie jest to regułą, ale zdarza się stosunkowo często), bo widzą, że starsze rodzeństwo ma, bo słyszą, że można oszczędzać i wydać na przyjemności. Dziecko pięcio-, sześcioletnie nie jest jednak ani gotowe na kieszonkowe, ani go nie potrzebuje. W tym wieku można zacząć dziecku dawać pieniądze okazjonalnie, komunikując na przykład, że gdy zbierze określoną kwotę, będzie mogło kupić upatrzoną zabawkę. To pierwszy krok w nauce oszczędzania – wskazanie realnego celu, dla którego warto być cierpliwym. Sytuacja się zmienia, gdy dziecko idzie do szkoły (w wieku sześciu lub siedmiu lat). Pojawia się nowa możliwość wydawania pieniędzy: szkolny sklepik (albo automat z napojami czy przekąskami), pojawiają się też nowe obiekty pożądania – np. karty piłkarskie, kolekcje figurek etc. Regularnie wypłacane kieszonkowe chroni rodzica przed eskalacją próśb o kupno drobiazgów. I bez wątpienia uczy dziecko rozsądku w wydawaniu pieniędzy, jednocześnie stwarzając mu możliwość zaspokajania zachcianek. Eksperci doradzają, by dziecku do 12. roku życia wypłacać tygodniówkę. Ile? Dobra kwota dla ośmiolatka to około 10 zł. Są to pieniądze na przyjemności, którymi dziecko może dysponować tak, jak chce. Jeśli chcemy, by kupiło sobie w sklepiku kanapkę czy wodę – musi dostać na to osobne pieniądze.

Decyzja należy do młodych

W tym wieku można też zachęcać dziecko do oszczędzania z kieszonkowego – ale zmuszać się nie powinno. Są rodzice, którzy dają dziecku kieszonkowe, zaznaczając, że połowę ma odłożyć na wakacje. To nie ma sensu, bo kieszonkowe ma nauczyć podejmować decyzje w sprawach finansów, a nie polegać na wykonywaniu poleceń rodziców. Można jednak wprowadzić system motywacyjny. – Staszek dostawał 15 zł tygodniowo, które na bieżąco wydawał. Sytuacja się zmieniła, gdy chciał przekonać nas do zakupu zestawu klocków za 200 zł – opowiada mama ośmiolatka. – Umówiliśmy się, że jeśli odłoży 100 zł, dołożymy mu resztę. Obliczył sobie, ile tygodni będzie musiał zbierać, jeśli będzie odkładać po 5 złotych, a ile – jeśli po 10 zł. Skończyło się wydawanie pieniędzy na byle co, po dwóch miesiącach cieszył się nowym zestawem.

Umowa międzypokoleniowa

Wraz z regularnym kieszonkowym pojawiają się też dylematy. Czy kieszonkowe wypłacać, gdy dziecko jest niegrzeczne, nie wywiązuje się z obowiązków w domu lub szkole. Znów – nie ma jednej odpowiedzi. Część ekspertów od wychowania i rozwoju dziecka uważa, że kieszonkowe jest umową między dzieckiem a rodzicami, która nie zależy od drobnych przewinień, i powinno być wypłacane bez względu na okoliczności, chyba że dziecko wyraźnie przekroczy granicę. Jednak inni, wychodząc z tego samego punktu (umowa), uważają, że rodzic ma prawo zawiesić lub zmniejszyć kieszonkowe, jeśli uzna to za konieczne.

Podwyżka

Jest oczywiste, że potrzeby dziecka rosną z wiekiem – również w zakresie kieszonkowego. Ale kiedy przychodzi ten moment, że 40–50 zł miesięcznie przestaje wystarczać? Przyjmuje się, że jest to szósta klasa szkoły podstawowej i początek gimnazjum, kiedy dziecko zaczyna wchodzić w wiek nastoletni. Wówczas można myśleć zarówno o podwyżce kieszonkowego, jak i zmianie częstotliwości wypłaty – na miesięczną. To kolejny krok na etapie finansowej edukacji – dziecko uczy się planować wydatki i dzielić dochód na różne potrzeby. Zwłaszcza na początku ważna jest samodyscyplina, ale nie dziecka (ono dopiero się uczy), tylko rodzica. Nie powinno się ulegać prośbom o zaliczkę i o pożyczanie pieniędzy, jeśli dziecko wydało całą kwotę w kilka dni. Oczywiście w granicach rozsądku i zakładając, że rodzic zaspokaja wszystkie potrzeby dziecka, a kieszonkowe ma finansować tylko przyjemności i własne wydatki. Gimnazjalista może otrzymywać 100 zł miesięcznie.

Ostatnie wiarygodne badania dotyczące wysokości kieszonkowego zostały przeprowadzone w 2010 roku przez Ipsos. Średnia wysokość kieszonkowego wypłacanego dzieciom w wieku 4–18 lat to 56 zł miesięcznie. W przedziale 4–6 lat było to ok. 20 zł, w przedziale 7–10 oraz 11–14 lat niemal równo – po ok. 43 zł. Kieszonkowe wyraźnie wzrasta w przedziale 15–18 lat – sześć lat temu wynosiła 82 zł. Teraz te kwoty zapewne byłyby wyższe o kilka, kilkanaście (a może i więcej) złotych. Eksperci są zgodni: nie tyle wysokość kieszonkowego (która musi być dostosowana do możliwości rodzica, ale powinna też uwzględniać, o ile to możliwe, standardy grupy rówieśniczej, w której dorasta dziecko), ile regularność i przejrzystość zasad wypłacania kieszonkowego mają kluczowe znaczenie w sprawie tego, czy spełni ono swój edukacyjny i wychowawczy cel. Jeśli chodzi o wysokość kieszonkowego, nie powinna ona odbiegać – zwłaszcza w górę – od przeciętnej w środowisku dziecka.

Miliard w skarbonkach

Raport „Junior Shopper 2015” przygotowany na podstawie badań GfK na temat preferencji i zwyczajów zakupowych dzieci i młodzieży w wieku 7–15 lat pozwala nieco głębiej zajrzeć do kieszeni i skarbonek najmłodszych konsumentów. Okazuje się, że siła nabywcza polskich dzieci to aż 348 mln zł miesięcznie. W skarbonkach zaś i na kontach juniorzy mają ponad miliard złotych. Skąd te kwoty? Niemal 60 proc. tych pieniędzy dzieci otrzymują w postaci kieszonkowego od rodziców. 29 proc. to prezenty pieniężne (np. od babć, cioć, dziadków, wujków). 13 proc. to pieniądze zarobione, przede wszystkim w domu – rodzice płacą za wykonywanie konkretnych prac domowych.

Na co dzieci wydają?

Ipsos zapytał o to rodziców. 61 proc. odpowiedzi (można było wskazać więcej niż jedną) to słodycze, następne – napoje (37 proc.), gazety i czasopisma (27 proc.) – to młodsze dzieci. Młodzież wydaje kieszonkowe głównie na telefony komórkowe (karty, abonament) i kosmetyki oraz na rozrywkę. Według raportu „Junior Shopper 2015” 91 proc. w wieku 7–15 lat dokonuje samodzielnych zakupów spożywczych. Dzieci najczęściej kupują słodycze (82 proc.), napoje (80 proc.) i przekąski (79 proc.). Zakupów – badanie było przeprowadzane przed wejściem w życie przepisów, które usunęły ze szkół śmieciowe jedzenie – dzieci dokonują zarówno w sklepach tradycyjnych, jak i sklepikach szkolnych.

Artykuł pochodzi z nr 3/2016 Eurogospodarki

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here