Polskie dzieci do czeskich szkół!

0
3

Chociaż rok szkolny rozpocznie się dopiero za kilka tygodni, rodzice już dawno musieli podjąć decyzję o tym, dokąd posłać swoje pociechy. Kiedy poszukiwania odpowiedniej placówki w najbliższej okolicy nie przynoszą efektu, może warto zdecydować się na rozwiązanie niekonwencjonalne? Szczególnie, jeśli jest ono dostępne na wyciągnięcie ręki. Bo, czy naprawdę nasze dziecko musi chodzić do polskiej szkoły… w Polsce?

Wiosenny nabór do szkół podstawowych przyniósł na Śląsku Cieszyńskim zaskakujące wyniki. Okazuje się, że z roku na rok coraz więcej rodziców z tego regionu decyduje się na posyłanie swoich pociech do szkół i przedszkoli za granicą. Tym sposobem kolejne pokolenia Polaków kształcą się wprawdzie w polskich szkołach, ale zlokalizowanych na terenie Republiki Czeskiej. W nowym roku szkolnym polskich uczniów uczęszczających na zajęcia do szkół znajdujących się w Czechach będzie już można liczyć w setkach.

Czym kierują się rodzice, wysyłając dziecko do szkoły czy przedszkola za naszą południową granicą? Pierwszym i zasadniczym powodem jest lepsze wyposażenie czeskich placówek. Praktycznie wszystkie dysponują licznymi pomocami naukowymi oraz są wyposażone w innowacyjny sprzęt: tablice multimedialne czy nowoczesne komputery. Tymczasem w większości placówek na terenie Polski zajęcia nadal są prowadzone przy użyciu czarnej tablicy i białej kredy. Kolorowa pojawia się tylko wtedy, gdy w klasie zostanie przeprowadzona odpowiednia składka.

Jednak wyposażenie placówek to nie wszystko. W Czechach obowiązuje zupełnie inne podejście, jeżeli chodzi na przykład o wyprawianie dziecka do przedszkola. Rodzice nie muszą wykładać dodatkowych pieniędzy na kredki, bloki rysunkowe i inne pomoce przedszkolne. Te są hurtowo kupowane przez dyrektora i udostępniane każdemu dziecku. Oznacza to, że każdy przedszkolak będzie miał do dyspozycji odpowiednie materiały – bez względu na sytuację materialną rodziców.

Wzrost zainteresowania Polaków czeskimi szkołami niesie za sobą poważne konsekwencje finansowe. Dlaczego? Otóż placówki te już teraz mają spory problem z generowaniem odpowiednich funduszy na najpotrzebniejsze remonty i modernizacje. Tymczasem przyjmowanie dzieci spoza Czech to kolejne kłopoty placówek oświatowych. Okazuje się, że dotąd nie wiadomo, które państwo ma płacić za edukację najmłodszych Polaków. Jak do tej pory nie zostało zawarte żadne porozumienie, które regulowałoby tę kwestię. Dlatego nierzadko dochodzi do sporów w tej materii. Jednak czeskie placówki nie mają żadnych środków, by wyegzekwować od państwa polskiego pieniądze na naukę pochodzących ze Śląska Cieszyńskiego dzieci. Toteż w większości przypadków wydatkami tymi obciążany jest czeski podatnik. Z jednej strony nie wiadomo, jak długo nasi sąsiedzi będą tolerować tę sytuację. Z drugiej, żadna ze stron nie podejmuje jakichkolwiek działań prowadzących do zmiany tego stanu rzeczy.

TOMASZ DAWID JĘDRUCHÓW

Cały artykuł w numerze 8/2012 Eurogospodarki.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here