Razem łatwiej w stołecznej dżungli

0
3

Rozmowa z prezesem Warszawskiego Klubu Przyjaciół Ziemi Kieleckiej (WKPZK) Stanisławem Bartosem.

Jak często odbywają się spotkania członków Klubu?

– Tego typu spotkania odbywają się w Warszawie corocznie  w okresie świąteczno-noworocznym. Reaktywowaliśmy nasze stowarzyszenie WKPZK w 1987 r. – było nas wówczas tylko ok.  50 osób. Obecnie jest ponad 450 członków Klubu, których z pewnością można nazwać przyjaciółmi. W tym miejscu należy dodać,  że w naszej działalności nawią- zaliśmy do historycznego Koła  Kielczan, które zostało utworzone  w 1924 r. w Warszawie z inicjatywy m.in. Stefana Żeromskiego.

Czemu służą takie przedsięwzięcia?

– Takie statutowe spotkania są przede wszystkim promocją regionów danej Kielecczyzny, obecnie województwa świętokrzyskiego. Spotykają się biznesmeni, ludzie administracji, prawnicy, lekarze i samorządowcy. Tu następuje wymiana poglądów i doświadczeń, toczą się dyskusje. Pomagamy sobie już 23 lata.

Na czym polega wzajemna pomoc?

– Stawiamy na koleżeńską pomoc w rozwiązywaniu codziennych problemów. Konkretnie? Przychodzą do mnie osoby, które potrzebują pomocy, np. nie dostali się  na studia, poszukują pracy  w Warszawie – to jest swoiste małe pośrednictwo pracy… Często też potrzebują innej pomocy, np. medycznej, finansowej czy porady prawniczej. Wiceprezesem Klubu jest prof. Jerzy Jaskiernia, który na comiesięcznych spotkaniach Klubu rozwiązuje problemy naszych przyjaciół z Kielecczyzny. Wszystkie sprawy są ludzkie i podchodzimy do nich bardzo poważnie.

Tak było zawsze?

– Tak. Załatwialiśmy naprawdę wielkie sprawy dla województwa świętokrzyskiego: zdobyliśmy środki na budowę szpitala onkologicznego czy kardiologicznego. Wspieraliśmy także szkolnictwo – załatwiliśmy stypendia dla młodych ludzi. Lista jest długa,  a czasu mało… Patrząc na zebranych członków Klubu, odnoszę wrażenie, że czas się zatrzymał – średnia wiekowa jest, nazwijmy to, nieco wyższa.

Nie ma w Klubie młodych ludzi?

– Są. Działają w Młodzieżowym Zarządzie WKPZK. Jego prezesem jest Robert Kaszuba z urzędu marszałkowskiego. To właśnie ci młodzi ludzie nas, starszych mobilizują do spotkań i wzajemnej pomocy.

Dlatego życzę jak najdłuższego działania WKPZK i dziękuję za rozmowę.

Barbara Woźniak

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here