Skromniej, ale spokojniej

Czas czytania
6 minut
Przeczytałeś już
Odsłony
1 567

Skromniej, ale spokojniej

16 Grudzień 2015 - 18:24
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Reklamy kredytów ze sławnymi gwiazdami zbierają obfite żniwo. Nie chodzi tylko o to, że bankom oddajemy dużo więcej, niż pożyczyliśmy, lecz o coś bezcennego – nasze zdrowie i psychikę, które padają ofiarą długów.

Bezpieczeństwo finansowe utożsamiamy z oznaką życiowego sukcesu. Dążymy do stabilizacji, systematycznie się bogacimy. I nie ma w tym nic niepokojącego, dopóki nie zaciągamy kredytów. Najpierw na mieszkanie, potem na remont, wakacje, lepszy samochód. Zadłużamy się bez opamiętania, a wtedy trudno mówić już o finansowym bezpieczeństwie. Coraz wyższe raty kredytów zmuszają nas do ich konsolidacji, by poczuć chwilową ulgę. W rzeczywistości – jeden miesiąc bez pracy dzieli nas tak naprawdę od nędzy. Dlatego dłużnikowi towarzyszy ciągłe poczucie niebezpieczeństwa. Centrum Badań nad Zachowaniami Ekonomicznymi Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu przeprowadziło badania, z których wynika, że dla 55 proc. Polaków zadłużenie jest powodem do wstydu i strachu.

Pożyczamy na potęgę

Biuro Informacji Kredytowej podaje, że w 2014 roku już co drugi dorosły Polak posiadał kredyt (15,3 mln osób). Wydłuża się lista niewypłacalnych dłużników: ponad 2 mln 400 tys. rodaków ma problemy ze spłatą długów, a łączna kwota zaległych płatności klientów podwyższonego ryzyka – czyli osób zalegających ze spłatą zobowiązań, mających złą historię kredytową lub niską zdolność kredytową, o niskim niestałym dochodzie, zalegających ze spłatą 200 zł zobowiązań powyżej 60 dni – odnotowanych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz w Biurze Informacji Kredytowej, wyniosła 40,94 mld zł (na koniec grudnia 2014 roku). Wielu dłużnikom wizja windykatora odwiedzającego miejsce pracy, podającego swą wizytówkę i pytającego o nich z imienia i nazwiska spędza sen z powiek.

Elżbieta K. z podwarszawskiej miejscowości ma męża alkoholika. Mają dom i dwoje dzieci na utrzymaniu. Z jej pensji kontrolera jakości na taśmie produkcyjnej w czterozmianowym systemie pracy trudno zaspokoić wszystkie potrzeby. Gdy kompletnie zepsuła się pralka, musiała nową kupić na raty. Wypłata co miesiąc była szczuplejsza o 200 zł. Potem na raty wzięła laptopa dla syna, który zaczynał studia. Kolejne 300 zł mniej z miesięcznego budżetu. Synowi trzeba było pomagać, oczywiście w miarę możliwości, więc posyłała mu 400 zł miesięcznie na akademik. Z wypłaty zostawało zaledwie kilkaset zł. Plus to, co dorzucił mąż, gdy pracował, a nie pił. Córka poszła do zawodówki. Chce zostać fryzjerką i dzięki praktykom w salonie fryzjerskim sama opłaca swój komunikacyjny bilet miesięczny, ale do domowego budżetu nie jest w stanie się dokładać. Pierwszą pożyczkę Elżbieta wzięła z zakładu pracy. Przeznaczyła ją na remont łazienki i bieżące wydatki. Druga sama się do niej zgłosiła – zadzwonili z banku, którego Elżbieta jest wieloletnią klientką, i zaproponowali atrakcyjny kredyt. Skoro atrakcyjny, to czemu nie? – pomyślała i zbyt szybko przyjęła propozycje. Kupiła płaski telewizor na pół ściany. Sąsiadki zazdrościły. Potem była chwilówka na wyjazd męża do pracy za granicę. Wierzyła, że się zmienił, że się odkują po jego powrocie. Co prawda przyjechał z pieniędzmi, ale się szybko skończyły. Długi zostały. Kolejnej pożyczki, oprócz chwilówki, nikt nie chciał jej udzielić. Wstyd przed dziećmi, stres, bezradność, bóle krzyża, to jej codzienni towarzysze. Pozostało do spłacenia jeszcze 15 tys., już bez rat za pralkę. – Staram się spłacać długi, ale w okresie świątecznym lub w miesiącach płatności za prąd nie wystarcza mi na wszystko. I wtedy ratuję się chwilówką. – Niczego nie zostawię swoim dzieciom, tylko długi – mówi.

Pani Elżbieta nie jest wyjątkiem. Według „Diagnozy społecznej 2015” 14 proc. polskich gospodarstw domowych zadłuża się na bieżące wydatki, a 6 proc. – na spłatę wcześniejszych długów. W grupie ryzyka znajduje się następnych 36 proc. badanych gospodarstw, w których powtarza się problem związania końca z końcem. Stres jak rzep

Nieodłącznym elementem życia dłużników jest stres. Ten w wersji umiarkowanej motywuje do działania i sprostania wyzwaniom, ale przewlekły sieje spustoszenie w organizmie. Na wiele sposobów może odbić się na zdrowiu. W pakiecie z kredytem i pożyczką mogą być ukryte ewentualne choroby psychosomatyczne pojawiające się z jego powodu. M.in. bezsenność, nerwice, stany lękowe, nałogi.

Pod wpływem stresu obniża się odporność, a zwiększa podatność na zachorowanie i zaostrzenie chorób autoimmunologicznych. Narażeni jesteśmy na choroby układu pokarmowego: krew odpływa z jelit przez co słabiej się regenerują i są narażone na atak drożdży, tzw. przerost drożdży Cadida albicans. Ich nadmiar powoduje wiele objawów, np. alergie pokarmowe, ciągłe zmęczenie, pesymizm, bóle brzucha, utratę włosów, hemoroidy, możemy się nabawić wrzodów żołądka czy też mieć problemy z wagą. Nawet zgrzytanie zębów w nocy powodujące uszkodzenia szkliwa może być spowodowane stresem.

Ciągły stres czasem prowadzi do śmierci. Około jednej trzeciej wyjaśnionych samobójstw popełnianych w Polsce ma przyczyny ekonomiczne! Rocznie około 2 tys. osób zabija się z powodu problemów finansowych. – Kłopoty finansowe są po stracie bliskiej osoby z powodu rozstania lub śmierci jednym z trzech głównych powodów, dla których ludzie próbują odebrać sobie życie – mówi dr Anna Hełka z Uniwersytetu SWPS w Katowicach badająca zachowania ekonomiczne.

Sen z powiek

Gonitwa myśli przed snem towarzyszy dłużnikowi co wieczór. Lęk o przyszłość dosłownie spędza sen z powiek. Prognozy gospodarcze, wysokość oprocentowania, kursy walut przewijają się w głowie. Jakiekolwiek wahnięcie to nowy stres. Zniewoleni przez dług i brak wpływu na sytuację gospodarczą, dłużnicy popadają w nerwice i depresje. – Lęk, niepokój, wstyd to standardowe uczucia u dłużników. One często powodują, że człowiekowi trudno zasnąć. Trwała bezsenność powoduje wyczerpanie organizmu i jeszcze większe problemy z radzeniem sobie. Błędne koło napędza się do niewyobrażalnych rozmiarów. Dom przestaje być oazą spokoju, jest naszym więzieniem, miejscem pokuty za błędne decyzje finansowe – opowiada Roman Pomianowski, psycholog i założyciel Stowarzyszenia Program Wsparcia Zadłużonych, który od pięciu lat prowadzi warsztaty pomagające wyjść z długów.

Sprawy sercowe

Z kredytem łatwiej o nadciśnienie i chorobę niedokrwienną serca. Stres uszkadza mechanizmy regulujące tętnicze ciśnienie krwi, upośledzając pracę serca i tętnic. Zwiększa się też ryzyko zawału mięśnia sercowego. Nieprawdą też jest, że kredyt to cement dla związków. – Długi powodują ogromny wstyd, dlatego dłużnicy uciekają, izolują się. Tracą przyjaciół, bo bardzo często są u nich pozadłużani – mówi Roman Pomianowski.

Jak Bogdan S. z Krakowa. Z kolegą ze studiów w latach 90. założyli firmę dystrybuującą azjatyckie produkty. Gdy trafiła się okazja, by kupić towar po atrakcyjnej cenie, ale w dużej ilości, wzięli kilkaset tysięcy kredytu. To miał być interes ich życia. I w pewnym sensie był. Zapłacili bowiem za towar, którego nigdy nie zobaczyli. Bogdan stracił żonę, dom, samochód. Żona się z nim rozwiodła, a komornik zajął mienie. Bezdomny, pracował za 20 zł dniówki. Zaczął nałogowo palić, byle co jeść, przytył. Los się odmienił, gdy zaprosił go do Gdańska kolega i pomógł mu stanąć na nogi. Pozwolił mieszkać ze sobą do czasu znalezienia pracy. Bogdan część wynagrodzenia dostaje „pod stołem”. – Kombinuję, by komornik nie zabierał mi za dużo. Nie oszczędzam, bo w mojej sytuacji nie warto. Wolę niczego nie mieć – wyjaśnia. Jest po dwóch zawałach serca.

Zniewoleni przez długi

Za przyjemność posiadania sporo przepłaciliśmy – ta refleksja prędzej czy później pojawia się u każdego, kto zaciągnął kredyt i połowę swojej wypłaty musiał czy musi oddać bankowi. Od razu do głowy przychodzi myśl, z ilu rzeczy zrezygnowaliśmy, by zarobił na nas bank. Następnie się przekonujemy, że świadomość posiadania jest złudna. To, co kupione na kredyt, jest nasze dopiero, gdy spłacimy zobowiązanie. Stajemy się więźniami naszych długów, jesteśmy wykorzystywani w pracy, ale boimy się ją stracić, bo możemy mieć problem z kolejną ratą. Rozgoryczeni i niezadowoleni z życia, gdy pojawiają się poważne kłopoty, wykazujemy się biernością.

Fałszywa nadzieja w lotto

Około 25 proc. zadłużonych nie wie, jak radzić sobie z problemem lub nawet nie zamierza tego robić – ustaliło Centrum Badań nad Zachowaniami Ekonomicznymi SWPS we Wrocławiu. Roman Pomianowski zauważa, że przeszkodą w radzeniu sobie w trudnych sytuacjach jest tzw. wyuczona bezradność, która blokuje zadłużonych w działaniach, paraliżuje racjonalne myślenie. Unikanie kontaktu z firmą windykacyjną, nieodbieranie telefonu czy poczty mogą tylko pogłębić problem, a na pewno go nie rozwiążą. Dla wielu dłużników na wyjście z długów jest tylko jeden sposób – szóstka w lotto.

Skąd się bierze taka nieroztropność? – Wśród powodów jest negatywny, w większości przypadków niezgodny z faktami, stereotyp wierzyciela, firm windykacyjnych i komorników, który, niestety, potęgują wyrywkowe relacje w mediach dotyczące negatywnych przykładów, które wcale nie są tak częste. Kolejna kwestia to znów niewiedza. Ludzie nie mają pojęcia, jak można się w tej sytuacji zachować, a jednocześnie ze względu na wspomniany wcześniej negatywny stereotyp nie zwracają się z pytaniem czy prośbą o pomoc do wierzyciela czy firmy windykacyjnej, bo się ich boją. To właśnie strach i inne negatywne emocje, jak wstyd, smutek, żal, związane z sytuacją zadłużenia, wywołują bierność lub robienie uników – podsumowuje dr Anna Hełka z SWPS we Wrocławiu.

W stworzonym przez dwóch psychiatrów – Thomasa Holmesa i Richarda Rahe’a kwestionariuszu SRRS (Social Readjustment Rating Scale – kwestionariusz zmian życiowych) są 43 zdarzenia życiowe najczęściej występujące przed pojawieniem się schorzenia. Nadano im wartość punktową do 100 (śmierć bliskiej osoby). Na liście, obok rozwodu, separacji, pobytu w więzieniu, pojawił się duży kredyt z 32 punktami oraz zaciągnięcie pożyczki z 17 punktami. Nie ma natomiast na niej kłopotów związanych ze spłatą pożyczki. Może zabrakłoby skali?

Dodaj nowy komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.