Sprzedany dług trzeba oddać

0
5

Dług osób, które mają kłopot ze spłatą, może trafić do firmy obsługującej zadłużenie. W takiej sytuacji trzeba kontaktować się już z nowym wierzycielem i to z nim ustalić nowy harmonogram spłat, by uregulować zobowiązanie Sprzedany dług trzeba oddać.

Dług może być sprzedany przez instytucję, której jesteśmy winni pieniądze, innej firmie zarządzającej wierzytelnościami lub funduszom sekurytyzacyjnym w dowolnym momencie. Taka transakcja nazywa się cesją wierzytelności i odbywa się na podstawie przepisów kodeksu cywilnego. – Gdy wierzyciel uzna, że nie chce już dłużej czekać na zapłatę i upominać się o pieniądze, wystawia dług na sprzedaż. Nie ma znaczenia, czy z płatnością zalegamy miesiąc czy rok, nieistotne jest też, czy nie zapłaciliśmy jednej faktury czy też kilku rachunków lub rat – mówi Marcin Gąszczak, prezes zarządu firmy windykacyjnej SAF SA.

Procedura zgodna z prawem

Niespłacone długi sprzedają m.in. banki, firmy telekomunikacyjne, firmy pożyczkowe, firmy ubezpieczeniowe. Jest to procedura znana na całym świecie i zgodna z prawem. Dłużnik nie musi być o tym poinformowany wcześniej ani nie musi wyrażać na to zgody. – Wyjątek stanowią sytuacje, kiedy umowa, z której wynika dług, zastrzega, że wierzytelność nie może być zbyta. Wówczas konieczna jest zgoda dłużnika – mówi Marcin Gąszczak. Jednak nie tylko długi osób fizycznych trafiają na sprzedaż. Dużą część wierzytelności kupowanych przez firmy windykacyjne stanowią zobowiązania pochodzące z sektora B2B (business to business).
Zadłużenie firm stanowi poważny problem w polskiej gospodarce – pojedyncze niezapłacone faktury budują łańcuch zaległości płatniczych, wskutek czego większość firm jest zarówno wierzycielem nierzetelnych kontrahentów, jak i dłużnikiem. Sprzedaż długu jest jednym ze sposobów na – chociaż częściowe – uzdrowienie tej sytuacji. Tak samo jak w przypadku osób fizycznych cesja wierzytelności w sektorze B2B jest zgodna z prawem i – o ile współpraca między przedsiębiorcami jej nie zakazuje – może zostać przeprowadzona bez wiedzy dłużnika. Co to dla niego oznacza? Wciąż musi spłacić swoje zobowiązanie, tylko innej firmie – mówi ekspert z SAF SA.

Oddajemy nowemu

Po przeprowadzonej transakcji, czyli po sprzedaniu długu, dłużnik powinien zostać poinformowany przez pierwotnego lub wtórnego wierzyciela o zmianie firmy, której teraz będzie winien pieniądze. Zwykle dotychczasowy wierzyciel wysyła pismo do dłużnika, informując o zmianie wierzyciela lub też takie pismo przychodzi w jednej kopercie wraz z wezwaniem do zapłaty od nowego wierzyciela. – Otrzymując pismo informujące o cesji wierzytelności, dłużnik jest zobowiązany do dokonywania wpłat na rzecz nowego wierzyciela, ponieważ stał się dłużnikiem nowej firmy. Wskutek zbycia wierzytelności pierwotny wierzyciel nie ma już prawa do dochodzenia zapłaty długu – wszelkie prawa i obowiązki zostają przeniesione na nabywcę – mówi Marcin Gąszczak. Zamykane są wszystkie kontakty z dotychczasowym wierzycielem. Dalsze rozmowy dotyczące uregulowania długu powinny być prowadzone już z nowym wierzycielem i na jego konto powinny wpływać pieniądze. Po otrzymaniu pisma od nowego wierzyciela, najlepszym działaniem, jakie może podjąć dłużnik, jest nawiązanie z nim kontaktu, najlepiej jak najszybciej. Najważniejsze jest, by zacząć działać i pokazać nowemu wierzycielowi, że zależy nam na rozwiązaniu problemu. – Ignorowanie wezwań do zapłaty, nieodbieranie telefonów czy unikanie spotkania działają wyłącznie na niekorzyść dłużnika – mówi prezes SAF. – W złej sytuacji stawia również dłużnika późniejsze niewywiązywanie się z podjętych z wierzycielem ustaleń co do spłaty zadłużenia.

Warto szczerze porozmawiać

Sprzedaż długu do firmy zarządzającej wierzytelnościami wbrew pozorom może oznaczać dobrą wiadomość. – Nowy wierzyciel zazwyczaj rozpoczyna dochodzenie należności od działań polubownych. Oznacza to, że jest otwarty na negocjacje, ustalenie nowych, dogodnych warunków spłaty, być może rozłożenie zobowiązania na raty, bez kierowania sprawy na drogę sądową – mówi Marcin Gąszczak. Firmy rozumieją, że najczęściej kłopoty ze spłatą są spowodowane trudnościami życiowymi i finansowymi, dlatego wiele z nich chce pomóc osobom zadłużonym znaleźć wyjście z tej skomplikowanej sytuacji. – Najważniejsza jest otwarta rozmowa z firmą obsługującą dług, bowiem zadłużenie i tak trzeba będzie spłacić, a nowy wierzyciel z całą pewnością podejmie wszelkie – zgodne z prawem – czynności ku temu zmierzające. Zapewne początkowo będzie dążył do porozumienia z dłużnikiem, jednak w przypadku niepowodzenia w końcu skieruje sprawę na drogę postępowania sądowego. Po uzyskaniu nakazu zapłaty, co aktualnie dzięki e-sądowi nie zajmuje wiele czasu, i klauzuli wykonalności, przekaże zobowiązanie do egzekucji komorniczej – mówi ekspert z SAF SA.

Sprawa w sądzie to wyższe koszty

Przekazanie sprawy do etapu sądowo-komorniczego wiąże się ze znacznym wzrostem kwoty, którą dłużnik będzie musiał spłacić. – W postępowaniu sądowym do należności głównej są doliczane ustawowe odsetki (które na etapie polubownym można chociaż częściowo umorzyć) za każdy dzień zwłoki, a także wszelkie opłaty procesowe i koszty zastępstwa procesowego strony wygranej (o ile reprezentował ją adwokat lub radca prawny). Zatem kwota do zapłaty rośnie – przestrzega ekspert.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here