Sztuka się opłaca

Czas czytania
8 minut
Przeczytałeś już
Odsłony
2 239

Sztuka się opłaca

18 Czerwiec 2015 - 14:00
Kategoria:
0 Komentarze/y)

Polacy wciąż nie dostrzegają, że sztuka wcale nie ustawia się w kolejce po jałmużnę. Na Zachodzie stała się jednym z ważniejszych motywatorów rozwoju. Także demokracji.

Agnieszka Sławiec, na próbie przed spektaklem Fot: Michael Paninski

Są państwa bardziej świadome rangi kultury i te mniej w nią zaangażowane. Polska według mnie znajduje się gdzieś pośrodku. Ujmę to tak, w Polakach wyczuwam tendencję ku większej świadomości znaczącej roli kultury. Ciągle jednak zbyt małą, by poruszyć wyobraźnię nieco ignoranckiej warstwy rządzącej. Władza w Polsce zazwyczaj nie rozumie, że sztuka, aby istnieć, musi się czymś żywić. Woli nie pamiętać, że pożywieniem dla sztuki jest realne dofinansowanie, a nie deklarowane chęci.
Unia Europejska już dawno zrozumiała ten związek, oparty na tradycji, historii i głęboko zakorzenionej potrzebie rozwoju. Ktoś powie, że zasobniejsza Europa Zachodnia może być bardziej szczodra. Ale przecież my też staliśmy się już częścią tej bogatej społeczności.

Zawód: artysta-menedżer

W Unii Europejskiej opłacalność sztuki mierzy się nie tylko dochodami. Za cenniejsze uważa się inne pożytki: długodystansowe oddziaływanie na kulturę narodową i myślenie obywateli. W Europie tradycją było i pozostało demokratyczne podejście do kultury. Powszechne jest przeświadczenie o konieczności ochrony sztuki jako wartości ponad wszelkimi podziałami. W polityce unijnej dużo się mówi o kulturowej „pracy u podstaw” z tak zwanymi changemakers, „stwarzającymi różnicę”, „budowniczymi” w małych społecznościach. Wzrasta w społeczeństwach Zachodu rola artysty-menedżera sztuki jako zaczynu zmian ekonomicznych, społecznych, tworzącego nowe przestrzenie dla kultury, wnoszącego ożywczy powiew do starej demokracji. Czy ten powiew może ożywić także polską rzeczywistość?
Tak! Na kilka sposobów. Nie w każdym przypadku działają równie sprawnie, ale istnieją, i dlatego warto się im przyjrzeć.

Czym komisja bogata   

Od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej wzbogaciliśmy się o wiele nowych możliwości dofinansowania sztuki i kultury, zarówno globalnie jak i lokalnie, poprzez zorganizowane inicjatywy, non profit, prywatne, niezależne projekty artystyczne.
W 2007 roku Komisja Europejska zaproponowała program na rzecz kultury, oparty na trzech celach: różnorodności kulturowej i dialogu międzykulturowym, kultury jako katalizatora kreatywności oraz kultury jako kluczowego elementu w stosunkach międzynarodowych. Program skupiał się na mobilności artystów, dostępie do kultury, rozwoju statystyk kulturowych, promocji branży kulturalnej i twórczej oraz realizacji konwencji UNESCO – Convention on the Protection and Promotion of the Diversity of Cultural Expressions. Pod koniec 2010 roku Komisja Europejska ponownie przeprowadziła konsultacje on-line na temat programu kulturalnego na lata 2014–2020, który ma podobne cele. Lista grantów na kulturę i propozycji współpracy w ramach unijnych inicjatyw od 2014 r. do tej pory już liczy 70 pozycji. Do wyboru, do koloru można się wpasować w którąś z ofert, wysłać zgłoszenie i być może dostać wymarzony grant. To oczywiście także kwestia szczęścia, ale przede wszystkim dobrego pomysłu, który się obroni. Wytyczne dla zgłaszających się są z reguły dosyć klarowne, więc wiadomo np., kto może się ubiegać o grant czy jakie kryteria musi spełniać zgłoszony projekt. Należy przesłać bardzo dokładny opis projektu, w którym musi znaleźć się m.in. jego nazwa, rodzaj, sektor działań, beneficjenci, region, wykaz akcji podejmowanych w ramach projektu, podsumowanie i w końcu szczegółowe informacje na temat konceptu, celów, budżetu, opisu, w jaki sposób grant zostanie wykorzystany itp. Im dokładniejszy i klarowniejszy opis, tym większa szansa na wpasowanie się w wytyczne programu i otrzymanie dofinansowania. Aplikowania trzeba się po prostu nauczyć bądź skorzystać z pomocy organizacji lub osób prywatnych, menedżerów sztuki. Z punktu widzenia artysty niezależnego oba sposoby są równie dobre.

Przykład ECF    

Spośród wielu inicjatyw grantowych kilka zasługuje na bliższą uwagę. Jedną z nich jest Europejska Fundacja Kultury (European Cultural Foundation –  ECF). Uważam, że jest wielce przydatna dla rodzimych fundatorów, prywatnych sponsorów, rządowych mecenasów i amatorów. Założyli ją w 1954 roku w Genewie szwajcarski pisarz, teoretyk i filozof  Denis de Rougemont oraz Robert Schuman, jeden z architektów Wspólnoty Europejskiej. Wsparł ją też książę holenderski Bernhard. Od 1960 roku fundacja swą główną siedzibę ma w Amsterdamie i od tamtej pory jest dofinansowywana przez Fundusz Kulturalny Księcia Bernharda – Prins Bernhard Cultuurfonds, jedną z największych fundacji na rzecz kultury i edukacji w Holandii.
Na początku ECF skupiała się na przyszłości starego kontynentu, edukacji, stosunkach pracy (labour relations), przepaści pomiędzy miastem a wsią, środowisku, mediach. W latach 70. XX wieku skoncentrowała się na mobilności studentów, możliwościach finansowania programów edukacyjnych. Założono wówczas partnerskie instytucje, choćby na przykład Europejski Instytut Edukacji i Polityki Społecznej (European Institute of Education and Social Policy). W latach 80. stworzyła program Erasmus, którym ECF zajmowała się do 1995 roku. W kolejnych dwóch dziesięcioleciach fundacja objęła swoimi programami Europę Wschodnią oraz obszary Morza Śródziemnego, Morza Bałtyckiego i Bałkanów. Wsparto działalność w małych społecznościach kulturowych przez, np. program dla młodych „Art for Social Change oraz Policies for Culture Programme” – program pomocy w budowaniu możliwości działania dla pracowników sektora kultury.   
ECF jest mocno przekonane o wartości integracji i współpracy kulturalnej w granicach Unii i poza nią. W miarę rozszerzania się Unii Europejskiej ECF zainicjowało serie konferencji zatytułowanych „Enlargement of Mind” promujących rozszerzenie Unii i integrację nowych członków unijnych. W ramach tych konferencji powstał STEP Beyond Travel Grants (poprzednio APEXchanges), program pomagający młodym artystom w przemieszczaniu się po Europie i świecie. Uruchomiono również inicjatywę LabforCulture, platformę on-line, służącą do nawiązywania kontaktów i współpracy. W ostatnich latach ECF programem „The European Neighbourhood” kontynuowało realizację koncepcji dalszej integracji, łącząc ze sobą działania w zakresie szkolenia, zarządzania sztuką, warsztatów rozwoju społeczności i programu Tandem, wymiany menedżerów kultury.  
Dorobek fundacji jest zatem imponujący. Polityka bliższych form współpracy nadal jest pociągająca. Coraz bardziej  jednak odczuwa się silne dążenia do rozluźniania integracji wewnątrzczłonkowskiej. Od czasu kryzysu z 2008 roku tendencję tę widać coraz jaskrawiej.

Finanse po kryzysie

Kryzys z 2008 r. pogłębił wątpliwość w solidarność ekonomiczną i kulturową. Sztuka tradycyjnie jako pierwsza traci poparcie w czasie finansowej zapaści i jako ostania zyskuje po odwilży. Po 2008 roku do tego doszło w wielu krajach Unii. Ekstremalnym przykładem może być Portugalia, która w 2013 roku zredukowała dofinansowanie sztuki do 0,37 proc. rocznego budżetu,  a dwa lata temu w ogóle zamknęła Ministerstwo Kultury. We Francji oburzenie w środowisku artystycznym wzbudziły coraz boleśniejsze utrudnienia w zdobywaniu zasiłków przysługujących artystom, tzw. Intermittent du spectacle. Coś, co polskim artystom nawet się nie śni, we Francji czy Belgii było dotąd dumą i błogosławieństwem dla zawodów wolnych i twórczych.  
Na tym burzliwym tle ECF szuka nowych  inspiracji dla swojej działalności. Widzi je między innymi w dialogu pomiędzy sektorem kultury a partnerami i organizacjami z zewnątrz, związanymi np. z nowymi technologiami bądź mediami społecznościowymi. Przykładem może być inicjatywa Doc Next Network, wspierająca młodych twórców mediów, niebędących częścią mainstreamu medialno-filmowego. Taki typ wsparcia działa jednak lepiej w krajach bogatych. Co jednak, jeśli fundusz kulturalny danego kraju, np. biednej i skorumpowanej Portugalii nie daje się załatać, bo trzeba go tworzyć od nowa? Wtedy działalność organizacji pozarządowych czy fundacji wspieranych funduszami unijnymi będzie tylko kosmetyką. W takich sytuacjach nasuwają się wątpliwości co do wybawienia z kłopotów przez zjednoczenie sił. Pokój, dobrobyt, stabilność stały się pojęciami przebrzmiałymi, bo niepewnymi. Ale na razie w naszej części Europy nie jest najgorzej, a przynajmniej tak nas zapewniają unijne głowy.

Sen o polskiej kulturze

Żywa, rozwijająca się kultura jest nieoceniona, ale żeby taka była, musi być dobrze zarządzana. Unia Europejska ma już na to swój pomysł. Stary, ale wciąż odmładzany.
Polska coraz szerzej czerpie z tego doświadczenia i w miarę gładko wchodzi w programy unijne. Aczkolwiek jak na standardy europejskie to nadal daleko niewystarczająca aktywność. Z uwagi na wciąż niejasną sytuację ekonomiczną również i my musimy rewidować swoje priorytety. Kultura jednak tym rewizjom nie powinna podlegać. Przydałoby się w naszym kraju więcej inicjatyw pokroju fundacji księcia Bernharda. Przydałby się być może również i sam książę, albo przynajmniej druga, trzecia i czwarta Grażyna Kulczyk. Jej Fundacja Arts Station Foundation jest w Polsce pozytywnym, ale osamotnionym przykładem.
Polska powinna w myśleniu o kulturze podążać za przykładem starych jej członków. Jak państwa zachodniej części Unii powinna brać pod uwagę planowanie finansowego wsparcia kultury, zmianę schematów pomocy, rozwijanie możliwości dla nowych inicjatyw, wspieranie twórców, pomaganie artystom poprzez zasiłki itd.

Kierunek już jest

Przez ostatnich pięć lat Europejska Fundacja Kultury (ECF) wsparła ponad 1000 projektów.  Dodać do tego trzeba  setki, a może tysiące działań na o wiele mniejszą skalę, liczne europejskie projekty współpracy i pomocy dla kultury i sztuki.
Wielu powtarza, że Unia Europejska to jedna, wielka biurokracja. Nawet jeżeli to prawda, to świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że jej obowiązkiem jest kreowanie możliwości i źródeł finansowania także dla kultury. Natomiast prawem, ale także i obowiązkiem obywateli Unii jest korzystanie z nich. Powszechne jest tam przekonanie, że pieniądze przeznaczone na sztukę nie są długiem zaciągniętym do prostej spłaty. Dla Europejczyków to jakby kredyty, które procentują inaczej niż bankowe – społecznym rozwojem i podwyższaniem jakości życia wszystkich obywateli, nie tylko artystów i twórców. Miejmy nadzieję, że niedługo i w tej dziedzinie staniemy się w pełni Europejczykami.

 Więcej informacji na temat grantów, także ECF: http://www.culturalfoundation.eu/  oraz
http://www.welcomeurope.com/european-subsidies-sector-Culture+Media.html

 

 W Austrii pozyskuję pieniądze

Sama kilkakrotnie korzystałam z unijnych funduszy w realizacji swoich projektów artystycznych, dlatego z czystym sumieniem mogę podzielić się wiedzą na temat sposobów aplikowania, na przykład w Austrii. W tym małym kraju kultura jest cały czas, bez względu na kryzys, odpowiednio dotowana. Co prawda w ostatnich latach również i tam w sprawach kultury odczuwało się lekki regres finansowy, ale wydaje się, że czarodziejski kubełek rządowy znów napełnił się złotymi monetami.  
W związku z tym większość artystów w Austrii ubiega się o pieniądze na projekty, wysyłając aplikacje do austriackiego Ministerstwa Edukacji i Kultury (BMUKK), czyli odpowiednika naszego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego lub/i odpowiednio do wydziału kultury danego miasta, w którym artysta działa. W Wiedniu jest to słynne MA7. Aplikacje dostępne są w Internecie, więc po prostu trzeba je sobie ściągnąć, wypełnić i wydrukować. Do tego doczepić należy tzw. koncept, czyli opis projektu, trochę teorii, trochę zdjęć. Dobrze jest też znaleźć instytucję wspierającą projekt, np. teatr, który w finale projektu zapewni nam premierę. Koniecznie musi to być instytucja austriacka. Jeśli ubiegamy się o dofinansowanie w Wiedniu, to np. premiera naszego spektaklu, musi odbyć się w tym mieście. Gdzie będziemy pracować nad naszym dziełem, jest już naszą sprawą. Wielu artystów jeździ po całym świecie w ramach rezydencji twórczych.   
Następnie tworzymy budżet, skalkulowany według uznania i potrzeb własnych. Deklarujemy, ile osób weźmie udział w projekcie, kto ile zarobi, ile zostanie wydane na kostiumy, scenografię, transport, druk, reklamę itd., itp. Gdy wszystko zapięte zostanie na ostatni guzik, wtedy aplikację wysyłamy pocztą  lub składamy osobiście. Potem już pozostaje tylko czekać na oficjalne ogłoszenie wyników, które podawane są w Internecie w określonym terminie. Z reguły aplikować można dwa razy w roku. Osobami przyznającymi dotacje są kuratorzy. W zależności od tego, czy aplikacja dotyczy teatru, filmu, sztuk wizualnych, kuratorami stają się osoby związane z daną grupą zawodową.  
Aplikację można składać jako osoba prywatna, jednak po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi w sprawie dotacji należy utworzyć własne stowarzyszenie z siedzibą w Austrii lub podpiąć się pod cudze. W Austrii bardzo łatwo założyć Stowarzyszenie (Verein, w przypadku sztuki – Kunstverein). Wystarczy mieć meldunek w Austrii, ekipę zarządu stowarzyszenia złożoną przynajmniej z dwóch osób, nazwę dla stowarzyszenia, wypełnić odpowiednie papiery i zgłosić się na policję. Należy też otworzyć konto dla naszego Kunstverein, na które będą wpływały rządowe pieniądze z grantu.
Jeśli dotację otrzymamy, po zakończonym projekcie przychodzi czas na rozliczenie i wysłanie odpowiednich dokumentów do ministerstwa lub wydziału kultury. Rozliczamy się z tego już jako stowarzyszenie. Nie podlegamy też żadnym dodatkowym opłatom czy podatkom. Suma, jaką otrzymamy musi się dokładnie zgadzać z sumą pieniędzy wydanych na projekt i być potwierdzona rachunkami i fakturami. Możemy wydać tylko więcej, nigdy mniej niż suma początkowa. Program kulturalny Austrii wspierany jest również dotacjami unijnymi.
 

Agnieszka Sławiec, urodzona w Warszawie. Tancerka współczesna, performerka, choreografka. Od kilkunastu lat pracuje za granicą (w Austrii, Wielkiej Brytanii, Belgii, Niemczech). Opracowuje choreografie, tańczy, gra, pisze, współpracuje z zaprzyjaźnionymi artystami. Obecnie mieszka w Warszawie. Wychowuje dziewięciomiesięcznego synka i przygotowuje kilka projektów jednocześnie na 2016 rok.

Dodaj nowy komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.