Żenujący poziom polskich prawników

0
7

Poziom polskich prawników pozwala mi jedynie na dyskusję z nimi o przecinkach i interpunkcji, wykładni językowej, systemowej, celowościowej, historycznej, ale to jest poziom małpy.

– Obserwujemy proces, w którym prawo staje się funkcją zdezorganizowanego działania, polegającego na tym, że stosujący prawo ograniczają się tylko do opisu działań. Każde prawo oprócz opisu świata obiektów musi mieć przedłużenie w warstwie społecznej, czyli musi być zobiektywizowane.
Nie można zapominać o trzeciej twarzy dobrze zorganizowanego prawa. Jest nią płaszczyzna aksjologiczna, czyli cały świat wartości. Wartości wyznaczają prawu kierunek i znak.

  • Wszystkie te czynniki budują swoistą tożsamość każdego człowieka. Dzięki ich równowadze człowiek zyskuje możliwość wyboru, prawo do wolności, ale i bierze na siebie obowiązek odpowiedzialności.

– Dzisiaj to czysta teoria. Weźmy pod uwagę choćby prawo do wyboru. Proszę zobaczyć, gdzie dzisiaj człowiek decyduje, w jakich obszarach mamy do czynienia z symetrią, po stronie dłużnika czy wierzyciela, po stronie osoby, która karze, czy osoby, która jest skazywana, po stronie sprawcy czy ofiary. Proszę pokazać mi w prawie symetrię! Tam w ogóle żadnej symetrii nie ma, tam panuje asymetria, bo nikt niczego nie wybiera, nikt nikogo o nic nie pyta.
A prawo do odpowiedzialności? Przecież to jest podstawowy wskaźnik identyfikujący tożsamość. Dzisiaj masowe jest zjawisko wiktymizacji, czyli przerzucania odpowiedzialności. Dzisiaj nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności. Dziecko wiesza się w pogotowiu opiekuńczo-wychowawczym, sędzina odbyła cztery posiedzenia i nikt nie ponosi odpowiedzialności – zawiodły procedury.
Jestem jednym z niewielu uczonych w dziedzinie polityki kryminalnej, którzy badają przestępców metodą longitudidalną, czyli od momentu poczęcia do momentu śmierci. Stworzyłem teorię zhumanizowanego odwetu dla wykonywania kar oraz teorię probacji, czyli karania różnymi karami, także wolnościowymi. Pragnę powiedzieć – tak na marginesie – że kary te są bardziej dolegliwe niż kierowanie do pierdla, jak w epoce niewolnictwa, które moim zdaniem wciąż w Polsce istnieje. W Polsce nikt nie myśli doświadczeniem uczącym. Wszyscy myślą, że jak się zamknie, to znaczy się wyeliminuje. W rzeczywistości jednak, jak się zamknie, to się konserwuje to, co jest. Ale, żeby zyskać taką świadomość, trzeba troszeczkę wiedzy. Nie wymagam już etyki, bo to byłoby zbyt dużo. Wiedza ukazałaby jasny tunel podążający do wyboru czegoś, co porządkuje działania na poziomie idei, czyli tworzy pewien ład w przestrzeni, czy to prywatnej, czy publicznej.
Przez 40 lat przebadałem grupę dwóch tysięcy recydywistów. Pozwoliło mi to ocenić okresy ich dzieciństwa, młodości, adolescencji, dorastania, całego systemu kary, wymiaru sprawiedliwości, społeczeństwa, kultury. Żaden z nich nie przeżył winy psychologicznie. Czyli, co znaczy odpowiedzialność? W ogóle nie istnieje. Jak można mówić o wykonaniu kary, kiedy człowiek siedząc w więzieniu nie przeżywa odpowiedzialności. I dalej. Czwartą wartością cząstkową tożsamości osobowej jest prawo do zaciągania zobowiązań. Jeden tylko recydywista płaci do dzisiaj część swojego wynagrodzenia dla osób niewidomych. Ja nie oczekuję altruizmu od skazanych, ale nie ma przecież człowieczeństwa bez empatii, nie ma człowieczeństwa bez prospołeczności. Jeżeli o tym zapomina ustawodawca i żaden ze skazanych nie zaciąga zobowiązań, czyli nie odkupuje winy, nie doprowadza do przywrócenia stanu poprzedniego czy do jakichś możliwości zrekompensowania krzywdy, to mamy niestety średniowiecze myślowe oparte wyłącznie na inteligencji subiektywnej.

  • Zarzuca się polskim politykom, polskim prawnikom karygodny brak wiedzy?

Najczęściej nie mam o czym rozmawiać z prawnikami. Ich poziom pozwala mi jedynie na dyskusję o przecinkach i interpunkcji, wykładni językowej, systemowej, celowościowej, historycznej, ale to jest poziom małpy. Rozmawiam natomiast z etykami, filozofami i socjologami. Spotykam się na interdyscyplinarnych konferencjach, bo ja widzę konieczność prawa jako reguł porządkujących życie człowieka. Jestem święcie przekonany, że reguły te powinny funkcjonować na poziomie warstwy społecznej. Powinny przybliżać się do prawdy, żeby nie kastrować człowieka, a dawać mu szansę rozwoju i bycia człowiekiem dla samego siebie. Jeżeli człowiek nie będzie przeżywał swojego człowieczeństwa, to zawsze będzie atakował innego, zawsze będzie agresywny w stosunku do grupy albo będzie miał przystosowany konformistyczny mechanizm ukrywania agresji. Taki człowiek, gdy dojdzie do władzy, to kradnie, absolutnie wszystko i to pod pozorem zmiany społecznej.

  • Znajomość naukowej interdyscyplinarnej teorii ma zatem bezpośrednie przełożenie na codzienne funkcjonowanie prawa?

– Teorie naukowe pokazują nam jedno – niezbędnym składnikiem zdrowej tkanki społecznej jest prospołeczność prawa, empatyczność prawa, komunikatywność prawa. Prawo powinno być instrumentem do rozwiązywania trudnych problemów, instrumentem do wychodzenia z opresji. Taki stan na poziomie teorii właśnie nazywamy solidaryzmem społecznym. Istnieją trzy jego wartości cząstkowe: uczciwość, pomocowość i skuteczność. Pomocowość? Proszę zobaczyć, jak wygląda dzisiaj sytuacja rozwiązywania problemów społecznych, a jak wygląda skuteczność, czyli koherencja. Każdy człowiek jest człowiekiem wtedy, kiedy prawo pozwala mu rozwiązać jego problemy. Obecnie pomaga Unia Europejska. Zmiany buduje się zatem poprzez programy europejskie. Zmierzono ich skuteczność na przykładzie trzech przypadków w grupie 200 osób. Unia Europejska dała 5 mln zł. Wszystko przejedzone! Z grupy 200 osób tylko trzem rozwiązano problem. A wystarczy wiedzieć. Inteligencja obiektywna, czyli biorąca pod uwagę treści społeczne, podpowiada, że dzisiaj prawo powinno być budowane na teoriach systemów. Jeżeli jest 200 podopiecznych wymagających zmiany, to nie powinno być jedynie trzech beneficjentów, bo cofamy się wówczas do okresu Elizy Orzeszkowej i Marii Konopnickiej. Prawo nie polega na mówieniu kochajmy się, na wykrzykiwaniu sloganów. Prawo musi wskazać konkretną drogę rozwiązania problemu.

  • A nie wskazuje?

– Proszę zobaczyć problem bezrobotnych. Znam bezrobotnych, którzy na licznych kursach organizowanych przez liczne firmy uzyskali po 50 certyfikatów Unii Europejskiej. Każdy na bezrobotnych zarobił, wydając lekką ręką unijne pieniądze. A bezrobotny? Nadal siedzi w domu i daje po pysku żonie, bo co on może z czasem zrobić? W końcu i tak trafia do pierdla za to, że maltretuje członków rodziny. Skuteczność na poziomie zerowym. Dlaczego? Bo nie sięgamy do teorii naukowych i nie przenosimy ich w sferę społecznej treści prawa. Albo problem tożsamości kulturowo-cywilizacyjnej…

  • Co to takiego?

– Nic innego, tylko akceptacja i zrozumienie, czyli wskazanie na innych niż ja. Jeżeli prawo pokazuje ten element – inni niż ja – to pokazuje potrzebę dialogu, więzi, akceptacji różnic, odmienności i przede wszystkim obowiązek budowania jedności w różnorodności. A dzisiaj prawo to dziurawy nocnik. Dzisiaj każdy chce każdego skazać i wsadzić do pierdla za to, że powiedział inaczej, niż jest napisane, albo inaczej, niż ktoś inny, kto ma władzę.
Zapomniano, że dialog to rozmowa z tymi, na rzecz których chcę rozwiązać swój problem. Ja wysłuchuję ich racji. Po wysłuchaniu ich racji muszę dojść do kompromisu, po kompromisie muszę przeprowadzić mediacje, a po mediacjach muszę zaakceptować, zrozumieć. Ostatni człon dialogu, na przykład w nomenklaturze teologicznej chrześcijańskiej, określono jako zróżnicowaną miłość. Każdy chrześcijanin powinien pokochać tego innego, który mówi inaczej, żeby się dobrze poczuć, ponieważ ten mówiący inaczej daje mi pewne dobro. Ale to już w totalnie katolickim ponoć kraju jest absolutną abstrakcją.

  • Prawo zaczyna stawać się antyhumanistyczne?

– Ja chcę wierzyć w sumienie prawa. Świat sumienia to jest ten świat właśnie idei sprowadzonych do ideałów przełożonych na warstwę językową, społeczną i aksjologiczną prawa. Ale istnieje też prawo bez sumienia. Dominuje w nim psychomanipulacja. W prawie bez sumienia mówimy, że człowiek jest podmiotem, a wszystko robimy, aby stał się przedmiotem. Mówimy, że rozwiązujemy problemy społeczne, a w rzeczywistości my tylko je kontrolujemy, zarządzamy i administrujemy nimi. My w tym świecie nie rozwiązujemy problemów społecznych, tylko deklarujemy, że nas one interesują. Stajemy się wyłącznie woźnymi, dozorcami, administratorami. Natomiast przestajemy być osobami, które potrafią wyjaśnić, dlaczego tak jest i wpływać na zmianę.

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here