Zimą więcej kontuzji

0
8

Nie trzeba wyjechać na narty ani iść na lodowisko, żeby złamać nogę czy stracić sprzęt. Ale zwłaszcza gdy jedziemy na zimowe wakacje, zastanówmy się, czy nie należałoby się ubezpieczyć.

W Polsce polisy turystyczne należą do najtańszych w Europie. Za dzień pobytu wystarczy zapłacić niewiele ponad 10 zł. Wysokość składki zależy m.in. od okresu, na jaki zawierana jest umowa, wariantu i zakresu ubezpieczenia oraz kraju, do którego wyjeżdżamy. I tak składka może wynosić od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych.

Dla przykładu, Niemiec płaci dwa i pół razy więcej, a Belg nawet sześć razy więcej za podobny zakres ubezpieczenia i – co ciekawe – żaden z nich nie rusza się na narty bez ubezpieczenia! Polacy coraz częściej interesują się dodatkowymi ubezpieczeniami, choć wciąż nie jest to tak popularne jak w innych wysokorozwiniętych krajach. Z danych Grupy PZU wynika, że w zeszłym roku najdroższy wypadek w sezonie narciarskim dotyczył złamania nogi na stoku. Francuski szpital wystawił rachunek za leczenie na ok. 140 tys. zł. W poprzednich sezonach zdarzały się szkody przekraczające 200 tys. zł.

Narciarze i snowboardziści

Narciarze i snowboardziści powinni przede wszystkim pamiętać o ubezpieczeniu kosztów leczenia (KL) i od nieszczęśliwych wypadków (NNW). Przed konsekwencjami finansowymi związanymi z wypadkami na stoku, które zdarzą się z naszej winy, np. przejedziemy komuś po nogach i poszkodowany będzie leczony, chroni ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (OC). NNW to tylko podstawowa ochrona. Są polisy, które lepiej zabezpieczą turystę w razie zdarzenia.

– Polisy turystyczne to ogólna nazwa wszystkich polis związanych z wyjazdami turystycznymi. Jedne zabezpieczają lepiej, inne gorzej – wszystko zależy od zakresu ubezpieczenia, jakie wykupimy. Warto to dopasowywać do swoich potrzeb – przypomina Urszula Borowiecka, specjalista ds. ubezpieczeń z Biura Rzecznika Finansowego.

Podstawowe: dla spacerowiczów

Ubezpieczenie zimowego wyjazdu powinno zawierać KL (koszty leczenia) i NNW, dobrze, gdy mamy też prywatne OC (OC na co dzień), a za granicą NNW i KLZ. Jeśli na ferie zimowe jedziemy z całą rodziną, upewnijmy się, że ubezpieczenie obejmuje wszystkich jej członków. Jeśli nie, to można kupić NNW rodzinne. Osobom, które nie planują uprawiać zimowych sportów, a jedynie będą spacerować po narciarskich kurortach, wystarczy podstawowe ubezpieczenie. Jednak już nawet w przypadku spokojnego szusowania po stoku, przyda się ubezpieczenie dla narciarzy. – Jeśli mamy zamiar uprawiać bardziej zaawansowane formy narciarstwa, np. jeździć poza wyznaczonymi trasami, potrzebujemy rozszerzenia polisy dla osób uprawiających sporty ekstremalne. Proponowane ubezpieczenia NNW często nie zawierają zapisu dotyczącego uprawiania sportów ekstremalnych, tj. wspinaczki wysokogórskiej czy narciarstwa. Trzeba wówczas poprosić o taką opcję – tłumaczy Urszula Borowiecka.

Jeśli jest to wyjazd zagraniczny, polisa powinna gwarantować ewentualny transport poszkodowanego do kraju zamieszkania. Niektóre polisy oferują również ubezpieczenie bagażu lub sprzętu sportowego.

EKUZ nie wystarczy

Osoby spędzające zimowy urlop za granicą powinny pamiętać o wykupieniu dodatkowego ubezpieczenia, bowiem w ramach EKUZ (europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego) zyskujemy tylko podstawową opiekę w krajach europejskich w takim zakresie, w jakim mogą skorzystać z niej obywatele danego państwa. Oznacza to, że w części państw członkowskich leczenie będzie darmowe, a w innych trzeba będzie za nie zapłacić, a dopiero potem całość kwoty zostanie zwrócona przez NFZ. Kartę może wyrobić sobie każdy. Wystarczy na kilka dni przed wyjazdem odwiedzić wojewódzki oddział NFZ i złożyć wniosek. Karta jest wydawana w ciągu jednego dnia (w dniu złożenia wniosku). – W okresie wzmożonych wyjazdów zagranicznych, np. w czasie wakacji lub ferii zimowych, mogą pojawić się kolejki, warto więc postarać się o właściwy dokument wcześniej – mówi Magdalena Szefernaker z biura komunikacji społecznej w centrali NFZ. EKUZ może zostać wydana wyłącznie osobom, które mają prawo do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych.

– Karta wydawana jest na podstawie danych zawartych w centralnym wykazie ubezpieczonych, bez konieczności przedkładania dodatkowych dokumentów. Tylko w przypadku wątpliwości dotyczących ubezpieczenia osoby wnioskującej o EKUZ oddział NFZ jest uprawniony do żądania aktualnych dokumentów potwierdzających ubezpieczenie, którymi są np. RMUA, legitymacja ubezpieczeniowa, zaświadczenie od pracodawcy, zgłoszenie do ubezpieczenia, potwierdzenie opłacenia składki – dodaje Magdalena Sze-fernaker. Karta jest bezpłatna i nie jest obowiązkowa.

– EKUZ nie obejmuje spraw najważniejszych dla narciarza, czyli transportu medycznego do Polski, akcji poszukiwawczej, np. pod lawiną, ratowniczej z użyciem śmigłowca oraz leczenia w prywatnych placówkach (wykaz placówek, do których można zgłosić się w ramach EKUZ znajduje się na stronach NFZ) – ostrzega Borowiecka. To właśnie przed takimi wydatkami chroni narciarzy wykupione przed podróżą ubezpieczenie turystyczne. Najczęściej obejmuje ono pobyt w szpitalu, wizyty lekarskie, badania i zabiegi medyczne, a także operacje oraz zakup niezbędnych lekarstw. Ubezpieczyciel pokrywa też koszty transportu pacjenta z miejsca wypadku do szpitala, ze szpitala do miejsca zakwaterowania oraz między szpitalami. Polisa gwarantuje też organizację i pokrycie kosztów transportu do kraju, a w niektórych przypadkach – także wydatki na podróż, utrzymanie i noclegi osoby towarzyszącej czy koszt transportu zwłok ubezpieczonego do kraju.

Biuro podróży ubezpiecza, ale nisko

Dodatkowa polisa przyda się także, gdy na narty wyjeżdżamy z biurem podroży. – Biura nie ubezpieczają nas w wystarczającym zakresie. Zazwyczaj suma ubezpieczenia jest zbyt niska, a jego zakres wąski. Należy dokładnie zapoznać się z warunkami ubezpieczenia gwarantowanego przez biuro. Może się bowiem zdarzyć, że nie obejmuje ono osób uprawiających sport wyczynowo (w ramach sekcji lub klubów sportowych, w celach zarobkowych, w przypadku brania udziału w zawodach, wyścigach, występach, wykonywania ewolucji w snowparkach) czy też ekstremalnie (by uzyskać maksymalne wrażenia, będziemy wykorzystywać do uprawiania sportu miejsca poza wyznaczonymi trasami, uczestniczyć w ekspedycjach i wyprawach do miejsc charakteryzujących się trudnymi warunkami klimatycznymi). Ubezpieczenie może też nie obejmować ochroną osób w podeszłym wieku, kobiet w ciąży, osób cierpiących na przewlekłe schorzenia. Dlatego najlepiej dobrać ro-zaj ubezpieczenia do swoich potrzeb i dokładnie czytać zapisy ogólnych warunków ubezpieczenia – instruuje Urszula Borowiecka.

Mnożnik trwałego uszczerbku

Ubezpieczenie NNW na polskim rynku zwykle opiewa na kwoty od 5 tys. zł do 20 tys. zł. – Mechanizm wyliczenia należnego poszkodowanemu świadczenia z ubezpieczenia NNW przy uszczerbkach częściowych, np. uszkodzenie kończyn, barku, których w praktyce jest najwięcej, polega na tym, że suma ubezpieczenia mnożona jest przez orzeczony przez komisję lekarską procent trwałego uszczerbku na zdrowiu. Określanie sum na zbyt niskim poziomie, co, niestety, zdominowało ten rodzaj ubezpieczenia, prowadzi do rozczarowań związanych z wysokością przyznanych świadczeń. Np. gdy orzeczony uszczerbek na zdrowiu kształtuje się na poziomie 10 proc., to przy niskiej sumie ubezpieczenia w wysokości 5 tys. zł, daje nam świadczenie odszkodowawcze w wysokości 500 zł. Przy doznaniu bolesnego i dolegliwego uszkodzenia ciała, np. skomplikowanego złamania nogi czy zerwania wiązadeł, przyznana kwota może wywołać niezadowolenie poszkodowanego, dając tym samym poczucie pozorności ochrony ubezpieczeniowej. Ponadto poszkodowany będzie musiał zapłacić za leczenie z własnej kieszeni. Z tych też względów, pomimo wyższej składki za tego typu ubezpieczenie, lepiej wybrać wariant umowy ubezpieczenia z wykorzystaniem maksymalnie wysokich sum ubezpieczenia – wyjaśnia Urszula Borowiecka.

Z kolei suma ubezpieczenia KLZ nie powinna być niższa niż 20–30 tys. euro, a gdy wyjeżdżamy poza Europę – jeszcze wyższa.

Ostrożnie ze szkolnym NNW

Dzieci wyjeżdżające na ferie ze szkołą lub biurem podróży muszą być ubezpieczone przez organizatora wyjazdu (NNW w Polsce oraz NNW i KLZ za granicą). Takie ubezpieczenie jest już wliczone w koszty zimowiska. – Zawsze warto dodatkowo ubezpieczyć dziecko, ponieważ organizator wyjazdu zazwyczaj zawiera ubezpieczenie o wąskim zakresie, a suma ubezpieczenia może być niewystarczająca do pokrycia wszelkich niezbędnych kosztów powstałych na skutek ewentualnego zdarzenia – mówi Borowiecka. Jeśli dziecko uprawia sport, należy sprawdzić, czy ubezpieczenie obejmuje taką aktywność, czy szkolna polisa zapewnia np. transport chorego do kraju. – Istotne jest również to, czy szkolne ubezpieczenie obejmuje dziecko ochroną zawsze i wszędzie, a nie np. tylko podczas trwania roku szkolnego i wyłącznie na terenie szkoły – przestrzega Monika Grabowska, dyrektor działu produktów i rozwoju w Diners Club Polska. O dodatkowym ubezpieczeniu należy pomyśleć także wtedy, gdy dzieci wyjeżdżają razem z rodzicami. Są one co prawda ubezpieczone (NNW) przez szkołę, ale tego typu ubezpieczenie może się okazać niewystarczające.

Ochronna funkcja karty płatniczej

Na polskim rynku są karty kredytowe lub obciążeniowe (karta obciążeniowa to trzeci, obok karty debetowej i kredytowej, typ karty płatniczej. Daje dostęp do nieoprocentowanego kredytu przez okres nawet 59 dni, czyli dłużej niż wynosi standardowy kredyt w karcie kredytowej). Karty te zawierają ubezpieczenie OC (nawet do 1 mln zł), NNW, assistance (zapewnia określoną doraźną pomoc w konkretnych wypadkach). Dzięki niemu nie musimy czekać np. na rozpatrzenie wniosku tylko niemal natychmiast otrzymujemy pomoc, np. na opłacenie najpilniejszych potrzeb medycznych. Kwota ubezpieczenia może sięgać nawet do 300 tys. zł, zwrot kosztów leczenia (nawet chorób przewlekłych), ubezpieczenie podróży i sprzętu. Posiadacze niektórych kart mogą korzystać z pakietu skrojonego specjalnie dla narciarzy – z ubezpieczeniem do 1 mln zł podczas amatorskiego uprawiania sportów zimowych za granicą. – Niektóre karty obciążeniowe i kredytowe zawierają także ubezpieczenie z tytułu odwołania, przerwania, opóźnienia podróży już powyżej 4 godzin i pokrywają bardzo szeroki zakres kosztów ewentualnej obsługi prawnej (nawet do 20 tys. zł). Najlepsze karty gwarantują także ubezpieczenie sprzętu narciarskiego i snowboardu – mówi Monika Grabowska. Niektóre karty obciążeniowe lub kredytowe gwarantują także dostęp do kompleksowej opieki medycznej w przychodniach i szpitalach. Warto sprawdzić u wydawcy karty, czy zawiera ona tego typu funkcje. Jeśli karta zawiera ubezpieczenie, trzeba je aktywować. Często wystarczy dokonanie transakcji kartą, np. opłacenie z jej pomocą kosztów planowanej podróży, biletu lub noclegu.

Większość banków proponuje tego typu karty. Wystarczy tylko dopytać czy ta, którą posiadamy ma takie ubezpieczenie lub przed wyjazdem, jeśli warunki w danym banku będą nam odpowiadać, poprosić o kartę z tego typu ubezpieczeniem. Karta Diners Club Ski Team została przygotowana z myślą o osobach aktywnych sportowo. Zapewnia ubezpieczenie w podróży zagranicznej – OC w życiu prywatnym do 1 mln zł, ubezpieczenie narciarskie z NNW i OC wraz ubezpieczeniem sprzętu, ubezpieczenie rowerowe, pokrycie kosztów leczenia za granicą do 300 tys. zł, a także dodatkowe korzyści, takie jak rabaty na sprzęt sportowy i jego serwis, dostęp do lotniskowych saloników VIP oraz rabat obejmujący wypoczynek w regionie Nassfeld położonym w Austrii.

By ubezpieczenie podróży zawarte w karcie Diners Club zaczęło działać, wystarczy pokryć całość lub część kosztów podróży po przekroczeniu granicy za pomocą karty Diners Club. Karta kosztuje 300 zł rocznie.
– Zakres ubezpieczenia w ramach pakietu usług dodanych zawartych w kartach płatniczych lub obciążeniowych może być na tyle szeroki, że dodatkowa polisa okaże się zbędna – dodaje Grabowska. Nawet jeśli dostawca karty gwarantuje w pakiecie ubezpieczenie, pamiętajmy, żeby dokładnie zapoznać się z warunkami ubezpieczenia. – Jeśli na ferie zimowe jedziemy z całą rodziną, upewnijmy się również, czy ubezpieczenie podróży obejmuje wszystkich podróżujących, a nie jedynie posiadacza karty – mówi Monika Grabowska.

Artykuł pochodzi z nr 2/2016 Eurogospodarki

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here