Historia niezadłużonego Radosława Zaremby, rolnika, któremu asesor komorniczy zajął traktor, odebrał i sprzedał ciągnik, pokazała, jaki „groch z kapustą” jest w k.p.c. Trudno zrozumieć, dlaczego przepisy się wzajemnie wykluczają. A co najgorsze, ograniczają dłużnikowi i osobie trzeciej, czyli właścicielowi ciągnika, możliwości obrony swoich praw.
Absurd numer jeden: według widzimisię komornika
Przystępując do zajęcia ruchomości (np. samochodu czy innego pojazdu), komornik nie jest uprawniony do stwierdzenia, kto jest ich właścicielem. Tym później ma zająć się sąd. Nawet jeśli przedstawimy mu dowód rejestracyjny samochodu, fakturę zakupu, niczego nie zwojujemy. Dlaczego? Bo komornik bada jedynie, czy dłużnik miał we władaniu rzecz, którą on zamierza zająć – art. 845 k.p.c. Ale tego, czym władanie jest, a czym nie jest, żaden przepis nie definiuje. To zależy od widzimisię komornika. W przypadku Zaremby, choć dłużnik ciągnikiem nie jechał, choć ten stał pod jego oborą, to i tak asesor komorniczy prowadzący egzekucję władania się dopatrzył.
Absurd numer dwa: zajmowanie ruchomości osób trzecich
Art. 845 paragraf 2 k.p.c. mówi: „Zająć można ruchomości dłużnika będące bądź w jego władaniu, bądź we władaniu samego wierzyciela, który do nich skierował egzekucję. Ruchomości dłużnika będące we władaniu osoby trzeciej można zająć tylko wówczas, gdy osoba ta zgadza się na ich zajęcie albo przyznaje, że stanowią one własność dłużnika, oraz w wypadkach wskazanych w ustawie”. Czy tu jest napisane, że można zająć własność nienależącą do dłużnika tylko do osoby trzeciej?! Nie. Napisane jest, że można zająć rzecz należącą do dłużnika, jeśli włada nią ktoś inny. A jednak komornicy, powołując się na wykładnie i orzeczenie Sądu Najwyższego, twierdzą, że mają prawo zajmować ruchomości, moim zdaniem wbrew przepisowi, należące do osób trzecich, którymi dysponuje dłużnik. (Inaczej k.p.c. odnosi się do majątku dłużników alimentacyjnych mieszkających z nową rodziną). Może by ten problem wreszcie wyjaśnić?
Absurd numer trzy: kolizja terminów
Ruchomości należące do dłużnika lub osoby niemającej długów zajmuje komornik. Tak jak w przypadku rolnika. Żeby je odzyskać, należy złożyć pozew przeciwegzekucyjny, by wstrzymać postępowanie i wyłączyć spod zajęcia nasze rzeczy. W takiej sytuacji może być też potrzebne złożenie skargi na czynności komornika, jeżeli naruszył on procedury. I tu się zaczyna problem. Ten, któremu cokolwiek zajęto, ma tydzień na złożenie skargi na czynności komornika i 30 dni na powództwo. Termin liczy się od dnia, kiedy dowiedział się o zajęciu. Ale k.p.c. w tym samym czasie pozwala komornikowi sprzedać zajęte rzeczy. Ma prawo to zrobić już po siedmiu dniach od zajęcia! A jeśli zrobi to ostatnio „modną” drogą komisową może się zdarzyć, że dłużnik nie zdąży zwrócić się do sądu, by ten wstrzymał egzekucję.
Absurd numer cztery: fałszywy nadawca powiadomienia
Odnosi się do sprawy owego „dowiedzenia się” o zajęciu. I znów k.p.c. nie określa, co to znaczy dowiedzieć się. Kancelarie prawne reprezentujące wierzycieli i współpracujące z komornikami, by uniemożliwić poszkodowanemu złożenie powództwa, same informują go o zajęciu. Dopiero po jakimś czasie robi to komornik, przesyłając odpowiednie postanowienie. I co? Bywa, że sądy dają się na to złapać. Sędziowie uznają, że dłużnik lub właściciele zajętych rzeczy dowiedzieli się o zajęciu z pisma prawnika, a nie od komornika, i oddalają „spóźniony” pozew. A komornik zajęte dobra sprzedaje.
Absurd numer pięć: dwa razy poszkodowane osoby trzecie
Jeśli osoba trzecia, której ruchomości zajął komornik, chce dochodzić swoich praw, musi ponieść koszty powództwa, czyli jest dwa razy poszkodowana. Raz, bo komornik zajął jej ruchomość, dwa, bo musi wyłożyć własne pieniądze – 5% od wartości sporu. Oczywiście poszkodowany może prosić sąd o zwolnienie z kosztów, ale to bardzo wydłuża rozpatrywanie pozwu przeciwegzekucyjnego. Sąd najpierw zajmie się kosztami, a potem treścią pozwu. Tak się przydarzyło Zarembie. Minęły cztery tygodnie, co dało czas komornikowi na zorganizowanie sprzedaży traktora. Kiedy sąd orzekał o wstrzymaniu egzekucji, ciągnik miał już innego właściciela.
Absurd numer sześć: postanowienie sądu i sprzedaż komisowa
Komornik może zdążyć sprzedać zajęte ruchomości nawet wtedy, gdy sąd już wstrzymał jego działanie. Dlaczego? Bo komornicy się upierają, że muszą otrzymać postanowienie, a nie informację (telefoniczną lub e-mailową), że ono zapadło. W przypadku egzekucji spoza rewiru komorniczego, gdy komornik jest na drugim krańcu Polski, będzie problem z natychmiastowym dostarczeniem pisma. A czas płynie i znów można zajęte rzeczy spokojnie sprzedać w komisie. Tak jak sprzedano ciągnik. Potrzebny jest przepis mówiący o tym, że jeżeli zapadło postanowienie, sąd od razu informuje komornika o jego treści, a ten czeka na dokument i niczego nie sprzedaje.
To jeszcze nie wszystko. Trzeba uchylić przepis o sprzedaży komisowej, bo to właśnie ona powoduje, że sprzedaży zajętych rzeczy można dokonać od ręki, a dłużnik lub osoba trzecia nie może skorzystać ze swoich uprawnień. W ostateczności można by ten przepis jakoś obwarować. Inaczej takich przypadków jak z rolnikiem spod Mławy będziemy mieć coraz więcej.