Strona główna Archiwum Licz na siebie!

Licz na siebie!

0
Licz na siebie!

Określani mianem wolnych strzelców, często wysoko wykwalifikowani, z bogatym bagażem cennych doświadczeń, rezygnują z ciasnych garniturów i bezimiennych boksów wielkich korporacji, zamieniając je na domowe zacisze, wygodny szlafrok i góralskie pantofle.
Gotowi rzucić wyzwanie utartym schematom człowieka pracy. Freelancerzy – ich era nadchodzi wielkimi krokami.
Łatwo dostępny Internet, miniaturyzacja i obniżka cen komputerów, wreszcie rewolucja w komunikacji na linii pracodawca – pracownik, to tylko wybrane z całej masy czynników, które sprawiają, że praca z domu staje się dziś racjonalną alternatywą dla przesiadywania 8 godzin dziennie w biurze.
Zalet bycia wolnym strzelcem jest znacznie więcej. Freelancer, który zdoła wyrobić sobie dobrą markę, może sobie pozwolić na komfort bycia wybrednym. Ma szansę wynegocjować bardziej korzystne warunki umów zarówno w kwestiach finansowych, jak i odpowiedzialności, zachowania poufności czy zakazu konkurencji. Jeśli zdecyduje się założyć własną działalność gospodarczą, może starać się o preferencyjne kredyty i dotacje. Co jednak najbardziej kuszące, ma często okazję zarobić znacznie więcej niż pracownik etatowy.
Tak to już jednak w życiu bywa, że każdy medal ma dwie strony. Praca freelancera, choć pozwala czasem „dotknąć gwiazd”, ma też swoje mroczne oblicze, które sprawia, że nie wszyscy będą czerpać z niej satysfakcję. Jedni odniosą spektakularny sukces, drudzy – po początkowej euforii związanej z uzyskaniem upragnionej swobody – zatęsknią za bezpiecznym etatem w systemie 8 godzin x 5 dni w tygodniu.
Praca freelancera kusi wysokimi zarobkami i swobodą działania, ale w rzeczywistości wszystko to dostępne jest dopiero po wdrapaniu się na pewien poziom. Po wykreowaniu znakomicie rozpoznawalnej marki, którą jest nazwisko wolnego strzelca. Zanim to jednak nastąpi, często okazuje się, że haruje on od rana do nocy za wynagrodzenie dalekie od ideału. Wiele osób rezygnuje z tej formy zarobkowania ze względu na – o ironio! – brak jasnych reguł postępowania, które w przypadku tradycyjnego etatu porządkują pracę i dają poczucie bezpieczeństwa. Do tego dochodzi stres z wiązany z problemami, które – gdy pracujemy dla kogoś – przejmuje na siebie pracodawca, z wahaniami koniunktury, niespodziewanymi ruchami konkurencji, zmianami w prawie czy opóźnieniami w regulowaniu zobowiązań przez kontrahentów.
Bycie freelancerem może być przyjemne i opłacalne. Ma szansę przynieść zawodowy sukces oraz satysfakcję, ale obarczone jest sporym ryzykiem. Wybierając tę drogę, warto więc skrupulatnie rozważyć wszystkie za i przeciw, bo pływanie statkiem pod banderą opatrzoną własnym nazwiskiem to nie lada sztuka. Można znaleźć się w basenie bez wody…
SŁAWOMIR WOJTAŚ
Cały artykuł w numerze 3/2014 Eurogospodarki.