Co gorsza, po wyeliminowaniu archaizmów i dawnych zaszłości, w czeskim prawie zaczęły pojawiać się potworki nowe – narodzone w drugiej dekadzie XXI w., czyli całkiem niedawno. Jakie zatem niedorzeczności zyskały w Czechach miano absurdu 2013 r.?
Od kilku lat u naszych południowych sąsiadów regularnie prowadzony jest ranking na absurdy roku. Przedsiębiorcy, prawnicy, księgowi, a przede wszystkim zwykli obywatele typują i oddają głosy w ankiecie na najbardziej irracjonalne pomysły rządzących i urzędników. W ubiegłym roku bezapelacyjnie zwyciężyły dwa z nich: dotyczący ściągania podatku VAT oraz brak możliwości złożenia zeznania podatkowego w formie elektronicznej za pośrednictwem przygotowanego w tym celu dokumentu w formacie PDF. Corocznie ankieta jest organizowana przez gazetę „Hospodarskie Noviny”.
Pierwszym absurdem jest ten dotyczący ściągania podatku VAT. Otóż urząd skarbowy doszedł do wniosku, że zamiast ścigać płatników uchylających się od odprowadzania należnej daniny, obowiązek ten przerzuci na ich kontrahentów. W ten sposób coraz częściej zdarza się, że przedsiębiorca musi należny podatek odprowadzić dwukrotnie – najpierw za siebie, a później za swojego kontrahenta, który „zapomniał” bądź też nie chciał dokonać odpowiedniej wpłaty z tytułu sprzedaży towaru lub świadczenia usługi.
Niedorzeczność drugiego absurdu polega na tym, że zaprzecza on wszystkiemu, co do tej pory zostało zrobione w kierunku zmniejszenia obciążeń administracyjnych, cięcia kosztów personalnych, a także ułatwiania dostępu przedsiębiorców i obywateli do urzędów państwowych. Urząd Finansowy oraz Czeski Urząd Ubezpieczeń Społecznych robią wszystko, aby niemożliwe było składanie zeznań podatkowych oraz niektórych oświadczeń czy zawiadomień za pomocą skrzynki elektronicznej czy elektronicznych dzienników podawczych w formacie PDF. Tymczasem bez najmniejszych trudności akceptują i przyjmują te same podania wydrukowane i dostarczone za pośrednictwem poczty lub osobiście przyniesione na dziennik podawczy.
Na razie jednak nic nie wskazuje na to, żeby udało się wyeliminować zarówno stare, jak i nowe absurdy. Wynika to przede wszystkim z faktu kryzysu politycznego, który w ubiegłym roku wstrząsnął Czechami. Po skandalu korupcyjno-obyczajowym w rządzie Petra Neczasa i rozwiązaniu parlamentu praktycznie wszystkie projekty mające na celu uproszczenie procedur i usunięcie prawnych absurdów trafiły do kosza lub w najlepszym wypadku do ministerialnych szuflad. Patrząc na kształt nowej władzy, trudno jednak oczekiwać, że ktokolwiek zechce pochylić się nad proponowanymi przez poprzedników zmianami. Zaś zapoznanie się z tematem i wypracowanie całkowicie nowych rozwiązań zajmie niewątpliwie więcej niż kilka miesięcy.
Z PRAGI – TDJ
Cały artykuł w numerze 2/2014 Eurogospodarki.