Strona główna Archiwum Wychodzimy z bolesnej zapaści dzięki EURO

Wychodzimy z bolesnej zapaści dzięki EURO

0
Wychodzimy z bolesnej zapaści dzięki EURO

– I trudno się im dziwić, gdyż nowe zawsze jest nieznane. Pojawiają się różne pytania, np. o to, czy nie będziemy traktowani jako gorszy partner. Zresztą z naszą narodową walutą przeszliśmy największy kryzys, więc – ich zdaniem – po co zmieniać walutę, skoro w najtrudniejszym momencie się ona sprawdziła. Także doświadczenia innych krajów, gdzie były problemy po przyjęciu euro, mogą budzić negatywne emocje. Jednak, przygotowując się do wejścia w strefę euro, rząd starał się już o wiele wcześniej mocno wiązać ze sobą obie waluty tak, by przejście do nowej odbyło sie bezboleśnie. I patrząc na pierwsze dni funkcjonowania euro, chyba się nam to udało. Nie ma różnic z tym, co zakładaliśmy. Ale w dalszej perspektywie o sukcesie tak naprawdę zadecyduje rozwój gospodarki. Gdy on będzie prawidłowy, oparty na zdrowych podstawach, tak jak dzieje się obecnie, to eurowaluta będzie ogromnym naszym sukcesem, także eksportowym, inwestycyjnym.

Jak rodacy podchodzą do tej zmiany? Większość była przywiązana do łata…

– Przywiązanie i obawa o zachowanie swojego standardu życia to jedno, jednak wymogi przyszłego rozwoju to drugie. U nas jest spora grupa sceptyków, którzy obawiają się podwyżek związanych z wejściem w strefę euro oraz naszego funkcjonowania w tym ogólnoeuropejskim systemie walutowym. I trudno się im dziwić, gdyż nowe zawsze jest nieznane. Pojawiają się różne pytania, np. o to, czy nie będziemy traktowani jako gorszy partner. Zresztą z naszą narodową walutą przeszliśmy największy kryzys, więc – ich zdaniem – po co zmieniać walutę, skoro w najtrudniejszym momencie się ona sprawdziła. Także doświadczenia innych krajów, gdzie były problemy po przyjęciu euro, mogą budzić negatywne emocje. Jednak, przygotowując się do wejścia w strefę euro, rząd starał się już o wiele wcześniej mocno wiązać ze sobą obie waluty tak, by przejście do nowej odbyło sie bezboleśnie. I patrząc na pierwsze dni funkcjonowania euro, chyba się nam to udało. Nie ma różnic z tym, co zakładaliśmy. Ale w dalszej perspektywie o sukcesie tak naprawdę zadecyduje rozwój gospodarki. Gdy on będzie prawidłowy, oparty na zdrowych podstawach, tak jak dzieje się obecnie, to eurowaluta będzie ogromnym naszym sukcesem, także eksportowym, inwestycyjnym.

Ale jeszcze kilka lat temu to wcale nie było takie pewne. Raczej mówiło się o ogromnym gospodarczym kryzysie.

– Tak, z państwa „tygrysa europejskiego rozwoju”, za jakiego byliśmy uważani w połowie ubiegłego dziesięciolecia, nagle znaleźliśmy się w ogromnym kryzysie przy negatywnym rozwoju gospodarczym. To było spowodowane czymś, co mogę określić jako lekkomyślne zarządzanie gospodarką, bez pewnej kontroli. To doprowadziło do spekulacyjnego nadmiernego rozwinięcia się rynku nieruchomości z wysokimi cenami. A jego wielkość i ceny nie były adekwatne do naszych potrzeb i możliwości. Podobnie spekulacyjnie i bez oparcia na odpowiednich biznesowych podstawach funkcjonował łotewski rynek bankowy oferujący łatwe do otrzymania wysokie kredyty, które dziś trudno jest społeczeństwu spłacać lub w ogóle są niespłacalne. Dlatego bardzo mocno odczuliśmy światowy kryzys, który został spowodowany przez załamanie się amerykańskich instytucji finansowych. Wtedy też okazało się, że w tak małym kraju nasz drugi największy prywatny bank jest z nimi powiązany i wcześniej działał, refinansując udzielanie nowych kredytów poprzez pieniądze ze spłaty starych. Przez to nastąpiła strata ponad miliarda euro, a tego nasza gospodarka, której roczne obroty to ok. 20 mld euro, nie była w stanie wytrzymać. I tak wpadliśmy w bardzo głęboki kryzys. O ile nasz roczny przyrost PKB w 2007 r. wynosił 10%, to w pierwszym kwartale 2009 r. spadł on aż do -18%. To był dla nas ogromnie trudny okres, jednak dzięki bardzo drastycznym reformom i posunięciom oszczędnościowym oraz pożyczkom otrzymanym od Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego udało się nam pokonać najgorsze. I od 2011 r. zaczęliśmy notować gospodarczy przyrost. Normalizacja, czyli planowany wzrost PKB o 5,6%, nastąpiła w 2012 r. A, według analizy naszego banku centralnego, w roku ubiegłym wyniósł 3,6%. To mniej niż w 2012 r., ale sprawiły to procesy zachodzące w światowej gospodarce, które nie są szczególnie zachęcające. Widzimy, że duże europejskie gospodarki wchodzą w recesję i wykazują negatywny wzrost gospodarczy. To, oczywiście, ma negatywny wpływ na eksport Łotwy i na wzrost naszej gospodarki, co i tak nie zmienia faktu, że jesteśmy jednym z najprężniej rozwijających się krajów Unii Europejskiej z w pełni zbilansowaną gospodarką.

Czyli w sumie już dziś odnieśliście sukces!

– Tak, ale okupiony wysoką ceną. Jesteśmy małym i dość słabo zaludnionym krajem, trochę większym od Holandii, a mającym niecałe 2,2 mln ludzi – to jest prawie 8 razy mniej niż tam. Dlatego też tak samo, jak ciężko społecznie znieśliśmy sam kryzys, tak samo trudno z niego wychodzimy. Społeczeństwo ciągle liczy się z wieloma wyrzeczeniami, gospodarka straciła mnóstwo miejsc pracy, upadło wiele firm, realne pensje spadły o 25-35%, ciągle jeszcze funkcjonuje proces zubożenia społeczeństwa. To był bardzo trudny i bolesny program reform i wychodzenia z gospodarczej zapaści, ale jedyny możliwy. Pokazaliśmy, że sami sobie poradziliśmy i daliśmy sygnał nowym inwestorom, że jesteśmy pewnym i stabilnym partnerem, że warto u nas inwestować, gdyż sytuacja ekonomiczne jest stabilna i pod kontrolą, chociaż okupiona wysoką ceną. Ale to się zmienia i sądzę, że już niedługo nasz sukces ekonomiczny przełoży się na poprawę sytuacji finansowej moich rodaków. Wdrożono wiele programów przygotowujących bezrobotnych do pracy w nowych zawodach. Udało się nam ograniczyć bezrobocie do 10%, które powoli, ale systematycznie, spada. Pomaga temu stabilna gospodarka. Przypomnę, że w Polsce bezrobocie przekracza 13%. Już nie żyjemy w kredycie i to jest bardzo ważne. Jednak muszę tu zaznaczyć, że bez dialogu ze społeczeństwem i związkami zawodowymi nie udałoby się nam tego procesu zrealizować. Wszyscy zrozumieli, że bez bolesnych działań nie czeka nas powrót do gospodarczej normalności oraz rozwoju.
Rozmawiał ANDRZEJ KAZIMIERSKI
Cały wywiad w numerze 1/2014 Eurogospodarki.