Strona główna Archiwum Bankructwa czeskiej budowlanki

Bankructwa czeskiej budowlanki

0

Cieniem na gospodarczym sukcesie naszego sąsiada kładzie się sektor budowlany, który od dłuższego czasu odnotowuje nieprzerwaną recesję. Ostatni rok był rekordowy, niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu. Chodzi bowiem o liczbę bankructw firm budowlanych. Rok 2012 okazał się być najgorszym pod tym względem od czasu rozpadu Czechosłowacji. 229 – tyle firm i przedsiębiorstw budowlanych w Czechach ogłosiło w minionym roku bankructwo. W porównaniu z rokiem 2011 stanowi to wzrost o ponad 17%. W ten oto sposób pokonany został również niechlubny rekord ustanowiony w najgorszym do tej pory roku 2000. Wtedy to z czeskiego rynku budowlanego zniknęły 193 podmioty. Z analizy przeprowadzonej przez CCB (Czech Credit Bureau) wynika, że negatywna tendencja przybrała na sile w 2010 r., kiedy to liczba bankrutujących firm była bliska rekordowemu wynikowi z przełomu tysiącleci. Jednak rok później rekord został pokonany, zaś w 2012 r. już zupełnie otwarcie mówi się o zapaści tej gałęzi gospodarki.
Od 1994 r., czyli de facto od momentu powstania niezależnej czeskiej gospodarki, to właśnie budownictwo jest jednym z najbardziej newralgicznych obszarów tamtejszej ekonomiki. Jak pokazują wyliczenia analityków, od samego początku liczba bankructw wśród firm budowlanych była o wiele wyższa niż średnia w całej gospodarce. Jednak ostatnie trzy lata okazały się dla tej branży wyjątkowo ciężkie.
Cieniem na gospodarczym sukcesie naszego sąsiada kładzie się sektor budowlany, który od dłuższego czasu odnotowuje nieprzerwaną recesję. Ostatni rok był rekordowy, niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu. Chodzi bowiem o liczbę bankructw firm budowlanych. Rok 2012 okazał się być najgorszym pod tym względem od czasu rozpadu Czechosłowacji. 229 – tyle firm i przedsiębiorstw budowlanych w Czechach ogłosiło w minionym roku bankructwo. W porównaniu z rokiem 2011 stanowi to wzrost o ponad 17%. W ten oto sposób pokonany został również niechlubny rekord ustanowiony w najgorszym do tej pory roku 2000. Wtedy to z czeskiego rynku budowlanego zniknęły 193 podmioty. Z analizy przeprowadzonej przez CCB (Czech Credit Bureau) wynika, że negatywna tendencja przybrała na sile w 2010 r., kiedy to liczba bankrutujących firm była bliska rekordowemu wynikowi z przełomu tysiącleci. Jednak rok później rekord został pokonany, zaś w 2012 r. już zupełnie otwarcie mówi się o zapaści tej gałęzi gospodarki.
Ale zrzucanie odpowiedzialności na szeroko pojęty kryzys gospodarczy nie wystarcza. Konieczne jest wskazanie bezpośredniej przyczyny katastrofalnej sytuacji firm budowlanych. Tej zaś nie trzeba długo szukać. Zdaniem analityków wszystkiemu winne jest zachowanie sektora publicznego, który swoją zachowawczością i nadmierną ostrożnością przyczynił się do wzrostu liczby bankructw, a w konsekwencji do załamania na rynku budowlanym. Ogromna liczba czeskich firm budowlanych uzależniła swoje istnienie od realizacji zamówień publicznych. To właśnie zlecenia na budowy dróg, autostrad, linii kolejowych, budynków użyteczności publicznej czy obiektów infrastruktury przemysłowej stały się głównym źródłem dochodów, a tym samym gwarantem utrzymania się na rynku dla przeważającej liczby podmiotów.
Wart uwagi jest jednak fakt, że choć Europa nadal obawia się kolejnej fali kryzysu, a miejscowe budownictwo boryka się z rekordową liczbą bankructw, to jednak cały sektor produkcji odnotowuje całkiem niezłe wyniki wzrostowe. Branżą najbardziej napędzającą gospodarkę naszych południowych sąsiadów niewątpliwie są zakłady produkujące samochody. W pierwszej połowie 2012 r. produkcja samochodowa wzrosła aż o 15,4% w stosunku do tego samego okresu roku 2011. Nie wiadomo, jak długo utrzyma się ta tendencja, ale na chwilę obecną prezentuje się ona dość obiecująco.
I choć nadal można obserwować spadek produkcji komputerów oraz urządzeń elektronicznych i optycznych, to jednak spadki te są równoważone przez systematyczny wzrost produkcji prądu, gazu oraz ciepła. Nie bez znaczenia pozostaje też 12-proc. wzrost produkcji urządzeń elektrycznych.
Wiele wskazuje na to, że obecne tendencje na rynku budowlanym w Czechach przyczynią się do jego oligarchizacji. Jeżeli inwestycyjna zachowawczość sektora publicznego utrzyma się na obecnym poziomie, może się okazać, że praktycznie całkowicie znikną z rynku małe i średnie przedsiębiorstwa tej branży lub w najlepszym wypadku pozostaną one jedynie jako podwykonawcy międzynarodowych gigantów. To z kolei niewątpliwie przyczyni się do pogorszenia sytuacji na rynku pracy. Nie można też przemilczeć faktu, że upadek lokalnych firm zaowocuje wyprowadzaniem coraz większego kapitału poza granice Czech. Sęk w tym, że na razie rządzący zdają się problemu nie zauważać i nawet nie próbują się nad nim pochylić – nie mówiąc już o zaproponowaniu jakichkolwiek rozwiązań lub działań prewencyjnych. Czyżbyśmy mieli się stać świadkami spektakularnej katastrofy budowlanej?
TOMASZ DAWID JEDRUCHÓW korespondent z Czech
Cały artykuł w numerze 1/2013 Eurogospodarki.