Strona główna Archiwum Bez pracy…

Bez pracy…

0

Bezrobotnych przybywa i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić. Przez wiele miesięcy, kryzysowych dla gospodarek europejskiej i światowej, rynek czeski trzymał się dzielnie. Bezrobocie pozostawało jednym z najniższych we Wspólnocie, a warunki zakładania i prowadzenia działalności gospodarczej przyciągały i nadal przyciągają zagranicznych inwestorów. Jednak długotrwała recesja nie mogła pozostać bez wpływu na sytuację u naszego południowego sąsiada.
Na początku listopada br. poziom bezrobocia osiągnął 8,4%. I, o ile w stosunku do poprzedniego miesiąca wskaźnik ten był wyższy zaledwie o 0,1%, to rok po roku było to już 0,5%. Jednak optymiści uspokajają i przypominają, że na początku 2012 r. bezrobocie było jeszcze wyższe i wynosiło 8,6%.
Jednak optymiści uspokajają i przypominają, że na początku 2012 r. bezrobocie było jeszcze wyższe i wynosiło 8,6%. Dlatego wielu analityków ze spokojem podchodzi do wartości podawanych przez Czeski Urząd Statystyczny. Zaś jako źródło odnotowanego wzrostu podają oni zakończenie prac sezonowych oraz zbliżający się koniec roku kalendarzowego.
Jednak tym, co rzeczywiście martwi ekonomistów i samych potencjalnych pracowników, jest ilość dostępnych miejsc pracy. Podczas gdy do urzędów zatrudnienia zgłosiło się 6492 nowych bezrobotnych, spadła liczba oferowanych przez nie nowych stanowisk. Efekt jest taki, że dziś w Czechach do pracy jest dostać się równie trudno jak na najpopularniejsze kierunki studiów w Polsce. O jedno miejsce walczy 12 bezrobotnych. Łącznie o pracę stara się 493185 dorosłych obywateli Czech.
Jednak bezrobocie i sytuacja gospodarcza nie pozostają jedynie wewnętrzną i indywidualną sprawą Czechów. 20 lat po rozpadzie Czechosłowacji nasi południowi sąsiedzi nieustannie spoglądają na siebie, ukradkiem stale porównując, komu lepiej się wiedzie. Bo choć gospodarki te są od siebie całkowicie niezależne, to jednak porównań dokonuje się chętnie i nad wyraz skrupulatnie.
Od samego początku było wiadomo, że nie będzie to rywalizacja równa. Stolica w Pradze, liczne zakłady przemysłowe, bliskość Europy Zachodniej, lepsza infrastruktura – to wszystko stawiało Czechy w lepszej sytuacji niż Słowację – biedniejszą, gorzej skomunikowaną, opartą głównie na rolnictwie. Jednak tak rażące różnice stały się dla Słowaków swoistą motywacją do intensywnej pracy i dążenia do osiągnięcia lepszych efektów. I choć udało im się poczynić gigantyczne wręcz postępy, statystyki okazują się nieubłagane.
Ostatnie 20 lat to dla Słowacji również czas walki z bezrobociem o wiele wyższym niż w Czechach. Według algorytmu stosowanego przez urzędy statystyczne, bezrobocie w Czechach w 1993 r. wynosiło 4,3%. Do tej pory najtrudniejszy był rok 2000, kiedy to wskaźnik osiągnął wartość 8,8%. Według stosownego algorytmu, w tym roku jest to 6,7%. Z kolei początki samodzielnego i niezależnego państwa słowackiego były bardzo trudne, jeżeli chodzi o rynek pracy. W 1994 r. bezrobocie wynosiło tutaj 13,7%. Najgorzej było w 2001 r., kiedy osiągnęło ono 19,2%. Obecnie utrzymuje się na poziomie 13,5%.
Ostatnie 20 lat pokazuje, że – choć nie było to łatwe – w obu państwach udało się osiągnąć pewnego rodzaju stabilizację. I choć nie jest to sytuacja idealna, to jednak w kontekście utrzymującej się recesji wyniki prezentowane w statystykach absolutnie nie są powodem do wstydu. Bezrobocie i inflacja na względnie stałym poziomie oraz dodatni wzrost PKB – te wskaźniki najlepiej pokazują, że gospodarki naszych południowych sąsiadów radzą sobie całkiem nieźle.
TOMASZ DAWID JEDRUCHÓW korespondent z Czech
Cały artykuł w numerze 12/2012 Eurogospodarki.