Nic dziwnego, że w ostatnich latach przybyło osób, które porzuciły myśl o stałym etacie na rzecz handlu na różnego rodzaju portalach internetowych. Zamiast przez osiem godzin udawać zapracowanych, słuchać pełnych głębokiej mądrości kazań szefa czy codziennie o 6:30 podbijać w zakładzie kartę obecności, wolą skupić się na czymś, co przynosi realne dochody, przy ograniczonym ryzyku i relatywnie niskim nakładzie pracy. Bez ciężkiej harówki i służbowych zależności, aukcje internetowe na takich portalach jak Allegro.pl, eBay.pl czy Tablica.pl to dziś nie tylko nowy, szeroko dostępny kanał dystrybucji towarów, ale dla wielu Polaków po prostu dobry sposób na życie.
Gdy w 1999 r. – na podobieństwo amerykańskiego eBaya – powstał polski serwis aukcyjny Allegro.pl, mało kto spodziewał się, jak bardzo ten początkowo niepozorny portal namiesza na krajowym rynku handlowym. Kto wtedy prawidłowo ocenił olbrzymie możliwości sprzedażowe, jakie otworzyło przed Polakami Allegro, ten przez kilka lat czerpał z prawdziwego rogu obfitości. Choć ten okres z powodu znacznego wzrostu konkurencji pomału przechodzi do historii, nie oznacza, że dobre czasy dla „aukcjonerów” dobiegły końca.
W sprzedaży rzadko kiedy wynik opiera się na przypadku. Jak każdy biznes, handel na e-aukcjach to zajęcie dla osób o określonych predyspozycjach i umiejętnościach, które potrafią odnaleźć się na wyjątkowo niestabilnym rynku, jakim jest Internet. To dla przedsiębiorców dobrze zorganizowanych, zaangażowanych i gotowych do systematycznej oraz wytrwałej pracy.
Możliwe do uzyskania wysokie zyski to kusząca perspektywa, ale próbując swoich sił na e-aukcjach, należy pamiętać, że poza ceną w tej branży bardzo liczy się niezawodność i wysoka jakość obsługi. To dzięki nim buduje się dobrą reputację, która w dłuższej perspektywie czasu realnie wpływa na wielkość sprzedaży i buduje lojalność wśród klientów. Środowisko internetowe ma to do siebie, że informacje przenoszą się tu błyskawicznie. Czasem jeden negatywny komentarz wystarczy, aby zaprzepaścić zdobywaną mozolnie dobrą opinię i bezpowrotnie odstraszyć potencjalnych nabywców.
DANUTA KUŚ
Cały artykuł w numerze 10/2012 Eurogospodarki.