Zwyczaj ten, kultywowany nad Wisłą od wieków, nawiązuje do opisanego na stronach Nowego Testamentu wjazdu Jezusa do Jerozolimy, w trakcie którego – jak głosi Pismo Święte – uradowany lud wyszedł mu naprzeciw i układał pod nogi palmowe gałązki, z uwielbieniem wykrzykując „hosanna na wysokościach!”.
W zależności od regionu wielkanocne palmy znacznie różnią się między sobą. Obecnie najbardziej popularne są tzw. palmy wileńskie, misternie uplecione z suszonych kwiatów, farbowanych źdźbeł trawy i mchów, które przywędrowały do najdalszych zakątków kraju z terenów dzisiejszej Litwy. Na Kurpiach w miejscowości Łyse w parafiach gminy Zbójna i w kilkunastu gminach sąsiednich powstają słynne na całą Polskę palmy kurpiowskie, zrobione z pnia ściętego świerka oplecionego wrzosem, borówką i widłakiem, bogato zdobionego kolorowymi wstążkami i kwiatami z bibuły.
Jednak zdaniem niektórych – żadne z wymienionych nie wytrzymują konkurencji z palmami góralskimi, które wyróżniają się nie tylko fantazyjną budową opartą na plątaninie wierzbowych i leszczynowych witek zwieńczonych imponującym czubem z bazi i jedliny, ale również – niespotykanym rozmiarem.
W większości domów poświęcona palma trafia z powrotem na dno szafy lub do pawlacza, gdzie cierpliwie leżakuje przez kolejny rok. Takie zachowanie z całą pewnością wywołałoby u naszych nieco bardziej bogobojnych przodków niemałe przerażenie, gdyż przypisywali oni przyniesionym z kościoła wierzbowym witkom prawdziwie cudowną moc. Według tradycyjnych wierzeń wielkanocna palma nie tylko chroni przed czarami, ogniem i wszelkim złem, ale również zabezpiecza przed chorobami i głodem. Sprawia, że dzieci rosną jak na drożdżach, zabezpiecza dom przed uderzeniem pioruna i zapewnia długie i szczęśliwe życie.
DANUTA KUŚ
Cały artykuł w numerze 4/2012 Eurogospodarki.