Czy polski pieniądz papierowy jest bezpieczny? Na rynku znajdują się tak znakomite urządzenia kopiujące plus zdolności naszych grafików, że trudno odróżnić falsyfikat od oryginału…
– Tylko dla laika. Dzisiejszy banknot ma bardzo dużo różnego rodzaju zabezpieczeń, od samego papieru poczynając, poprzez znaki wodne, unikatowe włókna wtopione w banknot, po pilnie strzeżoną proporcję składników kończąc. Tego wszystkiego jest bardzo dużo. I dlatego w rozpoznawaniu falsyfikatów sami szkolimy bankowców, służby policyjne, celne itd. Przeszkolony przez nas fachowiec od razu rozpozna fałszywkę. Dzisiaj już nie ma miejsca dla genialnych fałszerzy, takich jak ten ze znakomitego austriackiego filmu „Fałszerz”, który stworzył dolary i funty uznane za oryginały przez angielski bank.
Czyli możemy spokojnie uznać nasze polskie banknoty za bezpieczne?
– Oczywiście, są one bezpieczne. NBP cały czas czuwa nad tym, by pieniądze znajdujące się w obiegu były bezpieczne. Średnio na milion banknotów notujemy ok. 14 prób wprowadzania na rynek tzw. fałszywek, co w porównaniu do np. strefy EURO, czy Wielkiej Brytanii, gdzie notuje się ok. 60 sztuk na milion, jest wynikiem znakomitym. Jednak zdajemy sobie sprawę z faktu, iż techniki fałszowania banknotów też ulegają doskonaleniu. Są kraje, np. Czechy, Wielka Brytania, w których modernizacja banknotów następuje co kilka, kilkanaście lat. Mamy też świadomość, że każda taka modernizacja jest bardzo kosztowna. Jednak mimo wszystko ilość 14 sztuk na milion robi na mnie wrażenie i świadczy o tym, że są próby fałszerstw. Zawsze były i z pewnością zawsze będą. Tego procederu nie zlikwidujemy, ale dziś u nas to zjawisko wynika głównie ze słabego pojęcia fałszerzy o samym procesie funkcjonowania banknotu. Myślą, że wystarczy dobra drukarka, a pieniądz ich produkcji będzie idealny jak oryginał. A potem wystarczy tylko gdzieś nim zapłacić i świat jest piękny. Niestety, za głupotę płaci się bardzo drogo, bo karą więzienia od 5 do 25 lat. Tyle zagrożone jest samo fałszowanie banknotów NBP. Natomiast osoba, która taki falsyfikat wprowadza do obiegu, dodatkowo musi liczyć się z wysoką grzywną lub karą rocznego pozbawienia wolności.
Świat się zmienia, telefony komórkowe, laptopy, wszechobecny Internet, w sklepach terminale na karty płatnicze, na każdym praktycznie rogu bankomat…
– …Wiem do czego pan zmierza i uprzedzając pytanie już odpowiadam – NIE. Nie ma możliwości, przynajmniej w najbliższych dziesięcioleciach, na zupełną eliminację z rynku banknotów i bilonu. Ich udział w polskim rynku pieniężnym w ostatnich latach ustabilizował się na poziomie 12% operacji, wcześniej było to 35%. I tak już raczej pozostanie, jeżeli nastąpi jakiś spadek, to bardzo minimalny. Podobnie jest w świecie. Doszliśmy do etapu pewnej stabilizacji. A wynika to z kilku powodów. Pieniądz obiegowy jest dla klienta tani, karta kosztuje, operacje bankowe kosztują itp. Poza tym są takie miejsca, gdzie już zwyczajowo nie płaci się kartą, czego przykładem są targowiska czy usługi rzemieślników. Gotówka jest ciągle wygodna.
Cały wywiad w numerze 2/2012 Eurogospodarki.