Na co dzień nie można tu wejść, bo warszawski Instytut Lotnictwa (IL) to zakład wyjątkowy. Żadna inna instytucja w Polsce nie prowadzi tak skomplikowanych i trudnych badań sprzętu lotniczego. Dlatego często wykonuje się tu tajne badania dla wojska albo firm, które chcą ukryć swe osiągnięcia przed wścibską konkurencją. Ale raz w roku, niczym kwiat paproci Instytut Lotnictwa rozkwita feerią świateł i laserów i wpuszcza w swe podwoje zwykłych śmiertelników. To właśnie „Noc w Instytucie…”
Branża lotnicza w naszym kraju to ponad sto spółek lotniczych zatrudniających ponad 23 tys. mechaników i inżynierów. W tym roku przychody tych wszystkich firm razem przekroczą 1,5 mld dol. Kwota w dolarach podawana jest nieprzypadkowo, bo niemal cała produkcja idzie na eksport. Polacy produkują m.in. części do silników Airbusa, osprzęt Boeinga i… specjalne piorunochrony do hangarów dla Airbusa A 380. Mamy nawet swoją Krzemową Dolinę. Jej polska wersja to Dolina Lotnicza, która mieści się na południu i wschodzie Polski. W zakładach w Rzeszowie, Świdniku, Stalowej Woli, Mielcu i Bielsku-Białej znajdują się 72 firmy związane z produkcją sprzętu i oprogramowania dla lotnictwa.
Największą i sztandarową firmą Doliny są zakłady PZL Mielec. Jeszcze kilka lat temu firma była bankrutem, ale kupił ją amerykański koncern UTC, do którego należy m.in. producent śmigłowców – firma Sikorsky Aircraft Corporation. Amerykanie wytwarzają tu najsłynniejsze śmigłowce świata – Black Hawk – oraz kabiny do tych maszyn. Wszystkie wyprodukowane śmigłowce już poleciały za granicę, poza jednym, który można było zobaczyć w Warszawie podczas „Nocy w Instytucie Lotnictwa”. Potężny Black Hawk był największą atrakcją imprezy. To do niego tłoczyło się najwięcej osób, ale tylko nieliczni mogli zobaczyć wnętrze. Jest zadziwiająco przestronny, wyposażony w kilkanaście podwieszonych na pasach foteli. Do kabiny pilotów nie wpuszczono nawet mnie, bo to tajemnica wojskowa i klient zabronił komukolwiek postronnemu do niej zaglądać.
Atrakcji podczas „Nocy w Instytucie Lotnictwa” było znacznie więcej. Mimo zimna ponad 10 tys. osób opuszczało lotniczą imprezę w zadowoleniu. Mocarstwem lotniczym raczej nie będziemy, ale latamy coraz śmielej…
TOMASZ JABŁOŃSKIi
Cały artykuł w numerze 12/2011 Eurogospodarki.