Decyzja o wyodrębnieniu obszarów, na których inwestorzy mogą prowadzić działalność gospodarczą na preferencyjnych warunkach, zapadła w odpowiedzi na negatywne skutki transformacji polityczno-gospodarczej i kryzysu ekonomicznego początku lat 90. Likwidacja kopalń i zakładów przemysłu ciężkiego oraz utrata wschodnich rynków zbytu na polskie towary spowodowały bezprecedensową zapaść nieprzystosowanej do kapitalistycznych realiów polskiej gospodarki.
Otwarcie specjalnych stref ekonomicznych miało na celu zdynamizowanie rozwoju gospodarczego w regionach najbardziej poszkodowanych po transformacji systemowej. Dzięki nowym inwestycjom i wzroście zatrudnienia udało się je uratować przed ekonomiczną i społeczną katastrofą. Zatrzymano galopujący wzrost bezrobocia strukturalnego i dramatyczny spadek dochodów lokalnej społeczności, przywrócono do życia całe dzielnice i pokazano, że nowa kapitalistyczna rzeczywistość stwarza niespotykane dotąd możliwości.
Korzyści płynące z inwestowania w ramach specjalnych stref ekonomicznych są nie do przecenienia. Przychylne traktowanie ze strony władz lokalnych i organów administracji centralnej, doradztwo inwestycyjne i wsparcie organizacyjne – to tylko wybrane z zachęt, którymi strefy przyciągają firmy z całego świata.
Decyzji o prowadzeniu biznesu w ramach specjalnych stref ekonomicznych nie żałują przedsiębiorcy, o czym świadczy stale wzrastająca liczba firm zainteresowanych tą formą wsparcia. Z dobrodziejstw stref korzystają również mieszkańcy poszczególnych regionów, którzy wraz z napływem zewnętrznego kapitału otrzymali szansę na regularne zarobki i godne życie.
Społeczny aspekt funkcjonowania stref ekonomicznych widać gołym okiem. Dzięki utworzeniu obszarów stwarzających preferencyjne warunki do inwestowania udało się znacznie zredukować bezrobocie, a tym samym ograniczyć biedę lokalnej społeczności i towarzyszące jej patologie społeczne.
Mimo wyraźnych zalet funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych ich przyszłość w Polsce stoi pod znakiem zapytania. Na mocy obecnej ustawy instrument ten ma wygasnąć z końcem 2020 r., co mogłoby oznaczać trudne do przewidzenia skutki, włącznie z całkowitym wycofaniem się inwestorów i ponownym kryzysem na terenach oddziaływania obecnych stref. Na szczęście widać niewielkie światełko w tunelu. Jak zapewnia wicepremier Waldemar Pawlak, podejmowane są zdecydowane kroki w celu przedłużenia państwowej pomocy w dotychczasowej formie. To dobra informacja dla firm i poszczególnych obszarów, na których specjalne strefy ekonomiczne udowodniły, że znakomicie sprawdzają się w praktyce. Dziś trudno wyobrazić sobie lepsze połączenie zaspokojenia potrzeb inwestorów z potrzebami poszczególnych regionów i zamieszkujących je ludzi.
SŁAWOMIR WOJTAŚ
Cały artykuł w numerze 7/2011 Eurogospodarki