Powodzie były i będą, w różnych częściach świata, także w Polsce. W związku z postępującym ociepleniem klimatu, trzebieniem lasów, urbanizacją i rozbudową dróg będą się zapewne zdarzać nawet częściej niż dotychczas, powodując coraz większe straty materialne. W Polsce stale zagrożonych powodziami jest ok. 2 mln ha, połowa tego obszaru jest chroniona wałami. Mimo ogromnych postępów nauki i techniki, bogactwa środków i narzędzi stojących do naszej dyspozycji przegrywamy z wodnym żywiołem. I raczej nie zanosi się na zmianę wyniku tej walki.
W sprawie metod i sposobów walki z powodziami panuje znaczna rozbieżność poglądów. Na ogół zarówno naukowcy, jak i praktycy zgadzają się, że są trzy zasadnicze sposoby na powódź. Oto one: 1) odsunąć wodę od ludzi, 2) odsunąć ludzi od wody, 3) nauczyć się z nią żyć.
Naukowcy i praktycy z administracji państwowej dzięki analizie w Instytucie Technologiczno-Przyrodniczym w Falentach wydarzenia z 2010 r. sformułowali wnioski i postulaty na przyszłość. Uważają, że z wielką wodą można skutecznie walczyć, że można osiągać w tych zmaganiach sukcesy, choćby w postaci zmniejszenia nieszczęść i strat. Są także przekonani o skuteczności szeroko rozumianej hydrotechniki i konieczności jej rozbudowy oraz modernizacji (obwałowania rzek, przegrody i zapory, kanały i rowy melioracyjne, tworzenie naturalnych polderów, budowa zbiorników retencyjnych).
Naukowcy mówią również o potrzebie oczyszczania i pogłębiania koryt rzek, wycinaniu drzew na brzegach i w międzywale. I powszechnie narzekają, że z budżetu państwa i budżetów samorządów przeznacza się ciągle zbyt mało środków.
Wezbrania wód i wylewy rzek meteorolodzy i ekolodzy traktują jako powtarzające się zjawisko naturalne. Oczywiście nie negują hydrotechniki ani właściwej polityki osiedleńczej. Jednak kładą duży nacisk na działania profilaktyczne, edukację społeczeństwa i organizację działań ratowniczych.
Dr Roman Konieczny z krakowskiego Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej uważa, że przystosowanie się do powodzi wynika z życiowej mądrości i długich doświadczeń. Jego koncepcja przewiduje rozliczne działania i zabiegi w skali indywidualnej, w skali wspólnoty sąsiedzkiej czy lokalnej przed powodzią, podczas zalania i po ustąpieniu wody. Dr Konieczny twierdzi: – Ludzie na ogół nie wiedzą, jak przygotować dom, gospodarstwo czy przedsiębiorstwo, aby straty były jak najmniejsze. Ponadto nie wierzą, że samemu można zrobić wcale niemało dla ochrony dobytku i własnego życia. A lista tych działań jest wręcz imponująca. Zaczyna ten wykaz podstawowe zabezpieczenie techniczne siedliska – zapewnienie kanałów odpływowych dla wód deszczowych, zabezpieczenie sieci kanalizacyjnej przed cofaniem się ścieków, zabezpieczenie piwnic i garaży, budowa kawałków murów zaporowych itp. Wiele zabiegów dotyczy samego domu i jego mieszkańców. Licząc się z możliwością zalania bądź nawet opuszczenia domostwa, należy odpowiednio rozmieszczać różne rzeczy. Sprzęt AGD i inne cenniejsze przedmioty należy przechowywać na wyższych kondygnacjach, a nie w piwnicy. Podobnie dokumenty, wszelkie papiery wartościowe, klejnoty, pieniądze lepiej trzymać wysoko i w jednym miejscu. Warto, aby o tym, gdzie są przechowywane te rzeczy, wiedzieli wszyscy domownicy, łącznie z dziećmi. Dobrze, aby każda zagrożona powodzią rodzina miała opracowany własny scenariusz postępowania awaryjnego. Powinien on przewidywać, jak każdy z domowników ma się zachowywać, jakie są jego obowiązki, jak, kiedy i w jakiej kolejności się ewakuować, co ze sobą zabrać, jak się ubrać itp. Taki scenariusz powinien wyznaczać bezpieczne drogi ewakuacji, miejsca zbiórki, sposoby komunikowania się, zawierać informacje o możliwości uzyskania pomocy.
W obliczu nadciągającego żywiołu należy wyprowadzić w bezpieczne miejsce inwentarz, maszyny i narzędzia, w miarę możliwości cenniejsze meble i inne rzeczy. Warto też wcześniej pomyśleć o jakiejś łódce, pontonie czy choćby deskach, z których szybko można sklecić tratwę. Oczywiście przed opuszczeniem siedliska należy wyłączyć sieć elektryczną i gazową. Te indywidualne, rodzinne czy grupowe działania mogą bardzo ograniczyć wielkość szkód, a ponadto chronią przed chaosem i paniką. Połączone z akcją ratowniczą, podejmowaną w takich sytuacjach przez lokalne sztaby kryzysowe i służby państwowe, potrafią przynosić wspaniałe rezultaty. Duże znaczenie mają w tym zakresie trafne prognozy meteo i hydrologiczne oraz sprawny system ostrzegawczy i komunikacyjny.
Po ustąpieniu wody dla mieszkańców zalanych terenów zaczyna się bardzo trudny etap – czyszczenie, porządkowanie, osuszanie, dezynfekcja domów, obór, warsztatów, rekultywacja ogrodów i sadów. Dobrze by było, gdyby przeżyty kataklizm wzbogacił naszą wiedzę i doświadczenie, abyśmy potrafili wyciągnąć z niego wnioski na przyszłość. Aby do bilansu strat nie trzeba było dopisywać grzechów zaniechania.
SATURNIN SOBOL
Cały artykuł w numerze 5/2011 Eurogospodarki.