Wyemigrował do Irlandii, gdzie osiadł na stałe z rodziną. W Polsce zajmował się grafiką komputerową, pracował też jako nauczyciel angielskiego. Dziś jest właścicielem swojej firmy oraz account managerem w dużej międzynarodowej korporacji.
Naszej reporterce powiedział m.in.:
Zawodowo nie mogę narzekać. Zajmuję się konsultingiem w branży on-line dla międzynarodowej firmy, czyli robię to, co naprawdę lubię. Mam wielkie możliwości rozwoju i kontakt z ludźmi, którzy są specjalistami i profesjonalistami w tym, co robią. Byłem niezwykle mile zaskoczony podczas zakładania firmy w Irlandii. Liczba informacji, jakie otrzymałem od urzędników, broszury informacyjne oraz informacje na stronie internetowej wystarczyły, aby dokładnie dowiedzieć się wszystkiego, czego potrzebowałem. Akurat to nie jest może nic nadzwyczajnego, jednak sam proces zakładania działalności zajął mi łącznie około jednej godziny bez zbędnych kosztów! Szybko, łatwo oraz rozsądnie.
Przypadł mi również do gustu system opodatkowania, a przede wszystkim opłat za wszelkiego rodzaju świadczenia – procent od dochodu w skali roku, a nie stałe miesięczne opłaty. W Polsce również prowadziłem swoją działalność i bardzo chciałbym, aby u nas w kraju ułatwiono zakładanie i prowadzenie własnych firm na bazie samozatrudnienia, które de facto stanowią dość liczny odsetek działalności gospodarczych.
Na chwilę obecną nie myślę o powrocie. Jeśli tęsknię za Polską, to tęsknię za krajem, w którym jest moja rodzina i bliscy, nie tęsknię za Polską jako moją ojczyzną. Nie jestem zbytnio sentymentalny, jeśli chodzi o narodowość. Myślę, że w obecnych czasach postęp w takich dziedzinach jak transport oraz komunikacja, którym towarzyszy migracja ludności na ogromną skalę, zmienia ludzi oraz ich poczucie przynależności do granic geopolitycznych ustalonych w Europie po II wojnie
światowej.
Myślę tylko i wyłącznie o najbliższej przyszłości i koncentruję się na jej zabezpieczeniu. Mam teraz rodzinę, o którą chcę zadbać i dać jak najlepsze warunki rozwoju naszemu synowi. Mimo że czuję się bezpiecznie i nie martwię się zbytnio o przyszłość, to jednak nie chcę i z reguły nie planuję niczego na przykład na pięć lat. Życie w obecnych czasach za szybko się zmienia. Jeszcze ponad rok temu byłem w Polsce i myślałem o kredycie na mieszkanie, nie przypuszczając, jak bardzo wszystko się dla mnie zmieni. A tak w skrócie, to wyobrażam sobie przyszłość taką, o jakiej marzy zapewne większość ludzi – wracanie po pracy do własnego domu, do osób najbliższych sercu.
MAJA PNIEWSKA
Cały artykuł w numerze 11/2010 Eurogospodarki.