Samorządy gminne realizują ostatnio wiele inwestycji. Unijne programy ruszyły pełną parą, więc oko cieszą nowe drogi, ulice czy obiekty użyteczności publicznej. Niewiele osób pamięta jednak o rządowym programie z 2006 r. dotyczącym zbudowania do 2014 r. 100 tys. mieszkań socjalnych i 20 tys. miejsc w schroniskach. Mało dzieje się też w zakresie budownictwa komunalnego.
Od 1 września 2009 r. – po znowelizowaniu ustawy o finansowym wsparciu tworzenia lokali socjalnych, mieszkań komunalnych, noclegowni i domów dla bezdomnych – gminy, ich związki oraz powiaty mogą składać do Banku Gospodarstwa Krajowego wnioski o finansowe wsparcie tworzenia lokali socjalnych, mieszkań komunalnych chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych na nowych, korzystniejszych, warunkach. Zwiększono poziom finansowego wsparcia z 20-40 proc. kosztów przedsięwzięcia, w zależności od jego rodzaju, do 30-50 proc. Wprowadzono także możliwość tworzenia mieszkań chronionych nie tylko np. w wyniku zakupu odpowiedniego lokalu, ale także w wyniku budowy, przebudowy czy zmiany sposobu użytkowania budynków oraz możliwość zakupu nawet całych budynków mieszkalnych.
Niestety, boomu budownictwa socjalnego nie widać! Rozgorzały natomiast w wielu miastach i miasteczkach dysputy, co robić z ludźmi biednymi i pokrzywdzonymi przez los. Padają różne propozycje: od wysiedlenia daleko poza granice miasta do wywiezienia do lasu.
Nie do lasu, ale w szczere pole wysiedlono np. ubogich z Olecka na Mazurach. Burmistrzowi nie udało się przekonać do pomysłu osiedlenia biednych w byłych budynkach popegeerowskich czy szkolnych. Wszędzie lokalna społeczność ostro się sprzeciwiała. Ostatecznie ustawiono kompleks 10 kontenerów socjalnych w polu, z dala od zabudowań. Wszystkie mają kuchenkę elektryczną, zlewozmywak, natrysk, ustęp, 30-litrowy zbiornik wody oraz grzejniki elektryczne. Prąd dostaną, jak
wniosą dla energetyków przedpłatę.
Mieszkańcy osiedla Bacieczki i Fasty w Białymstoku zebrali ponad tysiąc podpisów przeciwko zamiarowi zbudowania tam kontenerowego osiedla mieszkań socjalnych. Proponowali, by rozproszyć ubogich po różnych osiedlach i ulicach. Rzecz w tym, że nigdzie nie było społecznej zgody, nawet w podbiałostockich gminach.
JAN WYGANOWSKI
Cały artykuł w numerze 11/2010 Eurogospodarki.