Zaakceptowali poprawkę PO mówiącą, że pracownik socjalny w szczególnych sytuacjach, np. gdy opiekunowie są nietrzeźwi, jest zobowiązany „zapewnić dziecku bezpieczeństwo” i powinien umieścić je u innej niezamieszkującej wspólnie osoby z rodziny, a jeśli jest to niemożliwe – w rodzinie zastępczej bądź placówce. Ustawa wzbudza liczne kontrowersje. Jej przeciwnicy obawiają się, że stworzy pole do nadużyć i może doprowadzić do nadmiernej ingerencji w życie rodziny. Oto nasz głos w tej sprawie.
Wszyscy chcą dobrze dla dzieci z rodzin, w których ujawniono przypadki przemocy, ale każdy mówi innym językiem. Najwyższa pora, aby skoordynować prace i wyraźnie określić obowiązki osób zajmujących się dzieckiem w gminie i powiecie.
Interpretacja ustawy
Obowiązek powiadomienia właściwych organów o podejrzeniu popełnienia przestępstwa to przede wszystkim obowiązek społeczny, realizowany dobrowolnie, wynikający z wrażliwości i przekonania, że nie wolno być obojętnym na krzywdę drugiego człowieka.
Powinność powiadomienia prokuratora lub policji spoczywa na każdym z nas, także na pracownikach placówek służby zdrowia, ośrodków pomocy społecznej, fundacji czy stowarzyszeń. Obowiązek prawny dotyczy instytucji państwowych i samorządowych. – Gdy pracownik socjalny, który świadczy pracę w terenie, tzn. odwiedza naszych klientów w domach, zauważy przemoc (siniaki, ślady pobicia) ma obowiązek bezzwłocznie powiadomić policję lub prokuratora. W ośrodku sporządzamy tzw. niebieską kartę. Następnie zawiadamiamy prokuraturę o naszym podejrzeniu. Pomoc społeczna musi współpracować z policją i prokuraturą. Jest to fenomenalny przepływ informacji. Poza tym w naszym ośrodku działa od 2004 r. Interdyscyplinarny Zespół ds. Pomocy Rodzinom Zagrożonym Patologiami, który zrzesza pracowników socjalnych, kuratorów, policję i pedagogów szkolnych. Wspólnie podejmujemy decyzje, w jaki sposób pomóc rodzinie – twierdzi kierowniczka jednego z powiatowych ośrodków opieki społecznej w woj. lubelskim.
Zostałam niemile rozczarowana, kiedy kierowniczka przyznała, że wspomniana ustawa wprawiła w zamieszanie sporo osób. Przede wszystkim chodzi o to, że pracownicy socjalni nie są odpowiednio przygotowani i nie są w stanie poprawnie (jeśli to odpowiednie słowo) interpretować przepisy ustawy. – Powiem krótko: My, pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej, boimy się, bo nie wiemy w jakich szczególnych okolicznościach moglibyśmy zabrać dziecko krzywdzone. Jest to bardzo duża odpowiedzialność. Jeśli wejdzie w życie zmiana w ustawie, to mam nadzieję, że nas wszystkich przeszkolą – dodaje kierowniczka. – Pracownik socjalny nie będzie zabierał dziecka z domu, ale chronił je w sytuacjach zagrażających jego życiu i zdrowiu.
Czy w tej sytuacji można jeszcze coś dodać? A może należałoby przyjrzeć się słownictwu polskich ustaw, które powodują takie zamieszanie i bojaźń pracowników. To przecież od nich ma zależeć przyszłość bitych dzieci i ich rodzin. Refleksje pozostawiam Czytelnikom.
W kogo „uderza” ustawa?
Biskup Kazimierz Górny, przewodniczący Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, głośno mówił: – Protestujemy przeciwko niszczeniu rodziny pod pozorem dbania o jej dobro! Nie zgadzamy się na rozwiązania godzące w niezbywalne wartości, takie jak prawo rodziców do wychowania dzieci według wyznawanych zasad…
Ale czy na pewno autorom ustawy chodzi o zamach na instytucję rodziny? Chyba bardziej o skłonienie jej do wypełniania powinności wynikających z założenia rodziny, o odzyskanie godności.
Zadania dla szczebli samorządowych
W projekcie nowelizacji ustawy wzmocniono i rozszerzono zadania kontrolne wojewody, jeśli chodzi o monitorowanie zjawiska przemocy i kontrolowanie działań w zakresie przeciwdziałania przemocy na wszystkich szczeblach administracji samorządowej, a także czuwanie nad zgodnością zatrudnienia pracowników z wymaganymi kwalifikacjami.
Minister pracy i polityki społecznej ma finansowo wspierać programy z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie realizowane przez jednostki samorządu terytorialnego lub organizacje pozarządowe.
Od dyrektor piaseczyńskiego Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, Klaudii Wojnarowskiej, otrzymałam odpowiedzi na pytania oraz komentarz dotyczący ww. ustawy.
Co się dzieje z dzieckiem odebranym rodzicom?
– Zgodnie z zapisami ustawy, dziecko może być umieszczone w rodzinie zastępczej lub całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej. Placówki podejmują działania mające na celu powrót dziecka do rodziny naturalnej, znalezienie rodziny przysposabiającej lub umieszczenie w rodzinnych formach opieki zastępczej.
Jakie są koszty dziennego pobytu odebranego rodzinie dziecka w placówce wychowawczej, domu dziecka itp.?
– Miesięczne koszty utrzymania dzieci są zróżnicowane. Dla przykładu, w placówce funkcjonującej na terenie powiatu piaseczyńskiego na rok 2010 ten koszt ustalono w wysokości 4362,34 zł.
W opinii tutejszego Centrum w projekcie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw na szczególną uwagę zasługują założenia dotyczące zakazu bicia dzieci oraz skutecznej separacji sprawców przemocy od ofiar, np. poprzez nakaz opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania. Projekt ten jednak może również wzbudzać liczne kontrowersje, zwłaszcza może rodzić sytuacje nadmiernej ingerencji służb społecznych oraz innych instytucji w życie rodziny, co może stwarzać pole do nadużyć.
Co na to Policja?
Według rzecznika komendanta głównego Policji Mariusza Sokołowskiego, przemoc domowa to w Polsce nadal problem czterech ścian. Sąsiedzi nie reagują, a ofiara często wiele lat żyje ze swym oprawcą – z powodu wstydu, bezradności lub nadziei, że przestanie bić. Tylko w 2008 r. ofiarą przemocy w rodzinie padło blisko 140 tys. osób. Najwięcej było kobiet – prawie 82 tys. i dzieci do 13 lat – 31 699. Sprawcami najczęściej byli mężczyźni – 82425 (spośród ogólnej liczby 86568).
Policja, pomoc społeczna i organizacje pozarządowe w różny sposób próbują pomagać ofiarom przemocy. Zgodnie z procedurą, dzielnicowy musi w ciągu siedmiu dni nawiązać kontakt z rodziną, powiadomić o jej sytuacji odpowiednie instytucje i zainteresować się dziećmi. Zobowiązany jest też do systematycznego sprawdzania sytuacji w danym domu.
Projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zakłada m.in., że sąd będzie mógł wydać sprawcy nakaz opuszczenia lokalu, zakaz przebywania w określonych środowiskach i miejscach, kontaktowania się z pewnymi osobami czy zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego. Nawet jeśli dojdzie do zgłoszenia sprawy, ofiara często się wycofuje. – Przychodzą do nas, gdy zostaną pobite. Szukają pomocy, a po kilku dniach przychodzą ponownie. Mówią, że zmieniły zdanie, bo np. mąż obiecał poprawę, przestał pić. Tłumaczą się dziećmi i tym, że nie mogą rozbijać rodziny, a przecież ich dzieci też są ofiarami, nawet jeśli nie są bite – podkreślił rzecznik. – Później sytuacja się powtarza, wracają do nas po kolejnym pobiciu, czasem kilka, czasem kilkanaście razy – dodaje.
Według policjantów, problemem jest również ciągle istniejące w naszym społeczeństwie przekonanie, że do cudzych spraw lepiej się nie wtrącać. – Dopiero, gdy dochodzi do tragedii, okazuje się, że sąsiedzi wiedzieli, co się dzieje. Słyszeli krzyki, płacz, ale nie reagowali, bo nie chcieli się mieszać. Jest to szczególnie niezrozumiałe w przypadku małych dzieci, często niemowląt, które nie potrafią się w żaden sposób obronić – powiedział Mariusz Sokołowski.
BARBARA WOŹNIAK
Zdaniem ks. Kazimierza Sowy, dziennikarza i publicysty, dyrektora Religia.tv:
– Ustawa budzi niepokój wielu środowisk, w tym także związanych z Kościołem i różnymi stowarzyszeniami rodzinnymi. W części te zastrzeżenia są uzasadnione, bowiem – jak uczy historia – nigdy nadmierna ingerencja państwa, a już zwłaszcza w rodzinę, nie kończyła się dobrze. Trudno mi także wyobrazić sobie pracownika socjalnego w roli „rodzinnego policjanta”, de facto bardzo subiektywnie oceniającego konieczność zabrania dziecka rodzicom. Niemniej, te zastrzeżenia nie mogą przesłonić jednej, najważniejszej sprawy – są przypadki, kiedy dobro dziecka, a czasem nawet jego życie jest zagrożone i w takich sytuacjach prawo musi dać możliwość podjęcia nawet tak drastycznych kroków, jak natychmiastowe odebranie dziecka. Osobiście uważam, że tocząca się debata, w którą zaangażowały się bardzo liczne i bardzo różne środowiska, będzie sprzyjać przygotowaniu takich zapisów, które zachowując wyjątkowość rodziny, zapewnią bezpieczeństwo i przyniosą natychmiastową pomoc ofiarom rodzinnych dramatów.
źródło: Eurogospodarka 5/2010