Mieszkańcy kilkunastu wsi z gminy Sokółka gromkimi brawami nagrodzili swoich wybrańców, gdy ci odrzucili studium kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, które przewidywało m.in. ustanowienie Zespołu Ochrony Krajobrazu Kamionka. Ludzie obawiali się, że nowe przepisy utrudnią im gospodarowanie na swoich ziemiach.
Na obszarach chronionych obowiązują bowiem różnego rodzaju restrykcje. Akurat w okolicach Sokółki znajdują się bogate złoża żwiru. Część rolników zamierza sprzedać grunty i w ten sposób zarobić. Nic dziwnego, że władzy gminnej przypomnieli – Nasza własność jest święta! Pójdziemy z kosami, jak zajdzie potrzeba, ale swego nie damy! – skandowali rolnicy podczas pikiet. Na sesję rady mieszkańcy wsi stawili się zaopatrzeni w… jajka. W tej sytuacji radni woleli chronić swoje głowy niż krajobraz.
Wołanie na puszczy
Nie ma się zatem co dziwić, że żwirownię udało się uruchomić nawet na słynnym już szlaku tatarskim, mającym przyciągać turystów. Dużą kopalnię gliny i zakład produkcji cegły ma postawić inwestor zagraniczny w Trywieży. Mieszkańcy wybłagali u niego, by kupił 30 ha gruntu więcej niż planował. Żwirownie powstają także na Suwalszczyźnie. Nie pomogły protesty prezydenta miasta, który obawia się, że okalające miasto wyrobiska mogą nawet uniemożliwić kiedyś wjazd do grodu.
Prof. Zenon Korbiel, zajmujący się od lat przyrodą Puszczy Białowieskiej i okolic, chwyta się za głowę i przestrzega, że nastawianie się tu na przemysł wydobywczy może być dla regionu zabójcze. Za kilkanaście lat pozostaną po nim tylko olbrzymie dziury w ziemi.
W woj. podlaskim obecnie aż 1/3 jego obszaru znajduje się w „Naturze 2000”. Jest to 600 tys. ha leżących m.in. w okolicach puszcz: Augustowskiej i Białowieskiej, dolinach Narwi oraz Biebrzy. Są gminy, np. Narewka, gdzie aż 80 proc. jej terytorium znajduje się w cennym przyrodniczo obszarze. Gdyby taki Lukojl zbudował tam zbiorniki na gaz (o czym było głośno zimą 2009 r.), kasa gminna wzbogacałaby się rocznie o milion zł, pewnie więcej niż wynosi tu podatek rolny. Ale na przeszkodzie stanęła właśnie bliskość puszczy.
Za dużo natury
Ani władza regionalna, ani ludność nie jest przeciwna ochronie środowiska, ale wszyscy boją się, że przyjęcie ministerialnych planów zepchnie Podlasie na cywilizacyjny margines. W ślad za rozszerzaniem obszarów chronionych nie idzie wsparcie rządu. Są obietnice i słowa.
– Z 20 obiecanych przez rząd inwestycji została tylko jedna – mówił na sejmiku poseł Kazimierz Gwiazdowski, a Mirosław Lech, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich, wskazywał, że popełnione przed wejściem Polski do UE błędy przy wytyczaniu obszarów chronionych mszczą się nie tylko wstrzymaniem budowy augustowskiej obwodnicy, ale i wielu innych, np. Wasilkowa. Są trudności nawet z małymi inwestycjami gminnymi czy pozyskaniem inwestorów.
– Nie chcemy być skansenem, gdzie jedyną atrakcją dla turysty będą obuci w słomiane łapcie tubylcy – grzmieli wójtowie podczas obrad Związku Gmin Wiejskich w Jeleniewie. To właśnie strach przed możliwością zahamowania rozwoju gospodarczego powoduje, że od pół wieku mazurskie samorządy skutecznie blokują utworzenie tam Mazurskiego Parku Narodowego.
Na Podlasiu jest kilka parków, a Mazury mają tylko krajobrazowy! Leszek Gryciuk, burmistrz Rucianej-Nidy, twierdzi – Samorządy nigdy się na to nie zgodzą, bo już obecnie gminy mają problem z parkami krajobrazowymi, a z narodowymi będzie jeszcze trudniej. Może zostać zahamowany rozwój gospodarczy gmin, a rolnicy będą mieć kłopoty nawet z przebudową swych zagród. Nic dziwnego, że nawet tam, gdzie władza lokalna sama próbuje wyznaczyć strefy ochronne, buntują się mieszkańcy. W lutym 2010 r. sprawą zainteresował się parlamentarny zespół ds. turystyki.
– Staraliśmy się rozważyć wszystkie za i przeciw – wyjaśniała posłanka Alicja Olechowska, która kieruje zespołem. – Na pewno utworzenie parku nie pozostanie bez wpływu na sposób prowadzenia działalności turystycznej. A to ważny dział gospodarki mazurskiej i potrzebna jest dyskusja co zrobić, by utworzenie parku nie zahamowało rozwoju regionu.
W spotkaniu uczestniczyli posłowie z Warmii i Mazur, ekolodzy i przedstawiciele ministerstw: turystyki i środowiska. – Trzeba mieć świadomość, że walory przyrodnicze są podstawowym elementem, na którym opiera się rozwój turystyki na Mazurach – tłumaczyła Elżbieta Wyrwicz, zastępca dyrektora departamentu turystyki w Ministerstwie Sportu i Turystyki. – Rzeczywiście, w parku narodowym możliwość podejmowania niektórych rodzajów działalności gospodarczej jest ograniczona, ale można inwestować, tyle że w odpowiedni sposób. W parku narodowym, podobnie jak w miejscowościach uzdrowiskowych, używa się droższych technologii i materiałów, bo dzięki temu środowisko
nie jest tak niszczone. Na pewno nie będą likwidowane małe porty i przystanie żeglarskie, a wręcz przeciwnie, powstaną nowe, lepiej wyposażone, które zapewnią odbiór nieczystości z żaglówek. To oznacza dodatkowe inwestycje dostosowane do surowszych przepisów, ale nie bezwzględny zakaz – przekonywała pani dyrektor.
Nie ma zgody na park
Fiaskiem skończyły się negocjacje między samorządami a resortem środowiska w sprawie Białowieskiego Parku Narodowego. Władze Hajnówki, Narewki oraz Białowieży zdecydowanie powiedziały „nie” dla koncepcji rozszerzenia granic parku. Samorządom chodziło przede wszystko o pewność możliwości rozwoju gospodarczego, pieniądze na realizację wielu inwestycji, w tym gazyfikacji tego rejonu. Wiadomo, że środowisku bardziej szkodzi palenie węglem czy śmieciami niż chodzenie tubylców do lasu po runo. Resort środowiska chciał powiększenia powierzchni Białowieskiego Parku Narodowego aż 30 tys. ha, czyli o ok. 50 proc. Mieszkańcy obawiają się różnych obostrzeń np. w zakresie inwestycji, nawet remontów we własnej zagrodzie.
Aby uspokoić nastroje, resort obiecuje, że mieszkańcy będą mogli zbierać grzyby, a nawet wywozić chrust na rozpałkę. A minister środowiska obiecywał samorządom naprawdę duże pieniądze. Gminy otrzymałyby na różne inwestycje nawet 200 mln zł, w tym 100 mln zł na budowę wodociągów, kanalizacji, oczyszczalni ścieków i innych proekologicznych przedsięwzięć, a 12,5 mln franków szwajcarskich na uruchomienie nieczynnej linii kolejowej Białowieża.
Hajnówka ma otrzymać 8 mln zł z EkoFunduszu na zagospodarowanie odpadów komunalnych. To jednak, zdaniem samorządowców, nie rozwiązuje narosłych latami problemów gospodarczych i społecznych. Samorządy obawiają się utraty potencjalnych inwestorów. Mieszkańcy np. Bud i Masiewa, którzy chcą stawiać na turystykę, obawiają się, że trudno im będzie uzyskać zezwolenia na inwestycje. Samorządy chciałyby otrzymać pieniądze nie tylko na kanalizację, wysypiska śmieci, ale i na tworzenie miejsc pracy. – Dostajemy rybę, a czy kiedyś ktoś da nam wędkę? – pytali retorycznie.
Miejscowi, nie bacząc na argumenty ekologów o potrzebie większej ochrony tego bezcennego skarbu natury, odpowiadają niezmiennie, że ludzie też są częścią tej przyrody. Umieją o nią dbać, o czym świadczy istnienie puszczy od 600 lat.
Z gazem w tle
Samorządy żądają wyłączenia z planowanego obszaru parku: terenów prywatnych, dróg, całych miejscowości, gazyfikacji puszczańskich miasteczek i wsi. Temat doprowadzenia tu gazu nie jest nowością. Inwestorzy nie garną się tu ze swym kapitałem, nie tylko w obawie przed ekologami, ale i z powodu braku dostatecznej ilości energii elektrycznej oraz gazu. – Skoro – jak twierdzą burmistrzowie i wójtowie Bielska Podlaskiego i Hajnówki – rządowi tak zależy na ochronie puszczy i jej otuliny, trzeba budować nie tylko kanalizację, oczyszczalnie ścieków, ale i gazyfikować. Z podobnymi problemami boryka się znaczna część regionu.
Od nowa
Bardzo ostre stanowisko w sprawie wyznaczania przez rząd obszarów chronionych zajął Związek Gmin Wiejskich. Wójtowie uznali nawet niektóre działania za „absurdalne, prowadzone bez wysłuchania głosu ludności i samorządów”. Ten głos goryczy jest spowodowany faktem, że gminy nie otrzymały takiego wsparcia finansowego, jakie im obiecywano, gdy przed wejściem do UE na nowo ustalano obszary „Natura 2000”.
Resort środowiska poinformował w lutym, że wznawia jednak prace nad realizacją programu poszerzenia Białowieskiego Parku Narodowego. Proponowany w pierwszym etapie zasięg poszerzenia to ok. 10,5 tys. ha. W tym wariancie nowy park narodowy miałby nieco ponad 20 tys. ha. – Rozwiązanie polegające na stopniowym powiększeniu Białowieskiego Parku Narodowego pozwoli radom gmin oraz mieszkańcom ocenić, czy w przyszłości zdecydują się na dalsze poszerzenie jego granic i uruchomienie finansowania kolejnych projektów – poinformowało Ministerstwo Środowiska.
W pierwszym etapie do dyspozycji gmin „postawiona zostanie kwota proporcjonalna do powierzchni przekazanej na rzecz powiększenia parku”. W proponowanym samorządom porozumieniu ma być m.in. zapis o umożliwieniu mieszkańcom gmin powiatu hajnowskiego, na których terenie park leży lub graniczy, bezpłatnego zbioru jagód, grzybów, ziół oraz runa leśnego na terenie parku, z wyłączeniem obszarów ochrony ścisłej. Sprzedaż drewna na opał i dla przemysłu z tego terenu ma być na poziomie porównywalnym do tej sprzed powiększenia parku. Niebawem gminy otrzymają projekt rozporządzenia Rady Ministrów określający nowe granice Białowieskiego Parku Narodowego.
Głosują portfelem
Tymczasem region znajduje się na szarym końcu polskiej biedy. Na 15 regionów UE o najniższym poziomie rozwoju gospodarczego, aż cztery właśnie znajdują się w Polsce, na jej ścianie wschodniej.
JAN WYGANOWSKI
źródło: Eurogospodarka 4/2010