Swoją uwagę zwróciła na gospodarkę Chin i spadki surowców, a także problemy krajów rozwiniętych, które borykają się z epidemiami, wojnami, atakami terrorystycznymi oraz falami uchodźców.
Oliwy do ognia dolały publikowane wczoraj dane makroekonomiczne, które w większości przypadków były gorsze od oczekiwań. Zaskakująco słabe były dane na temat zamówień w niemieckim przemyśle, które w lutym spadły o 1,2 proc. w ujęciu m/m i wzrosły o 0,5 proc. w ujęciu r/r – gdzie akurat w tym przypadku prognoza wynosiła 2,2 proc. Usługowe indeksy PMI w Europie również były słabsze od oczekiwań, co przełożyło się na spadek indeksu w całej strefie euro z 53,3 pkt. na 53,1 pkt. (prognoza 54 pkt.). Nieco lepiej wypadł usługowy PMI oraz ISM w Stanach Zjednoczonych, co nieco wsparło amerykańskiego dolara.
Na decyzje inwestorów z pewnością oddziałują również informacje dotyczące afery „Panama Papers”. Do dymisji podał się premier Islandii Sigmundur Gunnlaugsson. Również premier Anglii David Cameron zapewniał, że nie ma powiązań z firmami offshore, służącymi obchodzeniu przepisów podatkowych. Przypomnijmy, wcześniej media informowały, że w kontekście afery „Panama Papers” pojawiło się nazwisko nieżyjącego już ojca premiera Anglii. Widać, że niedzielne wydarzenie zbiera już pierwsze polityczne żniwa.
Generalnie, podsumowując wtorkowe notowania, skala przeceny na wszystkich ważniejszych europejskich rynkach przekroczyła 2 proc. Niemiecki DAX stracił 2,63 proc., francuski CAC 40 spadł o 2,18 proc., a brytyjski FTSE 100 o 1,19 proc. Warszawski indeks, skupiający największe spółki, finalnie zakończył dzień spadkiem 2,63 proc. przy obrotach na rynku przekraczających niewiele ponad 500 mln PLN.
Źródło: PARTONFX