Zasiłki na dzieci to sztandarowe hasło PiS, które zapewniło partii wygraną w ostatnich wyborach parlamentarnych. PiS zapowiada, że program Rodzina 500+ wejdzie w życie już w 2016 r. Każda rodzina na drugie i kolejne dziecko ma dostać po 500 zł. Rodzicom jedynaka zasiłek ma przysługiwać wtedy, gdy dochód w rodzinie na głowę nie przekroczy 800 zł. Pieniądze dostaną zarówno biologiczni rodzice, jak i ci, którzy przysposobili dziecko do ukończenia przez nie 18. roku życia. Propozycja Prawa i Sprawiedliwości od samego początku wzbudzała kontrowersje. Janusz Korwin-Mikke podnosił, że patologiczne rodziny będą dzieci rodzić dla pieniędzy. Inni politycy wskazywali na zbyt duże obciążenie dla budżetu (ok. 2 proc. PKB), przestrzegali przed katastrofą finansów publicznych. Z kolei eksperci zwracają uwagę, że proponowane rozwiązania są drogie, a nieskuteczne. Jak ocenia Maciej Sobociński, analityk Fundacji Kaleckiego i autor raportu o polityce rodzinnej w Polsce dla Instytutu Spraw Publicznych, z najnowszych badań wynika, że propozycje w formie zasiłków pieniężnych nie stanowią bezpośredniej zachęty do posiadania dziecka, a co najwyżej doraźnie poprawiają sytuację materialną. „Co do zasady rozwiązania takie powinny funkcjonować w systemie polityki społecznej, jednak nie jako priorytet polityki rodzinnej nastawionej na zwiększanie liczby urodzeń” – czytamy w raporcie.
Zachód płaci na dzieci
Na Zachodzie w większości krajów wysokie zasiłki na dzieci nie są niczym nadzwyczajnym. Polacy, którzy emigrują do Niemiec, Wielkiej Brytanii i Irlandii, chętnie rodzą w tych krajach dzieci i chwalą sobie oferowane socjalne wsparcie. I to zarówno długie urlopy rodzicielskie, jak i zasiłki na dzieci. Jeden z najlepszych systemów finansowego wsparcia rodzin ma Francja. Tam rodzice mogą liczyć nie tylko na wypłacane już w siódmym miesiącu ciąży becikowe w wysokości 923 euro, ale także rodzice, którzy mają co najmniej dwoje dzieci, dostają na nie zasiłek rodzinny od 130 euro. Przy trójce jest to już 168 euro na całą trójkę miesięcznie. Ponadto gorzej sytuowane rodziny przez pierwsze trzy lata życia dziecka otrzymują co miesiąc 185 euro. Państwo dopłaca także do opiekunek i żłobków. Rodzice korzystają ponadto z ulg podatkowych. Rezultat tych działań jest widoczny. Tzw. współczynnik dzietności, czyli liczba dzieci przypadającą na kobietę, wynosi 2,01. Francja pod względem liczby rodzących się dzieci jest w europejskiej czołówce.
Spore zasiłki na dzieci dostają także rodzice w Irlandii. Państwo dopłaca tam 135 euro na jedno dziecko, 270 euro na dwoje i 405 na troje. Maksymalny zasiłek to 1080 euro wypłacany przy ośmiorgu dzieci. Do tego rodzice o niskich dochodach mogą dostać dodatkowy zasiłek (Family Income Supplement). Zwolniony od podatku, wypłacany jest cotygodniowo, a najniższa stawka to 20 euro. Efekt – najwyższa dzietność w Unii Europejskiej.
Z kolei w Wielkiej Brytanii, kraju, do którego chętnie emigrują młodzi Polacy, podstawowy zasiłek na dziecko wy-nosi 20,70 funta tygodniowo (na najstarsze lub jedyne dziecko) oraz 13,70 funtów na kolejne. Dodatkowo mniej zamożne rodziny mogą liczyć na child tax credit, czyli dodatek na pokrycie kosztów wychowania dziecka. Przysługuje on do czasu, aż dziecko ukończy 16 lat. Wynosi on maksymalnie 545 funtów plus 2780 funtów na każde dziecko rocznie. Słabo zarabiający rodzice mają prawo także do zasiłku związanego z porodem (odpowiednik polskiego becikowego) w wysokości 500 funtów. Efekt tego jest taki, że na Wyspach Brytyjskich Polki są na pierwszym miejscu pod względem liczby dzieci rodzonych przez obcokrajowców. Z najnowszych danych brytyjskiego urzędu statystycznego (ONS) wynika, że co trzecie urodzone tam dziecko ma matkę Polkę.
Rozbudowany system zasiłków funkcjonuje także w Niemczech. W tym kraju rodzice mają prawo do becikowego (250 euro) i zasiłku w wysokości 184 euro miesięcznie na pierwsze i drugie dziecko, 190 euro na trzecie i po 215 euro miesięcznie na czwarte i każde kolejne dziecko. Dla najbiedniejszych państwo przewiduje dodatkowo 140 euro miesięcznie na dziecko.
Zasiłki płacone są także w państwach skandynawskich. W Szwecji od 2011 r. zasiłek na dziecko wynosi 120 euro. Ponadto można liczyć na zasiłek rodzinny, którego wysokość rośnie z każdym kolejnym dzieckiem: ok. 11 euro na drugie dziecko, 52,5 euro na trzecie dziecko. Co ważne, w Szwecji nie ma kryterium dochodowego, od którego uzależnione jest świadczenie.
Co rodzice dostają dziś w Polsce?
Polska na tym tle wygląda wyjątkowo biednie. Rodziny w naszym kraju mogą co prawda liczyć na becikowe w wysokości 1000 zł, ale przysługuje ono pod pewnymi warunkami. Od tego roku dostają je tylko rodziny, w których dochód na osobę nie przekracza 1922 zł, i w których matki są w stanie udowodnić, że co najmniej od 10. tygodnia ciąży były pod opieką ginekologa. Rodzice mogą też przy rozliczaniu rocznego PIT odliczyć ulgę na dziecko. Od podatku można odliczyć: 1112,04 na pierwsze i drugie dziecko, 2000 zł na trzecie dziecko oraz 2700 na czwarte i kolejne dziecko. Jest jednak pewne „ale”. Ulga gwarantowana jest tylko tym, którzy mają co najmniej dwoje dzieci. W sytuacji, gdy w rodzinie jest tylko jedno, możliwość odliczenia ulgi zależy od dochodu rodziców. To w przypadku małżeństw nie więcej niż 112 tys. zł dochodu, a w przypadku osoby samotnie wychowującej dziecko – 56 tys. zł dochodu rocznie.
PiS zapewnia, że nawet jeśli zostanie wprowadzone 500 zł na dziecko, podatkowe ulgi rodzinne nie znikną. W Polsce praktycznie nie ma systemu zasiłków. Co prawda oficjalnie takie świadczenie istnieje, ale bardzo trudno je uzyskać. Próg dochodowy uprawniający do zasiłku od listopada tego roku wynosi 674 zł i nawet w polskich warunkach bardzo łatwo jest go przekroczyć. Ponadto nawet jeśli ktoś załapie się na ten zasiłek, to niewiele to zmieni w jego budżecie. Dlatego, że na dziecko w wieku do pięciu lat zasiłek ten wynosi 89 zł, w wieku od 5 do 18 lat – 118 zł i powyżej 18 lat do 24 lat (pod warunkiem, że chodzi do szkoły) – 129 zł. Wkrótce jednak nastąpi pewna zmiana na plus. Od początku przyszłego roku zaczyna obowiązywać zasada „złotówka za złotówkę”. Oznacza to, że jeśli w danej rodzinie limit dochodu zostanie przekroczony o np. 1 zł, to nie traci ona prawa do świadczenia, a jedynie zasiłek zostanie pomniejszony o tę kwotę.
W Polsce w szczególnie złej sytuacji są rodzice samotnie wychowujący dzieci. Jeśli ich byli partnerzy uchylają się od płacenia na swoje dzieci, to mogą liczyć na zaledwie 16–18 proc. ściągalności alimentów. W praktyce oznacza to, że samotni rodzice muszą sami zapewnić byt swoim dzieciom. Co prawda istnieje Fundusz Alimentacyjny, ale by z niego skorzystać, dochód na osobę w rodzinie nie może przekraczać 725 zł. Maksymalna wysokość świadczenia to 500 zł. I to na pewno powinno się zmienić.