Strona główna Rynek Choć sito gęste, pieniądze przeciekają

Choć sito gęste, pieniądze przeciekają

0
Choć sito gęste, pieniądze przeciekają

Pięć osób, które pod pretekstem uprawy marchwi, pietruszki i cebuli wyłudziły wielomilionowe dotacje z agencji rolnej w Gdyni, zatrzymało Centralne Biuro Śledcze. Według ich obliczeń szajka naciągnęła lokalny oddział Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na blisko 200 mln zł. 
Podejrzanym zostały przedstawione zarzuty popełnienia łącznie 74 przestępstw, w tym takich, jak m.in. oszustwa, wyłudzenia podatku VAT oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach.
Członkowie szajki wykorzystali wsparcie finansowe, o jakie z agencji mogą się ubiegać producenci rolni. Brali olbrzymie dotacje, chociaż ich uprawy i inwestycje istniały głównie na papierze i w rzeczywistości były nieporównanie mniejsze od deklarowanych. Wszystko było dokładnie zaplanowane. Najpierw założono spółkę, a potem na podstawie przepisów unijnych – grupę producentów rolnych, którzy, uprawiając  owoce i warzywa, mogli się starać o znaczące unijne pieniądze.
Spółka deklarowała prowadzenie działalności rolnej nastawionej na produkcję i skup marchwi, pietruszki oraz cebuli, dzięki czemu mogła występować o dofinansowanie ze środków unijnych w wysokości 75 proc. poniesionych kosztów działalności.
Jednak członkowie grupy, zamiast wspólnie produkować i skupować warzywa,  zajmowali się głównie wyciąganiem pieniędzy z ARiMR. Szajka zawyżała wydajność, by dostać wyższe dotacje na przechowalnie warzyw, sprzętu mechanicznego, hal, samochodów i linii technologicznych.
Jednak zamiast deklarowanej produkcji marchwi, pietruszki i cebuli grupa  w ramach spółki prowadziła produkcję, przechowanie i przerób ziemniaków, które nie były objęte unijnym wsparciem. Jak wyliczyli śledczy, w ciągu pięciu lat działalności (od września 2008 r. do grudnia 2012 r.) grupa wyłudziła ponad 190 mln zł z ARiMR i usiłowała naciągnąć ją na kolejne 76 mln zł.
Jak poinformowała nas Agencja Rozwoju i  Modernizacji Rolnictwa, zarówno w tym, jak i w poprzednim, roku zanotowała ona przypadki prób wyłudzenia dotacji unijnych. Jak to było możliwe? – Wnioskodawcy składali do nas poświadczające nieprawdę dokumenty, przedstawiali nierzetelne informacje dotyczące użytkowania gruntów, wskazywali w deklaracjach większą powierzchnię gruntów rolnych niż faktycznie uprawiana – wylicza Agencja.
Jej przedstawiciele dodają, że składano im faktury, które nie odzwierciedlały faktycznych zdarzeń gospodarczych czy też zawyżano ceny nabywanych dóbr i usług. – Takie przypadki wykryliśmy podczas naszych kontroli, zwłaszcza administracyjnych oraz przeprowadzanych u wnioskodawców/beneficjentów – tłumaczą. W zeszłym roku oraz w ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku (na razie innych danych nie ma) Agencja skierowała do organów ścigania  zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotyczące 1744 wnioskodawców/beneficjentów: 1453 dotyczyło nieprawidłowości wykrytych przez samą Agencję jeszcze przed wypłatą dotacji, a 291 – już po dokonaniu płatności. Z tych wszystkich zawiadomień w 52 przypadkach już zapadły wyroki skazujące, z czego 15 przypadków dotyczyło nieprawidłowości wykrytych przez ARiMR po dokonaniu płatności na rzecz beneficjenta.
Jak wyliczyła Agencja, kwota nieprawidłowości w powyższych 15 przypadkach wyniosła 234 249,99 zł. Kolejnych 77 spraw czeka w sądzie na rozpoczęcie procesu, a w 231 przypadkach sprawy nie zostały zakończone. – Nie dostaliśmy jeszcze w tych przypadkach informacji o czynnościach podjętych przez organy ścigania. Część z nich to wciąż trwające śledztwa czy dochodzenia – dodają przedstawiciele Agencji. Przyznają, że w 1384 przypadkach postępowania  zostały umorzone lub odmówiono ich wszczęcia albo wydano wyroki uniewinniające.
Przez kilkanaście miesięcy ubiegłego i tego roku PARP  złożyła 14 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Policja i prokuratura wszczęły śledztwa w 29 sprawach. – To bardzo niewielka liczba, biorąc pod uwagę, że Agencja podpisała prawie 17 tysięcy umów z beneficjentami – mówi Miłosz Marczuk, rzecznik Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Dodaje, że w przypadkach składania zawiadomień przez samą Agencję na trop nieprawidłowości urzędnicy wpadli podczas przeprowadzanych kontroli, które były najczęściej w ramach rutynowych działań sprawdzających (dokumentacji składanej przy rozliczaniu dofinansowania lub kontroli w miejscu realizacji projektów).  Jak mówi Miłosz Marczuk, zdarzają się również przypadki, że do PARP docierają zewnętrzne informacje o mogących się pojawić problemach w realizacji projektu (np. anonimy, informacje o wszczętych postępowaniach przez organy ścigania), które Agencja weryfikuje i w przypadku potwierdzenia wszczyna procedurę przeciwdziałania im.
Łącznie w latach 2003– 2015 PARP złożyła 51 zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, w ramach których zasądzono obowiązek naprawienia szkody na rzecz PARP w wysokości 335 tys. zł. – Podstawą zasądzenia obowiązku naprawienia szkody było potwierdzenie działania na szkodę PARP w wyniku prawomocnego wyroku – dodaje Marczuk.