Co zrobić, gdy zginie nasz płaszcz albo kurtka z szafki w gabinecie kosmetycznym czy z wieszaka w poczekalni u lekarza? Domagać się zwrotu pieniędzy za poniesioną szkodę!
Kolonoskopia w płaszczu?
Często dochodzi do sporu, czy pracownicy gabinetu mieli obowiązek strzec ubrania pacjentów, a więc czy doszło do zawarcia umowy przechowania. Tymczasem na to pytanie jednoznacznie odpowiedział Sąd Najwyższy. Stwierdził, że do umowy takiej dochodzi w sposób dorozumiany. Ma bowiem charakter uboczny i warunkuje przystąpienie do umowy głównej, np. skorzystania z usług fryzjerskich. Wystarczy zatem, że klient pozostawił okrycie wierzchnie w przeznaczonym do tego miejscu, np. na wieszaku. Ocena Sądu Najwyższego jak najbardziej zadowala każdy rozsądny umysł. Trudno sobie przecież wyobrazić wykonanie kolonoskopii pacjentowi ubranemu w płaszcz. Tymczasemw wielu renomowanych prywatnych poradniach medycznych na szafie wisi informacja, że firma nie odpowiada za pozostawione w niej ubrania. A na drzwiach lekarzy z kolei tabliczki z prośbą o niewchodzenie do gabinetu z okryciem wierzchnim. Uwaga! Już z fragmentu uzasadnienia uchwały Sądu Najwyższego z 16 grudnia 1977 roku wynika, że właściciela lokalu, w którym jadamy, obowiązuje umowa przechowania nawet wówczas, gdy obok wieszaka powiesił informację, że zakład nie odpowiada za pozostawioną na nim garderobę. Ponieważ ostrzeżenia takie są sprzeczne z prawem, w konsekwencji są nieważne.
Bez podpisu
Mało jest tak odformalizowanych umów jak umowa przechowania. Nie trzeba jej nawet spisywać, żeby była ważna. Osoba, która oddaje coś na przechowanie, i ktoś, kto rzecz na przechowanie przyjmuje, dowolnie uzgadniają zobowiązania wobec siebie. Umowa często dochodzi do skutku jakby mimowolnie, a jej przypieczętowanie sprowadza się do wydania numerku, kluczyka czy bransoletki. Owszem, gdy stronami są przedsiębiorcy, na ogół dokładnie określają warunki kontraktu i spisują go na piśmie. Ale też zwykle wtedy w grę wchodzą ruchomości o znaczącej wartości, np. maszyny czy inwentarz żywy (pamiętajmy, że nieruchomości w ogóle nie podlegają „przechowaniu”). To nic, że zostawiając przed spektaklem płaszcz w teatralnej szatni, nie składamy podpisu pod oświadczeniem woli. Brak podpisanego dokumentu nie zwalnia teatru z obowiązku zadbania o to, by okrycia nikt nie wziął. I bez tego mamy zapewnione prawo do rekompensaty, jeśli okrycie zginie! Gdy nie ma szczególnych postano-=wień, punktem odniesienia są normy kodeksu cywilnego, które określają odpowiedzialność teatru i prawa teatromana, sposób przechowania rzeczy i system rozliczenia. Na ogół jednak strona przechowująca ma swój regulamin.
Bez uszczerbku
Strona, która przyjmuje nasze rzeczy na przechowanie, zobowiązuje się niezależnie od tego, czy powierzamy jej dzieło sztuki, dwa kilogramy cukru czy żywe zwierzęta, że będzie strzec je przed utratą wartości. Choć umowę przechowania zawierają pomiędzy sobą i indywidualni konsumenci, i przedsiębiorcy, z reguły stroną przechowującą jest podmiot gospodarczy, który dla zarobku świadczy tego typu usługi. Przekazując komuś przedmiot na przechowanie, nie musimy być właścicielem oddawanej rzeczy. Dlatego też przyjmujący nie sprawdza, do kogo ona należy. Co istotne, w trakcie trwania umowy przechowujący nie nabywa prawa własności do powierzonej mu rzeczy.
Ważny moment
Umowę zawieramy w chwili zdeponowania przedmiotu do przechowania, a wydanie go sprawia, że dochodzi ona do skutku. Ponieważ jedynie powierzamy komuś swoją rzecz, wiadomo, że będziemy chcieli ją odebrać i dlatego właśnie dostajemy pokwitowanie bądź tzw. znak legitymacyjny: żeton czy numerek, który w razie zaginięcia rzeczy czy innych problemów stanowi dowód jej zawarcia. Przy czym nigdy nie jest tak, że pozostajemy bezsilni, jeśli go zgubimy. I tak możemy odebrać swoją rzecz! Wystarczy w inny sposób wykazać swoje prawo do jej odbioru, np. skorzystać z nagrania zarejestrowanego w kamerze w szatni.
Nie trzeba płacić
Odpłatność za przechowanie nie jest warunkiem zawarcia umowy. Jeśli nie ma innych postanowień, na ogół się przyjmuje, że wynagrodzenie należy się po wykonaniu umowy, a więc najpóźniej w chwili odebrania rzeczy. Brak opłaty za przechowanie może wynikać z indywidualnych uzgodnień zawartych w umowie albo może być dorozumiana. Sąd Najwyższy niejednokrotnie wskazywał, że gdy do zawarcia umowy doszło w sposób dorozumiany i brak jest ustaleń stron dotyczących wynagrodzenia za przechowanie oraz jeśli oddając rzecz na przechowanie nie zostaliśmy poinformowani o odpłatnym charakterze umowy – należy uznać, że rzeczy przechowane były bez wynagrodzenia. Kodeks cywilny nakłada jednak na stronę przechowującą obowiązek zwrotu wydatków (wraz z odsetkami ustawowymi) i zwolnienie jej od zobowiązań zaciągniętych w celu należytego przechowania rzeczy, jeżeli strony nie umówiły się inaczej. Co ważne, niezależnie od tego, czy nasze rzeczy są przechowywane odpłatnie, czy za darmo, nie wpływa to na zmniejszenie lub zwiększenie odpowiedzialności za nie. Umowa dotyczy tylko pieczy nad powierzoną rzeczą. Jeśli w oddanej do szatni kurtce zostawiamy pieniądze albo inne wartościowe rzeczy, szatniarz już nie odpowiada za nie. Chyba że uprzedzimy o nich osobę przechowującą i że za jej zgodą zostały objęte osobnym kontraktem.
Warunki dla rzeczy
Umowa przechowania nie uprawnia do korzystania z cudzej rzeczy, chyba że jest to konieczne do zachowania jej w stanie niepogorszonym albo została na to wyrażona zgoda przez osobę, która ją zdeponowała. Powierzone przedmioty powinny być przechowywane w określony sposób, we wskazanym miejscu, choć i od tej zasady przewidziano kilka wyjątków. Można je oddać osobie trzeciej, je-żeli wymagają tego okoliczności. To, czy było to rzeczywiście konieczne, podlega zawsze obiektywnej ocenie, choć bierze się pod uwagę także stronę przechowującą i jej indywidualną sytuację. O chorobie, utracie uprawnień zawodowych czy zniszczeniu miejsca przechowania strona przechowująca musi natychmiast powiadomić właścicieli rzeczy oddanych na przechowanie oraz wskazać miejsce, w którym obecnie te rzeczy się znajdują. Podmiot zastępujący stronę, której powierzyliśmy swoje rzeczy, oczywiście też za nie odpowiada.