Strona główna Rynek Na garnuszku podatnika

Na garnuszku podatnika

0
Na garnuszku podatnika

Od początku kwietnia w urzędach gmin i w ośrodkach opieki społecznej przyjmowane są wnioski o wypłatę nowego świadczenia, z rządowego programu Rodzina 500+. Na dodatek w wysokości 500 zł miesięcznie mogą liczyć rodzice wychowujący co najmniej dwójkę nieletnich dzieci. Pieniądze dostaną na drugie i kolejne z nich, no chyba, że dochód w rodzinie nie przekracza 800 zł na osobę (1,2 tys. gdy dziecko jest niepełnosprawne), wtedy także i na pierwsze dziecko. Pieniądze mają być wypłacane od maja do czasu ukończenia przez dziecko 18. roku życia.
Zagrożone samotne matki
Kobiety samotnie wychowujące dzieci boją się, że z powodu dodatkowych dochodów ich byli mężowie czy partnerzy będą walczyć o niższe alimenty.
– Mam trójkę dzieci. Na każde z nich dostaję od ich ojca po 300 zł, ale były mąż zapowiedział, że wkrótce przestanie mnie, jak to ujął, sponsorować, bo skoro państwo będzie mi płacić, to on już nie musi. Czy ma rację? – pyta Elwira, rozwódka z Lublina. Podobne głosy można znaleźć na forach poświęconych macierzyństwu i rodzicielstwu. Problem rzeczywiście może być duży. Obecnie blisko milion rodziców ma obowiązek płacić alimenty. Wnioski o ich obniżenie będą mieli prawo złożyć nie tylko rozwiedzeni rodzice wywiązujący się ze swoich obowiązków finansowych wobec dzieci, ale także dłużnicy alimentacyjni. A tych mamy prawie 260 tys. zł, tylu – jak wynika z danych BIG InfoMonitora – zalega łącznie kwotę 8 mld zł. Czy istnieje zagrożenie, że rodzice samotnie wychowujący dzieci stracą część alimentów, ponieważ dzięki programowi Rodzina 500+ wzrosną ich dochody?
Są podstawy prawne
Eksperci są zgodni: podstawa prawna do tego jest, bo jak mówi kodeks rodzinny, w przypadku zmiany stosunków w rodzinie, w szczególności majątkowych, można żądać zmiany orzeczenia dotyczącego alimentów. Dr Joanna Dominowska, adwokat, specjalista od spraw rodzinnych i wykładowca na warszawskiej SGH, tłumaczy, że nie ma jednej prostej odpowiedzi na to pytanie „Czy sądy będą obcinać świadczenia na dzieci zasądzone wobec ich rodziców?”. – Alimenty to kwota kosztów utrzymania dziecka, którą musi zapłacić rodzic, który nie mieszka z synem czy córką na co dzień. To świadczenie pozwala zapewnić taki poziom życia dzieciom, jaki miały, zanim rodzice się rozstali – tłumaczy. Z jej doświadczenia zawodowego wynika, że o zmniejszenie tego świadczenia starają się zarówno osoby o niskich dochodach, jak i dobrze sytuowane. Zdarzyło się jej nawet spotkać ojca, który chciał uzyskać sądową zgodę na niższe alimenty na swoje chore dziecko, argumentując to tym, że pieniądze na leczenie dziecka zbiera jedna z fundacji.
– Sąd bardzo rozsądnie podszedł do jego wniosku. Wytłumaczył ojcu, że nie ma znaczenia fakt, że na utrzymanie i rehabilitację jego dziecka składają się obcy ludzie. On nadal jest ojcem i na nim spoczywa obowiązek współutrzymania dziecka – opowiada mecenas Dominowska. – Sąd wręcz użył sformułowania: „skoro spłodził pan dziecko, to ma pan obowiązek je utrzymywać”.
Dr Joanna Dominowska podkreśla, że to, iż państwo wspiera wychowanie dzieci, nie oznacza przecież wcale, że to zadanie przestanie ciążyć na rodzicach. – Gdy matka samotnie wychowująca dzieci dostanie podwyżkę czy awansuje i otrzyma wyższą pensję, to nie oznacza przecież, że automatycznie ojciec powinien płacić mniej. Ta kobieta na wyższe wynagrodzenie sama zapracowała – podkreśla Dominowska.
Sąd jak lekarz
Zapewne w pierwszej kolejności o obniżenie alimentów wystąpią osoby, dla których świadczenie na dzieci jest największym obciążeniem oraz mocno skonfliktowane z rodzicem, który dzieci wychowuje. – Jestem przekonana, że żadnego automatyzmu w sprawie obniżenia alimentów nie będzie, poza tym to świadczenie jest przekazywane na dzieci do czasu ukończenia nauki, a pieniądze z programu Rodzina 500+ tylko do czasu ukończenia przez nie 18. roku życia – wskazuje na różnicę pani mecenas. – Sąd, ustalając wysokość alimentów, bierze pod uwagę całą perspektywę kosztów utrzymania dziecka, a nie tylko stan obecny – przewiduje. – Na pewno wszelkie okoliczności będą dokładnie badane, a nie jedynie odnotowany fakt otrzymania 500 zł świadczenia rządowego na dziecko.
Także sędzia Marian Krzysztof Zawada z Sądu Okręgowego w Katowicach mówi, że dziś trudno przewiedzieć jak będą zachowywać się sędziowie, rozpatrując wnioski o obniżenie alimentów z powodu wypłat programu 500+. – Sąd ma obowiązek zbadać wszelkie dochody oraz wszelkie wydatki, jakie mają strony zobowiązane i uprawnione do alimentów – tłumaczy. Podkreśla, że przy ustalaniu wysokości świadczenia płaconego przez rodzica na dziecko, sąd będzie do każdej sprawy podchodził indywidualnie, będzie dokładanie badał sytuację rodziny, której sprawa dotyczy. Zdaniem sędziego Zawady w sprawach o obniżenie alimentów nie będzie automatyzymu, a każdy sąd zbada sytuację zobowiązanego do płacenia na dzieci. – Na pewno nie będzie tak, że będzie zmuszany do świadczenia ponad swoje możliwości, ale z drugiej strony uprawniony będzie miał naliczaną kwotę wedle swoich usprawiedliwionych potrzeb – podkreśla sędzia. – Rodzina rodzinie nierówna, wydatki na dziecko też nie są równe, bo wiadomo, że na przykład potrzeby dziecka chorego są wyższe niż zdrowego.
Resorty pracy i rodziny oraz sprawiedliwości zapowiadają, że będą śledzić, jak sądy podejdą do spraw obniżania alimentów z powodu Rodziny 500+.
Gdyby sądy obniżały z tego powodu alimenty, to podatnicy wspieraliby nie tylko rodziny, ale też dłużników alimentacyjnych, zwalniając ich ze zobowiązań. Na to nie możemy pozwolić.
Artykuł pochodzi z nr 4/2016 Eurogospodarki