Strona główna Rynek Wielka zmiana i wielkie wątpliwości

Wielka zmiana i wielkie wątpliwości

0
Wielka zmiana i wielkie wątpliwości

Zgodnie z sugestiami dyrektyw Unii Europejskiej ustawę innowacyjną zaadresowano przede wszystkim do mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw. Teraz rząd Beaty Szydło ustami samej pani premier zapowiada „wielką zmianę”. Ma być innowacyjna. Na inwestycje ogółem w nadchodzących latach Beata Szydło zapowiedziała bilion złotych! Czterokrotność rocznego produktu krajowego brutto! O skali zapowiedzi niech świadczy fakt, że w 2010 roku inwestycje ogółem (nie tylko innowacyjne) stanowiły 19,5 proc. PKB. Przekroczenie 20-procentowego udziału inwestycji w PKB w Europie (choć nie w Afryce) uważane jest za wyczyn. Teraz proszę dodać do tego, że udział innowacji w PKB nie przekracza 1 proc., by zdać sobie sprawę, jak „wielka” ma być ta „zmiana”!
Kredyt z technologiczną premią
Po nowelizacji ustawy dla sektora MŚP ma być dostępne w ramach „Kredytu na innowacje technologiczne” ponad 400 milionów euro, czyli 1,7 mld złotych. Mają dać impuls wzrostu dla innowacji oraz dla sektora badawczo-rozwojowego (B+R). Ustawa wprowadza dla przedsiębiorców bankowe pożyczki, częściowo spłacane ze środków Funduszu Kredytu Technologicznego w formie premii technologicznej. Towarzyszące ustawie zmiany dotyczące przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) i od osób prawnych (CIT) mają zapewnić zmniejszenie istniejących barier i stworzyć zachęty podatkowe dla tego typu inwestycji. Przedsiębiorca może odliczyć od podstawy opodatkowania cenę zakupu nowej technologii od jednostek naukowych polskich lub zagranicznych nie więcej niż 50 proc. w przypadku mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw oraz 30 proc. w przypadku dużych przedsiębiorstw. Co ważne, w koszty można wliczyć wydatki na prace rozwojowe niezależnie od wyniku, jakim się zakończyły.
I tak premia technologiczna obejmuje, pomniejszone o podatek od towarów i usług VAT oraz podatek akcyzowy, udokumentowane zapłaconymi fakturami, sfinansowane za pomocą kredytu technologicznego wydatki poniesione po dniu przyznania przez Bank Gospodarstwa Krajowego promesy premii technologicznej. Umorzeniem mogą być objęte pomniejszone o należny podatek od towarów i usług oraz podatek akcyzowy wydatki poniesione podczas realizacji inwestycji technologicznej, udokumentowane zapłaconymi fakturami, np. na:

zakup na warunkach rynkowych nowych lub używanych środków trwałych, z wyłączeniem środków transportu, w przypadku przedsiębiorców prowadzących działalność w zakresie transportu;
rozbudowę lub modernizację istniejących środków trwałych;
instalację i uruchomienie środków trwałych;
przedrealizację, w tym niezbędne studia, ekspertyzy, koncepcje, projekty techniczne bezpośrednio i wyłącznie związane z wdrożeniem nowej technologii, z której wykorzystaniem jest realizowana inwestycja technologiczna finansowana kredytem technologicznym, oraz koszty produkcyjne niezbędne do legalizacji technologicznej produktu (wyrobu lub usługi) powstałego w wyniku inwestycji;
zakup wartości niematerialnych i prawnych w formie: patentów, licencji, nieopatentowanej wiedzy technicznej, technologicznej lub z zakresu organizacji i zarządzania, które w przypadku przedsiębiorcy niebędącego MŚP nie mogą przekroczyć 25 proc. wydatków, pod warunkiem że będą stanowić własność kredytobiorcy i będą przez niego wykorzystywane wyłącznie w podregionie w rozumieniu przepisów o nomenklaturze jednostek terytorialnych do celów statystycznych, w którym została zrealizowana inwestycja innowacyjna finansowana kredytem technologicznym przez okres co najmniej pięciu lat od dnia zakończenia inwestycji; zostały nabyte od osób trzecich na warunkach rynkowych; podlegają amortyzacji zgodnie z przepisami podatkowymi.

Nawet na papierze nie wygląda to zbyt prosto, ale może się uda.
Kto może na tym skorzystać?
Odpowiedź jest prosta: mikro-, małe oraz średnie przedsiębiorstwa, które posiadają zdolność kredytową. Ocena zdolności kredytowej w przypadku innowacji jest karkołomna. Gdyby bank, który pożyczył bodaj tysiąc dolarów na zbudowanie pierwszego w świecie komputera osobistego, badał zdolność kredytową dwu amerykańskich studentów, to pewnie poszczułby ich psami. Ale dał kredyt i mamy dzisiaj pecety. Zaletą zaproponowanych rozwiązań jest skrócenie okresu amortyzacji zakończonych prac rozwojowych z trzech lat do roku oraz 22-proc. stawka VAT na usługi naukowo-badawcze. Dotychczas usługi te były zwolnione z tego podatku, co stanowiło barierę dla współpracy firm sprzedających usługi badawczo-rozwojowe z innymi przedsiębiorstwami. Jednostki prowadzące badania ponosiły bowiem zwiększone koszty działalności z uwagi na niemożność odliczania podatku od zakupu materiałów i usług. Ustawa ukierunkowana została na poprawę innowacyjności polskiej gospodarki. Dzisiaj pod względem innowacyjności Polska znajduje się na trzecim od końca miejscu w Europie. Przed Rumunią i Bułgarią.
Potrzebne inwestycje w ludzi
Innowacyjne w nowej ustawie z pewnością byłoby wyeliminowanie biurokratycznej mitręgi. Można się obawiać, że będzie odwrotnie. Ustawa, o której mowa, tchnie kalką z unijnej dyrektywy, a ta powstawała z myślą o wysoko rozwiniętych krajach Zachodu, nie o Polsce czy Rumunii.
Prof. Marek Kozak z Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych Uniwersytetu Warszawskiego twierdzi, że w Polsce innowacje to przede wszystkim „mury”, nie ludzie. Ładujemy środki finansowe w infrastrukturę materialną, nie intelektualną. Czy ustawa o kredytach innowacyjnych to zmieni? Można wątpić.
Problem tkwi w głowach. Steve Jobs spotkał Steve’a Wozniaka i razem stworzyli komputer osobisty (legenda mówi, że w garażu), a potem jeden z największych koncernów świata – Apple. Kilkadziesiąt lat wcześniej arystokrata Charles Royce sprzymierzył się z mechanikiem Henrym Royce’em i tak powstał najlepszy samochód świata. A potem duża firma motoryzacyjna, a jeszcze potem – wytwórca silników lotniczych i turbin energetycz-nych. Sekret tkwi w działaniu zespołowym.
Prof. Janusz Czapiński kilka miesięcy temu wyjawił na łamach „Eurogospodarki”, że jest pesymistą, jeśli chodzi o wyrwanie się Polski z „pułapki średniego rozwoju”. Dlaczego? Ano dlatego, że nasza edukacja i wychowanie nie uczą zespołowości. To właśnie ten atut przesądził o dzisiejszym bogactwie krajów skandynawskich, w których jeszcze na początku XX wieku zdarzał się głód… Proszę się przyjrzeć, gdzie w tabeli dotyczącej innowacyjności znajdują się Skandynawowie dzisiaj.
Wielkie koncerny wolą kupować już sprawdzone rozwiązania i dodawać do nich większą skalę finansową, nieosiągalną dla sektora MŚP. Prof. Grzegorz Pieńkowski z Państwowego Instytutu Geologicznego przypomniał tę prawdę, zapowiadając II raport w sprawie gazu łupkowego w Polsce. Wielkie amerykańskie koncerny, natknąwszy się na pierwsze trudności w łupkach, natychmiast się z naszego kraju wycofały. Ale w Stanach Zjednoczonych „rewolucje łupkową” zapoczątkowały małe, niezależne firmy poszukiwawcze. Uzyskawszy pomyślne wyniki wierceń, sprzedawały odkryte złoże gigantom, zadowalając się kilkukrotnym (o ile nie lepiej) przebiciem finansowym.
O ile wiadomo, poszukiwaniom gazu niekonwencjonalnego w USA nie towarzyszyła żadna specjalna ustawa. Natomiast od lat panuje tam dobry klimat sprzyjający przedsiębiorczości…