Teoretycznie każdy człowiek wie, że ma różne prawa, że może praw dochodzić, może je egzekwować. Często jednak na własnej skórze odczuwamy, że prawo jest absolutnie bezsilne. Na przykład wobec unikającego płacenia alimentów ojca. Trzeba wówczas wykonać ruch zastępczy, by zamiast tatuśka państwo łożyło na dziecko ze specjalnego funduszu. Żałosne to, że mężczyźni oszukują sąd, podając obniżone zarobki, ukrywając dodatkową pracę, a komornicy nie chcą ściągać alimentów, bo to mało opłacalne! Zauważam z goryczą jako kobieta, że czasem ktoś, kto musi wystąpić w obronie swoich praw, dowiaduje się, że prawo dotyczy wybranych.
Siła przed prawem
To już w Biblii zostało napisane: kto ma siłę, ma prawo. Prawo działa – owszem. Często jednak dziwnie. Słaby bez układów podlega takiej samej karze jak mocny z układami. Tyle tylko, że ten pierwszy karę odbędzie, a ten drugi się wywinie, bo ma chody, pieniądze, haka na kogoś, będzie na „wiecznym” zwolnieniu lekarskim itp. Za ten sam czyn – jest różna kara. W wypadku samochodowym zostaje zabity człowiek. Kierowca był pijany. Zakładam, że nawet pijany kierowca nie chce nikogo zabić, ale wyroki są przeróżne. Od roku do 15 lat. Inny przykład. W okresie PRL wymiana walut była nielegalna, pieniądze wymieniano zatem u ludzi potocznie zwanych cinkciarzami. Pierwszy kantor w powojennej Polsce otwarto w przygranicznym Świecku w marcu 1989 r. Zanim jednak weszły w życie przepisy umożliwiające działalność kantorów, „wtajemniczeni” mieli już sieć przygotowanych placówek, które natychmiast zostały otwarte w dniu wprowadzenia przepisów!
Cyceron mówił o prawie natury, o stawianiu dobra ogółu nad dobrem jed-nostki. Immanuel Kant rozpisywał się o prawie moralnym we mnie – czyli w każdym z nas. I co z tego?
Jak tu odwoływać się do prawa, skoro wciąż tysiące ludzi miga się od płacenia podatków. Rekiny nie spłacają długów, płotki topią się w wodzie! Kary za niszczenie środowiska, znęcanie się nad zwierzętami są śmiesznie małe. Pracodawca wyciska z pracownika ostatnie poty i bezczelnie nie płaci albo płaci mniej. Ludzie, którzy mają układy, pieniądze, tupet, czują się bezkarnie i są bezkarni. Szydzą z tych, których zniszczyli materialnie i moralnie, nie mają wyrzutów sumienia, że ktoś przez ich nieludzkie zachowanie odebrał sobie życie. Idą po trupach do celu. Zostawiają za sobą zgliszcza, rozpacz, nienawiść. Czy kiedyś odezwie się ich sumienie? Obudzi się refleksja, wstyd za niecne czyny i rozmowy? Czy spotka ich za to kara? Nie wiem. Wiem natomiast, że największe sukcesy mają jasną i ciemną stronę, fortuna kołem się toczy, radość miesza się ze smutkiem, triumf z klęską, bo natura dąży do wyrównań (jakkolwiekby to złowieszczo zabrzmiało).
Stereotyp
Słyszę w radiu: „Od stycznia na terenie całego kraju uruchomiono ponad 1500 punktów bezpłatnej pomocy prawnej”. Zanim się dowiem, o co chodzi, w reklamie trzy panie „staruszkowatymi” głosami jęczą: dostałam zaproszenie na promocję, wcisnęli mi badziewie, wpędzili w koszty, a mnie grozi windykacja. Trzeciej „płaczki” nie zarejestrowałam, bo ogarnęła mnie złość. Dlaczego tylko naiwne kobiety stają przed ścianą i nie wiedzą, co robić?
Stereotyp to zwierz prawdziwie podły i podstępny. Jeśli kobieta odniosła sukces, to „coś się za tym kryje”. Niechybnie załatwiła sobie pozycję przez łóżko. A może jest pracowita, mądra, kompetentna? Ma wodzowski talent, wiedzę i sztukę komunikacji międzyludzkiej w małym palcu?
Pijanemu mężczyźnie wolno załatwić się na oczach innych, zwymiotować na chodnik (najwyżej ktoś odwróci się zniesmaczony albo zachichocze). Kobieta nieczyniąca ekscesów, ale wyraźnie na rauszu, budzi potępienie, agresję, ląduje w izbie wytrzeźwień. Mężczyzna w dążeniu do sukcesu może nie przestrzegać żadnych zasad, wolno mu oszukiwać, kraść, wykorzystywać, tak postępująca kobieta (a rosną takie kobiety w siłę) uznawana jest za potwora! U panów – wszystkie chwyty d-zwolone. Budzą respekt, podziw, strach. Babę ukatrupić najlepiej.
I dlatego gniewa mnie, gdy w reklamie pomocy prawnej role główne grają (bo na pewno takie nie są) jakieś za przeproszeniem niegramotne Dziuńki. Przecież pomoc prawna jest ze wszech miar pożyteczna. Coraz częściej potrzebna i nie powinniśmy się bać adwokatów (a badania wykazały, że się irracjonalnie boimy, tak samo jak policjantów).
Tu nie ma sprawiedliwości
Już 44 lata przed narodzeniem Chrystusa Cyceron zauważył: szczyt prawa jest szczytem bezprawia. Nic się nie zmieniło, mam wrażenie… Ale chcę wierzyć, że w demokratycznym państwie mam prawa, prawa człowieka, które inni powinni respektować. A ja w sytuacji krytycznej powinnam o swoje prawa walczyć. Mimo czasem bolesnej konfrontacji z rzeczywistością. Bo zawsze jest nadzieja. Jak w filmie „Dwunastu gniewnych ludzi” z 1957 roku.
Jeśli kogoś interesuje bezpłatna pomoc prawna – szczegóły na stronie: https://darmowapomocprawna.ms.gov.pl/